Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Powstanie ´44
- Norman Davies
- cena: 81,99 zł
-
- Zrób sobie raj
- Mariusz Szczygieł
- cena: 35,99 zł
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora., Joanna Szczęsna
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Listopad 2006 - "Lawina i kamienie. Pisarze wobec komunizmu"Anny Bikont i Joanny Szczęsnej to opowieść o losach polskich pisarzy, którzy zaraz po wojnie wstąpili w szeregi zwolenników nowego ładu, by stać się jego żarliwymi wyznawcami i służyć mu piórem, a potem przeszli do jawnej opozycji wobec systemu. Co...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Bogdan Buczek Więcej o recenzencie
Wspaniała książka, rozliczenie powojenne. Historia wielu polskich pisarzy żydowskich Tuwima, Ważyka, Woroszylskiego, Andrzejewskiego, a także Miłosza, i wielu innych, kiedyś znanych i popularnych sprzyjających ówczesnej władzy, piszących wiele utworów popierających władzę, Stalina, członkowie partii. Większość z nich po 1968, rzuciło PZPR. Wspierali KOR i inne inicjatywy antyrządowe. Wielu z nich po 1989 roku odtrąconych i napiętnowanych za swoje lata zaraz po wojnie. Wielu z nich zasłużonych w pokojowym obaleniu komunizmu w Polsce, ostatnie lata życia odsunięci na bok umierający w niesławie i potępieniu. Książka napisana bardzo ciekawie, lekkim językiem. Losy poszczególnych pisarzy, twórców obecnie niechcianych są przeplatane w czasie. Przytoczonych jest wiele fragmentów z ich życia i dorobku. Bardzo przydatne są dodatkowe informacje zawarte w wielu przepisach. Umieszczone zdjęcia wzbogacają wiedzę o bohaterach książki. Ciekawy jest wywiad z Grudzińskim. Autorki w miarę obiektywnie i z dużą wnikliwością przedstawiają często zawiłe losy poszczególnych pisarzy i momenty zmian ich postaw. Warto, a nawet jak ktoś interesuje się chociaż trochę literaturą Polski, jest koniecznym przeczytać tę powieść, historię polskiej literatury po drugiej wojnie światowej do końca XX wieku. Z książki tej dowiadujemy się, że okres PRL-u to nie zawsze lata stracone i że ci obecnie wyklęci też przyłożyli rękę a raczej pióra to tego ażeby dokonały się zmiany. O nich powinniśmy pamiętać. Dziwnym wydaje się że obecnie o nich w większości mówi się i pisze negatywnie. Książka ta jest chyba jedną z pierwszych w obecnej polskiej literaturze, pisząca mam nadzieję obiektywnie o tamtych latach.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Justyna
Sobolewska
Przekrój
Więcej o recenzencie
Ta książka trafia w sam środek dzisiejszych sporów politycznych. Bo oczywiście zostanie uznana za wybielanie komunistów i PRL, który dziś jest tak skrupulatnie lustrowany. I to szkoda, bo taki odbiór zawęża jej znaczenie do politycznego argumentu. Już niektórzy recenzenci ganili Annę Bikont i Joannę Szczęsną za brak wyraźnego moralnego potępienia bohaterów, czyli Tadeusza Konwickiego, Adama Ważyka, Jerzego Andrzejewskiego, Tadeusza Borowskiego, Wiktora Woroszylskiego, Czesława Miłosza i innych. Tymczasem "Lawina i kamienie" to mozaikowy obraz losów pokolenia, które najpierw zaangażowało się w komunizm, a potem tworzyło opozycję demokratyczną. Ta książka rozwija też zalążkowe portrety, jakie stworzył Miłosz w "Zniewolonym umyśle", kiedy to krótko po swoim wyjeździe z kraju próbował opisać istotę "ukąszenia". Bikont i Szczęsna, zamiast osądzać, pokazują wiązkę głosów, okoliczności, motywów, odtwarzają atmosferę, to wszystko, co sprawiło, że ci młodzi ludzie przystąpili do budowy nowej rzeczywistości. Każdą historię postaci oglądamy z wielu perspektyw. Autorki czerpią ze wszystkich możliwych źródeł, przede wszystkim z rozmów. W dodatku ta próba wyjaśnienia zawiłych postaw nie niweluje sfery tajemnicy, którą każda z tych postaci, każda osobowość w sobie niesie. Tak jak to było w przypadku Tadeusza Borowskiego, którego historia nie ma jednoznacznego wyjaśnienia. Borowski tuż po wojnie był zdystansowanym sceptykiem. Po doświadczeniach obozowych wydawał się kimś, kto niełatwo w cokolwiek uwierzy. Tymczasem on właśnie stał się najzagorzalszym partyjnym inkwizytorem, pracował nawet dla wywiadu wojskowego. Odciął się od swojej "niesłusznej" prozy. Za to pisał utwory, w których przyjmował wręcz ubecką perspektywę. I nagle, ni stąd, ni z owąd, w 1951 roku zatruł się gazem. Popełnił samobójstwo? Dwie osoby były przekonane o innej przyczynie śmierci: żona twierdziła, że cierpiał na depresję, a kochanka – że zasnął i nie wyłączył czajnika. Jednak wedle legendy stał się pierwszym, który przejrzał i zapłacił za to wysoką cenę. Innym zajęło to jeszcze kilka lat. Czy może być coś nudniejszego niż protokoły z wielogodzinnych zebrań sekcji prozy z lat 50.? Autorki musiały je przeczytać, ale w ich książce nie ma ani śladu tej nudy. Przeciwnie - nawet przypisy są wciągające. Pojawiają się też poboczni bohaterowie, którzy ożywiali tamtą zatęchłą atmosferę. Taką jasną postacią jest tu Stefan Kisielewski, który w przeciwieństwie do innych nigdy nie stracił poczucia rzeczywistości. Jego przekorne sądy wymagały nie lada odwagi, zaś jego poczucie humoru budziło grozę po drugiej stronie. Jak w 1964 roku, gdy bezpieka podsłuchała jego rozmowę z Andrzejewskim. A.: – Strasznie nudno. K.: – Zabij Gomułkę, zobaczysz, jak będzie wesoło. A.: – Ale wtedy przyjedzie jakiś Moczar. K.: – No i wreszcie będzie rozrywka. Tylko w jednym momencie autorki tracą reporterski dystans i angażują się w spór. Chodzi o nie tak dawną sprawę, czyli o "rozdzieranie trupa" Zbigniewa Herberta. Powtarzają tezę, że Herbert pod koniec życia został zawłaszczony przez prawicę. Choć przecież rzecz nie jest tak prosta. Do pewnych tradycji mogło mu być z różnych powodów bliżej. Wystarczyłoby obejrzeć tę sprawę z wielu perspektyw. Czytając tę książkę dzisiaj, myślę, owszem, o szaleństwie, które co pewien czas nas otumaniało. Ale też o tym, czy jakiś inny naród tak nieustannie przemeblowuje swoją przeszłość? Jedni na pomniki, inni do lamusa, ta tradycja nam się podoba, a ta nie, więc ją usuńmy, odsądźmy od czci i wiary (za chwilę, wedle nowej ustawy lustracyjnej, zajmowanie się komunizmem może wręcz grozić więzieniem). A przecież manipulowanie przeszłością może mieć dla nas tylko złe skutki. I znowu jakaś Antygona będzie miała pełne ręce roboty.
(9 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

























