Łowcy Diuny
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 592
Ocena klientów:
Maj 2010 - Otworzyły się drzwi i na mostek wpadł Duncan Idaho. Spostrzegłszy Tega przy panelu sterowniczym, zatrzymał się i wyjrzał przez plaz, zdumiony, że widzi nowy gwiezdny krajobraz.
- Sieć zniknęła. - Dysząc, zwrócił na Tega pytający wzrok. - Miles, jak się tu dostałeś? Co się stało?
Teg...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
-
-
Diuna
- Frank Herbert
-
cena:
55,49
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Łowcy Diuny
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Kevin J. Anderson ,
Brian Herbert
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Maj 2010
- ISBN:
- 978-83-7510-341-0
- Liczba stron:
- 592
- Wymiary:
- 150 x 225 mm
- Tłumaczenie:
-
Andrzej Jankowski
- Sprawdź inne tytuły:
-
Kevin J. Anderson ,
Brian Herbert
Otworzyły się drzwi i na mostek wpadł Duncan Idaho. Spostrzegłszy Tega przy panelu sterowniczym, zatrzymał się i wyjrzał przez plaz, zdumiony, że widzi nowy gwiezdny krajobraz.
- Sieć zniknęła. - Dysząc, zwrócił na Tega pytający wzrok. - Miles, jak się tu dostałeś? Co się stało?
Teg odwrócił jego uwagę od tego oczywistego pytania.
- Zagiąłem przestrzeń... dzięki twojemu ostrzeżeniu. Pobiegłem do innej windy, którą natychmiast się tutaj dostałem. Musiała być szybsza od twojej. - Wytarł pot z czoła. Duncan sceptycznie - co było po nim wyraźnie widać - odniósł się do jego wyjaśnienia, więc baszar poszukał innego sposobu, by skierować jego uwagę w inną stronę. - Wydostaliśmy się z tej sieci? Duncan popatrzył na otaczającą ich pustkę.
- Jest niedobrze, Miles - powiedział. - Jak tylko wskoczyliśmy z powrotem do normalnej przestrzeni, łowcy znowu pochwycili nasz zapach.
fragment książki
- Łowcy Diuny
- Autor:
-
Kevin J. Anderson ,
Brian Herbert
Dobre, ale...
(2011-02-13)
Robert Janiszewski
Więcej o recenzencie
Szanowny przedmówco, obawiam się, że Twój przedmówca błędu jednak nie popełnił. Tłumaczenie wcale nie jest doskonałe, a porównanie dotyczy nie wydania Rebisu, ale pierwszego w Polsce wydania Phantom Pressu. Faktycznie określenie Czcigodne Macierze ma w nim jakiś sens, w przeciwieństwie do Dostojnych Matron, bo ani one dostojne ani matrony. Aż kłuje w oczy. Tak jak Maskaradnicy (oryg. Face Dancers). Pan Marek Marszał powiedział kiedyś, że spolszczyć w tłumaczeniu można wszystko, co się da spolszczyć ładnie, co nie zabrzmi sztucznie albo śmiesznie. No tu mu trochę nie wyszło. Na szczęście zawsze można się powołać na tłumaczenia Łozińskiego, które są jednak sporo gorsze. Ale wracając do samej książki: przeczytałem raz jeszcze Heretyków i Kapitularz (wydanie Phantom Pressu), żeby mieć ciągłość akcji przy czytaniu Łowców i Czerwi. Pierwsze co się rzuca w oczy to zupełnie inny typ narracji. Sami autorzy w przedsłowiu napisali, że uświadomili sobie, iż nie dadzą rady pisać tak jak Frank Herbert, więc robią to po swojemu, co niestety jest dla mnie największą wadą tych powieści. Natomiast niezaprzeczalną zaletą jest fakt, że bazują na szkicu opracowanym przez Franka Herberta, więc jest to dla czytelnika jedyna możliwość zapoznania się z zakończeniem jakie zostało przez niego wymyślone, mimo, że forma podania już nie taka. Bierzmy i cieszmy się, bo inaczej nigdy byśmy się nie dowiedzieli co stało się dalej.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Inna, co nie oznacza, że gorsza
(2010-09-08)
alternate
Więcej o recenzencie
Po pierwsze - błąd ze strony przedmówcy recenzenta - tłumaczenie jest doskonałe, ponieważ bazuje na tłumaczeniu REBISU, a nie wcześniejszych wydań. "Piaskale"? "Czerwie" a nie żadne "Piaskale".
A książka jest... inna niż dzieła F.Herberta, ale przystępniejsza, nie tak poetycka, bardziej filmowa, więcej zwrotów akcji, więcej dialogów niż monologów w głowach. Ale jako powieść ze świata Diuny, jest satysfakcjonująca.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Frank - dlaczego odszedłeś tak wcześnie?
(2010-07-10)
staxu
Więcej o recenzencie
Dałbym 3 gwiazdki, gdyby nie fatalne tłumaczenie: Dostojne Matrony zamiast Czcigodne Macierze, Maskaradnicy zamiast Tancerzy Oblicza, Akademia Suka (jaka suka?) - szkoda pisać...
Co do treści - Brian nie jest swoim Ojcem. Niestety nawet się do niego nie zbliża w pisarskiej finezji. A miał czas, żeby się wyrobić pisząc 6 opasłych tomów preludiów i kronik. Tak na marginesie "Rody..." czyta się całkiem fajnie, czego nie można już powiedzieć o „Dżihad Butlerjańska” i jej kolejnych 2 tomach. „Łowców Diuny” jakoś się czyta, ale brakuje głębi ze starej Diuny. Rozdzialiki po 3,5 strony. Przeskoki akcji po kilka lat co kilkanaście stron - do tego anonsowane czytelnikowi tytułami "X lat po ucieczce z Kapitularza".
Może porównanie ze starą Diuną nie wypada aż tak tragicznie jak "nowe" Gwiezdne Wojenki vs. Star Wars (chodzi o film rzecz jasna), ale to jednak nie to. Cóż, Frank nie żyje, i jak mówią nasi południowi sąsiedzi: to już se ne vrati.
(7 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji