-
-
-
-
-
-
-
Latarnik
- Camilla Läckberg
-
cena:
29,99
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Liczby Charona
Średnia ocena z 14 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Marek Krajewski
- Wydawnictwo:
-
Znak
, Maj 2011
- ISBN:
- 978-83-240-1611-2
- Liczba stron:
- 248
- Wymiary:
- 145 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marek Krajewski
Każdy może zostać Bogiem, wystarczy tylko poznać odpowiedni kod.
Maj 1929 roku. Lwów. Komisarz Edward Popielski wyleciał z policji za niesubordynację. Wreszcie ma czas na rozwiązywanie zagadek matematycznych i... na miłość. Namówiony przez piękną Renatę podejmuje się ryzykownego zlecenia i szybko wpada w kłopoty. A we Lwowie znów wrze. Brutalne morderstwa wstrząsają miastem. I tylko policja wie, co kryje w sobie tajemniczy list od mordercy.
W Liczbach Charona Popielski ma szansę zmienić swoje życie - wrócić do policji i założyć rodzinę z ukochaną kobietą. Ale miłość jest ślepa, podobnie jak sprawiedliwość...
Marek Krajewski ur. 1966 - pisarz, filolog klasyczny. Przez wiele prowadził zajęcia na Uniwersytecie Wrocławskim, z których zrezygnował, aby zająć się wyłącznie pisaniem książek. Autor bestsellerowych powieści kryminalnych o Eberharcie Mocku i Edwardzie Popielskim. Zadebiutował w 1999 roku Śmiercią w Breslau. Jego powieści ukazały się w osiemnastu krajach. Laureat m.in. Paszportu "Polityki", Nagrody Wielkiego Kalibru, Nagrody Prezydenta Wrocławia.
- Liczby Charona
- Autor:
-
Marek Krajewski
Kryminał w stylu retro, który warto poznać... Polecam!
(2011-07-20)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
O książce „Liczby Charona” ostatnio zrobiło się dość głośno. Na wielu blogach można było zauważyć recenzje tej lektury i pochlebne opinie na jej temat. Po pewnym czasie ja również zapragnęłam poznać bliżej twórczość Marka Krajewskiego a na dodatek okładka zdecydowanie mnie kusiła i przyciągała, zapowiadając ciekawe wnętrze. W końcu nadszedł dzień, kiedy książka wpadła w moje łapki. Czy przypadła mi do gustu? Jak najbardziej.
Lwów, 1929 rok. Głównym bohaterem jest komisarz Edward Popielski, który po ostrej wymianie zdań z nowym szefem zostaje dyscyplinarnie zwolniony ze służby za niesubordynację. Bez pieniędzy musi radzić sobie z wydatkami. Udziela korepetycji z matematyki, którą się interesuje, ale i tak lekko nie jest. Tymczasem mieszkańcami Lwowa wstrząsają kolejne, brutalne morderstwa, które mają wspólny element. Zabójca podpisuje się hebrajskimi znakami i jest to jego znak rozpoznawczy. Nasz bohater widzi w tej sytuacji szansę dla siebie, aby wrócić do łask. Jeżeli rozszyfruje dziwne znaki, może uda się mu złapać psychopatę i będzie mógł wrócić do pracy. Wkrótce zostaje powołany jako konsultant i jednocześnie będzie pomagał policji, jak sprawdzał się w roli prywatnego detektywa. Czy uda się rozwikłać tę nietypową zagadkę? Zakończenie mnie zaskoczyło. Było nieco zakręcone, ale i interesujące.
Warto również wspomnieć o wątku miłosnym, którym Krajewski nas uraczył. Popielski to mężczyzna po czterdziestce, który przeżywa kryzys wieku średniego. Liczne problemy zawodowe i osobiste go dopadają, ale nie przeszkadza mu to w zakochaniu się w pięknej i młodej Żydówce Renacie Sperling. Jak potoczy się to uczucie i czy będzie szczęśliwy finał? Nic nie zdradzę.
Przedwojenny Lwów z wszystkimi szczególikami, został bardzo ciekawie uchwycony przez pisarza. Na dodatek intryga kryminalna z dość trudną zagadką matematyczną była strzałem w dziesiątkę. Choć sama za tą dziedziną nauki nie przepadam, wciągnęłam się szybko w poszukiwanie rozwiązania i uruchomiłam swoje szare komórki:). Bohaterowie to kolejny plus tej książki. Z krwi i kości, dość mocno nakreśleni przez pisarza, który raczej postawił na ukazanie ich od tej ciemniejszej strony. Nie będą oni kryształowo czyści i wyidealizowani. I bardzo dobrze. Urzekł mnie również język Krajewskiego. Wplecenie słownictwa potocznego, gwary i regionalnych smaczków tylko nadało całej powieści odpowiedniego klimatu i sprawiło, że czytało się ją z przyjemnością.
„Liczby Charona” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Krajewskiego. Czy udane. Zdecydowanie tak. Nie mam porównania do wcześniejszych książek, ale z pewnością niedługo to nadrobię. Muszę przyznać, że kryminał w stylu retro okazał się bardzo interesującą książką, warta przeczytania i poznania. Polecam i pozdrawiam!
