Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Lord Nevermore
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Agneta Pleijel
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Czarna Owca
, Kwiecień 2003
- ISBN:
- 83-88875-35-3
- Liczba stron:
- 520
- Wymiary:
- 155 x 235 mm
- Tłumaczenie:
-
Iwona Jędrzejewska
- Sprawdź inne tytuły:
-
Agneta Pleijel
Historia dramatycznej miłości dwóch mężczyzn i jednej kobiety. Bronisława Malinowskiego, Stanisława Witkiewicza (Witkacego) i Ellie Rose.
Dwaj przyjaciele Bronek i Staś, tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej, wybierają się w daleką podróż w tropiki. Bronek jest antropologiem i pragnie poznać naturę ludzką, studiując prymitywne społeczeństwa. Staś natomiast jest artystą, poszukującym w metafizyce wyjaśnienia tajemnic człowieka i wszechświata. Błaha kłótnia, do której dochodzi na niezmierzonych przestrzeniach australijskiego buszu, doprowadza do zerwania wieloletniej przyjaźni. Wzajemna fascynacja i psychiczna współzależność nadal jednak trwają.
Co właściwie było przyczyną owej kłótni? Czy w tym męskim dramacie, w którym wszystkie istotne sprzeczności dwudziestego wieku wydają się być postawione na ostrzu noża, kobieta odgrywa jakąkolwiek rolę? Ellie Rose, pielęgniarka z Melbourne, przyszła żona Bronisława, ma wszelkie powody, by zadawać sobie to pytanie.
Opowieść przenosi nas dalej do ogarniętej rewolucją Rosji, faszystowskich Włoch i szokującej nowoczesnością Ameryki. Potem znów do Polski.
Jesteśmy świadkami wybuchu nowej wojny światowej. Wydarzenia wiodą nas aż do narodzin nowego stulecia.
Bronek i Staś, to oczywiście Bronisław Malinowski i Stanisław Witkiewicz (Witkacy).
Powieść znakomitej szwedzkiej pisarki Agnety Pleijel Lord Nevermore nie jest jednak powieścią biograficzną. To historia miłości dwóch mężczyzn i jednej kobiety. To opowieść o złożoności ludzkiej psychiki i potędze miłości. O niezwykłej wyobraźni artysty przeciwstawionej mieszczańskiemu, tradycyjnemu społeczeństwu. Lecz także o czasami komicznych konfrontacjach męskości i kobiecości. A może tragicznych?
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Lord Nevermore
- Autor:
-
Agneta Pleijel
Rozczarowanie
(2008-01-24)
vrediana
Więcej o recenzencie
Rozczarowałam się. To urocza książka, ale męcząca. Znudziła mnie. Jakby autorka chciała bardzo stworzyć wiarygodne postacie, albo inaczej: Witkacego i Malinowskiego naszkicować wiarygodnie, z całym psychologizmem i analizą postaci, ale jej się to nie udało. Na okładce jest napisane, że to powieść "o złożoności ludzkiej psychiki", ale właśnie tej złożoności w książce nie ma. Na psychologizm jest za płytko. Na faktografię - za mało faktów. W rezultacie ani to biografia, ani powieść.
Gdyby to było coś pomiędzy biografią a powieścią, nie byłoby to zarzutem, wręcz przeciwnie - zbeletryzowane losy różnych ludzi czytać lubię, jeśli są dobrze napisane. Wcale nie optuję za czystą formą, lubię mieszanie gatunków. Miałam nadzieję, że "Lord Nevermore" czymś takim właśnie będzie. Ale zbeletryzowanie autentycznej historii wbrew pozorom jest bardzo trudne - Pleijel się to nie udało, bo jej połączenie gatunków spłyciło je obydwa. O ile niedostatki biograficzne nie są dla mnie problemem, o tyle zbyt płytkie niedopracowane postacie - już tak. Beletrystyka też ma swoje prawa. A jeśli opisuje postacie prawdziwe, nie wymyślone, to wymaga podwójnego wysiłku od autora. Myślałam, że Pleijel pogłębi postać Witkacego, ale ona nie wykorzystała nawet tego, co już o nim wiemy! Porwała się z motyką na słońce.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Po prostu pochłonęłam
Barbara
Stołowska
Skończyłam własnie czytać, a dokładniej mówiąc pochłonęłam właśnie książkę Agnety Pleijel “Lord Nevermore”. Rzadko zdarza mi się spotkać, a czytam sporo, tak głeboko wciągającą lekturę, angażującą nie tylko wyobraźnię, ale także naszą emocjonalność i duchowość. W dziele tym zawarta została bowiem kwintesencja autentycznego, niezakłamanego człowieczeństwa. Człowieczeństwa wydawać by się mogło niekonwencjonalnego, niebanalnego, nietuzinkowego, reprezentowanego przez osoby głównych bohaterów, lecz w istocie rzeczy jest to obraz człowieczeństwa powszechnego, ogólnoludzkiego, jeżeli nawet zaskakującego, to przecież znajdującego swoje głębokie uzasadnienie sytuacyjne i kulturowe. Udał się to osiągnąć, jak sądzę, dzięki imponująco wszechstronnej wiedzy Agnety Pleijel. Dzięki jej empatyczności oraz gotowości do otwierania się na innych, odmiennych; jak również zdolności do nie obarczonego żadną konwencją pojmowania istot ludzkich w ich skomplikowanej wielowymiarowości, od dwuwymiarowej płaskości, aż po jednowymiarową liniowość. Jestem Agnecie Pleijel oraz wydawnictwu niezmiernie wdzięczna, iż dzięki Państwu mogłam doświadczyć tak ekscytującego i tak silnie inspirującego przeżycia.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Rzeczpospolita - Czworo oczu widzi lepiej niż dwoje
Krzysztof
Masłoń
Więcej o recenzencie
Powieść rozpoczyna się w 1914 r. w Zakopanem. Bronio ma 30 lat, Staś o rok mniej. Malinowski wybiera się właśnie w tropiki, na wyprawę, na którą dostał pieniądze od Anglików. Wyprawa ta rozpocząć ma jego wielką karierę naukową. Nie wie jeszcze, że podróż ta potrwa tak długo i nie wie, że do Australii pojedzie z nim Witkiewicz. Nie wie, ale się dowie.
"Pojadę za tobą jak Sancho Pansa za swoim Don Kichotem" - deklaruje Staś. - "Będę twoim klaunem i giermkiem. Wybronię cię przed wiatrakami. Nie dasz sobie rady beze mnie, Broniu. Jesteś podatny na wpływy i kiedy jesteś sam, zawsze pakujesz się w jakieś tarapaty. Czworo oczu widzi lepiej niż dwoje. Cztery nogi pokonają wszystkie szczyty górskie. Będziemy trzymać się razem, jak zawsze.
Nie, Stasiu, nie tym razem.
Przemyśl to dobrze, Broniu.
Nigdy więcej nie namówisz mnie na takie niedorzeczności, odpowiada Bronio.
Kochany Lord Nevermore, mówi łagodnie Staś".
Bądźmy wreszcie mężczyznami - namawia Witkiewicz. "Wyjedźmy z tej obłąkanej Europy".
Bezgraniczne królestwo niczego
Staś i Bronio. Bronio i Staś. Co ich łączyło? Przyjaźń? Na pewno. Miłość? Być może. Mieli za sobą homoseksualny epizod, zapewne zaważył on na ich związkach. Czy dlatego ich kłótnie będą coraz częstsze i coraz bardziej bolesne, szczególnie dla Malinowskiego? Witkiewicz pojedzie do Australii z przyjacielem, wkrótce jednak wróci. Sam. W sierpniu 1914 r. w liście do rodziców napisze: "Tam dzieją się rzeczy prawdziwie wielkie, za które można życie oddać, a ja oglądam kwiaty australskie w towarzystwie Anglików i jestem bezsilny. Potworny nonsens tej sytuacji".
Bronio postąpi inaczej. Także dlatego, że jako urodzony w Krakowie poddany austriacki natrafi w Australii na trudności, w istocie zostanie internowany. Nie rozwijając tej kwestii, powiedzmy tylko, że do Europy wróci dopiero po sześciu latach. W tym czasie podejmie trzy wyprawy do Nowej Gwinei, niemal przez cały czas trwania pierwszej wojny światowej prowadzić będzie badania na Wyspach Trobrianda.
Bronia przesłuchują w Melbourne, Stasia częstują cygarami. Jest poddanym cara, urodzonym w Warszawie, stolicy rosyjskiej guberni, a w związku z tym przyjacielem Australijczyków, z których nikt pewnie nie wie, gdzie leży Zakopane.
Kiedy Staś mówi, że jest polskim patriotą, Bronio odpowiada: - Nie bądź idiotą. Czyżby być obywatelem polskim, to być nikim, to coś dwuznacznego, a nawet nieprzyzwoitego? "Polska to kraj, którego nie ma. Taka Anglia, na przykład, zbudowała imperium. A Polska została wchłonięta przez swoich sąsiadów. Nie ma jej. Z drugiej strony można powiedzieć, że Polska włada innym, własnym imperium. Podziemnym i niewidzialnym. Przeszłym i być może przyszłym. Bezgraniczne i niewyczerpane królestwo niczego". Czyje to myśli: Bronia czy Stasia? Ten pierwszy powie później wyraźnie: "Jeżeli już być antropologiem, to należy być brytyjskim antropologiem". Pewien znakomity pisarz z Polski rodem dojdzie do podobnego wniosku: "Jeśli być pisarzem, to brytyjskim pisarzem". Dlaczego nie polskim?
Czas szybko mija
To w Australii nastąpi kres przyjaźni Malinowskiego i Witkiewicza, jednak nie będą mogli zapomnieć o sobie. Nic dziwnego, przecież byli jak bracia. Psychicznie wciąż są od siebie współzależni. Po latach Staś przyśle Broniowi swoje rysunki, nadejdą też z Polski liściki - jak to u Witkacego - trochę zabawne, trochę obraźliwe. Bronio wyśle Stasiowi egzemplarz swojego "Życia seksualnego dzikich", którym tamten był zainteresowany. Wcześniej Malinowski przyznawał: "Przy nim zbyt wyraźnie czuję brak sił i kontrast mojej artystycznej jałowości". Osiągnął jednak sukces naukowy i dawnych kompleksów się wyzbył. Czy do końca? Z upływem lat Malinowski wyraźnie zobojętniał na urok wspomnień z młodości. To Staś będzie bezskutecznie namawiał go do przyjazdu do pięknego Zakopanego, apelując wielkodusznie: "Zapomnijmy o starych głupstwach. Czas szybko mija".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji