x

Serwis używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z Polityką Cookies.

Koszyk pusty

45,49 zł

Informacje o dostępności

wysyłamy w ciągu 24 h

Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).

wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.

wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.

towar trudno dostępny, do 21 dni

Towar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.

w sprzedaży od ...

To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.

ponownie w sprzedaży od ...

Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.

towar niedostępny

Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.


więcej szczegółów »


ok

zamknij

Wysyłamy w ciągu:

7 dni roboczych

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
Biuro Obsługi Klienta 31.05.2013 czynne w godzinach od 8:00 do 16:00
tel. +48 (22) 239 31 91
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Let There Be Rock

Let There Be Rock [Digipack]

AC/DC  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: CD 1 szt.
Ocena klientów: 5 na 5   wszystkie recenzje (4)

2003

Let There Be Rock [Digipack] - inne formaty

Posłuchaj

Udostępnij na facebooku
Pin It
+1
Tweetnij

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Let There Be Rock [Digipack]

    Średnia ocena 5 na 5 z 4 recenzji   (Dodaj własną)

    Wykonawca:
    AC/DC
    Firma fonograficzna:
    Sony Music , 2003
    Nr katalogowy:
    5107612
    Sprawdź inne tytuły:
    AC/DC
    Kategorie:
    Rock > zagraniczny rock
    Posłuchaj utworów:
    1. Go Down
    2. Dog Eat Dog
    3. Let There Be Rock
    4. Bad Boy Boogie
    5. Problem Child
    6. Overdose
    7. Hell Ain't A Bad Place To Be
    8. Whole Lotta Rosie

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Let There Be Rock [Digipack]
    Wykonawca:
    AC/DC

    Rock'n'rollowe szaleństwo wszechczasów !!! Ocena 5 na 5   ()

     Więcej o recenzencie

    Gdyby ktoś kiedyś zapytałby mnie co rozumiem przez pojęcie Rock'n'Roll, odpowiedziałbym AC/DC - LET THERE BE ROCK. Kropka. Ta płyta, to wspaniały hołd złozony Rock'n'Rollowi przez formację AC/DC. Tak brudno, tak szybko, tak wspaniale ... ech.

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Cudownie energetyczny brud Ocena 5 na 5   ()

     Więcej o recenzencie

    Let There Be Rock jest w karierze AC/DC pewnym przełomem. Jeszcze nie stylistycznym oczywiście, ale właśnie ta płyta rozpoczyna całą serię ich najbardziej klasycznych dokonań. I nie ulega wątpliwości, że należy się jej zaszczytne miejsce tuż obok "Highway To Hell" i "Back In Black". To kwintesencja wczesnego AC/DC, z Bonem Scottem na wokalu. Czyli bluesowo-rockandrollowe szaleństwo, tutaj z odpowiednim doładowaniem. "Let There Be Rock" to przede wszystkim świetne riffy Malcolma, niektóre z nich to już dzisiaj przecież klasyka. No bo kto nie zna utworu tytułowego czy "Whole Lotta Rosie"? To czym wyróżnia się ten album to także fakt, że nie ma tutaj choćby jednego utworu wyraźnie spokojniejszego. Każdy z nich to solidne, gitarowe łojenie. Skłonny jestem nawet twierdzić, że to ich najostrzejsza płyta. To uczucie wzmaga także celowo niechlujna produkcja, przez co płyta brzmi bardzo żywo, jakby została nagrana podczas koncertu. No właśnie, to w ogóle bardzo koncertowy album. Dość powiedzieć, że to właśnie kawałki z tej płyty są główną ozdobą ich późniejszej koncertówki "If You Want Blood... You've Got It". "Let There Be Rock" przyniosła także garść może mniej pamiętnych, ale równie wspaniałych utworów, jak otwierające całość "Go Down", z uroczo obscenicznym wokalem Scotta (szczególnie w ostatniej zwrotce) albo nietypowy, rozkręcający się w momencie refrenu "Dog Eat Dog", z mistrzowskim wibratem Angusa. Intryguje dla zmylenia balladowo zaczynający się "Overdose", rzecz traktująca o przygodach frontmana z pewnymi substancjami. Jest to chyba najlepszy wokalnie kawałek z czasów Scotta. Sporą popularnością cieszył się także "Hell Ain't A Bad Place To Be". Choć może nieco na wyrost. Muzycznie jest to dość stereotypowe boogie, z nazbyt banalnym refrenem. Natomiast na większą uwagę zasługuje "Bad Boy Boogie". To też jeden z tych nieśmiertelnych riffów. No i dania główne, czyli "Let There Be Rock" i "Whole Lotta Rosie". Pierwszy to historia rocka w pigułce, a drugi to iście rockandrollowa opowieść o pewnej fance zespołu. Powiem jedno: to co Angus wyprawia tutaj ze swoją gitarą wywołuje u mnie gęsią skórkę. Tak "wybuchowych" kulminacji nie powstydziłby się i dziś żaden zespół metalowy.

    (5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Elektryczny czad! Ocena 5 na 5   ()

    3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    "Let There Be Rock" to rockowy czad. Osiem rewelacyjnych utworów, przepełnionych mocnymi riffami i skrzeczącym głosem Bona Scotta. W odróżnieniu od poprzedniego albumu, charakteryzuje się on trochę mniejszym jajcarstwem wykonawczym (bo tekstowo nic się nie zmienia) i bluesowymi zagrywkami, a oferuje więcej mocy i prawdziwego rock'n'rolla. Ocena może być tylko jedna.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Kwintesencja hard rocka! Ocena 5 na 5   ()

     Więcej o recenzencie

    19 lutego mija już 26 rocznica śmierci legendarnego wokalisty grupy AC/DC Bona Scotta. Jest to data bardzo przykra tym bardziej, że albumy nagrane z następnym "krzykaczem" (Brian'em Johnson'em) nie posiadały już takiej magii i uroku jak płyty ze Scottem. (Pomijając oczywiście wydany zaraz po śmierci Bona "Back In Black" - opus magnum ciężkiego rocka). Takim właśnie "magicznym" albumem jest "Let There Be Rock", jedna z najostrzejszych płyt w dorobku grupy. Zaczyna się bardzo mocno i surowo od utworu "Go Down". Dalej mamy "Dog Eat Dog" z bardzo fajną, klimatyczną solówką Angusa. Potem nadchodzi monumentalny, porażający energią utwór tytułowy. Następne w kolejce są "Bad Boy Boogie" i "Problem Child" - sztandarowe numery grupy. Potem mamy chwilę wytchnienia w postaci "Overdose", a później znowu czad. W "Hell Ain't a Bad Place to Be" Bon śpiewa, że w piekle nie jest tak źle, sam na pewno się o tym nie przekonał, bo wierzę, że Bóg przyłączył go do swojej niebiańskiej orkiestry i Bon śpiewa teraz razem z Jimmem Morrisonem, przy akompaniamencie Jimmiego Hendrixa i Johna Bonhama. Na zakończenie płyty dostajemy bardzo żywiołowy numer "Whole Lotta Rosie", w którym Bon opowiada o pewnej niezbyt urodziwej fance zespołu. (Swoją drogą ten utwór jest dość jasnym nawiązaniem do "Whole Lotta Love" Led Zeppelin). Podsumowując, ta płyta to istny huragan, który każdego zmiecie z Ziemi. Niektórzy mogą narzekać, że brzmienie jest zbyt chropowate, kompozycje zbyt prymitywne, ale na tym właśnie polega urok tego albumu, słuchając go prawie 30 lat po premierze, czujemy wielkie pokłady energii „ulatniające się” z głośników. Zawdzięczamy to przede wszystkim ognistym riffom Angusa i charakterystycznemu wokalowi Scotta - który dzięki niesamowitemu głosowi i charyzmie (jeśli nie wierzycie posłuchajcie koncertowego albumu "If You Want Blood, You′ve Got IT") był dla mnie frontmanem wszech czasów.

    (3 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji