Dziewiąty studyjny krążek Moby'ego według słów autora ma być listem miłosnym do muzyki dance, ekstatycznym, energetycznym powrotem na zatłoczone parkiety, który raz na zawsze zerwie z powszechnym wizerunkiem artysty jako 'ponuraka'. Są tu klubowe przeboje, nowatorskie, wręcz futurystyczne brzmienia, kosmiczne eurodisco, oldschoolowy i alternatywny hip hop oraz klimatyczny chillout. Czego tu nie znajdziemy? Siermiężności, powtarzalności i nudy - to majstersztyk muzyki tanecznej, a Moby jest w końcu sprawdzoną marką.
Muzyka taneczna nie musi brzmieć banalnie
(2008-03-30)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Moby, to taki muzyczny kameleon, uwielbiający w swojej twórczości łączyć stylistyczne skrajności. I gdy sięgniemy w artystyczną przeszłość Amerykanina zauważymy, iż od czasów rozpędzonego, house'owego "Go", tudzież chilloutowych pejzaży na płycie "Play", inspiracje Moby'ego nie mają żadnych granic. "Last Night", to cała gama sampli ze starych płyt, ubrana w nowoczesne, aczkolwiek renesansowe brzmienia sprzed dwóch dekad, przefiltrowane przez artystowską wrażliwość autora. Jest więc udany flirt z neohiphopowym 'freshem'("Alice"), jest i przyjazny radiu, wzorcowy pop music("Oh Yeah", "I Love To Move In Here", "Im In Love") i 'electro', którego nie powstydziłby się sam Richard X("257 Zero"). W "Everyday It`s 1989", dostajemy obciachowe disco spod znaku Black Box, podczas gdy singlowe "Disco Lies", to taneczny, dyskotekowy soul, niemalże w stylu zapomnianego Chic. Reszta płyty, to kreacje znane z poprzednich dokonań artysty. Jest zatem elegancki, porywający house("The Stars") oraz cały wachlarz instrumentalnych kolaży, dających prawdziwe wytchnienie("Degenerates", "Sweet Apocalypse", "Mothers Of The Night"). Repertuar "Last Nigt", to również nadzwyczaj udane wyprostowanie stylu Moby'ego, który na swojej ostatniej płycie "Hotel", zdawał się błądzić na obrzeżach mało przekonującego pop-rockowego pieśniarstwa, próbując udowodnić światu, iż didżeje też potrafią śpiewać. Szczęście, że taka właśnie myśl przewodnia nie towarzyszyła artyście podczas tworzenia "Last Night". A jest to album niezwykle stylowy, łączący to, co obecnie najbardziej chodliwe w szeroko pojętej muzyce popularnej.
(5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji