Nasza cena: 28,99 zł

Cena rynkowa: 29,9 zł

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Przesyłka kurierem za 0 zł!
Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Maska Luny

Maska Luny

Jarosław Moździoch  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 408
Ocena klientów:

Sierpień 2005 - Rzadko się zdarza, że podczas sezonu wykopaliskowego natrafia się na odkrycie na miarę Troi, pałacu w Knossos lub Grobowca Tutanhamona. Zazwyczaj są to monotonne, zrutynizowane prace - wygrzebywanie z ziemi skorup, którymi potrafią ekscytować się jedynie nieliczni. Ale tym razem tak nie było?...

Pełny opis produktu...

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Maska Luny

      Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję (Dodaj własną)

    Autor:
    Jarosław Moździoch
    Wydawnictwo:
    Zysk i S-ka , Sierpień 2005
    ISBN:
    83-7298-819-6
    Liczba stron:
    408
    Wymiary:
    135 x 205 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Jarosław Moździoch
    Rzadko się zdarza, że podczas sezonu wykopaliskowego natrafia się na odkrycie na miarę Troi, pałacu w Knossos lub Grobowca Tutanhamona. Zazwyczaj są to monotonne, zrutynizowane prace - wygrzebywanie z ziemi skorup, którymi potrafią ekscytować się jedynie nieliczni. Ale tym razem tak nie było?
    Grupa archeologów trafiła w tajemnicze miejsce kultu - dziewiątej bramy Sowiego, strażnika Otchłani - wiekiem grubo przekraczającym czasy powstania znanych budowli megalitycznych. Odsłonięcie pierwszej warstwy ziemi i pojawianie się tajemniczej, rogatej postaci, zapoczątkowało wypadki-ostrzeżenia, którym ulegają członkowie ekipy. Stawiane hipotezy i próby racjonalnego wytłumaczenia tego, co się dzieje, do niczego nie prowadzi, tym bardziej, że z trudnością przychodzi ludziom uzmysłowienie sobie, że mogą być zaledwie małymi pionkami, poświęcanymi w grze toczącej się na zupełnie innej, wyższej płaszczyźnie.
    Skutkiem naruszenia spokoju Bramy jest zburzenie wątłej równowagi między "normalnością" a szaleństwem. Aby wszystko wróciło do normy, bohaterowi przyjdzie drogo zapłacić i poświęcić ukochaną osobę.
    Dodaj do profilu: FacebookBlipTwitter

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Maska Luny
    Autor:
    Jarosław Moździoch

    Koszmar sennych mar archeologa. (2005-09-19)

    Marzena Kowalska 3Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Wielu z autorów zaczyna od opisania pogody i mają rację. Wystarczy przecież pełnia, by ludzie szaleli, nagły wiatr, by popełniali morderstwa, a raptowna zmiana temperatury, nigdy nie świadczy o niczym dobrym. Tak było i teraz. To był kwiecień, a jednak temperatura na polanie, gdzie prowadzono badania archeologiczne, przynależała latu. Może dlatego badacze nie zauważyli wszystkiego wcześniej? Może to przez temperaturę, te badania archeologiczne – ratunkowe, tak poszły? A może po prostu były jak najbardziej zwyczajne. Ot kilka skorup, nie wiadomo skąd, kopa roboty i wylanego potu, czyli jak zwykle. Nic z tego, co wyobrażają sobie rzesze nieuświadomionego gminu. A jednak... Jednak przyszedł czas, że i oni coś odkryli. Ale tak trudno w to wszystko uwierzyć, w to, że otworzyli portal do innego świata. Że odnaleźli kolejne Stonehenge, może i mocniejsze od tamtego, nie tyle zegar, ale przejście w przeszłość, magiczne i mroczne nieznane. Przerażająca dla mnie, archeologa, jest realność tego, co się dzieje, co jest fabułą tej opowieści. Monotonia wykopalisk, walka o granty na badania, pozwolenia i odpychanie tego, co przy badaniach ratunkowych jest wyrocznią – terminów postępu. Wszystko to znam z własnego podwórka. Miesiąc ciężkich, własnoręcznych badań, który przynosi tylko garście skorup, których datowanie trudno rozpoznać. I pytanie – po co? Po co odnajdywać pozostałości po tych, którzy przecież dawno już odeszli. I w końcu to przeświadczenie, wdzierające się w często przealkoholizowaną podświadomość, po żmudnej pracy, że przecież ktoś tu żył. Może więc pozostawił po sobie coś więcej, niż tylko materialną kupkę, może i siłę, która unosi się nad tym miejscem? Energię, która pozostała tu, gdzie jej miejsce? Bo przecież tamci ludzie nosili w sobie siłę i pragnienia, marzenia i wierzenia, które głęboko naznaczały ich codzienność. Która czeka, by ją uwolnić. Takich ludzi często nazywa się nasieniem Danikena. Wyśmiewa i skazuje na archeologiczną i naukową banicję. Jednak, czy nie mamy prawa do uznania pewnych wydarzeń, dziwów i cudów? „Maska Luny” to mieszanina wątpliwości rasowego badacza, który nagle uświadamia sobie, że jakieś siły istnieją, i niestety, ale wybrały sobie właśnie to miejsce. Książka jest świetnym debiutem. Historią nader wartką, mocną i prawdziwą, trafiającą w nasze karmione opowieściami przodków umysły, aż nazbyt łatwo. A poprzez to przerażającą. Z jednej strony archeologicznie nieprawdopodobna, z drugiej, dlaczego nie? Przecież tutaj staje się ona prawdą. Ułuda nagle miesza się z rzeczywistością, i to bez alkoholowego zabarwienia. Osoby odkrywają swoje drugie „ja”, stają się opętane, ale i nieświadome. A podzielona na dwie części: wykopaliskową i „po”, pozwala nam wejść prawdziwie nie tylko w psychikę głównego bohatera, ale i targające jego naukową duszą uczucia. Duszą, która przecież nie może skłaniać się ku bajkom i magii. Ale też w psychikę zakochaną, która dopiero pozwala sobie na to uczucie. Autor umiejętnie dawkuje napięcie, jest prawdziwy do granic możliwości, gdy pokazuje jak ciężko załatwić lekarskie formalności, potęguje emocje. Jednocześnie jest prawdziwy. Czerpie pełnymi garściami z mitu Wielkiej Matki, ale i wtapia w niego własne przemyślenia. Tworzy teorie, a jednocześnie staje się tym, który ich doświadcza. Moździoch (tak na boku, podobnie nazywał się mój wykładowca) jest autorem, ale i pierwszym „zwierzątkiem doświadczalnym”, które wypróbowuje na sobie ich działanie. Prawdziwy w aspektach archeologicznych, czasem aż przeraża przytaczając znane mi historie o profesorach. Czy to horror, czy thriller? Nie potrafię tego tak do końca określić. Ale znam ten strach i choć w moim wypadku duchy na cmentarzysku kultury łużyckiej, okazały się być tupiącym jeżem, kto wie, co drzemało w urnach? Poza nieboszczykami, oczywiście?

    (4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!