John Huffam musiał się wiele nauczyć, nim osiągnął wiek dojrzały - dowiedział się, dlaczego ludzie pracują ciężko w nieludzkich warunkach, dlaczego biedota przeszukuje śmierdzące zgnilizną śmiecie w poszukiwaniu pożywienia oraz dlaczego zarówno szaleńcy, jak i ludzie przy zdrowych zmysłach głodują w zakładach dla umysłowo chorych. Nie pojmował jednak, dlaczego jakieś nie nazwane, nie znane niebezpieczeństwo kładło się cieniem na jego całe dzieciństwo, nękało matkę - a teraz zagraża jego życiu.
Dzieło wprost genialne!
(2008-10-30)
hedone
Więcej o recenzencie
Wydany w 1989 r. "Kwinkunks", został napisany przez Charlesa Pallisera - autora znanego najpewniej niewielu czytelnikom, ale jeśli już jego nazwisko coś im mówi, to kojarzony jest z jedną tylko pozycją, za to jaką! Majstersztykiem, arcydziełem gatunku, powieścią, której nie powstydziłby się sam Dickens - "Kwinkunksem" właśnie. Akcja tego ponadtysiącstronicowego tomu dzieje się w XIX-wiecznej Anglii wiktoriańskiej. Zarówno tematyka, jak i miejsce akcji powodują, że nie jest to książka dla każdego. Nie trzeba jednak być wielkim miłośnikiem klasyki brytyjskiej, wspomnianego już Dickensa, Collinsa, Thackeraya, aby umieć docenić kunszt Pallisera i rozsmakować się w tym, co nam ten wybitny autor serwuje. Nad powieścią pracował dwanaście lat. I to widać - jest dopracowana w każdym szczególe, nie ma w niej nieścisłości, braku logiki, dróg na skróty. Powstało wielkie, naprawdę wielkie dzieło i aż dziw bierze, że tak relatywnie mało znane i niedoceniane. Myślę, że głównie dlatego, że przeraża swą objętością. Jeśli jednak odważycie się sięgnąć po tę książkę z pozytywnym nastawieniem, pokonacie początkowy opór, jak również fakt, że trzeba się trochę natrudzić przy czytaniu tej książki - to, jestem pewna, że przyznacie, iż warto było! Na czym polega trudność w odbiorze tego dzieła? Jest ono napisane w sposób nietypowy - kluczową rolę odgrywają brytyjski XIX-wieczny, skomplikowany i tak inny od naszego, kontynentalnego, system prawny (wszak wszystko zaczęło się od istnienia pewnego kodycylu...) wraz ze swoimi niuansami i twardymi prawami kolejności dziedziczenia. Kolejną "niedogodność" może stanowić nadmiar bohaterów - nie sposób ich spamiętać, kto jet kim dla kogo, i jaką rolę w całej intrydze odgrywa. Ale tylko początkowo. W miarę wciągania się w akcję wszystko zaczyna się klarować. Poza tym - sam autor podaje nam na tacy ułatwienie w postaci drzewa genealogicznego i spisu postaci, który można znaleźć na końcu książki. Mnie dzieło to tak wciągnęło, że przeczytałam je... w 3 dni! Nie mogłam się oderwać i na pewno nie raz do tej książki wrócę. Wielka, genialna proza neowiktoriańska! Dla miłośników i nie tylko - to po prostu trzeba przeczytać!
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji