Maciuś po śmierci swego ojca, króla, chcąc nie chcąc dziedziczy koronę. Ponieważ jest dzieckiem, sąsiednie państwa szybko wypowiadają mu wojnę, spodziewając się łatwego zwycięstwa. Maciuś wojnę wygrywa, ale nie spoczywa na laurach. Zostaje władcą reformatorem. Uczy się rządzić mądrze i sprawiedliwie, zawiera przyjaźń z czarnoskórym królem ludożerców Bum-Drumem, a wreszcie wpada na pomysł, żeby dać dzieciom pełnię praw i stworzyć dziecięcy sejm. Reformy Maciusia budzą sprzeciw innych monarchów i wybucha kolejna wojna. Król zostaje podstępnie pokonany, pojmany i skazany na wygnanie.
Książka dla dziecka, które jest w każdym dorosłym, i dla dorosłego, który jest w każdym dziecku.
Ta niezwykła książka jest dla dzieci sposobnością do wyprawy w świat, w którym mogą walczyć, ustanawiać prawa, podróżować i zmieniać otaczającą ich rzeczywistość, ale także przekonać się, że każda decyzja pociąga za sobą konsekwencje, a reformowanie świata jest zadaniem pięknym, koniecznym, ale także żmudnym i niewdzięcznym. Dorośli, czytając Króla Maciusia, mogą przejrzeć się w krzywym zwierciadle i zobaczyć, jak często - zwłaszcza z perspektywy dziecka - dorosłość bywa pusta, obłudna, pełna pychy i przemocy, a jak rzadko jest mądra i potrafi korzystać z życiowych doświadczeń.
O dzieciństwie bez dzieciństwa
(2011-10-25)
Be
El
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Maciuś pewnego dnia zostaje samiuteńki na świecie – najpierw umiera jego mama, potem ojciec król. W wielkim pałacu wszystko ma swój rytm, panują konwenanse, tradycja bierze górę nad rozsądkiem. Maciuś żyje jak w klatce – mimo, że jest królem nie może robić wszystkiego, na co tylko ma ochotę (to najbardziej bulwersowało moje dzieci) – nie może chodzić na spacery do parku, nie może bawić się z rówieśnikami. Nad wszystkim czuwają ministrowie, służba i zagraniczny guwerner. Maciuś ma się uczyć, rządzą za niego inni. Nawet o wojnie dowiaduje się od Felka – syna plutonowego. Pewnego dnia Maciuś postanawia sam wyruszyć na wojnę. Nie chce być królem, który zna wojnę tylko z opowiadań. W okopach słyszy tyle różności, również na swój temat, że z dziecięcą naiwnością postanawia zmienić świat. Po powrocie na tron, przeprowadza reformy, by uszczęśliwić poddanych. Jednak wkrótce zderza się ze smutną rzeczywistością. Nadal ma związane ręce, brakuje pieniędzy, a to, co jest dla jednych dobre, dla drugich – już niekoniecznie. Jak odebraliśmy Maciusia? Książka bardzo smutna. Są momenty, które rozweselają czytelnika – jak choćby list od Felka, z którym Maciuś próbuje się zaznajomić. Rozśmieszyło nas i śmieszy nadal Felkowe: Ile razy będziesz potrzebował pomocy, gwizdnij tylko, a stawię się na pierwsze wezwanie. Korczak pisze o dzieciństwie bez dzieciństwa. Można odnieść to w jakiś sposób do czasów współczesnych, kiedy niektórzy z nas zbyt wiele kładą na barki maluchów. Angielski, karate, gra w tenisa – a gdzie czas na zabawę, na przyjaciół? Stąd też myślę, że wielu rodziców mogłoby w Maciusiu znaleźć pewną naukę dla siebie – odczytać między wierszami to, co nie zostało napisane wprost. Książka pokazuje małym, że wcale nie tak fajnie być dorosłym. Nagle okazuje się, że ten Maciuś stary – maleńki nie może wszystkiego, a samo bycie dorosłym nie jest przepustką do doskonałości i szczęścia. Książka pisana nieśpiesznie, autor pozwala rozwinąć się danej sytuacji, bohaterowie prowadzą długie dialogi, sceneria, która powinna spodobać się chłopcom – wojna, trochę polityki, beztroskie zabawy (w których Maciuś chciałby uczestniczyć). Mnie zaś ogarniało wzruszenie, gdy czytałam opis wojny, w której Maciuś brał udział. Wojna pozycyjna, kopanie rowów, przeganianie nieprzyjaciela, obrzucanie go wyzwiskami i obelgami, wzajemne przekomarzanie się, nawet pokazywanie pewnej części ciała jako celu do strzału (to Felkowe działanie). Gardło się ściska, bo następna wojna miała wyglądać już inaczej. Nie mógł o tym wiedzieć Janusz Korczak pisząc tę książkę w 1923 roku. Nie mógł o tym wiedzieć, że sam stanie się częścią tej straszliwej, nieludzkiej historii. Mądra lektura, przy której można z dziećmi poruszać różne tematy – co tak naprawdę jest ważne w życiu, jak funkcjonuje państwo. Zwróćcie też uwagę na ilustracje Marianny Oklejak. Wniosły wiele świeżości do lektury, rozjaśniły ją. Bardzo nam się podobają.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji