Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Lights
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Archive
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2006
- Nr katalogowy:
- 2564633302
- Sprawdź inne tytuły:
-
Archive
Nowy studyjny album zespołu Archive. W porównaniu z poprzednią, utrwalającą ciemny wizerunek grupy, płytą Noise jest to album zdecydowanie jaśniejszy i mniej transowo-symfoniczny. Nie zmienia to jednak faktu, że Archive nadal dysponują tą samą energią pełną rozjechanych partii gitarowych i baśniowych linii melodycznych. Znajdziemy tutaj zestaw nagrań czerpiących inspiracje zarówno z popu, trip-hopu, jak i z muzycznej psychodelii oraz klasycznego rocka. Filmowe przerywniki, barokowe aranżacje, żar rocka - wszystko to sprawia, że kreowane przez Archive dźwięki zdominowane są przez muzyczny majestat oraz wypełnione zaskakującymi zmianami nastrojów, kolorów i postaci. Wspaniała i błyskotliwa muzyczna podróż. Płyta objęta patronatem Merlin.pl.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Sane |
|
| 2. Sit Back Down |
|
| 3. Veins |
|
| 4. System |
|
| 5. Fold |
|
| 6. Lights |
|
| 7. I Will Fade |
|
| 8. Headlights |
|
| 9. Programmed |
|
| 10. Black |
|
| 11. Taste Of Blood |
|
- Lights
- Wykonawca:
-
Archive
Światła przede wszystkim dla ludzi wrażliwych na piękno muzyki
Krzysztof
Gąsiorowski
Zanim drżącymi rękoma włożyłem płytę do odbiornika, otworzyłem szeroko okno, zaparzyłem mocnej, czarnej kawy i wtuliłem się w koc. Moje oczekiwania co do płyty, były takie, ażeby wyruszyć w podróż pełną smutku, refleksji, ale też światełka w tunelu, które dałoby krztę nadziei.
Płyta bez wątpienia rozpoczyna się popowo, choć prawdziwy słuchacz dostrzeże też w niej dużo agresji, a wszystko to w otwierającym album, kawałku "Sane". Później wsłuchujemy się w utwór "Sit Back Down", dzięki któremu odpływamy w nieznane nam miejsca. Cały czas czujemy emocję, wywołaną dźwiękami i niezwykłym, kojącym wręcz wokalem. Następnie piękna, pełna ciepła i nadziei popowa piosenka jak z ubiegłego wieku. Wywołuje w naszych umysłach nastrój wspomnień. Zaraz potem kolejny, jeszcze bardziej agresywny od "Sane" - utwór "System", przepełniony goryczą i gniewem. Strzał w dziesiątkę z tą gorzką kawą, którą to zaparzyłem przed wyruszeniem w muzyczną podróż. Następnie wsłuchujemy się w spokojną balladę. Czujemy te emocje, a tekst jak w poprzednich utworach, znowu do nas trafia, choć mam na myśli słuchaczy wrażliwych na piękno muzyki, niepróżnych. Na płycie ukazał się tytułowy "Lights", przypominający swą długością utwór "Again", sztandarową kompozycję w repertuarze Archive. Szkoda, że za oknem nie było burzy, kiedy go słuchałem, bo to dałoby rewelacyjny efekt. Wolałem mieć zamknięte oczy, ażeby w pełni wsłuchać się w Światła. Większość pieśni z płyty miała smutny, melancholijny nastrój. Jednak kilkakrotnie przerywane to było utworami bardziej świetlistymi, takimi jak chociażby "Programmed", który pozwolił mi na pełny relaks. Można by tak słuchać tej kompozycji i słuchać. Nie przeszkadza, że za oknem masa ludzi. Ja i tak odpływam z kojącymi duszę akordami. Zaraz potem jednak biorę łyk kawy i słucham "Black", kolejny smutnawy utwór, lecz taki głośny, jakby wokalista chciał wykrzyczeć całem światu jak bardzo cierpi, a ja wraz z nim. Piękne... Album kończy kawałek "Taste of Blood" - akustyczna, pełna smutku kompozycja, która ciepło kończy tę niezwykłą płytę. Nagle melodia się urywa, a my kończymy naszą podróż. Ktoś, kto nie zna się na tak spokojnej i wyważonej muzyce, mógłby stwierdzić, że poraża ona pesymizmem. Jednak "ten, kto wie, o co chodzi" odnajdzie tytułowe światełka i z pewnością da mu to dużo energii i rozważań, dzięki którym odpłynie na tę godzinę, a potem doładowany wyjdzie spod koca i będzie żyć dalej. Płyta jest raczej monotematyczna, dlatego możliwe, że nie trafi do każdego słuchacza zaciekawionego gatunkiem, jednak ktoś, kto się odnajdzie w tych barwach, będzie z pewnością usatysfakcjonowany w pełni.
(8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
A jednak... dalej najlepsi!
(2006-05-26)
Paweł
Zalewski
Więcej o recenzencie
Tej muzyki nie da się opisać. Jej trzeba posłuchać. Ją trzeba przeżyć. To tak jakby próbować w krótkich, żołnierskich słowach opisać klimat i odczucia towarzyszące pięknemu, niesamowitemu snowi. Na jawie czar pryska.
Z Archive zetknąłem się - tak jak pewnie większość fanów w Polsce - za sprawą piosenki Again otwierającej trzecie, pełnowymiarowe wydawnictwo zespołu (You All Look The Same To Me, 2002). 'Piosenka' to określenie nijak nie pasujące do tego nieziemskiego zjawiska muzycznego. Pamiętam pierwsze swoje skojarzenia:
- Niezłe!
- Pink Floyd?
- Mają nowego wokalistę?
- Zaraz, zaraz.... A co z gitarą Gilmoura?
Przelatywało mi przez głowę. To chyba może wystarczyć za całą recenzję Again.
Tyle o historii. Pora na współczesność.
Lights to 7 płyta w dorobku zespołu (albo 6, nie licząc akustycznej i moim zdaniem zdecydowanie nieudanej płyty Unplugged z 2005 r). Pierwsze cztery utwory mogą odrobinę zaskoczyć znawców twórczości Archive. Są troszkę z innej bajki. Niemal pop-rockowe. No i przede wszystkim o wiele jaśniejsze niż poprzednie płyty. Nie tak mroczne. System to wręcz czysto rockowy kawałek z wyraźną gitarą i mocnym charakterystycznym rytmem, który zresztą przewija się przez cały początek płyty.
No, a potem zaczyna się prawdziwa jazda dla wyjadaczy i znawców. Fold, można rzec tradycyjny marsz żałobny w stylu Archive. Jedyna innowacja to brak (jak i zresztą na całej płycie) głosu Craiga Walkera. Na końcu muzyka cichnie niemal całkowicie. Zostają ledwie słyszalne, rytmiczne dźwięki....
Zaczynają się Światła (Lights). Zaczynają się prawdziwe emocje. I ten nastrój! Narastający, monotonny, wibrujący, przytłaczający, rozrywający od wewnątrz smutkiem, goryczą, tęsknotą, a zarazem energią. A gdy wydaję się, że to już koniec nagle...
"Boli, gdy czuję;
Boli, gdy dotykam;
Boli, gdy słyszę, gdy patrzę, gdy znikam;
Boli, gdy wstaję;
Boli, gdy pamiętam;
Boli, gdy myślę, gdy mówię, gdy czekam;
Zrób coś.
Zrób coś!
...z moją głową.
Boli nieustannie;
Ból pustki;
Ból pragnienia;
Ból;
Ból i brak
Zabija (moje) istnienie.
Zrób coś,
Wyłącz,
Na zawsze,
Wyłącz mnie na zawsze.
Wygaś mnie.
Na zawsze, na zawsze, na zawsze, zawsze-zawsze,
Na zawsze.
Wycisz, zgaś, zamknij.
Na zawsze nic.
Pustka."
Przytłacza, rozbija, wciska w fotel. Po tym przeżyciu to już nie jest ta sama płyta.
Powrót do świadomości trochę trwa. Następuje on gdzieś w okolicach Black (zgrabny, dynamiczny i melodyjny utwór zwłaszcza w drugiej części). Potem akustyczny początek "Taste of blood". Nagle gitarę zastępują elektroniczne organy. Powrót gitary i od nowa mozolne podnoszące się napięcie. Znowu zaczyna porządnie przyciskać. Znowu to nieodparte skojarzenie z Pink Floyd z najlepszych utworów...
I tu muzyka się urywa. W pół taktu, wpół frazy. Po prostu turn off...
Na początku ordynarnie zbeształem producenta odtwarzacza CD. (włączając w to jego najbliższą rodziną). Potem podejrzewałem usterki w tłoczeniu. Po uważnym przeczytaniu wkładki do albumu dowiedziałem się, że utwór w rzeczywistości trwa nawet o kilka sekund dłużej niż to widnieje w opisie. Wygląda więc to na specjalny zabieg zespołu. Możliwe też, że ukaże się też jakaś rozszerzona, 'dokończona' wersja albumu.
Wydawać by się mogło, że po odejściu Craiga Walkera nie uda się kontynuować zespołowi bardzo starannie wypracowanego, starego stylu Archive. A tu proszę. Taka przyjemna niespodzianka.
Kupujcie i słuchajcie tego wszyscy.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji