Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Marlene
Średnia ocena z 11 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Angelika Kuźniak
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Październik 2009
- ISBN:
- 978-83-7536-114-8
- Liczba stron:
- 199
- Wymiary:
- 125 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Angelika Kuźniak
Prawie osiemnaście miesięcy po śmierci Marleny Dietrich do Berlina trafia 25 ton rzeczy będących wcześniej jej własnością. Są wśród nich szmaty do podłogi, rolki papieru toaletowego i niedopałki, a także egzotyczne ptasie pióra szmuglowane przez granice, bo zakazane ze względów ekologicznych... Jest też notes. Czerwony, niewielki, siedem i pół na jedenaście i pół centymetra. Na ostatniej stronie pod napisem "Pologne, Poland" kilka polskich nazwisk. Wśród nich: Zbigniew Cybulski.
Gdy zimą 1964, a potem w 1966 roku Marlena Dietrich przyjechała z koncertami do Polski, było to dla brudnoszarego, kolejkowego PRL-u zetknięcie ze zjawiskiem tak luksusowym i egzotycznym, że nie miało znaczenia nawet to, że gwiazda jest po sześćdziesiątce, pod suknię zakłada specjalistyczny kostium wyszczuplający i pozwala się fotografować tylko z jednej strony. Przyjmowano ją entuzjastycznie jako tą, która zwróciła się przeciw faszyzmowi. Tymczasem przez dużą część Niemców traktowana była ciągle jako nikczemna zdrajczyni i dawano tej opinii publiczny wyraz.
Angelika Kuźniak pisze historię żywą, bogatą i w całym tego słowa znaczeniu zakulisową. Daje czytelnikowi do rąk kalejdoskop, w którym wrażenia fotografów i konferansjerów, wspomnienia przyjaciół, wpisy z ostatnich, nigdy niepublikowanych dzienników Dietrich, zapiski o pogodzie i kursach walut oraz artykuły prasowe układają się w coraz ciekawsze i barwniejsze obrazy, dla których ważnym tłem jest powojenna historia Europy. Dzięki temu dostajemy narysowany z pasją dokumentalisty portret niezwykłej kobiety i niezwykłego czasu.
"Portret Marleny Dietrich pióra Angeliki Kuźniak jest barwny, krwisty i pełen sprzeczności. Czyli prawdziwy." Agata Tuszyńska
"Książka łączy dwie cechy pozornie sprzeczne - jest bezlitosna w tropieniu faktów, a jednocześnie pełna zrozumienia dla bohaterki, która jest człowiekiem z krwi i kości, chociaż kreuje się na nieskazitelne zjawisko w łabędzim puchu. A opisy rzeczywistości politycznej, społecznej i kulturalnej, mające wielką wartość poznawczą, godne świetnego reportera, łączą się z wątkami scenicznymi i prywatnymi w sposób, który z zwykle określamy słowami "to się czyta"." Małgorzata Szejnert
- Marlene
- Autor:
-
Angelika Kuźniak
kobieta z fotografii
(2012-02-15)
Marta
Kilian
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Gdy byłam małą dziewczynką, moja koleżanka z klasy zaprowadziła mnie na strych swoich dziadków, gdzie było dużo pamiątek po niemieckich mieszkańcach naszych terenów. Wyciągnęłyśmy zakurzony, album. Oprawa była z brązowej, sztywnej tektury. W środku były pokolorowane fotografie, niektóre podpisane z imienia i nazwiska. Pierwszą stronę zdobiło zdjęcie szykownej kobiety, ubranej w długą czarną suknię, na dłoniach miała rękawiczki, a na głowie berecik z kryształowymi kamyczkami. Podpisane Marlene Dietrich. Koleżanka powiedziała, że to jej babcia. Nie uwierzyłam, bo już słyszałam o tej pani z fotografii. Chciałam jednak, żeby była i moją babcią.
Z listy kilku nazwisk powstała bardzo ciekawa bibliograficzna pozycja opisująca Marlene Dietrich i jej powiązanie z Polską. Próba reporterska Angelice Kuźniak udała się. Uświadomiła, że z niewielkiej garści informacji możemy stworzyć spójną opowieść.
„Marlene” czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem. Poznajemy lepiej legendę estrady, jej przyzwyczajenia, obowiązki, lęki, ją samą. Jest to książka, która scala tą wielką gwiazdę z naszym krajem i jego mieszkańcami. Lekki styl autorki nie męczy. Kilka fotografii, które znajdziemy w książce sprawia, że osoba bohaterki jest nam bliższa. Marlene była taka sama jak każdy z nas. Narażona na urazy cielesne i psychiczne. Szkalowana przez rząd niemiecki i samych Niemców za to, że poparła siły alianckie w ostatniej wojnie. Dietrich to odważna kobieta, która nie bała się opowiedzieć po jednej ze stron, za co zapłaciła wielką cenę. Warto przeczytać tą pozycję, by zapoznać się ze wspólną historią Polaków i Marlene Dietrich.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Cała Marlena we fragmentach
(2010-02-01)
Małgorzata
Kąkiel
Więcej o recenzencie
Szmaty do podłogi, pióra egzotycznych ptaków, peruki (...) fiolki po lekarstwach, papier do pakowania prezentów, czterysta kapeluszy, listy, książki... - razem dwadzieścia pięć ton rzeczy składających się na życie Marleny Dietrich. Wszystkie skatalogowano i pieczołowicie umieszczono w archiwum artystki. Kraj związkowy Berlin kupił to, co wystawiono na aukcji w Sotheby’s, przedstawiając od razu projekt zarchiwizowania kolekcji. Angelika Kuźniak pośród tych przedmiotów szukała śladów człowieka, przywoływała do istnienia niemiecka artystkę. Potem docierała - osobiście, mailowo, telefonicznie, listownie - do ludzi, którzy znali Dietrich. (...) Oś książki stanowi wspomnienie dwukrotnego pobytu Marleny Dietrich w Polsce - w styczniu 1964 i w lutym 1966 r. Szczegółowy opis koncertów, prób, spotkań jest punktem wyjścia do dygresji rozciągających się niekiedy daleko w czasie i w przestrzeni. (...) Bardzo ciekawe są w fragmenty opisujące trudne relacje Dietrich z rodakami. Angelika Kuźniak prezentuje fakty pokazujące, jak długo Niemcy nie mogli zapomnieć jej zdrady - jak to niejednokrotnie określali. Kiedy w 1960 r. po raz pierwszy po wojnie przyleciała na koncerty do RFN, w tamtejszych gazetach pojawiły się listy wyrażające oburzenie, że ta „zuchwała dziwka śmie tu przyjeżdżać”. Na koncert w Berlinie Zachodnim wiele biletów rozdawano za darmo, a i tak na 1920 miejsc - 400 pozostało wolnych. (...) Na berlińską premierę filmu reżyserowanego przez Stanleya Kramera Wyrok w Norymberdze, w którym Dietrich gra wdowę po niemieckim generale, przyszło zamiast oczekiwanego tysiąca - sto osób (rok 1961). W 1963 r. niemieckie księgarnie zbojkotowały sprzedaż jej wspomnień Marlena Dietrich. ABC mojego życia - ostatecznie autobiografia została wycofana z rynku i przeznaczona do zniszczenia (zachował się stosowny dokument, informujący o tym artystkę). Kiedy wreszcie w maju 1992 roku ma zostać pochowana w Berlinie, przed bramą cmentarza jej przeciwnicy rozdają ulotki przypominające, że nie żałowała berlińczyków bombardowanych przez alianckie lotnictwo (...) Sama Marlena Dietrich powtarzała wielokrotnie, iż nigdy nie była przeciwko Niemcom, tylko przeciw nazistom. Ale wypominała rodakom skłonność do zbyt łatwego rozgrzeszania się. Nie przyjmowała do wiadomości tłumaczenia o ich nieświadomości co do rzeczywistych działań Hitlera. W przypomnianym przez autorkę książki wywiadzie, jakiego artystka udzieliła francuskiemu dziennikarzowi w 1966 r., pytała retorycznie: jak można było przeoczyć istnienie obozów koncentracyjnych? Jak nie dostrzec aresztowań na ulicach? Jak nie próbować dociec, co stało się z tymi, których zabrała policja i nikt ich już nigdy nie widział? (...) Angelika Kuźniak prezentuje czytelnikom Dietrich niestereotypowo. To nie jest wamp o najpiękniejszych nogach świata, epatujący skandalami obyczajowymi, ale świadoma obowiązków i poglądów kobieta (fragmenty recenzji z „Nowych Książek” 2010, nr 1).
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Reportażem o Marlenie D.
(2009-12-30)
montgomerry
Więcej o recenzencie
Trudno napisać kolejną książkę o wielkiej aktorce i piosenkarce XX wieku. Angelice Kuźniak to się udało. W sposób reporterski przybliża czytelnikowi wizytę Marleny w latach 60. w Polsce i w Niemczech oraz skupia się na ostatnich latach życia wielkiej sławy. Autorka przyznaje, że pracowała nad książką dziewięć lat. Z bogatego materiału, jaki udało jej się zebrać wybrała fakty ciekawe fakty z życia Marleny Dietrich. Kluczem do tego wyboru stała się pożółkła kartka z jednego z notesów Marleny z kilkoma polskimi nazwiskami: Barbary Kotarskiej, Zbigniewa Cybulskiego, Elżbiety Sieniawskiej, Marty Romer, Margaret Emil. Wiele godzin autorka spędziła w muzeum w Berlinie gdzie zgromadzono przedmioty po Marlenie. Studiowała jej własnoręczne zapiski, nagrania, dokumenty, a nawet stroje czy kufry. Przeprowadziła również liczne rozmowy z osobami, które znały lub zetknęły się z Marleną Dietrich.
Autorka podkreśla, że Marlena była kochana, ale zarazem nienawidzona przez wielbicieli. Wyjechała z Niemczech jeszcze w 1939 roku, otwarcie sprzeciwiała się nazizmowi i zdecydowała się przyjąć obywatelstwo amerykańskie. Tego postępku nie mogli wybaczyć jej rodacy. Kiedy w latach 60. przyjechała do Niemiec, podczas koncertu obrzucona była jajami, pomidorami i wyzwiskami. Była również na nią nagonka w prasie niemieckiej. Kiedy jedna z kobiet napluła jej w twarz, Marlene wiedziała już, że do Niemiec więcej nie wróci. Zupełnie inaczej była przyjmowana w Polsce. Na każdym z koncertów był nadkomplet publiczności.
Książka ukazuje Marlene jako kobietę wymagającą, dumną z tego, co robiła podczas drugiej wojny światowej, obowiązkową, ale również rozkapryszoną. Podarła zdjęcia robione przez polskiego reportera podczas jednej z wizyt, a nawet za nie nie zapłaciła. Nie podobały jej się zasłony w hotelach, a na jej płaszcz z łabędzich piór oskubano ponad trzysta ptaków. Była damą, gwiazdą i perfekcjonistką w tym, co robi. Córka Maria Riva podkreśla jednak, że w swoim życiu nie miała tak naprawdę matki, chociaż Marlena uważała siebie za matkę idealną.
Ciekawie ukazane są ostatnie lata życia Marlene, która właściwie nie wychodziła z mieszkania, a potem nie wstawała z łóżka. Umiera w 1992 roku paryskim apartamencie i mimo istniejącego jeszcze sprzeciwu tu i tam, zostaje pochowana w Berlinie na cmentarzu Friedenau.
W książce zawarto kalendarium życia Marleny Dietrich oraz bogatą bibliografię.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Marlene Dietrich w Polsce
(2009-11-07)
Janusz
Wabia
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Pamiętam ten dzień...6 maja 1992...Jechałem samochodem ulicą Puławską w stronę Piaseczna,gdy w radiu usłyszałem wiadomość że w Paryżu zmarła wielka Gwiazda Marlena Dietrich.Wcześniej coś niecoś o niej wiedziałem,w domu miałem album jej poświęcony,pamiętałem że kiedyś w telewizji ogladałem film Błękitny Anioł.Byłem młody,to nie była moja epoka...Od tego dnia,zostałem Jej fanem i tak jest do dzisiaj.Mineły lata,kilka lat mieszkałem w Niemczech w Berlinie,miałem okazję odwiedzać miejsca z Nią związane,w Weimarze chodzić ulicami którymi ona chodziła.Również mieszkając krótko w Paryżu,starałem się podążać Jej śladami.Cóż...o Marlenie napisano już na świecie wiele,ale nie u nas.Dobrze więc się stało że p.Angelika Kuźniak podjęła ten temat,tym bardziej że w swoim życiu Marlena miała też polski wątek,poprzez koncerty w 1964 i 66 roku.Książkę przeczytałem jednym tchem.Chciałbym tą drogą,podziękować autorce,za wzbogacenie mojej wiedzy fana Marleny Dietrich,o kilka nieznanych mi do tej pory szczegółów z życia tej fascynującej i intrygującej kobiety.Książkę dołączam do mojej skromnej kolekcji,w której najcenniejsze są dwa autografy Marleny Dietrich. PS.Zawsze jak jestem w Berlinie,zapalam znicz na grobie Marleny Dietrich.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ja powiem jednym słowem - rewelacyjna!
(2009-10-29)
Katja127
Więcej o recenzencie
W momencie, gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wydawniczych, już wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie dlatego, że jestem wielbicielką aktorki, nie... Postanowiłam ją przeczytać, bo lubię wiedzieć - a o Marlenie wiedziałam tylko, że była niemiecką aktorką. Znałam ją bardziej ze słyszenia, niż z ekranu, gdzieś w pamięci przemknęło kilka czarno-białych zdjęć, prawie zawsze z papierosem w ręku, czasami w czarnym cylindrze na głowie, zawsze zjawiskowo piękna. Byłam ciekawa, co ma do powiedzenia o niej polska autorka. I wiecie co? To, co napisała Angelika Kuźniak sprawiło, że jestem... zaskoczona? Nie wiedziałam na przykład, że w trakcie drugiej wojny światowej opowiedziała się przeciwko Hitlerowi i nazistowskim Niemcom (do 1939 r. Hitler pisał do niej listy, w których próbował ją nakłonić do powrotu i groził, że jeśli tego nie uczyni, będzie gorzko żałowała), nie wiedziałam, że przyjęła amerykańskie obywatelstwo i występowała dla żołnierzy amerykańskich, wreszcie - nie wiedziałam, że naród niemiecki nienawidził jej za życia za ową zdradę niemieckich (czyt. nazistowskich) ideałów z czasów wojny (dopiero w 100. rocznicę jej urodzin burmistrz Berlina, Klaus Wowereit, przeprosił aktorkę za to, że Niemcy nie docenili jej twórczości za życia). "Kochali ją i nienawidzili" - powiedział kiedyś Ronald Trisch. Gdy wreszcie w maju 1960 zdecydowała się na przyjazd do Berlina, spotkało ją bardzo chłodne przyjęcie, a prasa niemiecka jeszcze podsycała te negatywne reakcje, wyzywając ją w swych artykułach od "zuchwałej dziwki", "ohydnej zbrodniarki wojennej, którą powinno się zlinczować". Przed hotelami, w których się zatrzymywała organizowane były demonstracje przeciwko jej występom, z hasłami typu "Marlene, hau ab", "Go home", rzucano w nią jajkami - możecie to sobie wyobrazić? Z płaszcza z łabędziego puchu były te jajka praktycznie nie do odczyszczenia...
W trakcie powstawania książki, Angelika Kuźniak dotarła do osób, które jeszcze pamiętały gwiazdę, rozmawiała z nimi, aby obraz gwiazdy był jak najbardziej prawdziwy. Sporo miejsca zajmują w książce wspomnienia ówczesnych pracowników polskiego Pagartu. Opisy jej występów i pobytów w Polsce - zawsze jednakowo entuzjastycznie przyjmowanych. Autorka odwiedziła też m. in. Deutsche Kinemathek w Berlinie, gdzie w archiwach przechowywane są pamiątki po aktorce. 18 miesięcy po jej śmierci przyjechało de Berlina 25 ton najróżniejszych jej rzeczy - było tam dosłownie wszystko: od odzieży i estradowych kostiumów począwszy, poprzez książki, czasopisma, zapiski i dzienniki, wiele innych przedmiotów codziennego użytku, na szmatach do podłogi skończywszy. Zarchiwizowanie i opisanie jej doczesnego stanu posiadania zajęło 5 lat... Książka Angeliki Kuźniak to podróż w głąb Marlene i jej czasów - to barwny kalejdoskop obrazów, zapisków i niepublikowanych dzienników, to portret niezwykłej kobiety - zjawiskowej. Oraz czasów - też niezwykłych - bo autorka przybliża nam nie tylko jej życie prywatne, ale również całą tę polityczną, społeczną i obyczajową otoczkę. Dla mnie bomba!
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(11)