Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Latajaca góra
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Christoph Ransmayr
- Wydawnictwo:
-
Państwowy Instytut Wydawniczy
, Maj 2007
- ISBN:
- 978-83-06-03079-2
- Liczba stron:
- 311
- Wymiary:
- 140 x 205 mm
- Tłumaczenie:
-
Jacek Buras
- Sprawdź inne tytuły:
-
Christoph Ransmayr
Rzadkiej urody poetycka, zmysłowa opowieść o dwóch braciach, którzy opuszczają rodzinną wyspę u wybrzeży Irlandii i wyruszają do Tybetu, aby wspiąć się na tytułowy, niezaznaczony na żadnej mapie i dotąd niezdobyty szczyt Transhimalajów. Ich podróż znad morza w najwyższe górskie ostępy wiedzie zarazem z cywilizacji komputerów i globalnej sieci internetu w archaiczną krainę koczowniczych plemion i czczonych przez nie duchów i bogów. Ale jest to także rzucona na burzliwe tło wspólnego irlandzkiego dzieciństwa pod okiem ekscentrycznego ojca podróż obu, jakże różnych, braci ku sobie; podróż - paradoksalnie - rozdzielająca ich na zawsze. Być może Latająca góra jest przede wszystkim powieścią o miłości w różnych jej przejawach, o trudnej miłości do drugiego człowieka, ale także o miłości życia, o tęsknocie, aby się ono spełniło, o zauroczeniu wielobarwnym kosmosem naszego świata we wszystkich jego fascynujących, czasem pięknych, czasem przerażających manifestacjach.
- Latajaca góra
- Autor:
-
Christoph Ransmayr
Odlecieć razem z górą
(2009-12-03)
Iwona
Baturo
Więcej o recenzencie
"Latająca góra" to jedna z najpiękniejszych książek jakie czytałam. Powiedzieć, że wchodzi do głowy, porusza trzewia i nie popuszcza, to mało. O takiej książce — wyciszonej, a wywołującej niezwykle silne emocje — trudno pisać. Każde stwierdzenie wydaje się banale, mało przekonujące, pospolite. Trzeba mieć talent Ransmayra, by dobrze ubrać w słowa te wszystkie drgnienia, które wywołuje lektura, te uczucia, które pojawiają się, gdy przewracamy kolejne kartki... W zalewie bestselerów, tych wielkich powieścideł, które po przeczytaniu odkłada się na półkę i natychmiast o nich zapomina, taka książka nie ma szans na przebicie. Nie jest czytadłem, z której strony by nie patrzeć. A jednak trudno się od niej oderwać. Opis wyprawy dwóch braci do Tybetu, by zdobyć Phur-Ri, jest tak sugestywny, że przez chwilę wierzyłam w istnienie i samego wierzchołka, i samej wyprawy. Byłam wręcz pewna, że wszystko zdarzyło się naprawdę. Szperając w necie, dowiedziałam się jednak, że książka jest fikcją, choć autor to zapalony podróżnik.
W centrum tej poetyckiej prozy nie tkwi jednak góra, a bracia. Bracia i ich wzajemne relacje. Bo podróż przez Tybet jest podróżą przez rodzinną historię. A zdobycie góry jest zdobyciem siebie. I chodzi oczywiście nie tyle o pokonanie własnych słabości, co o odnalezienie, że użyję tak modnego określenia, ścieżki własnego życia. Wielkość "Latającej góry" nie wiąże się jednak z jakimś ważnym przesłaniem. To, że ta książka tak bardzo porusza duszę, zawdzięcza językowi. Temu, jak zwykłe, czasem najprostsze myśli, przyobleczono w niej w słowa. Ransmayr i jego tłumacz, Jacek Buras, zrobili to w niezwykle piękny sposób.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Odlećmy razem z górą.
(2007-07-09)
[dane recenzenta usunięto_2007-08-20_08:53]
Więcej o recenzencie
Sięgnęłam po tę książkę, zachęcona recenzją krytyka, którego gustom zwykłam na ogół ufać. I nie zawiodłam się. Nie dla każdego jest to książka. Jeśli ktoś poszukuje w literaturze wartkiej, trzymającej w napięciu akcji, potoczystego, pełnego żywych dialogów języka, interesującej, wciągającej fabuły, to nie dla niego książka. Jeśli zaś szuka spokojnej narracji, opowieści, sennego nastroju, czasu i materiału do przemyśleń, zajrzenia w głąb siebie, niech sięgnie po „Latającą górę”.
Książkę poprzedza odautorska "Notatka na marginesie", w której Ransmayr pisze:
"Odkąd większość poetów pożegnała się z mową wiązaną i zamiast regularnych wersów stosuje wolne rytmy, a ponadto podzielony na strofy niejustowany skład, tu i ówdzie pojawiło się mylne mniemanie, że każdy niejustowany, to znaczy składający się z linijek nierównej długości tekst jest wierszem. To nieporozumienie. Skład niejustowany - czy inaczej: chorągiewkowy - jest wolny, nie stanowi wyłącznej własności poetów." Daje zatem wyraz swojemu poglądowi na to, o co niejednokrotnie się spieramy: co jest prozą, a co wierszem. Zwróćcie uwagę: Ransmayr pisze o wierszu, nie – poezji. I dobrze, że tak właśnie pisze, bo wprawdzie sam uważa swoją książkę za prozę, a notatka na okładce określa ją jako powieść, jest to dla mnie poezja w najczystszej formie, nawet jeśli tej formy nie odważymy się nazwać wierszem.
Paradoksalnie jednak mimo nietypowej formy książkę czyta się świetnie. Zdania płyną i wystarczy poddać się temu nurtowi. To czysta przyjemność.
W warstwie fabularnej książka jest opowieścią o dwóch braciach, związanych mocno wspomnieniami wspólnego dzieciństwa, spędzonego w Irlandii, wspomnieniami przeplatającymi się z ich „dziś” podczas wspólnej podróży do Tybetu, będącej ukoronowaniem marzeń jednego z nich i stającej się sprawdzianem łączących ich, nieprostych i niejednoznacznych uczuć, wystawionych na ciężkie próby w nowych warunkach, w jakich się znaleźli, w odmiennym, nieprzystającym do dotychczas im znanego, świecie. W tym świecie jeden z nich, młodszy - narrator tej dla mnie fascynującej książki - odnajdzie miłość, a także otworzy się na „innego”, którym okaże się nieoczekiwanie także jego starszy brat. Wreszcie na koniec – odkryje także samego siebie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji