Lekka powieść detektywistyczna dla młodych czytelników. Ture Sventon jest zapewne najsprytniejszym detektywem w Szwecji. Niestety, wie o tym tylko on sam, a dzwonek do drzwi w jego biurze oznacza zwykle sprzedawcę sznurowadeł. Tego dnia jest jednak inaczej: Sventon nieoczekiwanie otrzymuje zlecenie rozwiązania intrygującej zagadki i wchodzi w posiadanie latającego dywanu. Czy niezwykły przedmiot pomoże mu schwytać złoczyńców?
MINI KRYMINAŁ
(2012-05-23)
Książki na czacie
Więcej o recenzencie
Tę książkę miałem już dość długo, ale wpadła mi za inne książki w szafie i dopiero niedawno ją wyciągnąłem. Zaraz też zachorowałem i miałem temperaturę a wtedy nie mogę sam czytać i czytają mi rodzice. Jestem już nastolatkiem, ale jest to fajne, bo można razem się pośmiać.
„Latającego detektywa” czytała ze mną Mama, przeczytała go na dwa razy. Gdybym miał go jak byłem młodszy to na pewno przeczytałbym go sam. Powiedziałbym, że to taki „mini kryminał”, czyli nie straszna, ale za to ciekawa zagadka kryminalna do rozwiązania.
Bohaterem książki jest True Sventon – prywatny detektyw ze Sztokholmu w Szwecji. Przygody detektywa są bardzo śmieszne, bo on sam jest niesłychanie zabawny. Już jego zwyczaje mogą trochę rozśmieszyć (są nietypowe jak na detektywa). Sventon uwielbia pysie i chce je ciągle jeść, ale nie prowadzi zbyt wielu dochodzeń, więc nie ma pieniędzy i ptysie kupuje na kredyt. Czasami zakłada sztuczną brodę. A jak przychodzą klienci (nieliczni) to każe swojej sekretarce do siebie dzwonić, i wtedy udaje, że przez telefon rozmawia o jednej ze swoich niezwykle ważnych spraw. No i sepleni, więc zamiast ptyś mówi psyś, a zamiast pistolet – pistolet. Pewnego dnia detektywa odwiedza handlarz, który sprzedaje mu… latający dywan. Zaraz też Sventon dostaje zlecenie od dwóch starszych pań, Sigrid i Fryderyki, mieszkających w małym, szwedzkim miasteczku. Oczywiście leci tam na dywanie, co wcale nikogo specjalnie nie szokuje. Na miejscu spotyka też dzieci występujące w tej książce i wymyśla niezwykły plan pojmania Wilego Łasicy, bandyty, którego nikt nie może złapać! Powiem jeszcze tylko, że w książce znajdziecie tez spacerujące nocą małe krzaczki…
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji