Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Las Maquinas De La Muerte
Średnia ocena z 13 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Kazik Na Żywo
- Firma fonograficzna:
-
SP Records
, 2001
- Nr katalogowy:
- CDKNZ-SP5899CD
- Sprawdź inne tytuły:
-
Kazik Na Żywo
Nie ma drugiego artysty, który pracowałby w tempie Kazika Staszewskiego. Zawrotne tempo pracy
nie wpływa jednak ujemnie na poziom jego twórczości. Przeciwnie - z roku na rok każda z prowadzonych przez niego formacji - oprócz Kazika Na Żywo są to oczywiście Kult i Kazik (w zasadzie projekt solowy, z którym wszakże, jak głosi plotka, związało się na stałe kilku muzyków jassowych) - nagrywa coraz lepsze płyty. Ich znakiem firmowym
są niezmiennie doskonałe teksty, komentujące otaczającą nas rzeczywistość, pisane językiem niezwykle ciętym, zazwyczaj nie unikającym zwrotów niecenzuralnych (na Las Maquinas De La Muerte najlepszym tego przykładem jest utwór
Pi.[cenzura] Pera, opowiadający o niedawnych protestach rolników i ich samozwańczym przywódcy, z oczywistych
przyczyn nie wymienionym w tytule z pełnego nazwiska). Wydaje się, że na dobre skończyły się też gatunkowe podziały, które dotychczas rezerwowały typowo rockowe granie dla Kultu, rap dla Kazika, a metal - bardzo współczesny - dla Kazika Na Żywo. Teraz wszystko jest ze sobą pomieszane, co zresztą daje doskonały efekt (dowodem na to był już Ostateczny krach systemu korporacji, ubiegłoroczna płyta Kultu, najlepsza w karierze grupy). Warto zaznaczyć, że na Las Maquinas De La Muerte trafiły dwa bardzo dobrze znane utwory Kazika Na Żywo - Andrzej Gołota i Łysy jedzie do Moskwy - wydane dotychczas jedynie na singlach. Oba nagrano jednak na nowo, jako że Staszewski nigdy nie pozwoliłby sobie na bezczelny drenaż kieszeni fanów, z jakiego - powiedzmy to jasno - żyją wykonawcy, którzy wydają swoje co lepsze kompozycje po kilka razy. (g)
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Gadka Wojciecha |
|
| 2. Legenda ludowa |
|
| 3. Las Maquinas De La Muerte |
|
| 4. Andrzej Golota |
|
| 5. Pele miał blahola |
|
| 6. W południe |
|
| 7. Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej |
|
| 8. No Speaking Inglese |
|
| 9. Końskie ścięgna |
|
| 10. Pierdole Pera |
|
| 11. Pozory często mylą |
|
| 12. Mój dom to moja twierdza |
|
| 13. Brazylia |
|
| 14. Los Societas De Las Poetas Violentas |
|
| 15. DJ Kiler |
|
| 16. Łysy jedzie do Moskwy |
|
| 17. Makabra |
|
| 18. Kobieta |
|
| 19. Ich bin dobry cattolico |
|
| 20. Jerzy eine sztuczna kobieta gekonstruliert |
|
| 21. Pisanie listów |
|
| 22. T.R.W.A |
|
| 23. Las Machinas De La Muerte - Vocoderwersja |
|
| 24. Prawda |
|
| 25. Bonus - Wszyscy atryści to psie krwie ;) |
|
- Las Maquinas De La Muerte
- Wykonawca:
-
Kazik Na Żywo
Kawał świetnego KNŻ-u - szkoda, że póki co ostatni...
(2008-02-08)
Wiktor
Kosmała
Więcej o recenzencie
"LMDLM" to trzeci album KNŻ-u - jednej z najlepszych formacji rockowych nad Wisłą. Jej cały tytuł to "Las Maquinas De La Muerte", czyli maszyny śmierci. Jak to zwykle u Kazika bywa, teksty są nieprzeciętne, o czym dowiadujemy się już na samym początku płyty. "Legenda ludowa" wpada w ucho szybko i ma przyjemną melodię. To samo można powiedzieć o tytułowym "Las maquinas de la muerte" - również szybko daje się lubić, głównie dzięki nieprzeciętnej gitarce. Muzycznym majstersztykiem jest "Andrzej Gołota", który brzmi trochę jak coś z pogranicza Queens Of The Stone Age. Tekst jest niby trochę niedzisiejszy, chociaż ostatnio... "W południe" jest chyba najspokojniejszy, lecz mimo to doczekał się singla. "Jeśli kochasz więcej, to boisz się mniej" spodobał mi się bardzo, gdyż słychać w nim trochę punku i świetne popisy Goehsa. Następne dwa kawałki śmieszą swoim tekstem a w "Non speaking inglese" śmiesznym wokalem Kazika udającego obcokrajowca. Natomiast "Pier**** Pera" było skierowane do Andrzeja Leppera, gdyż wykorzystał w swojej kampanii wyborczej jeden z utworów Kazika bez pozwolenia, o czym świadczy tekst: "Zabrałeś nie pytałeś (...) Gdybyś się zapytał, to i tak bym się nie zgodził...". Zaś refren zlewa się w "Pier*** Leppera" - świetny zabieg słowny. Kolejne dwa kawałki brzmią najbardziej korzennie punkowo z całej płyty - "Pozory często mylą" a zwłaszcza "Mój dom to moja twierdza". Słucha się ich z niemałą przyjemnością i można się nieźle uśmiać z tekstów. W "Brazil" czuć trochę rosyjskie chóry i mimo braku muzyki znów można się pośmiać z tekstu. "Los societas de los poetas violentas" zadowoli fanów spokojniejszych rytmów à la gangsta. Natomiast "Łysy jedzie do Moskwy" to po prostu bajka. Znałem ten utwór z "Oddalenia" Kazika, ale to to zupełnie coś innego. Utwór jest genialny, musicie sami go posłuchać, żeby się o tym przekonać. Później mamy dwa nieco spokojniejsze i luźniejsze utwory - "Makabra" i "Ich bin dobry cattolico". Zwłaszcza ten drugi ma świetny tekst. "Jerzy eine sztuczna kobieta gekonstruliert" to również klasa sama w sobie - jedna gitara Lizy, a tyle potrafi. Również "T.R.W.A." imponuje szybkością i precyzją gry. Następnie mamy przesterowaną na vokovoderze wersję "LMDLM" - sami oceńcie, która jest lepsza, trudny to wybór. Za to "Prawda" jest chyba najbardziej dołującym utworem KNŻ-u - 100 razy bardziej od "Ich bin dobry cattolico"! Ta gitara wywołuje straszną psychodelię, niech lepiej nie słuchają jej osoby chore psychicznie! Na koniec mamy chyba koncertową, świetną wersję "Artystów" znaną z "Na żywo, ale w studio". Również śmieszy. Jak to Kazik, pomiędzy utworami zafundował jajcarskie wstawki - tak jak "Polska, ojczyzna nasza" z "P.P.P.". Są tu historyjki o Pele, kobiecie - niezdarze, końskich ścięgnach, DJ-u Kilerze, listach. Potrafią doprowadzić do łez! Sama okładka płyty sugerowała, że trafia nam w ręce coś nieprzeciętnego - tytuł "LMDLM" i jakaś czaszka. Warto też zobaczyć pokaźnych rozmiarów książeczkę i listę utworów (zmyłek dla złodziei!). Z czystym sumieniem polecam "Las Maquinas De La Muerte". Jest to album przemyślany i ciekawy. Widać, że artyści nagrywali go spontanicznie i z radością - teksty są nieprzeciętne, a muzyka jeszcze bardziej! Całość to istna bomba metalowa - sami posłuchajcie. Jednak czuć po tym pewien niedosyt - jest to (oby póki co) ostatni album KNŻ-u. A szkoda, bo Kazik na razie nie myśli o jego reaktywacji. Szkoda...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nowa płyta Kazika - dobra i tylko dobra...
(2000-04-27)
Michał
Szczepanik
Więcej o recenzencie
Najnowsza płyta Kazika pojawiła się w sklepach gdzieś koło kwietnia bieżącego roku. Nie towarzyszyła temu wydarzeniu żadna kampania reklamowa - po prostu cisza w eterze. Co prawda jakiś rok wcześniej stacje radiowe puszczały ,,Andrzeja Gołotę", ale wydawał się on być tylko kawałkiem nagranym dla potrzeby chwili (był to okres ,,wspaniałych" walk Pana A. G.). A tu nagle taka niespodzianka.
Jak wiemy, ,,Kazik na żywo", to Kazik najostrzejszy. Do tej pory panowały tu ciężkie riffy a la Rage Against The Maschine i mocne bębny Tomasza Goehsa. W LMDLM mamy tego zdecydowanie mniej, co nie znaczy wcale, że jest mniej ostro. Po prostu więcej tu elektronicznych motywów, które wydają się fascynować Kazika już od dłuższego czasu.
Nie będę ukrywał, że LMDLM jest trochę komercyjna. Spokojnie, nie myślcie tylko sobie, że Staszewski ubiera się teraz w ubrania typu Nie_Ważne_Jak_To_Wygląda_Ważne_Żeby_Błyszczało_I_Miało _Duży_Znak_ Firmowy_Na_Przedzie (NWJTWWŻBIMDZFNP, chyba to opatentuję :)) i śpiewa bzdury typu ,,ja cię kocham, a ty nie, trelele". Tak źle jeszcze nie jest. Po prostu nie ma tu tak ciężkich tekstów, jak na przykład w ,,Oddaleniu", gdzie pod względem ,,ciężkości" niepodzielnie królował kawałek ,,Błagam was". Tu nie czuje się już tej atmosfery przygnębienia otaczającym światem, jaka emanowała z poprzednich płyt . A może wg Kazika w Polsce jest już normalnie i nie ma się do czego przyczepić? Hmm... Wydaje mi się, że płyta ta bardzo szybko podbije serca ludzi, którzy dotąd nie słuchali Kazika. I to chyba dobrze. Podobnie było w przypadku ,,Yeld" Pearl Jam, której też można było zarzucić komercyjność, ale na pewno nie to, że jest słaba.
Płyty słucha się bardzo dobrze, na mnie działa wręcz relaksacyjnie. Są jednak dwie rzeczy, któe mnie w LMDLM wpieniają. Pierwszą jest remix utworu ,,Łysy jedzie do Moskwy" z ,,Oddalenia". To takie ,,odcinanie kuponów", trochę nie na miejscu. Drugą rzeczą są dwie, znajdujące się na płycie wersje tego samego utworu ,,Las Maquinas de la Muerte", które prawie się od siebie nie różnią. Kazik, brakuje Ci już weny twórczej?!
Podsumowując: dla osób, które wcześniej nie znały twórczości Kazika Staszewskiego LMDLM będzie pozycją świetną, starzy fani odczują pewien niedosyt. Pozostaje tylko czekać na następną płytę. Był już Kult, Kazik na żywo, teraz będzie to chyba Tata Kazika albo po prostu Kazik.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(13)