-
-
Osiecka
- Katarzyna Nosowska
-
cena:
17,99
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ladyhawke
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Ladyhawke
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2008
- Nr katalogowy:
- 1781886
- Sprawdź inne tytuły:
-
Ladyhawke
| Utwory: |
| 1. Magic |
|
| 2. Manipulating Woman |
|
| 3. Another Runaway |
|
| 4. Better Than Sunday |
|
| 5. My Delirium |
|
| 6. Love Don T Live Here |
|
| 7. Back Of The Van |
|
| 8. Paris Is Burning |
|
| 9. Professional Suicide |
|
| 10. Dusk Till Dawn |
|
| 11. Crazy World |
|
| 12. Morning Dreams |
|
- Ladyhawke
- Wykonawca:
-
Ladyhawke
Ladyhawke - Ladyhawke: za dużo inspiracji!
(luty 2009)
Pan
Audytor
Infomuzyka
Więcej o recenzencie
Nowa Zelandia kojarzy nam się głównie z zielenią, owcami i Władcą Pierścieni. Od dzisiaj ten wyspiarki kraj może Wam się kojarzyć z Ladyhawke, której debiutancka płyta niedawno zagościła w polskich sklepach muzycznych.
Na długo przed premierą tego albumu Ladyhawke zdążyła stać się prawdziwa gwiazdą Internetu. Jej pochodzenie przysporzyło jej otoczkę tajemniczej wokalistyki z końca świata, którą na starym kontynencie odkryły brytyjskie media. Miłośnicy muzycznych blogów zapewne trafili na niejedno 'maglowanie' jej pierwszego, dyskotekowego singla pt. "Paris Is Burning" (profesjonalne remiksy do wydania dołączyli m. in. Cut Copy i Alex Gopher). Trzeba przyznać, że pierwszy kawałek był prawdziwym strzałem w dziesiątkę w porównaniu z całą płytą, która nieco mnie rozczarowała.
Ladyhawke jest jednocześnie taneczna i liryczna. Z jednej strony bawi skocznymi, electro-popowymi "Magic" i "My Delirium", z drugiej z marnym skutkiem udaje 'diwę' lat '80. Nie ulega wątpliwości, że dyskotekowe hity serwowane przez Pip Brown a.k.a. Ladyhawke są bardzo interesujące. Wokalistka potrafi tworzyć dramaturgię, bawi modnymi dźwiękami i nawet lekko zbasowany, zalatujący funkiem "Dusk 'Till Dawn" robi wrażenie.
Niestety strona bardziej liryczna to już wyraźniejsze brzmienia lat '80, a dokładnie te nie najlepiej mi się kojarzące. Słuchając tych syntezatorów i gitary, mam wrażenie jakbym słuchał piosenek dziadków z Modern Talking a nie młodej, utalentowanej dziewczyny. Inspiracja jest niezwykle ważna, ale jej poziom zdecydowanie przyćmił to co Pip Brown miała odkrywczego do przekazania w niektórych produkcjach. Z jej muzycznej osobistości w "Back of the Van" pozostał jedynie ciepły wokal, a "Crazy World" można porównać do piosenki z soundtracku taniego serialu emitowanego w niedofinansowanej telewizji.
Debiutanci to zdecydowanie moja ulubiona grupa artystów, po których zwykle nie trzeba się spodziewać zbyt wiele. Jasnowłosa Pip jest jeszcze młoda i myślę, że bardzo wiele przed nią.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Alternatywny pop dla niepokornych
(2008-12-13)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Wyglądem przypomina jednocześnie Debbie Harry (ciuchy i figura), tudzież Amandę Lear (odcień pudru i fryzura). Na muzyczny rynek weszła cichaczem nagrywając absolutny hit dla wszystkich, którzy twierdzą że "Paris Is Burning". Piosenka spodobała się undergroundowym intelektualistom i weszła do klubów. A Ladyhawke jest absolutnie nieznana dla wszelakiej maści wielbicieli muzyki, w naszym kraju (co może wkrótce się zmienić!). I tak na debiutanckim albumie, w zgrabny sposób serwuje hity w stylu Kim Wilde, ("Manipulating Woman", "Another Runaway") jak i pop - rockowe, absolutnie niemasowe klasyki, w rodzaju "My Delirium". Zaskakujące, ale w tych jakże miłych dla ucha, aczkolwiek zaczepnych piosenkach, można odnaleźć nostalgię za latami 80 i za melodiami, których próżno dziś szukać na listach przebojów, ("Magic", "Love Don't Live Here Anymore"). Jest również i rasowa, rockowa ballada z oszlifowanymi, popisami gitarowymi i klimatem jak na płytach The Cars, nie wspominając o fantastycznej melodii ("Morning Dreams"). Ach jak miło czasem czegoś takiego posłuchać... A to zaledwie zgrabny, niczym niezmanierowany mix new - wave, popu, rocka i orzeźwiającej elektroniki. W gruncie rzeczy muzyka tutaj zawarta, to nadzwyczaj wiarygodna stylizacja, nad którą to unosi się duch twórczości klasycznych już wykonawczyń w rodzaju wspomnianej Kim Wilde, Pat Benatar i Cyndi Lauper. Ot po prostu, bardzo dobre, rytmiczne piosenki dla trzydziestoletniej młodzieży.
(8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji