-
-
Bieguni
- Olga Tokarczuk
-
cena:
36,99
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Marsz Polonia
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jerzy Pilch
- Wydawnictwo:
-
Świat Książki
, Kwiecień 2008
- ISBN:
- 978-83-247-1161-1
- Liczba stron:
- 192
- Wymiary:
- 130 x 215 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jerzy Pilch
Nowa powieść Jerzego Pilcha oszałamia rozbuchaną wyobraźnią jak ze wspaniałego snu, nie tracąc nic z ironii, humoru, pikanterii i ostrości spojrzenia, za jakie uwielbiają go fani. Bal u niejakiego Bezetznego - słynnego rozpustnika i prześmiewcy, znanego wszystkim Polakom - na jaki trafia narrator, jest balem arcypolskim. Romantyzm miesza się tu z cyrkiem, martyrologia ze sportem, a komunizm z seksem. Jest dzień szczególny: 52 urodziny bohatera i zarazem "dzień Wojska Polskiego i Niebieskiego, dzień Wniebowzięcia Matki Boskiej Sianokosów". W taki dzień wszystko jest możliwe i coś strasznego, niczym w "Weselu", wisi w powietrzu... Zdumiewająca książka o nas, naszych świętościach i paranojach, o skutkach abstynencji generała, o dzisiejszej emigracji i oczywiście o kobietach. O tym, że "wszystko w Polsce jest możliwe - nawet zmiany na lepsze".
- Marsz Polonia
- Autor:
-
Jerzy Pilch
Intelektualna rozprawa z polskimi przywarami
(2008-07-13)
Agnieszka
Sławińska
Więcej o recenzencie
Nową książkę Jerzego Pilcha czyta się naprawdę fenomenalnie - język autora przyprawia mnie o drżenie ciała, palpitacje serca i liczne omdlenia. Jego seksowna inteligencja wdziera się do mojej podświadomości i za każdym razem sieje w niej przeraźliwe spustoszenie, a humor i autoironia wprowadzają w zachwyt i euforię porównywalną jedynie z orgazmem. Dał się Jurek ponieść fantazji i umieścił w "Polonii" tyle aluzji literackich ("Wesele", "Miazga", "Proces"), tyle odwołań do polskich przywar i współczesnej sytuacji polityczno-kulturowej, że aż głowa boli! Co rusz pojawia się tu jakiś Jaruzelski albo drugorzędna piosenkarka z pierwszorzędnym biustem (Dodusia, Dodusia, Dodusia). Co rusz Pilch pije do tego, co uważa się za najbardziej polskie: martyrologi, papieża, futbolu, a nawet niekończącej się emigracji. Co rusz ma się wrażenie, że autor opisuje kolejny pijacki majak albo sen wywołany wstrzyknięciem do żył czarnego jak kawa inka specyfiku. Bohater, a zarazem narrator powieści obchodzi swe 52. urodziny, szuka kobiety życia, podróżuje, rozmawia, pije, je, mdleje, gra w piłkę, a na koniec pośpiesznie wyrusza do Czarnogóry. Przecież "normalny Polak przynajmniej raz w życiu nie wraca do Polski". Jak zwykle jest to książka nie dla każdego. Jak zwykle trzeba delektować się każdym słowem i myśleć, myśleć i jeszcze raz myśleć! Pilcha kocham najbardziej za to, że zmusza swych czytelników do bezustannego wysiłku emocjonalnego, za to, że w zachwycający sposób potrafi wyśmiać to, co w nas (Polakach) najśmieszniejsze.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytawszy ostatnie zdanie, wiele można tej książce (autorowi?) wybaczyć
(2008-04-22)
mkz
Więcej o recenzencie
Reprodukcja Linkego na obwolucie pasuje do treści jak ulał, można wręcz odnieść wrażenie, że "Czerwony autobus" zainspirował Jerzego Pilcha. Rozliczne aluzje do literatury kanonicznej dają szerokie pole do sprawdzenia własnej erudycji. Sugerowane w prasie odniesienia do "Wesela" nie trafiają mi do przekonania, dostrzegam raczej w pewnych miejscach coś z klimatu Bułhakowa, ale nie są to pokrewieństwa szczególnie udane (nachalna diaboliczność Bezetznego) albo i Kafki (surrealistyczne przesłuchanie na strychu). Książka jest po prostu nierówna. Są w niej fragmenty dowcipne, urocze i poruszające (niekiedy pojedyncze zdania, które chciałoby się zapamiętać - "allegro jadące przez czaszkę jak pijane sanie przez siedemnastowieczny Lipsk...", czy całkiem inne - na przykład cały rozdział o prezencie urodzinowym!), są i fragmenty, przez które trzeba się przedzierać - w poczuciu, że "to nie to", to nie ten Pilch (?) oraz w nadziei, że autor niebawem jednak - na następnej stronie? - znowu zabłyśnie. Ale z powodu ostatniego zdania można wybaczyć mu niejedno, jakkolwiek nie wszystko...
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wymarsz polskich lęków i fobii
(2008-04-21)
Jarosław
Czechowicz
Więcej o recenzencie
Jerzy Pilch napisał nową powieść. Już w charakterystycznej dla niego introdukcji z wyraźną nonszalancją informuje czytelników między wierszami: "Aaa, machnę sobie jeszcze jedną książkę". I machnął. Machnął nieźle, choć nie tak dobrze, jak dotychczas. Mamy bowiem w "Marszu Polonia" mesjanistyczną wizję obolałej Polski nowych czasów. Opinie, które porównują tę książkę do "Wesela" czy "Miazgi", są opiniami na wyrost. Można tu bowiem dostrzec literackie paralele także ze sztandarowymi dziełami Mickiewicza, z "Nie-Boską komedią" i z twórczością Witkacego. Można, ale co z tego? Ociera się "Marsz Polonia" o literackie tropy, świadomie igra z narodową mitologią przywar społecznych i politycznych, ale wychodzi nam z tego powieść co najwyżej dobra, albowiem w szaleństwie surrealistycznej narracji Pilch wydaje się sam wyraźnie plątać. Co należy o tej opowieści napisać na początku? Czytelnik lubiący zerkać na ostatnią stronę i podglądać zakończenie, nie może tego tutaj zrobić. Klucz do odczytania tej książki kryje się bowiem w ostatnim zdaniu. Jeśli jednak przyjmiemy, że ma to być wizja katastrofy, trudno oprzeć się wrażeniu, że prorokując, autor zbyt silnie opiera się na tym, co już było. Marsz to jednak bardzo żwawy, kontrowersyjny i szaleńczo obłąkany, ale bardzo polski i bardzo w swej wymowie przekonujący.
Bohater - narrator w dniu swoich pięćdziesiątych drugich urodzin uznaje, że ta znamienna dla niego data będzie jednocześnie przyczynkiem do spektakularnego podrywu, mającego na celu przypomnienie sobie rozkoszy utraconej młodości. Mamy więc we wstępie panienki, mamy wódkę, mamy szczere zdziwienie światem i mamy szaroburą polską ulicę, która wyciąga rękę po jałmużnę. Mamy więc Pilcha, jakiego znamy. Potem nie zaskoczy niczym nowym. "Marsz Polonia" jednak będzie mieć w sobie niepowtarzalną moc czarowania słowem i ugotuje nam autor lingwistyczny wywar przyprawiony polskimi wadami, bolączkami, absurdami i konfliktami. Określając tę powieść gatunkowo, należałoby zacytować bohatera, który mówi, że tworzy pewien poemat. Jaki? "Metafizyczno - polityczno - teologiczno - autobiograficzno - sensacyjno - satyryczny". No to wiemy już wszystko. Albo nie wiemy nic.
(5 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji