-
-
-
Erynie
- Marek Krajewski
-
cena:
31,49
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Magnetyzer
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Konrad T. Lewandowski
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Dolnośląskie
, Styczeń 2007
- ISBN:
- 83-7384-597-6
- Liczba stron:
- 240
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Konrad T. Lewandowski
Kryminał miejski znakomicie oddający klimat Warszawy z końca lat 20. ubiegłego stulecia. Eleganckie kawiarnie, w których namiętnie dyskutuje się o Einsteinie i Freudzie, oraz brudne spelunki, gdzie nad setką wódki załatwiają porachunki chłopaki z ferajny. Nowoczesne ulice rozwijającej się stolicy i zapyziałe zaułki. Komisarz Jerzy Drwęcki zgłębia mroczne tajemnice tych światów, tropiąc szaleńca, który posiadł umiejętność przestrajania ludzkich umysłów. Kluczem do zagadki są odnalezione po latach zapiski rosyjskiego magnetyzera.
Autor wpisuje się w krąg mistrzów kryminału miejskiego, takich jak Leopold Tyrmand i Marek Krajewski. Przedwojenna Warszawa i galeria barwnych postaci z epoki, od najprzystojniejszego ułana II Rzeczypospolitej Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego i erudyty Franca Fiszera, po Tatę Tasiemkę, legendarnego króla Kercelaka, uwikłanych w intrygującą zagadką kryminalną gwarantują zabawną i zaskakującą lekturę.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- Magnetyzer
- Autor:
-
Konrad T. Lewandowski
Świetna książka
(2007-04-19)
Paweł
Wrzosek
Więcej o recenzencie
Zanim sięgnąłem po "Magnetyzera" słyszałem dużo opinii, że to nieudana podróbka Krajewskiego. Na szczęście tak nie jest, te książki różni prawie wszystko a jedyna ich cecha wspólna to to, że są to kryminały. Komisarz Jerzy Drwęcki różni się od radcy kryminalnego Mocka tak jak dzień różni się od nocy, jest zdecydowanym i twardym policjantem, ale prywatnie całkiem miłym człowiekiem do tego obdarzonym ułańską fantazją. Ten przykład najlepiej obrazuje jak różni się książka Lewandowskiego od książek Krajewskiego. Tutaj również mamy do czynienia z okrutnymi zbrodniami, ale ciężki klimat rozkładu, depresji, szarości i beznajdziei nie jest wrzechobecny. Warszawa lat 20-tych to międzykulturowy tygiel, miasto kontrastów, gdzie obok dzielnic, w których króluje zbrodnia nie brak przyjemnych, bezpiecznych miejsc. Krajewski opisywał co najwyżej popijawy w nędznych spelunach a bohater Lewandowskiego zasiądzie do stołu z Fiszerem, Słonimskim, Wieniawą-Długoszowskim. Do tego Lewandowski prowadzi akcję dwutorowo, przenosząc ją z przedwojennej Warszawy do czasów napoleońskich a obie historie zazębiają się i uzupełniają. Jedyne czego można żałować, że czyta się błyskawicznie i za szybko się kończy.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Konrad T. Lewandowski zmierzył się z kryminałem historycznym. I nie przegrał.
Marta
Mizuro
Przekrój 06/2007
Więcej o recenzencie
To było do przewidzenia, że dzieło Marka Krajewskiego znajdzie naśladowców. A to dlatego, że powstało w momencie ogólnoświatowego rozkwitu kryminału historycznego. Miał więc Krajewski nosa. A także szczęście, że mieszka tam, gdzie mieszka, bo w przedwojennej literaturze polskiej Wrocław był nieobecny. Dlatego mógł z miasta uczynić współbohatera swojego cyklu. Co innego Konrad T. Lewandowski. Umieszczając akcję „Magnetyzera” w Warszawie, musiał zmierzyć się z szeregiem kronik z lat 20. Słuszną decyzją było więc potraktowanie scenografii jako sprawy drugorzędnej, a postawienie na obsadę ubarwiającą tło. Dla zbrodni rzecz jasna. Gimnazjalistka z dobrego domu popełnia samobójstwo. Sekcja zwłok wykazuje, że dziewczyna umierała w męczarniach, ale w ogóle nie czuła bólu. Czy ktoś rzucił urok na nią i na inne samobójczynie zmarłe w podobnych okolicznościach? Oczywiście wszyscy odegrają pewną rolę w kryminalnej intrydze, takie są reguły tej gry. Jako kompanów biesiad głównego bohatera zobaczymy więc Fiszera, Tuwima, Boya-Żeleńskiego, natomiast w wątku osadzonym w czasach wojen napoleońskich księcia Józefa Poniatowskiego. Właśnie motyw podróży w przeszłość jest kolejnym nawiązaniem do schematu z importu, ale po swojemu rozwiązanym. Lewandowski nie ukrywa swojego długu i wobec kronikarzy, i wobec tego, co pozostało po świadkach epoki. Jawnie bawi się także nawiązaniami nie tylko do Tarantino, ale i do Hitchcocka. Stawiając na grę skojarzeniami, na humor i kosyniersko-ułański szacunek dla dam, na pewno nie przegrywa.
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wciągająca, acz z pewnymi brakami pozycja
(2007-02-09)
jakub
kalak
Więcej o recenzencie
Autor przedstawia rzeczywiście ciekawą historię. Tło powieści, które tworzy sanacyjna Warszawa z jej oryginalnymi i ciekawymi postaciami absorbuje czytelnika w równej mierze, co dalsze poczynania komisarza Drwęckiego. Szczególną uwagę zwraca postać Wieniawy, który pasjonuje mnie od dzieciństwa. Jego charakter i kolorowe, ułańskie zachowanie jest w "Magnetyzerze" oddane prawdziwie i ciekawie, z jednym co prawda mankamentem. Jak dla mnie jest go zdecydowanie za mało. Ale to tylko uwaga zapaleńca, bo w sumie jego postać do rozwoju fabuły zbyt dużo nie wnosi. Natomiast postać główna, czyli komisarz Jerzy Drwęcki, jest inteligentnym śledczym o swoich zasadach. W tej postaci widać niejaką fascynację autora Dzikim Zachodem; Drwęcki nosi colta 1911. Tego typu szczegóły urozmaicają książkę. Pomimo zalet, jakimi są ciekawie przedstawione postacie i historyjki Hiacyntusa o Razguninowie, książka ma jedną, dosyć dużą, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że jest to kryminał, wadę. Autor już na początku przedstawia nam rozwiązanie zagadki, a koniec książki jest bardziej sensacyjny niż kryminalny; postaci mordercy, poświęca około dziesięciu stron i do tego nie potrafi nią zaciekawić czytelnika. Poza tymi dwoma minusami książkę warto przeczytać ze względu na wątki poboczne, które naprawdę są ciekawe i dobrze napisane. "Magnetyzerowi" jest daleko do "Złego" Tyrmanda, jednak jest on miłą i ciekawą rozrywką, szczególnie dla ludzi zakochanych w Warszawie sprzed wojny. Polecam, aczkolwiek nie gorąco.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji