Spencer Johnson  "Kto zabrał mój ser? (okładka biała)"

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Kto zabrał mój ser? (okładka biała)
Autor:
Spencer Johnson

Książeczka jest... w swojej prostocie zaskakująca i tyle

Paweł Juniewicz

Książka miła, może prosta i zbytnio "dydaktyczna", a może potrzeba czasem nie szukać i nie wymyślać skomplikowanych prawd, a po prostu przeczytać i uzmyslowić sobie rzecz oczywistą. Nie wypowiem się co do wartości, stylu itp., bo nie mnie o tym pisać, w każdym razie - ksiażeczka ujmuje prostotą i odkrywczością mimo banalnej prawdy, do której jednak wielu z Nas wcześniej jakoś nie mogło dojść...

(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Dobrze, że wystarczy godzina na jej przeczytanie

Maciej Koczerga

Największą zaletą książki jest to, że przeczytanie jej nie zajmuje więcej niż godzinę. Nie ma w niej nic takiego, czego nie można byłoby znaleźć gdzie indziej. Trudno pojąć, skąd wzięła się jej popularność. Przesłanie książki można zawrzeć w jednym zdaniu: trzeba być otwartym na zmiany. Czyli nihil novi. Podczas lektury można poczuć się traktowanym jak dziecko, któremu rodzice tłumaczą dlaczego zmiany są konieczne. Być może jednak menedżerowie nie czytają poważniejszych pozycji i stąd popularność tej nieco banalnej książki.

(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Recenzja-Rzeczpospolita

WUS  Więcej o recenzencie

Co robią myszy, gdy w okolicy ich norki zabraknie jedzenia? Bezzwłocznie ruszają na poszukiwanie nowego "magazynu". Co robią w takiej sytuacji ludzie? Niektórzy nie wierzą, że zapasy naprawdę się skończyły, i bezczynnie czekają, aż manna znów sama spadnie z nieba. Inni - po wahaniach - ostrożnie zaczynają się rozglądać w poszukiwaniu nowego źródła pożywienia. A przecież - dowodzi Spencer Johnson - powinniśmy brać przykład z myszy: nie bać się zmian, jeśli chcemy poprawić swą sytuację.

Johnson - m. in. współautor (wraz z Kennethem Blanchardem) obowiązkowej lektury każdego, kto zajmuje się zarządzaniem "Jednominutowego menedżera" - miał świetny pomysł: przedstawić w formie alegorycznej przypowieści konieczność otwarcia się na zmiany, nieuchronne w życiu zawodowym i prywatnym. Bohaterami książki uczynił dwie myszy - Nosa i Pędziwiatra - oraz dwóch ludzi - Zastałka i Bojka. Cała czwórka przebywa w Labiryncie w Magazynie pełnym sera. Kiedy jedzenia zaczyna brakować, myszy szybko wyczuwają nadchodzące zmiany i działają bez namysłu, by znaleźć nowy magazyn. Natomiast ludzie albo nie przyjmują do wiadomości konieczności zmian (Zastałek), albo - mimo obaw - starają się do nich dostosować, wierząc, że prowadzą ku lepszemu (Bojek).

Książeczka wzbudziła entuzjazm w USA. Pełną superlatywów przedmowę do "Kto zabrał mój ser?" napisał Blanchard. Polski wydawca - Studio Emka - skrupulatnie odnotowuje, że dziełko Johnsona tygodniami gościło na czele list bestsellerów w "The New York Times", "Wall Street Journal" i "USA Today", a sprzedano je - bagatela! - w 2 mln egzemplarzy. Przytacza też pełne egzaltacji recenzje ludzi zajmujących najwyższe stanowiska w renomowanych firmach. Na okładce zaś cytuje, wywołującą - szczerze mówiąc - zdziwienie opinię Waltera Kirna, publicysty "Time'a", że "książka Johnsona stała się literacką podwaliną nowej ekonomii".

Jeszcze przed zapoznaniem się z książeczką Johnsona słyszałem o niej pochlebne opinie. Na ich podstawie oczekiwałem, że autor popełnił poruszający wyobraźnię i skłaniający do refleksji utwór co najmniej na miarę "Małego Księcia". Niestety - rzeczywistość bardzo mnie rozczarowała. I sama opowiastka, i uzupełniająca ją wyimaginowana dyskusja są - jak na mój gust - zbyt nafaszerowane dydaktyzmem i dosłownością. Być może przeciętny amerykański menedżer nie jest w stanie zrozumieć alegorii i trzeba mu ją wyłożyć kawa na ławę. Sądzę jednak (i nie kryje się za tym, broń Boże, narodowa megalomania), że polskiemu kierownikowi, który z pewnością po utwór Johnsona też sięgnie, nie trzeba koniecznie tłumaczyć, "co autor miał na myśli". W sumie jest to optymistyczna wiadomość dla potencjalnych autorów książek z zakresu tzw. rozwoju osobistego: ten rodzaj literatury wciąż czeka na utwór, który umiejętnie łączyłby walory dydaktyczne z intelektualnymi i literackimi.

(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

(Stron: 2)
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!