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Glina w wydaniu klasycznym
(2011-07-05)
Andrzej Kołderski
Więcej o recenzencie
Marek Krajewski rozwija postać lwowskiego komisarza Edwarda Popielskiego z książki na książkę. To cieszy, bo ów bohater i jego przedwojenny polski Lwów wydają się nam sympatyczniejsi niż sabaryta Eberhard Mock i mroczny Breslau. Jednak niezmienne pozostają: konstrukcja samego kryminału (tym razem wręcz genialna! Książka nawiązuje wprost do słynnej lwowskiej szkoły matematycznej - to była w nauce prawdziwa potęga!) oraz swoisty kodeks moralny obu gliniarzy oparty z jednej strony na głębokim, wewnętrznym poczuciu sprawiedliwości, z drugiej - na przekonaniu, że cel uświęca środki. Zarówno Popielski, jak i Mock potrafią w bezpardonowy sposób i bez zbędnych wyrzutów sumienia rozprawić się z draniem! Ale nie tylko za to można cenić Autora. Książka jest napisana po prostu brawurowo! Trochę tylko irytuje mnogość przypisów, ale trzeba zrozumieć wydawcę - wszak "młodzi wykształceni z dużego miasta" mogą nie wiedzieć, co znaczy chociażby "Per aspera ad astra".
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zadowolona
(2011-06-15)
LeoniMa
Więcej o recenzencie
„Liczby Charona”, najmłodsze dziecko Krajewskiego, nie odbiegają poziomem od wcześniejszych książek – czysta przyjemność lektury połączona z oczekiwaniem na kolejne zwroty akcji sprawiają, że od Krajewskiego nie można niczego więcej wymagać, bo i czego. Ja cenię kryminały o Popielskim nie tylko ze względu na zagadkę, którą „kumisarz” rozwiązuje bądź nie, ale przede wszystkim za to, że są to teksty napisane z błyskiem w oku, przekorne, kąśliwe, wzbudzające sympatię do głównego bohatera. Tym razem będzie trochę matematyki i również tym razem los okaże się przekorny. Bardzo gorąco polecam. Jak każdego ‘Krajewskiego’.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Można ją przeczytać
(2011-06-06)
Zen
Więcej o recenzencie
Marek Krajewski przyznał podczas spotkania autorskiego w Gdańsku, które odbyło się 1 czerwca w Ratuszu Staromiejskim, że Lwów jest jednym z jego ulubionych miast, obok Wrocławia. Najnowsza książka pisarza tłumaczonego już na osiemnaście języków dzieje się właśnie we „Lwowi”, jak by powiedzieli niektórzy z bohaterów „Liczb Charona”. Książka wydana przez Wydawnictwo Znak miała swoją oficjalną premierę 17 maja 2011 roku. Jest to już dziesiąta publikacja w dorobku wrocławskiego autora. (nie zmieściło się bo – 240 znaków).
Akcja książki zogniskowana jest wokół śledztwa kryminalnego prowadzonego przez komisarza Edwarda Popielskiego w sprawie morderstw seryjnych dokonywanych na kobietach w bardzo tajemniczych okolicznościach. Sprawą Popielski zajmuje się na zlecenie swojej byłej uczennicy, obecnie pięknej kobiety, wobec uroku której nie pozostaje obojętnym. Bohater powieści zostaje wplątany w niebezpieczną grę, a jego życie, tudzież zdrowie, bywają narażane na liczne niebezpieczeństwa.
Podczas czytania „Liczb Charona” polski czytelnik zwraca uwagę na zróżnicowane brzmienie mowy bohaterów książki, bowiem specyficznie lwowskie akcenty, zdrobnienia, błędy językowe nawet i nazwy przywodzą na myśl stare filmy z okresu przedwojennego. Czytelnik zostaje więc niejako usadowiony w fotelu „starego kina”. Te dawne, kresowe klimaty, przywodzące na myśl również inne dzieła polskiej literatury, nastrajają do kryminału Krajewskiego przychylnie, dając mu niejako na starcie kredyt życzliwości.
Bohater książki jest typem niezwykle różnorodnym. Jako wdowiec opiekujący się małą córeczką i mający na utrzymaniu również kuzynkę, która dziecku zastępuje matkę, staje w naszych oczach jako wzór cnót. Jednakowoż zaraz potem widzimy go w karczmie podczas nadużywania wódki, a także folgującego swoim chuciom z kobietami lekkich obyczajów. Namiętności w książce Marka Krajewskiego jest co niemiara.
Autor kryminału jest z wykształcenia filologiem klasycznym, byłym wykładowcą uniwersyteckim, a to również wywiera znaczące piętno na treści „Liczb Charona”. Komisarz ma kilkakrotną okazję do wygłoszenia referatu na tematy lingwistyczne, bądź matematyczne. Matematyka otrzymuje niezwykle ważne miejsce w treści książki, a to za sprawą magicznych kwadratów, które posłużą komisarzowi Popielskiemu do rozwiązania tajemnicy morderstw.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
jest dobrze....
(2011-06-06)
Rafał
Proch
Więcej o recenzencie
Bardzo dobry kryminał. Ciekawy bohater. Należę chyba do zdecydowanej mniejszości: mi bardziej podoba się cykl lwowski (na ten moment przeczytałem dwie powieści z cyklu o Breslau i dwie lwowskie.Za namową żony nabyłem "Głowę Minotaura": tu pojawiają się tak Mock jak i Popielski... i zabieram się za tę pozycję). Jedna uwaga dotycząca głównego bohatera:Popielski stanowczo zbyt mało je wysublimowanych i nie tylko potraw serwowanych w restauracjach i spelunkach międzywojennych miast....Bo czytając książki o Mocku chodziliśmy ciągle głodni, marząc o serdelkach z musztardą, śledziku, szyneczce w galarecie z majonezem. nikt chyba nie potrafi tak smakowicie opisywać potraw tak tych pospolitych, jak i z "wyższej półki' jak pan Krajewski....Ponadto doskonale czyta mi się wydanie Znaku... czcionka stylizowana, ciekawy sposób numeracji... (Mankella z kolei wolę w klasycznym pierwszym wydaniu z W.A.B-u).
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(14)