Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Like A Virgin [Remastered]
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Madonna
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2001
- Nr katalogowy:
- 9362479012
- Sprawdź inne tytuły:
-
Madonna
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Material Girl |
|
| 2. Angel |
|
| 3. Like A Virgin |
|
| 4. Over And Over |
|
| 5. Love Don't Live Here Anymore |
|
| 6. Dress You Up |
|
| 7. Shoo-Bee-Doo |
|
| 8. Pretender |
|
| 9. Stay |
|
| 10. Like A Virgin (Extended Dance Remix) |
|
| 11. Material Girl (Extended Dance Remix) |
|
- Like A Virgin [Remastered]
- Wykonawca:
-
Madonna
Absolutna klasyka muzyki pop
(2009-10-05)
1000MHz
Więcej o recenzencie
Kiedy we wrześniu 1984 na gali rozdania nagród MTV Madonna wykonała tytułową piosenkę, było już wiadomo, że zostanie wielką gwiazdą. Wydany dwa miesiące później drugi album piosenkarki pobił wszelkie rekordy popularności i tak naprawdę dopiero od niego zaczęło się całe szaleństwo. Jesienią sprzedawał się w nieprawdopodobnych ilościach, a Madonna stała się największą, obok Michaela Jacksona, gwiazdą nastolatków. Czy płyta była godna tak dużego zainteresowania? Owszem, bo chociaż nie jest to najlepszy album Madonny, to prezentował on mocno wyszlifowany poziom, jak na ówczesne standardy muzyki pop. Wyraźnie widać też postęp w porównaniu z poprzednią płytą. Kompozycje są o wiele ciekawsze, zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Niemal każda z tych piosenek zasługuje na uwagę. "Like a Virgin" i "Material Girl" to już klasyka, podobnie jak nieco mniejsze hity "Angel" i "Dress You Up". Ciekawie brzmią także "Stay", "Pretender" oraz ballada "Love Don't Live Here Anymore", w rzeczywistości cover zespołu Rose Royce. Na reedycję płyty w 1985 roku jako bonus trafiła piosenka "Into the Groove" z przebojowego filmu "Rozpaczliwie poszukując Susan". Całość prezentuje się bardzo spójnie i nawet niewypał w postaci "Shoo-Bee-Doo" nie psuje dobrego wrażenia. Po wydaniu tego albumu krytycy podsumowali Madonnę jako kolejną sezonową gwiazdkę, jednak jak potoczyła się jej dalsza kariera, dziś wszyscy wiemy. Jest to jedna z najważniejszych płyt Madonny oraz istotna część popkultury lat 80. (5)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Madonna dziewicą?
(2007-01-13)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
"Like A Virgin", w porównaniu z debiutanckim krążkiem gwiazdy pop, jest propozycją o wiele bardziej atrakcyjną pod względami muzycznymi, a to dlatego iż otrzymaliśmy tutaj muzykę o wiele mniej schematyczną i przewidywalną. Pojawiły się piosenki świadczące o większych ambicjach twórczych, jak chociażby cover "Love Don't Live Here Anymore", zaśpiewany niemalże z aktorskim zacięciem. Podoba mi się także śmiałe zestawienie popu z niby-musicalowymi inklinacjami, w przebojowym "Material Girl". Podoba mi się wreszcie fakt, że Madonna jest bardziej samodzielną gwiazdą, która w umiejętny sposób bawi się swoim wizerunkiem artystycznym, tworząc prawdziwe artystowski mit kobiety, której nie da się jednoznacznie zaszufladkować. Dziś "Like A Virgin" urasta do najprawdziwszej klasyki muzyki popularnej XX wieku. Dziś już nie ma takich wykonawczyń jak Madonna.
(10 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Na pewno nie "muzyczna" dziewica - raczej doświadczona kobieta!
(2006-04-02)
Paweł
Wiśniewski
Więcej o recenzencie
By mówić o wczesnej twórczości Madonny - a taką na pewno są czasy "Like a Virgin" - trzeba spojrzeć na świat jej oczyma... Gdy miała 3 latka - zmarła jej mama i od tej pory chciała przed koleżankami "zabłysnąć" czymś innym (by leczyć kompleksy z powodu braku matki). Tańczyła, śpiewała, miała ekscesy seksualne z koleżankami, ale miała też ambicję - chciała, by pamięć o niej nie zaginęła - chciała tworzyć historię. I tak, zgodnie z zasadą "po trupach do celu", doszła do swojej, (chyba) najważniejszej pod względem komercyjnym, płyty i jednej z najważniejszych płyt wszech czasów (nie mówię, że najlepszej).
"Like a Virgin" to dzieło eklektycznie-popowe. Znajdziemy tu disco-pop (w genialnym i porywającym do tańca "Into the Groove" czy "Dress You Up" o interesującym podkładzie), ballad-pop (zdecydowanie zbyt cukierkowe "Love Don't Live Here Anymore"), hypno-pop (w dzisiejszych czasach powiedzielibyśmy o hipnotycznym a zarazem innowacyjnym podkładzie do "Over and Over"), pop-bezguścia ("Shoo-Bee-Doo", który ma swój urok tylko podczas pierwszego słuchania płyty i który traktuję jako wypadek przy pracy...) oraz genialny i - wydawałoby się wyprodukowany specjalnie dla Madonny - komercyjny pop (bo przecież chyba nikt nie wykonałby totalnie kiczowatych "Like a Virgin" i "Material Girl" z większą pasją i energią niż pani Ciccone). Te nazwy podgatunków brzmią śmiesznie, gdyż sam je wymyślałem, ale taka jest prawda - na "Like a Virgin" trafiły dobrze wyprodukowane i kompletnie różne piosenki, które jako całość tworzą kiczowatą, ale komercyjną (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) produkcję. Utwory ułożone są w dziwnej kolejności, ale to chyba w myśl zasady lat 80 - im bardziej pstrokate, tym lepsze. Na uwagę zasługują remixy "Like a Virgin" i "Material", które zostały stworzone z myślą o zremasterowanej wersji albumu. Trzeba przyznać, że oddają inne emocje i nie pasują brzemieniowo do utworów zawartych w oryginalnej wersji albumu, ale chyba lepiej, że są, niż gdyby ich miało nie być? Co do produkcji dwóch ostatnich utworów - PO PROSTU REWELACJA.
Takie albumy były cenione w latach 80, bo trafiały do szerokiej publiczności i porywały do tańca. Można powiedzieć, że Madonna poprzez "Like a Virgin" nawoływała zdolne kobiety do podboju rynku muzycznego, zdominowanego wtedy przez panów...
To dzięki temu albumowi Madonna mogła rozwinąć swoje "mieszające gatunki" skrzydła, pracujące do dziś. Album ten jest jednym z najważniejszych albumów wszech czasów, bo nie wiadomo, czy, gdyby nie "Like a Virgin" i tandetne piosenki tam zawarte, mielibyśmy styczność z twórczością pani Ciccone, która od zawsze zaskakuje pasją i innowacją...
(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji