Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Liebe Ist Für Alle Da [Polska cena]
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Rammstein
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2009
- Nr katalogowy:
- 2723204
- Sprawdź inne tytuły:
-
Rammstein
Cztery lata po wydaniu płyty "Rosenrot" Rammstein powraca z nowym, szóstym albumem studyjnym - "Liebe Ist Für Alle Da". Zgodnie z tradycją zespołu płyta zawiera 11 nowych utworów i jak zwykle w przypadku Rammsteina opatrzona jest kontrowersyjną okładką - zdjęciem stylizowanym na obraz autorstwa Eugenio Recuenco.
Album zawiera zróżnicowany materiał w typowym dla Rammsteina stylu - niektóre z utworów są uważane za najcięższe, jakie zespół kiedykolwiek nagrał. "Tematem przewodnim, powiedziałbym, są ekstremalne formy miłości... " - mówi Christoph Schneider, perkusista Rammsteina, Flake Lorenz dodaje: "Miłość może być interpretowana na wiele sposobów: na przykład nieodwzajemnione uczucie może prowadzić do tragicznych sytuacji: masowych morderstw, strzelanin w szkole, tego typu rzeczy. Nienawiść jest negatywną formą miłości, jak ciepło i zimno...". Choć tytuł płyty można przetłumaczyć jako "Miłość jest dla nas wszystkich" raczej nie można się spodziewać słodkich piosenek o miłości w wykonaniu Rammsteina.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Rammlied |
|
| 2. Ich Tu Dir Weh |
|
| 3. Waidmann's Heil |
|
| 4. Haifisch |
|
| 5. B****** |
|
| 6. Fruehling In Paris |
|
| 7. Weiner Blut |
|
| 8. Pussy |
|
| 9. Liebe Ist Für Alle Da |
|
| 10. Mehr |
|
| 11. Roter Sand |
|
- Liebe Ist Für Alle Da [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Rammstein
Solidna porcja niemieckiego metalu.
(2010-08-03)
Cotchis
Więcej o recenzencie
Fanem R+ nigdy nie byłem, posłuchałem może kiedyś trochę piosenek, które naprawdę były tego warte (Amerika, Ich Will i inne), a w październiku nie wiedziałem nawet o premierze płyty. Ale do rzeczy - na początek daje mocnego kopa najlepszy z płyty "Rammlied", potem niestety mało co sięga tego poziomu. Nie spodobały mi się utwory z motywem gitary akustycznej, toteż za dużo się ich nie nasłuchałem. Takie "Buckstabu" jest ostre i ciężkie, ale nie porywa. "P****" to z kolei fajna piosenka, chociaż lepiej nie wsłuchiwać się w tekst. Dalej mamy najgorszy utwór z całej płyty, nazwa taka sama jak krążka. Widać, że naprawdę zabrakło pomysłu. Dalej jest świetny "MEHR", bardzo dobry, choć jest to zwykła kopia "Rammlied". Płytę polecam, zwłaszcza na tak niską cenę, choć rewolucji niech nikt się nie spodziewa.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Świetna, ogólnie chyba najciężejsza ich płyta z pewnymi wyjątkami
(2009-10-25)
woj
oks
Więcej o recenzencie
Świetna mieszanka śpiewu, krzyku, recytacji - zabawa śpiewem wywołana częstymi zmianami techniki śpiewu; patetyczny, melancholijny nastrój wywołany zarówno muzyką jak i tekstami, ale już chyba trochę bardziej stonowany w porównaniu do albumu "RosenRot', czy "Mutter"; chórki wyśmienite, przewlekane dobrze spasowanymi ścieżkami elektronicznymi - czasem przypominającymi album "Herzeleid", ale z lepszą jakością muzyki i śpiewu; perkusja świetnie brzmiąca, ale jednak czasem zbyt szybka; riffy gitarowe może trochę bardziej stonowane kosztem perkusji i ścieżek elektronicznych, ale wciąż mocne i prowadzące; najlepsza piosenka wg mnie to chyba "Wener Blut" i "Fruhe mich" z CD2; najsłabszymi jak dla mnie są "Roter Sand" i "Pussy"; jest kilka piosenek mięciutkich i zbyt przyjemnych dla ucha, które trochę szpecą muzycznie całą nastrojowość albumu, ale płyta ogólnie wypada i tak świetnie, piosenki z 2CD jeszcze bardziej wg. umacniają jej muzyczny odbiór (z wyjątkiem "Roter Sand").
Polecam w 100% dla każdego fana zespołu! Natomiast dla pozostałych słuchaczy może podpasować prawdopodobnie tylko kawałek "Pussy".
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rammstein ist fur alle nicht
(2009-10-23)
Myszor
Więcej o recenzencie
Jestem osobą, która płyty Rammstein kupuje w ciemno. Bez czytania recenzji i wstępnego przesłuchiwania. A ponieważ zespół rzadko je ostatnio wydawał to taka okazja jest dla mnie wielkim świętem. Szczególnie, gdy tematem przewodnim jest miłość, a właściwie to różne jej oblicza. Tym radośniej zapakowałem płytę do odtwarzacza i odkręciłem vol na maksa (słuchanie Rammstein po cichu to jak seks przez telefon). Zaczyna się delikatne intro więc wiadomo, że zaraz ostro przywalą. Buum – głośniki prawie tracą membrany i słychać rytmiczne RAMM ! STEIN ! RAMM ! STEIN ! Nie mam wątpliwości od jakiego utworu będą się teraz zaczynać koncerty. Słowa piosenki są jednoznaczne „Jedna krew, jeden kierunek, jeden zespół !”. No i dobrze. Dość już tych rozpadów i nieudanych solowych projektów. Trzymajcie się razem chłopaki i grajcie nam jak najdłużej. W momencie wydania ten utwór to już klasyka zespołu.
Drugi kawałek przetacza się jak walec z silnikiem diesla. Trzeci jak armia Guderiana. I już łapię o co w tym chodzi. Rammstein zmartwychwstał i postanowił dowalić jak nigdy. Płyta jest bardzo ostra. Na pierwszym planie zdecydowanie bardzo ciężkie gitary i waląca w tempie karabinu maszynowego perkusja. Jakby zespół chciał wrzasnąć „hej, nie umarliśmy i gramy teraz cholerny metal, nie tanzmetal”. W Haifisch w końcu dają pograć Flakeowi ale i tak jest ostro. W B***** też czuć swąd benzyny ale trochę już zwalniają. Potem mamy, a jakże by inaczej, balladę Paris w której Till cytuje Edith Piaf "Je ne regrette rien". Fajna piosenka ale nie tak doskonała niestety jak "Seeman", "Ohne Dich" czy "Amour". Kolejny kawałek, chyba najlepszy na całej płycie, "Wiener Blut" inspirowany jest zapewne historią Josepha Frietzla. Bardzo mroczny i przygnębiający. Dla złapania oddechu mamy Pussy. Bardzo podobny do Moskau, przebojowy numer, murowany hicior, którego…nikt pewnie w radio nie puści ze względu na obsceniczny, kulinarno-erotyczny tekst o wsadzaniu bratwursta w jej sauerkraut. No i w końcu mamy utwór tytułowy, który jest łudząco podobny do świetnego numeru RATM "Killing in the name". No te same riffy po prostu. Kręcę z niedowierzaniem głową. Potem jeszcze tylko "Mehr", który dynamiką wbija mnie w fotel i końcowy "Roter Sand", który jak dla mnie jest jakąś pomyłką albo żartem. I już koniec. Mało.
Jako zagorzały fan daję płycie 5 gwiazdek ale tak naprawdę to brakuje mi tu jakiegoś genialnego numeru w rodzaju "Klavier" czy Mann gegen mann", który znajdziemy na każdej płycie Rammstein. Jest ostro i ciężko ale nie wybitnie niestety. 27 listopada zobaczymy czy zespół podoła tej siekaninie na koncercie. Wszak nie są już młodzieńcami. Podsumowując – miłość jest dla wszystkich ale nowy Rammstein raczej nie.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji