Drugi tom przygód Lucky Luke'a - kowboja, który strzela szybciej niż jego własny cień. Zbiorcze, zawierające trzy albumy, wydanie historii, których bohaterem jest Lucky Luke - jedna z najpopularniejszych postaci komiksowych. Najszybszy rewolwerowiec na Dzikim Zachodzie wychodzi zwycięsko z każdej opresji. Walczy z gangsterami, pilnuje porządku, szuka przygód, a przede wszystkim bawi kolejne pokolenie czytelników. Poznajcie niepublikowane dotąd w Polsce opowieści René Goscinnego z rysunkami Morrisa.
Aby prawo zagościło na Dzikim Zachodzie
(2010-05-26)
Rafał
Śliwiak
Więcej o recenzencie
Dziki Zachód bez Lucky Luke’a nie byłby taki sam. Ten bohater bez skazy, który strzela szybciej niż jego własny cień, wszędzie tam, gdzie się pojawia, zaprowadza ład i porządek. I wcale nie dąży do tego celu po trupach. Komiks Goscinnego (twórcy m.in. Asteriksa i Mikołajka) oraz Morrisa rozgrywa westernowe motywy w tonacji wybitnie humorystycznej. Bawi się konwencją, dobrodusznie kpi ze schematów fabularnych, na nowo opowiada wiele legend Dzikiego Zachodu. Widoczne jest to szczególnie w późniejszych, dojrzalszych albumach serii, obfitujących w bardziej wyrafinowane, subtelne dowcipy. Albumy wcześniejsze w większym stopniu opierają się na gagach, a humor w nich zaprezentowany ma bardziej sztubackie zabarwienie. Trzy takie albumy (z lat 1959-60) znalazły się w drugim tomie zbiorczego wydania przygód dzielnego kowboja.
W epizodzie „Sędzia” bohater ma do czynienia z plagą samozwańczych funkcjonariuszy prawa i sprawiedliwości. Na obszarach, gdzie nie sięga jurysdykcja państwa, wprowadzają oni własne porządki, mianując się szeryfami i sędziami, i dopuszczając rażących nadużyć nielegalnie zdobytej władzy. Luke’owi szczególnie daje się we znaki niejaki Roy Bean, terroryzujący miasteczko Langtry. Drugi album („Na podbój Oklahomy”) opisuje wielki wyścig osadników na tytułowym terytorium. Luke ma nadzorować przebieg rywalizacji, a potem dbać o to, aby jej zwycięzcy nie skoczyli sobie do oczu. Ostatecznie okazuje się, że zasada „kto pierwszy, ten lepszy” nie najlepiej sprawdza się przy planowym osadnictwie. W ostatnim z albumów powracają do gry etatowi złoczyńcy, których marzeniem jest zemsta na naszym dzielnym kowboju („Ucieczka Daltonów”). Po kolejnej ucieczce z więzienia wcielają oni w życie przebiegły plan oparty na „czarnym pijarze”. Otóż rozgłaszają wszem i wobec, że sprawcą popełnianych przez nich przestępstw jest właśnie Lucky Luke. Ten ostatni musi się mocno natrudzić, żeby oczyścić swe zbrukane imię i dopomóc Daltonom w powrocie za kratki.
Z albumu na album bohater zyskuje coraz ciekawsze rysy charakteru i coraz więcej wewnętrznego życia. Rośnie też jego dystans zarówno do samego siebie, jak i do złoczyńców, których tępi. Dzięki temu opowiadane historie zyskują na lekkości i stają się zabawniejsze. A przecież to właśnie wprawianie czytelników w dobry nastrój jest celem komiksu o dzielnym szeryfie. Humor zawarty na planszach stanowi doskonałą odtrutkę na melancholię i czarnowidztwo, dolegliwości tak powszechne w naszym kraju. Poza tym, wykorzystując nośne westernowe motywy, dzieło Goscinny’ego i Morrisa niesie pozytywny przekaz, głoszący, że walka ze złem, odwaga i hołdowanie szlachetnym wartościom nadal są na miejscu w naszym zagonionym i zrelatywizowanym świecie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji