-
-
-
Toxicity
- System Of A Down
-
cena:
29,99
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Life Is Peachy
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Korn
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, Październik 1996
- Nr katalogowy:
- 4853692
- Sprawdź inne tytuły:
-
Korn
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Twist |
|
| 2. Chi |
|
| 3. Lost |
|
| 4. Swallow |
|
| 5. Porno creep |
|
| 6. Good god |
|
| 7. Mr. Rogers |
|
| 8. K |
|
| 9. No plase to hide |
|
| 10. Wicked |
|
| 11. A.D.I.D.A.S. |
|
| 12. Lowrider |
|
| 13. Ass itch |
|
| 14. Kill you |
|
- Life Is Peachy
- Wykonawca:
-
Korn
Czysty mrok...
(2008-05-30)
Klienteria
Więcej o recenzencie
Przyznam, że po obejrzeniu nowych teledysków KoRna i po zapoznaniu się z ich nowym muzycznym kierunkiem pozbyłem się wszystkich ich płyt, które miałem, skończyłem im wiernie kibicować. Pewnym bodźcem do tego mogło być też coraz częstsze oglądanie na ulicach miasta 15-latek, które ochoczo puszczają z komórek techno a na plecaku widnieje naszywka "KoRn". Pomyślałem, że w żadnym wypadku nie chce być kojarzony z takim typem "subkultury". Jednak "Life Is Peachy" to zupełnie inna bajka, płyta niemająca po prostu nic wspólnego z komercją, której grupa tak ochoczo ostatnimi czasy się poddała. To inny zespół, Head był prawdziwą głową KoRna. Miał w sobie chyba najwięcej pasji i zamiłowania do komponowania wspaniałych rzeczy. Ta płyta to moim zdaniem najlepsze osiągnięcie KoRna. Powalające. Od pierwszych sekund megapsychodeliczne. Przyznaję, że podchodziłem do niej kilka razy. Przedtem znałem tylko "Follow the Leader" więc myślałem, że to coś w tym stylu. A tu zaskoczenie, wypieki na twarzy, strach i zatrzymanie płyty w odtwarzaczu i tak parę razy. Potem już zacząłem się wtapiać w ten klimat od szalonego, zwariowanego i megadobrego "Twist" przez kolejne "Chi" po psychodeliczne "Lost" i "Swallow", instrumentalne "Porno Creep" aż po zwieńczenie tego moim faworytem koRnowym "Kill You". Chyba naprawdę to ich szczyt możliwości. Genialna płyta, przyznaję, lecz z trochę mniejszym entuzjazmem po zapoznaniu się z ich nowym kierunkiem. Chociaż zaraz, zaraz jeszcze było "Unplugged"... bardzo nawet udane. I tym optymistycznym akcentem zakończmy moją przygodę z przełomową, jakby nie było, formacją KoRn.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dla mnie najlepsza
(2006-08-14)
Marcin
Rybicki
Więcej o recenzencie
Nagrywając nie mieli jeszcze świadomości, jak bardzo są popularni, a tak naprawdę - nikt nie miał. Po nagraniu "Korn" wyruszyli w trasę, grając koncerty po najgorszych spelunach, po czym wrócili do studia. Head zapytany o tę płytę powiedział :"nie nagrywaliśmy żadnego numeru, odkąd wyruszyliśmy w trasę, a kiedy zaczęliśmy, całe gówno, które trzymaliśmy w sobie, wypłynęło". I się zaczęło atak na listę bilbordu, debiut w pierwszej 5. Ludzie kupili to, czego nie mogli wcześniej dostać. I nie chodzi tylko o kilka piosenek. Suchy, rozpalony do białości gniew, bijący z głośników. Wykrzykiwane przekleństwa, niskie, bardzo niskie riffy. Nowatorski bas i przedziwne trudne do skopiowania rytmy perkusji Davida. Śpiewając o odrzuceniu, zostali jednak przyjęci przez słuchaczy. Zrób to samo.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji