Lalka
okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 304
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (3)
Październik 2007 - Historia "robota seksualno-miłosnego", lalki stworzonej dla sprawiania przyjemności mężczyznom, która z całych sił starała się wyrwać spod władzy zainstalowanego w niej programu.
Linda jest piękna, zgrabna, posłuszna, namiętna i bezgranicznie oddana swojemu mężczyźnie. Jednym słowem - ideał....
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
-
-
-
-
-
Diuna
- Frank Herbert
-
cena:
55,49
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Lalka
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Alisa Mun
- Wydawnictwo:
-
Słowo/Obraz Terytoria
, Październik 2007
- ISBN:
- 978-83-7453-762-9
- Liczba stron:
- 304
- Wymiary:
- 123 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Aldona Judina
- Sprawdź inne tytuły:
-
Alisa Mun
Historia "robota seksualno-miłosnego", lalki stworzonej dla sprawiania przyjemności mężczyznom, która z całych sił starała się wyrwać spod władzy zainstalowanego w niej programu.
Linda jest piękna, zgrabna, posłuszna, namiętna i bezgranicznie oddana swojemu mężczyźnie. Jednym słowem - ideał. Pewnego razu jednak z podsłuchanej rozmowy dowiaduje się, że jest robotem. A że wcześniej na skutek wypadku posiadła duszę, zaczyna ujawniać zdecydowanie niepożądaną przez właściciela cechę: zadaje pytania i domaga się odpowiedzi. Co gorsza, usterki tej nie jest w stanie wykryć wezwany w trybie pilnym serwisant. Okazuje się, że życie właściciela pięknego, wyuzdanego, zepsutego obecnością duszy robota zdecydowanie nie jest usłane różami.
- Lalka
- Autor:
-
Alisa Mun
Dla mnie niezła
(2007-12-17)
Zbigniew
Heliński
Więcej o recenzencie
Całkiem sztuczna lala za milion "baksów" może ostro narozrabiać. Stworzono ją do miłości, ale po uderzeniu pioruna trochę "sfiksowała". Trzeba jednak przyznać, że na zakończenie nie mamy do niej żalu, a nawet czujemy sympatię.
Ciekawa instrukcja obsługi mężczyzny. Tu pociągnij, tam się przytul, jeszcze gdzie indziej szepnij miłe słówko. Czy to naprawdę wystarczy, żebyśmy się zakochali?
Ale do rzeczy. On Maksim, do tej pory nie znalazł szczęścia w ramionach prawdziwej kobiety, kupił sobie sztuczną, której zadaniem jest kochanie się i chronienie swojego właściciela. Pewnego dnia wszystko jednak się przestawia i laleczka zaczyna za dużo myśleć. Prowadzi własną, chwilami zbrodniczą grę. Cały czas jednak, aż do zaskakującego końca wraca do swojego właściciela.
Książkę napisano z rozmachem, przeczytałem ją w ciągu dwóch dni i nie żałuję spędzonego nad nią czasu.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Miłe kiepskiego początki
(2007-11-28)
Krzysztof
Pochmara
Więcej o recenzencie
Pierwsze wrażenia bywają mylne - po dwóch kwadransach z Alisą Mun wydaje się, że autorka pójdzie śladami Houellebecqa, Dicka i Lema, tworząc doskonałą powieść o współczesnym świecie i uniwersalnych prawdach. Lektura pozbawia złudzeń. Powieść młodej, rosyjskiej autorki jest bardziej emancypacyjnym manifestem, niż głęboką diagnozą rzeczywistości. Krzyczy sloganami, zamiast poszukiwać odpowiedzi na trudne pytania. Doprawdy intrygujące są pierwsze sceny, w których, wskutek pewnego przypadku, w Lindzie zaczyna budzić się świadomość i prawdziwe życie, a Maksim stopniowo zmienia do niej stosunek, tracąc dystans właściwy relacji człowieka z - bądź co bądź - przedmiotem. W tych pierwszych scenach Alisa Mun uchwyciła złożoność tych relacji, kreując dylematy podobne tym, przed którymi Stanisław Lem stawiał Krisa Kelvina w "Solaris" a Philip Dick - Ricka Deckarda w "Czy androidy śnią...?". W postawie Maksima Alisa Mun pokazuje współczesnego mężczyznę, rozdartego między pragnieniami głębszej relacji i - zarazem - pójścia na skróty; nieszczęśliwego w kontakcie z prostytutką, która jest niedoskonałą namiastką prawdziwie kochającej kobiety, i zbyt infantylnego, by odnaleźć się w dojrzałej i skomplikowanej relacji z kobietą. Niestety, widoki na literacką głębię tego dzieła szybko okazują się grą miraży. Z każdą kolejną stroną opowieść się spłyca, a w pewnym momencie staje się jasne, że jest tylko emancypacyjnym manifestem. Gdy Linda staje się morderczynią, jej postawa przestaje być psychologicznie wiarygodnym odbiciem dylematów współczesnej kobiety, a staje się feministycznym wrzaskiem, z którego nie wynika nic, oprócz - być może - wyładowania frustracji, którego autorka dokonuje na powieściowych samcach. U czytelnika pojawia się - i nie ustępuje już do końca - wrażenie, że Alisa Mun ma bardzo niewiele do powiedzenia. Koncert rozczarowuje, a w każdym razie oferuje znacznie mniej, niż można było wnosić z pierwszych taktów. Podsumowując: Potencjalnie miła lektura dla sfrustrowanych patriarchalnym uciskiem i poszukiwaczy literackiej egzotyki. A nazwisko autorki - warte zapamiętania na wypadek, gdyby młoda, rosyjska pisarka z feministycznym zacięciem, stała się dojrzałą, rosyjską pisarką, z bagażem życiowych doświadczeń i odrobiną życiowej mądrości do przekazania.
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji