-
-
-
Szmira
- Charles Bukowski
-
cena:
21,49
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Lęk i odraza w Las Vegas
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Hunter S. Thompson
- Wydawnictwo:
-
Niebieska Studnia
, Czerwiec 2008
- ISBN:
- 978-83-60979-06-8
- Liczba stron:
- 272
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Hunter S. Thompson
Na podstawie książki powstał film T. Gilliama 'Las Vegas Parano' z Johnnym Deppem w roli głównej. Lęk i Odraza w Las Vegas ukazała się po raz pierwszy w 1972 roku i natychmiast uczyniła Huntera S. Thompsona, jedną z największych osobowości w historii literatury w Stanach Zjednoczonych, ikoną kultury popularnej. Bohaterowie książki, Raoul Duke i jego samoański adwokat, Doktor Gonzo, wyruszają w szaloną podróż w poszukiwaniu amerykańskiego snu, nurzając się w kolejnych falach narkotycznych wizji i przemocy. Ale ta szaleńcza wyprawa jest tylko pretekstem do pokazania Ameryki w momencie przełomu, u schyłku epoki dzieci kwiatów i na chwilę przed tym, jak rządy Nixona obudziły w kraju atmosferę spisków i podejrzeń. Narkotyczne odurzenie staje się tylko dowodem bolesnego realizmu i braku złudzeń, których wyznawcami są Raoul Duke i Doktor Gonzo, a ich postawa okazuje się świadomą ucieczką przed nieuchronną, opresyjną rzeczywistością.
- Lęk i odraza w Las Vegas
- Autor:
-
Hunter S. Thompson
Hunter S. Thompson - straszne dziecko Ameryki - na gościnnych występach w Las Vegas
(26/2008)
Marcin
Sendecki
Przekrój
Więcej o recenzencie
Jest rok 1971. Para kalifornijskich popaprańców – „doktor nauk dziennikarskich” Raoul Duke (alter ego autora) i jego adwokat, postawny Samoańczyk o imieniu Gonzo – wyprawia się do Las Vegas. Duke ma dość szemrane zlecenie na artykuł, najpierw o wyścigu motocykli, potem o policyjnej konferencji antynarkotykowej, ale panowie nie przykładają się do reporterskiej roboty. Ćpają, piją, przyglądają się światu, robią bliźnich w bambuko i próbują się wykaraskać z kłopotów, w które sami się pakują.
Tę opowieść uznano za jeden z aktów założycielskich tak zwanego nowego dziennikarstwa (obok dzieł Mailera, Capote’a i Toma Wolfe’a), a właściwie jego podgatunku – „stylu gonzo”, wynalazku Thompsona, gdzie fikcja bez żenady pożera fakt, by go wzmocnić, a najważniejszym bohaterem jest sam autor przeżywający ekstremalnie podrasowane przygody. Thompson trzymał się tego stylu przez długie lata, podobnie jak figury „lęku i odrazy”, z niezłym skutkiem.
Wracając jednak do Vegas – wszystko to dziarsko wygląda i dobrze się czyta, ale – jeśli poskrobać głębiej – budzi też wątpliwości. Po pierwsze, opis stolicy wszechamerykańskiego obciachu nie jest czymś szczególnie oryginalnym. Thompson wykonuje zatem (całkiem udaną) wariację na znany temat. Po drugie, nabijanie się z prowincjonalnych ćwoków (czyli przytłaczającej większości mieszkańców USA), którzy nie wiedzą, o co naprawdę chodzi z narkotykami i życiem, jest atrakcyjne, ale trochę zbyt mechaniczne.
Po stronie Thompsona zapisać jednak należy, że nie był żadnym hipibałwanem na haju, któremu starcza hasło, by zamiast wojny mieć miłość. Dostrzegał sprzeczności i wypalenie się zrywu lat 60., a o ten stan rzeczy obwiniał nie tylko Richarda Nixona (którego, skądinąd, obsesyjnie obwiniał o wszystko), lecz także bohaterów kontrkultury. Jak miałby wyglądać lepszy świat? To już orzec trudniej. Wiadomo, że Thompson konsekwentnie opowiadał się za legalizacją narkotyków i prawem do posiadania broni. Był nawet członkiem Amerykańskiego Stowarzyszenia Strzeleckiego – ostoi prawicy. Żył wedle wielu świadectw szybko i ciekawie. A w 2005 roku jako 67-latek strzelił sobie w usta. Na pogrzebie zjawili się w tłumie innych gości: Johnny Depp (zagrał Duke’a w filmowej adaptacji „Lęku...”, czyli „Las Vegas Parano”), Sean Penn, Bill Murray oraz kandydaci na prezydenta John Kerry i George McGovern.
W prasie pojawiły się wspomnienia i słowa żalu. Niekiedy także ulgi. Konserwatywny komentator William Buckley Jr. napisał, że choć śmierć skłania do smutku, to tego, że Thompson w końcu przestał pisać, żałować nie sposób. No i tak to jest.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Viva Las Vegas!
(2008-07-20)
Łukasz
Najder
Więcej o recenzencie
Jak każda dobra powieść, "Lęk i odraza w Las Vegas" komunikuje się z odbiorcami na wielu poziomach. Talent Huntera S. Thompsona wyposażył ją w kilka den, zlepił z kilku warstw. Najwięcej jednak przemawia za tym, by "Lęk i odrazę..." interpretować jako autorską wypowiedź Thompsona na temat Ameryki. Thomson bada jej charakter - mierzy jej puls i sprawdza opuchnięty język. Robi zdjęcie profilu i całej sylwetki. Wyrusza w szaloną psychodeliczną podróż, pragnąc dociec w którym miejscu bije serce tego kraju - gdzie teraz opalizuje american dream. Jednak odpowiedź jaką uzyska na własne pytanie wprawi go w tytułowy lęk i odrazę. Bo okaże się, iż to nie Nowy Jork, nie Waszyngton, Kalifornia, Floryda, czy któryś z zachowawczych stanów Pasa Biblijnego, ale plastikowe i tandetne Las Vegas jest depozytariuszem narodowej duszy u progu lat siedemdziesiątych. Właśnie tu, w tym dziwacznym mieście, które postanowiono założyć na środku pustyni, w tej międzygalaktycznej stolicy hazardu i wielokolorowych neonów, w tym Babilonie chciwości i rozpasania wytwarza się znak firmowy nowej Ameryki - ziszcza się nie piękne marzenie, lecz płynny koszmar. Kołujące na przedmieściach eskadry nietoperzy, gigantyczne jaszczury w hotelowym westybulu, grząskie od krwi dywany, po których stąpają Duke i doktor Gonzo, są nie tylko pochodną zażywania przez nich ogromnej ilości zakazanych substancji, ale i wiązką znaków - apokaliptycznym kodem, który wystukuje Thompson by oddać narastającą w nim frustrację i obawę o przyszłość, przyszłość swoją i kraju, w którym żyje. O ile postać Konsula z powieści "Pod wulkanem" Lowry'ego dopiero zapowiadała nadciągającą rzeź i destrukcję obowiązującego porządku świata, o tyle demoniczna para z "Lęku i odrazy w Las Vegas" funkcjonuje już w obrębie zrealizowanego pandemonium. Otwarcie nowej dekady w Stanach przebiega bowiem pod auspicjami takich wydarzeń jak ciągnąca się w nieskończoność wojna w Wietnamie, krwawe spięcia na tle rasowym, morderstwa polityczne. Ze sceny schodzą Jim Morrison i Janis Joplin, a pewnym krokiem wstępuje na nią Charles Manson. Rodzi się paranoja, którą jako temat podejmą w swojej twórczości Pynchon i DeLillo. Przemoc, o której za lat kilkanaście będzie pisał Chuck Palahniuk. Ale Thompson w swojej książce nie ogranicza się wyłącznie do krytykowania powstającego na jego oczach nowego ładu - którego kwintesencją jest tabun półtora tysiąca spoconych gliniarzy nudzących się na Konferencji Antynarkotykowej w Las Vegas. Pokazuje również ile zostało z idealistycznych rojeń dzieci-kwiatów, jak płonne okazały się ich nadzieje, jak bardzo nierealne były utopie, które próbowali zaprowadzić na tym świecie. Intrygująca, ale i gorzka powieść rozliczeniowa. Pokaz pisarskiej mocy Thompsona. Gonzo w czystej wydestylowanej postaci. Książka śmiechu. Pocztówka ze Stanów, na której wypisano makabryczne życzenia. Narracja, która hula.
(12 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji