Nowy musical Andrew Lloyd Webbera "Love Never Dies" to kontynuacja słynnego Upiora w Operze!
Po 10 latach od tajemniczego zniknięcia z gmachu Opery Paryskiej Upiór nawiedza słynną dzielnicę Coney Island w Nowym Yorku, i tu rozpoczyna się pełna obsesji historia, w której muzyka i pamięć płatają okrutne figle.
Album zawiera piosenki do spektaklu. Znakomite melodie oraz, jak zwykle u Webbera, perfekcyjnie dobrani odtwórcy głównych ról, gwarantują sukces nie mniejszy od tego, którym cieszył się album z piosenkami do pierwszej części historii.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Prologue |
|
| 2. The Coney Island Waltz |
|
| 3. "That's The Place That You Ruined, You Fool!" |
|
| 4. Heaven By The Sea |
|
| 5. The Aerie |
|
| 6. Only For Him / Only For You |
|
| 7. 'Till I Hear You Sing (Reprise) |
|
| 8. Giry Confronts The Phantom / 'Till I Hear You Sing (Reprise) |
|
| 9. Christine Dismembarks |
|
| 10. Arrival Of The Trio - "Are You Ready To Begin?" |
|
| 11. "What A Dreadful Town!..." |
|
| 12. Look With Your Heart |
|
| 13. Beneath A Moonless Sky |
|
| 14. Once Upon Another Time |
|
| 15. "Mother Please, I'm Scared!" |
|
| 16. Dear Old Friend |
|
| 17. Beautiful |
|
| 18. The Beauty Underneath |
|
| 19. The Phantom Confronts Christine |
|
CD2: |
|
| 1. Entr'acte |
|
| 2. Why Does She Love Me? |
|
| 3. Devil Take The Hindmost |
|
| 4. Heaven By The Sea (Reprise) |
|
| 5. "Ladies... Gents!" / The Coney Island Waltz (Reprise) |
|
| 6. Bathing Beauty |
|
| 7. "Mother, Did You Watch?" |
|
| 8. Before The Performance |
|
| 9. Devil Take The Hindmost (Reprise) |
|
| 10. Love Never Dies |
|
| 11. "Ah Christine!..." |
|
| 12. "Gustave! Gustave!..." |
|
| 13. "Please Miss Giry, I Want To Go Back..." |
|
Spodziewałam się więcej
(2010-03-26)
Agnieszka
Serlikowska
Więcej o recenzencie
Akcja musicalu rozgrywa się dekadę po wydarzeniach z „Upiora w Operze”. 1907 rok, Christine Daae przybywa wraz z mężem Raoulem i 10-letnim synem Gustawem do Brooklynu by wystąpić w Phantasmie, nowej atrakcji Coney Island. Za Phantasmą stoi nie, kto inny jak Eric – Upiór, który ponownie podejmuje próbę odzyskania ukochanej. W małżeństwie Christine nie dzieje się najlepiej, przystojny wicehrabia stał się alkoholikiem i hazardzistą, na dodatek nie ma pewności, kto jest prawdziwym ojcem Gustawa.
Andrew Lloyd Weber w jednym z wywiadów powiedział, że nie widzi w „Love Never Dies” sequelu, ale oddzielną sztukę. Rytm fabuły a także kilkakrotnie wplecione motywy muzyczne z „Upiora w Operze” („Angel of Music”, „Twisted Every Way”, „Music of The Night”) zdają się mówić coś zupełnie innego. Według mnie - to dobry zabieg. Fragmenty te ubarwiają muzyczną treść i przywołują miłe wspomnienia. Nie do końca przekonuje mnie podobieństwo w rytmie fabuły. Wywołuje to wrażenie, że piosenki z sequelu są odpowiednikami tych z pierwszej części. Trudno, żeby takie porównanie było korzystne.
Ogromną wadą są melodie i motywy z wystąpień Phantasmy. Przywodzą one na myśl wiejskie festyny i cyrkowe areny, nie coś, co skomponowałby geniusz z paryskiej opery. Zbyt duży jest kontrast między prawie operowymi duetami i partiami solowymi, a tandetnymi przyśpiewkami. Absolutnie nie przekonuje mnie „Beauty, Underneath”, które jest po prostu konstrukcyjnie przekombinowane, a w zamyśle miało odpowiadać „The Phantom of The Opera”. Brakuje elementów humorystycznych, a także pewnej pożądliwości między bohaterami, sensualności, która gęstniała w powietrzu przy „ The Point of No Return”.
Kilka wokalno-muzycznych perełek wybija się jednak ponad wszelkie niedoskonałości. Wywołujące dreszcze na plecach, tytułowe „Love Never Dies” Wzruszająca kłótnia dawnych kochanków - „Beneath the Moonless Sky”. Zgorzkniała opowieść Roula – „Why Does She Love Me”. Kolejny piękny duet Christine i Erica - „Once Upon Another Time”. Wreszcie pojedynek na słowa - “Devil Take The Hindmost”. Warte wspomnienia są również “Till I Hear Your Sing”,"Phantom Confronts Christine", “Look With Your Heart” i “Dear Old Friends”.
Kolejną zaletą jest perfekcyjna obsada. Sierra Bogges w roli Christine jest po prostu anielska. Doskonale wykonuje niezwykle trudne wysokie partie. Świetny Ramin Karmiloo jako Upiór, śpiewający klasycznie, ale z rockową chrypką. Niesamowity jest również chłopiec grający Gustawa (rolę tą w musicalu gra kilku aktorów na zmianę, a nigdzie nie znalazłam jak nazywa się ten, śpiewający na płycie), wykonujący swoje partie niezwykle czysto.
„Love Never Dies” nie jest szczytowym osiągnięciem Andrew Lloyda Webbera. Po tym kompozytorze nie spodziewałam się fabularnej mielizny i kiepskich wyborów muzycznych. Z drugiej strony poziom wokalny odtwórców głównych ról oraz piękne, tradycyjne ballady sprawiają, że mimo wszystkich tych niedociągnięć do płyty jeszcze wielokrotnie wrócę.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji