Andrzej Sapkowski  "Lux perpetua"

Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

Lux perpetua
Autor:
Andrzej Sapkowski

Niepowtarzalna książka (2007-08-20)

Maciej Walczak  Więcej o recenzencie

Dziś skończyłem książkę i nie mam zbyt dobrego humoru. "Lux Perpetua" niemile mnie zaskoczyła. Pierwszy tom "Narrenturm" zapowiadał pełną humoru, dobrej zabawy trylogię i rzeczywiście tak było. Niestety, wszystko zepsuł ten smutny koniec. "Lux Perpetua" jest ciosem z najmniej oczekiwanej strony. Jednak doceniając wysiłki Pana Andrzeja Sapkowskiego, daje mimo wszystko 5.

(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

A mogło być tak pięknie... (2007-07-06)

Sebastian Pawlus  Więcej o recenzencie

No i stało się. Trzeci tom za mną, a chociaż sie starałem, to mi się nie udało. Nie udało mi się polubić głównego bohatera. Połubiłem i Szarleja, i Salomona Miodka i Dzierżkę, a Reinmara nijak nie mogłem polubić. Miota się po Śląsku i okolicach w poszukiwaniu ukochanej, ale co ujedzie kawałek, to ktoś go zatrzyma i stanowczo “zaprosi” do swojej kompanii. I tak przez całą książkę. Na dodatek sam Reinmar jakiś taki mało sympatyczny. Ani w nim prawdziwego husty nie czuć, ani szpiega. I tylko medykiem jest dobrym. A w ostatecznym rozrachunku okazuje się być bojownikiem straconej sprawy, który czego sie nie tknie, to - no jakoś tak mu nie wychodzi. Nie znaczy to, że książka jest, jak jej główny bohater – rozczarowująca. Co to, to nie. Autor postarał się, żeby czytelnik czytając ostani tom cyklu nie nudził się. Sporo się tu dzieje, włącznie z pościgami, nagłymi zwrotami akcji i nawet husycka rejza się trafia. Ale humor jakiś taki nijaki. Zakóńczenie historii Salomona też roczarowuje. Choć może to i lepiej, że nie ma w nim przesady ani “fajerwerków. Zamknięcie całej historii Reinevana także pozostawia niedosyt, ale chyba takie być musiało przy takim głównym bohaterze. Generalnie większość bohaterów dostała to, na co sobie załużyła, choć niektórzy nie, a niektórzy dostali to, na co sobie nie zasłużyli. Podsumowując, książka, która stanowi zamknięcie trylogii husyckiej, rzeczywiście ją zamyka, ale nie tak pięknie, jak pierwszy tom otwierał. Przeczytac ją trzeba, żeby wiedzieć, jak się wszystko kończy i pewnie będzie to lektura z przyjemnością, ale poczucie niedosytu i tak pozostaje. A przecież miało byc tak pięknie…

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

A mogło być tak pięknie... (2007-07-06)

Sebastian Pawlus  Więcej o recenzencie

No i stało się. Trzeci tom za mną a chociaż się starałem to mi się nie udało. Nie udało mi się polubić głównego bohatera. Polubiłem i Szarleja i Salomona Miodka i Dzierzkę a Reinmara nijak nie moglem polubić. Miota się po Śląsku i okolicach w poszukiwaniu ukochanej, ale co ujedzie kawałek to ktoś go zatrzyma i stanowczo “zaprosi” do swojej kompanii. I tak przez całą książkę. Na dodatek sam Reinmar jakiś taki mało sympatyczny. Ani w nim prawdziwego husyty nie czuć ani szpiega. I tylko medykiem jest dobrym. A w ostatecznym rozrachunku okazuje się być bojownikiem straconej sprawy, który czego się nie tknie to… no jakoś tak mu nie wychodzi. Nie znaczy to, że książka jest jak jej główny bohater – rozczarowująca. Co to, to nie. Autor postarał się żeby czytelnik czytając ostatni tom cyklu nie nudził się. Sporo się tu dzieje, włącznie z pościgami, nagłymi zwrotami akcji i nawet husycka rejza się trafia. Ale humor jakiś taki nijaki. Zakończenie historii Salomona tez rozczarowuje. Choć może to i lepiej, że nie ma w nim przesady ani “fajerwerków. Zamkniecie całej historii Reinevana także pozostawia niedosyt, ale chyba takie być musiało przy takim głównym bohaterze. Generalnie większość bohaterów dostała to, na co sobie zasłużyła, choć niektórzy nie, a niektórzy dostali to, na co sobie nie zasłużyli. Podsumowując, książka która stanowi zamkniecie trylogii husyckiej rzeczywiście ją zamyka, ale nie tak pięknie jak pierwszy tom otwierał. Przeczytać ją trzeba, żeby wiedzieć jak się wszystko kończy i pewnie będzie to lektura z przyjemnością, ale poczucie niedosytu i tak pozostaje. A przecież miało być tak pięknie…

(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Genialna, ale zakończenie skopane (2007-06-06)

Radosław Wasiuk  Więcej o recenzencie

Książka genialna, wciąga od pierwszej do... właśnie, jak zwykle u Sapka zakończenie skopane, tym razem nie uśmiercił bohaterów, ale niedosyt pozostał.

(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Ech, było lepiej... (2007-05-09)

Joanna Chrystyniak-Mucha  Więcej o recenzencie

Na ostatni tom czekałam z niecierpliwością, zastanawiając się, jak też skończą się losy bohaterów. I... cóż, czytając kolejną przygodę spod znaku "zabili go i uciekł", ziewałam znudzona. Napięcie i ekscytujące oczekiwanie, co się dalej wydarzy też gdzieś uleciało. Były po prostu kolejne strony do końca, który też zresztą okazał się jakiś taki naprędce sklecony. Szkoda wcześniejszych tomów dla takiego pośpiesznego zamykania story na końcu.

(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Magnifique! (2007-02-21)

Artur Jaworski  Więcej o recenzencie

Czytam recenzje moich "przedmówców", szczególnie tych negatywnie nastawionych. Każdy, kto ocenia Lux Perpetua, musi pamiętać, że nie można oceniać jednego tomu, to jest trylogia i ocena musi być całosciowa. Wielu kręci nosem, że trylogia nie kończy się tak, jak chciałby tego czytelnik. Dzięki temu cały ten "projekt" jest nieprzewidywalny i nie pozwala o sobie zapomnieć, zmusza do refleksji. Życie też nie jest takie jakiego byśmy sobie życzyli. Zazdroszczę każdemu, kto nie czytał jeszcze tego wspaniałego tryptyku i ma cała trylogię na półce. Uważam, że DZIEŁO Sapkowskiego powinno się czytać tom po tomie bez żadnej przerwy. Bardzo żałuję, że moja wspaniała "uczta" już się zakończyła.

(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Słabizna... (2007-02-20)

Robert Strzelczyk  Więcej o recenzencie

Jestem bardzo zawiedziony. Książka sprawia wrażenie napisanej na siłę i w pośpiechu. Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę, ale następną książkę Sapkowskiego kupię dopiero po dobrych recenzjach.

(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

OK (2007-01-30)

Piotr Minarski  Więcej o recenzencie

To już normalne u pana Andrzeja, po prostu, brak mu miejsca, na zamknięcie całego cyklu w jednym tomie, a tak poza tym, książka... fantastico. Tylko czytać i nic więcej.

(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Aj ! Nie wyszło... (2007-01-26)

Karol Wejchert  Więcej o recenzencie

Gwoli jasności: to nie jest naprawdę złą książka. W sprzedaży można znaleźć wiele tytułów znacznie gorszych. Ale niestety od autorów, którzy wcześniej pokazali klasę oczekuje się nieco więcej. Teoretycznie, jedną z zalet książki jest erudycja jej autora - czy odkrywanie zabaw w skojarzenia nie jest przyjemnością lub, ewentualnie, nie skłania do pogłębienia własnej wiedzy? Niestety, cała erudycja podawana jest bez wdzięku i niczemu specjalnie nie służy. W "Miastach pod Skałą" Huberatha serwowana jest co najmniej o klasę lepiej. Jeśli chodzi o wątki to niektóre zostały zakończone, a niektóre wykończone lub dosłownie eksterminowane. W dodatku zaburzeniu ulega pewna równowaga poprzednich części - o ile "Narrenturm" to miecz i odrobina magii, o tyle w tej książce czary i widma nagle wyzierają zza co drugiego krzaka. Ale za to czytelnik lubiący wartką akcję poczuje się usatysfakcjonowany: nieoczekiwane zwroty akcji, cudowne ocalenia deus ex machina zdarzają się z częstotliwością jednego przypadku na stronę. Wrażenie ogólne jest takie, że autor wiele wymyślić nie zdołał, jedynie klisze powielił, do wnętrza poglądów własnych gęsto dołożył choćby słabo z epoką się komponowały, a całość gęsto dokoła erudycją objechał, by ładnego połysku a barwy nabrała. I nabrała. Wielu czytelników, którzy wierzyli w ASa.

(8 z 13 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Rain Man z Bielawy (2007-01-20)

MAGG  Więcej o recenzencie

Wiele można panu Andrzejowi wybaczyć: zapożyczenia, mnogość cytatów, monotonię bijącą z kolejnych gwałtownych zwrotów akcji - bo ile razy na jednej stronie można unikać śmierci o włos. Niestety, nie mogę mu wybaczyć bohatera. Jak można było uczynić bohaterem trylogii kogoś całkowicie bezmyślnego, "popychadło wydarzeń" po prostu, postać bez perspektywy, bez celu nawet. Ktoś powie, że przecież szukał Jutty. No szukał - i co zamierzał z nią zrobić po znalezieniu? Wyemigrować do Konstantynopola? Reynevan jest jedną z bardziej męczących postaci literackich, z jednej strony to główny bohater, więc chcemy do niego czuć sympatię i jesteśmy z nim w jego szamotaninie z losem, z drugiej strony... to może by go coś wreszcie zjadło i byłby spokój.

(9 z 19 uznało tę recenzję za pomocną.)

Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Wszystkie zapowiedzi w Merlinie >>

Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!