Pełny opis produktu: Lubiewo
Średnia ocena z 10 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Michał Witkowski
- Wydawnictwo:
-
Korporacja Ha!art
, Styczeń 2005
- ISBN:
- 83-89911-04-3
- Liczba stron:
- 312
- Wymiary:
- 110 x 175 mm
- Wydanie:
- 1
- Sprawdź inne tytuły:
-
Michał Witkowski
"Ta książka to dla wielu z pewnością mocno kontrowersyjny opis środowiska homoseksualistów, którym wypadło żyć w czasach komunizmu. Opis pełen brudu, upodlenia, seksualnych obsesji i zupełnie kryminalnych uczynków, w których ciotki bywały zarówno ofiarami, jak i przestępcami. Pomimo bliskiego związku z rzeczywistością, jest to, dodajmy, opis literacki. Niektórzy krytycy widzą w "Lubiewie" reportaż, ale to błąd: Witkowski nie opisuje rzeczywistości, lecz rzeczywistośćć wymyśloną, obecną w opowieściach, niemal mityczną. A na dodatek opisuje fenomenalnie, nie pozostawiając najmniejszej wątpliwości co do miary swojego talentu." ( z rec. Jarosława Lipszyca).
- Lubiewo
- Autor:
-
Michał Witkowski
Radykalnie
Remigiusz
Grzela
Powieść Michała Witkowskiego "Lubiewo" - o której głośno było jeszcze zanim się ukazała, jak zresztą o wszystkim, co kontrowersyjne - jest bez wątpienia jedną z bardziej radykalnych, i to pod każdym względem, jakie opublikowano w ostatnich latach. Nazwałbym ją prozą za wszelką cenę - bo Witkowski sprzedaje w niej wszystko, również siebie, czyniąc siebie jednym z jej bohaterów. A mowa przecież o powieści, która pokazuje życie podstarzałych homoseksualistów, którzy ze łzawym okiem wspominają okres PRL-u. Używając języka Witkowskiego jest to powieść o "ciotach", a nie o gejach, czyli o tych, którzy w przeciwieństwie do stylizowanych bywalców klubów, stoją w parkach, przed szaletami, czyli na tak zwanych pikietach. Bohaterowie tej powieści, którzy nazywają siebie żeńskimi imionami: Patrycja czy Lukrecja, pochodzą raczej z nizin społecznych, seks jest dla nich czymś w rodzaju hazardu i jest tym lepszy, im bardziej ryzykowny, a już najlepszy jest seks z lujami, czyli pijanymi heteroseksualistami. Witkowski opowiada o "ciotowskim" Wrocławiu. Autor Lubiewa jest, i tu nie ma najmniejszej wątpliwości, znakomitym pisarzem. Nie dziwi więc, że książka tak szybko również zainteresowała krytyków. Tylko jednego dnia o "Lubiewie" pisała w Gazecie Wyborczej Kinga Dunin i wspominał je w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" poeta Ryszard Krynicki. Dunin rozprawiła się z tymi krytykami, którzy uznali, że Witkowski odmalowując portret odrażających "ciot", wspiera homofobię. Swój felieton zatytułowała "To nasz cyrk i nasze cioty". Nazwała "Lubiewo": "obrazem społeczeństwa, do którego należymy bez względu na orientację seksualną i poziom grzeszności", uznając jednak prozę Witkowskiego za obyczajową prowokację. Ryszard Krynicki mówił zaś, że podobają mu się krótkie teksty, "pisane, zdaje się, pod wpływem Mirona Białoszewskiego." Witkowski znakomitym pisarzem jest. Swoją powieść napisał radykalnym i ostrym językiem, wypełnił radykalnym dowcipem, radykalnie traktując temat, wzdychając do czasów, kiedy zaczepiało się lujów przed blaszanym szaletem. Dzisiaj to już nie to, co dawniej. Wprawdzie paru przez to zginęło, paru zmarło na AIDS, ale to były czasy... Kinga Dunin ma rację. Może "Lubiewo" nie jest obrazem społeczeństwa, ale obrazu tego na pewno dopełnia. Mówi o czasie "zakazanym", o homoseksualistach, którzy żyli w ukryciu. To, że nie byli widoczni, nie znaczy, że w ogóle ich nie było. Witkowski przeraża opisem tego świata, który zdaje się być samym dnem piekła (choć może dla niektórych raju). Nawet, kiedy śmieszy jakąś opowieścią, natychmiast też przeraża - bo za tymi anegdotami kryją się strach, samotność, odrzucenie, śmieszność, zakłamanie, patologiczna rodzina, dzieciństwo, o którum chce się jak najszybciej zapomnieć, próby samobójcze, próby poradzenia sobie z własną tożsamością. Na zewnątrz konwencja, maska, autokreacja, śmiech z siebie, przegięcie, czyli na zewnątrz Lukrecja, ale czujemy, że gdzieś pod skórą jest o wiele więcej. Boleśniej. I mocniej. Ryzyko i przygody zabijają to, co czasem dociera do świadomości. Pytanie jednak, czy zostali zepchnięci na margines życia, czy też znaleźli tam dla siebie poczucie bezpieczeństwa, w swoim, dziwnie hermetycznym świecie. Jest zresztą w tej powieści mocno przerażający fragment: "Wcale nie chcą być kobietami, chcą być przegiętymi facetami(...) W ich języku spełnienia nie istnieją. Znają tylko takie wyrazy jak głód, niespełnienie, zimny wieczór, wiatr i chodź. Stałe przebywanie w wyższych rejonach dna, między dworcem, najnędzniejszą pracą, a parkiem, w którym był szalet. Można nawet powiedzieć, że był to jakiś zafajdany środek świata. Okazuje się, że dno ktoś specjalnie dla nich wymościł trocinami i szmatami. Wcale wygodnie."
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Gej na Teneryfie, pedał w Lubiewie
Rafal
Kaminski
Miało być śmiesznie, wyszło jak zawsze. Oto na rynku pojawiła się książka, która środowisko gejowskie opisuje inaczej. Nie ma tu miejsca na konwenanse. Lubiewo istnieje naprawdę, to jedna z naturystycznych plaż, którą w szczególności upodobali sobie polscy i niemieccy geje. "Lubiewo" pokazuje środowisko gejowskie, bez upiększeń, z brutalną prawdą. Tutaj każdy jest przegięty i chce zaliczyć jak największą liczbę kochanków. Nie ma mowy o typach macho czy metroseksualnych chłopakach. Tutaj gej oznacza pedał. Seks staje się głównym sensem życia dla tych osób. Chodzą nocą po parkach, aby wyrwać kogoś na seks. Nie musi to być inny gej, wystarczy nawet jakiś pijak, któremu będzie można 'zrobić dobrze'. Spragnieni seksu czatują w toaletach na obiekty swojej chuci. Ci bardziej przedsiębiorczy jadą do Lubiewa, by tam na plaży podrywać każdego i uprawiać z nim seks na wydmach. To wielkie emocje, bo takich kochanków łapie straż morska. Lubiewo przyciąga nieudaczników i odludków. Prawdziwi geje urlop spędzają na Teneryfie lub w Egipcie, przegięte ciotki z obskurnych miast jadą na wymarzone wczasy do Lubiewa. Brutalna i kontrowersyjna literatura.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Fantastyczne!
Inna
Malina
Od dawna nie czytałam takiej książki. Po raz kolejny widzę, że są tuż obok mnie "inne światy", a ja ich wcale nie widzę, ale cieszę się, że ktoś mi je pokazuje. Przez takie ksiązki nabiera się więcej tolerancji i budzą się różne uczucia. Książkę się czyta świetnie - mnie niesamowicie wciągnęła i chociaż wisiał nade mną tekst z łaciny, domagający się rychłego przetłumacznia, to przeczytałam jednym tchem. Zarówno mojej Mamie, jak i mnie książka się bardzo podoba. Jest ciekawie napisana, bo te krótkie rozdziały, wtrącenia z mejli internetowych i te opowiadania o "Ciotach" i to, co się dzieje w Ich świecie, a ja tego nie widzę, ale teraz inaczej patrzę i cieszę się, że ta książka została napisana i przeze mnie przeczytana.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji