-
-
-
Ten
- Pearl Jam
-
cena:
37,99
zł
-
-
-
-
Above
- Mad Season
-
cena:
24,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: MTV Unplugged In New York: Nirvana
Średnia ocena z 12 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Nirvana
- Seria:
-
MTV Unplugged
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 1993
- Nr katalogowy:
- 4247272
- Sprawdź inne tytuły:
-
Nirvana
| Posłuchaj utworów: |
| 1. About a Girl |
|
| 2. Come as You Are |
|
| 3. Jesus Doesn't Want Me For A Sunbeam |
|
| 4. Man Who Sold the World |
|
| 5. Pennyroyal Tea |
|
| 6. Dumb |
|
| 7. Polly |
|
| 8. On a Plain |
|
| 9. Something In The Way |
|
| 10. Plateau |
|
| 11. Oh Me |
|
| 12. Lake of Fire |
|
| 13. All Apologies |
|
| 14. Where Did You Sleep Last Night |
|
- MTV Unplugged In New York: Nirvana
- Wykonawca:
-
Nirvana
Nirvana - lirycznie, ślicznie, akustycznie.
(2011-11-21)
Requiem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Unplugged Nirvany... Scenografia jak z pogrzebu, Kurt Cobain z nieumytymi włosami, dręczony narkotykowym głodem. Razem z Dave'm i Kristem odbył niewiele prób. Katastrofa? Wręcz przeciwnie! Akustyczny charakter koncertu Unplugged wydobywa z muzyki Nirvany piękno i lirykę, które nieraz ginęły pośród punkowego stylu i rzężących gitar. Tym razem liczą się słowa, głos Kurta, jego, Krista i Dave'a talent. Nirvana dostaje ode mnie ogromny plus za zagranie swoich mniej rozpoznawalnych, ale świetnych kawałków(precz z "Teen Spiritem"! ;) i dużej liczby coverów("The Man Who Sold The World" Bowiego i "Where Did You Sleep Last Night" Leadbelly'ego są genialne!) Bardzo dobra płyta Nirvany, jeśli nie najlepsza.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Geniusz o nazwie Nirvana!
(2008-05-30)
Klienteria
Więcej o recenzencie
To chyba jeden z naprawdę najlepszych koncertów jakie dane mi było obejrzeć. Kurta Cobaina można najzwyczajniej w świecie nie lubić, ale niestety będzie to ruch nieprzemyślany i niemądry (Tylko dlatego, że pogubił się i wpadł w nałóg narkotykowy?). Był w moim mniemaniu człowiekiem mądrym i przede wszystkim dobrym. Poczytajcie sobie o nim i o jego życiu a dopiero potem opiniujcie. Lubię jego postać, gdyż podczas oglądania z nim koncertów tzw. unplugged czuje się z nim niespotykaną więź, przeżywa się z nim każdy źle wydobyty i zafałszowany dźwięk. Gitarzystą wielkim nie był, co rusz obsuwał mu się na pierwszy rzut oka banalny chwyt, mimo wszystko grał, wydobywał ze swojego instrumentu i głosu najwrażliwsze emocje i to poruszało słuchaczy. Nie bez powodu Nirvana jest zaliczana do najlepszych zespołów rockowych wszech czasów. I nie, to nie przesada. Bo co przekazuje słuchaczowi jakiś techniczny wirtuoz, jeśli w tym co robi nie ma krzty emocji i wrażliwości muzycznej? Zajmijmy się jednak koncertem unplugged, bo to o tym geniuszu chciałem pisać. Od pierwszych dźwięków urzeka, wzrusza, powala. Cobain nigdy ani wcześniej ani później nie wzruszał śpiewem bardziej niż na tym koncercie. To po prostu trzeba obejrzeć, nie ma innej opcji. Każdy utwór (o tak! Nirvana nie gra tu piosenek) ma w sobie ten czar, to coś, coś z geniuszu najlepszej muzyki. Najwyższa klasa, a porównanie "The man who sold the world" w wersji Nirvany i "The man who sold the world" w wersji Davida Bowiego (oryginał!) to tylko utwierdzenie się w przekonaniu czym była Nirvana i jaki w niej geniusz tkwił, i jeśli się uprzeć to tkwi nadal. I będzie tkwił jeśli tylko my szarzy ludzie będziemy go nadal doceniać i nie przerzucimy się na coś bezsensu i rozumu. Niech każdy sobie jakiś przykład weźmie, telewizja działa 24 na dobę. Pozdrawiam wszystkich, którzy mimo komercyjnej papki serwowanej teraz przez większość mediów nie poddają się i trwają przy dobrej muzyce, bo w niej siła!!!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Cóż mogę powiedzieć. Ideał
(2008-01-29)
Diana
Leńczuk
Więcej o recenzencie
Chyba każdy, mający jakiekolwiek pojęcie o twórczości Nirvany się ze mną zgodzi, że jest to ich najlepsza płyta. Wszystkie piosenki ich autorstwa i covery brzmią tu idealnie. Bardzo podoba mi się, że cała płyta, od początku do końca zawiera same wolne, nieco melancholijne kawałki. Tak jak napisał mój poprzednik, rewelacyjne do słuchania nocą przy zgaszonym świetle. W "Lake of Fire" słychać taką głębię, jakiej w żadnej innej piosence nie słyszałam. Rewelacyjne jest też wykonanie "Where Did You Sleep Last Night", kiedy Kurt krzyczy. Jako wieloletnia fanka mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to arcydzieło. Gorąco, z całego serca polecam. Mam nadzieję, że ta płyta jeszcze niejednemu słuchaczowi przyniesie tak głębokie emocje, jak mnie przy każdym odsłuchaniu tego niezwykłego krążka.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Geniusz, który mieszkał pod mostem
(2005-01-28)
Marcin
Kubicki
Więcej o recenzencie
"Sam hałas, nic więcej", te pamiętne słowa wypowiedział jeden z amerykańskich krytyków muzycznych, gdy usłyszał po raz pierwszy "Smells Like Teen Spirit". Nie mógł wtedy przypuszczać, że piosenka ta stanie się wkrótce dla młodego pokolenia nieomalże hymnem. W chwili gdy piszę tą recenzję, zastanawiam się, jak głupio musiał się poczuć owy krytyk gdy usłyszał mistrzostwo świata w postaci "MTV Unplugged In New York". To właśnie tutaj Kurt pokazuje, jaki geniusz tkwił w jego osobie. To właśnie tutaj pokazuje, jakim wyczuciem rytmu dysponował i że dźwięki jego muzyki to wcale nie "przypadkowe szarpanie smarkacza spod mostu". Pójdę o krok dalej. To najlepsza płyta live lat 90.... i na tym nie skończę pochwał! Niestety język ludzki jest bardzo ubogi i kiedy myślę o Kurcie śpiewającym w "Come As You Are" słowa: "And no, I don't have a gun" ciśnie mi się na usta tylko "biedne" wyrażenie: "Boże... wy to po prostu musicie usłyszeć...". Wiele osób się głowiło jak zabrzmi w wersji "bez prądu" największy hit tria z Seattle. Cóż mogę powiedzieć... nie zabrzmiał w ogóle! Zespół postanowił pominąć parę swoich przebojów na rzecz coverów i to nie zawsze znanych artystów. Wybór wstrząsający, efektowny i imponujący zarazem. Ich interpretacja "The Man Who Sold The World", czyli klasyka Davida Bowiego jest doprawdy olśniewająca. W dwóch z trzech coverów przyjaciół Nirvany-zespołu Meat Puppets-pomagali im grać oni sami, co jednak nie oznacza, że jest to jakaś kopia! Co to, to nie! Kurt zadbał o odpowiednią aranżację piosenek, a efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania, zwłaszcza w "Lake Of Fire". Swoją drogą dzięki takiej promocji "mięsnych kukiełek", ich album uzyskał w Stanach status złotej płyty. "Pennyroyal Tea" w doskonały sposób przedstawia talent Kurta o którym wspominałem na początku. Na "In Utero" trudno jakoś specjalnie odznaczyć ten kawałek. Tutaj zaś, z akustyczną gitarą i przepełnionym emocjami wokalem Cobaina, doprowadza przy słuchaniu do ekstazy. I w końcu mamy tutaj "All Apologies". Wierzę, że jeśli któraś z piosenek na tym krążku przedstawia drogę, którą podążyłby zespół, gdyby nie tragiczna śmierć wokalisty, to byłaby droga wyznaczona właśnie przez tę piosenkę. Ponownie o wiele lepsza aranżacja niż na "In Utero". Tam-czysto i gładko, tutaj-z niewyobrażalną dozą włożonego serca i emocji. Zaraz po tym kawałku jest jeszcze cover Leadbelly, pt. "Where Did You Sleep Last Night?". Kurt krzyczy i wyje, ale w bardzo specyficzny sposób. Krzyczy z powodu tego, co ten tekst robi z nim na gruncie emocjonalnym. Podejrzewam, że usłyszenie tego kawałka właśnie wtedy, w czasie koncertu Unplugged, musiało być jedną z tych najbardziej poruszających chwil w życiu ludzi tam zgromadzonych. Potrafię tylko sobie wyobrazić tę niesamowitą atmosferę. Tym ludziom, którzy myślą, że Nirvana utrzymała się do dzisiaj w sercach wielu ludzi tylko z powodu przedwczesnej śmierci Kurta, powiem jedno: "pójdźcie, kupcie ten album i WTEDY powiedzcie mi prosto w twarz, że ten koleś nie był geniuszem na miarę geniuszów wybranych przez krytyków (czyt: Janis Joplin, Jim Morrison, Jimi Hendrix)". Większość osób powie wam, że jeżeli chcecie mieć jeden album Nirvany w domu, to musi to być "Nevermind". Ja jednak z tym się nie zgadzam i piszę to wszem i wobec, że właśnie przeczytaliście o TEJ płycie, której szukacie.
(15 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(12)