Mechanizm serca
okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 168
Ocena klientów:
wszystkie recenzje (2)
Sierpień 2010 - W najzimniejszy dzień w dziejach świata, 17 kwietnia 1874, w Edynburgu rodzi się Jack. Chłopiec ma zamarznięte serce. By przeżył, ekscentryczna doktor Madeleine wszczepia mu mechanizm zegara z kukułką. Jackowi nie wolno się tylko zakochać, bo wówczas jego serce pęknie na zawsze. Ale nie da się...
Pełny opis produktu...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

zamknij
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Mechanizm serca
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Mathias Malzieu
- Wydawnictwo:
-
Świat Książki
, Sierpień 2010
- ISBN:
- 978-83-247-1413-1
- Liczba stron:
- 168
- Wymiary:
- 125x200 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mathias Malzieu
W najzimniejszy dzień w dziejach świata, 17 kwietnia 1874, w Edynburgu rodzi się Jack. Chłopiec ma zamarznięte serce. By przeżył, ekscentryczna doktor Madeleine wszczepia mu mechanizm zegara z kukułką. Jackowi nie wolno się tylko zakochać, bo wówczas jego serce pęknie na zawsze. Ale nie da się żyć bez miłości... Delikatnie zabawna, imponująca wyobraźnią, mądra i czuła bajka ? nie bajka o wielkich uczuciach, nietolerancji, zazdrości i psikusach losu, na które czasem pomaga... koktajl z łez.
- Mechanizm serca
- Autor:
-
Mathias Malzieu
Śliczna okładka...
(2011-01-12)
VtH
Więcej o recenzencie
Jest to baśniowo-alegoryczna historia miłosna dla dorosłych (w każdym razie nie dla dzieci) i mimo, że baśniowość, alegoryczność i erotyczność są terminami niosącymi w sobie atrakcyjność to książka jest niestety słaba. Powiedziałbym nawet że jest to pseudopoetycki, powierzchowny gniot (i tak bym ją określił jeśli przerwałbym czytanie w połowie), ale jako że przeczytałem ją do końca i koniec był niezgorszy, to podciągam ocenę do dwóch gwiazdek.
Motyw zegarowego serca jest ciekawy i wiele w nim poezji, a sama alegoria zegara niesie również wiele ciekawych treści jednak autor traktuje to bardzo powierzchownie. Nadmienić należy, że autor jest liderem kapeli i to widać w sposobie operowania słowem i w podobieństwie do tekstów piosenek - ekspresyjnych obrazków, na granicy poezji, ale w gruncie rzeczy nie niosących żadnych głębszych myśli, a tylko drażniących nietypowymi zestawieniami słów. Bohater książki jest nijaki. Na początku jest to dziecko, lecz jego sposób myślenia jest zbyt dorosły, później kiedy dorasta jego myślenie jest zbyt infantylne. Autor nie potrafi wykreować przemiany bohatera i pokazać zmiany jego sposobu myślenia, mimo że stara się nas o tym usilnie przekonać pisząc o tym jak to "bohater się zmienia". No, nie zmienia się panie autorze! ...poza końcówką książki gdzie przemiana jest faktyczna - najlepszy (właściwie jedyny wart przeczytania i przeżywania) kilkunastostronicowy fragment tego tomiku...
Bohaterowie książki są dziwaczni i przerysowani (chłopiec z zegarem w sercu, miniaturowa andaluzyjska tancerka, magiczna akuszerka, niebotycznie wysoki Joe i gromadka prostytutek i cyrkowych dziwadeł, a nawet w pewnym momencie ... Kuba Rozpruwacz:), ale to tylko forma, która nie została wypełniona treścią, a każdym razie wypełniona w niewielkiej części. Tak, jak w pozornie szokujących, ale faktycznie słabych piosenkach, epatujących formą słów i tylko formą. Porównanie do tandetnego tekściarstwa spotykanego w piosenkach nasunęło mi się zanim przeczytałem "bio" autora, więc sądzę, że coś w tym jest.
W książce drażnią anachronizmy. Klimat książki jest wręcz wiktoriański, jednak w narracji głównego bohatera ciągle natykamy się na odniesienia do współczesności XXI wieku. Cośmu tam świeci jak halogen, coś przeleciało jak samolot... Litości... I nikt nie przekona mnie, że to licencia poetica czy podobny literacki wynalazek.
Jak już nadmieniłem najlepszą częścią książki jest kilkanaście końcowych stron - ostatni rozdział oraz epilog. Nagle z niewiele mówiącej i niedojrzałej (grafomańskiej?) pisaniny wyłania się kilka głębszych myśli. To miła niespodzianka na koniec, ale czy warto dla niej czytać tę książkę. Ja nie poleciłbym jej jako coś wartościowego, ale z drugiej strony objętość niewielka, a język prosty - łatwo się czyta i mamy na końcu wisienkę, z tym, że nie na torcie, a na zakalcu....
PS: Może jeszcze na koniec coś pozytywnego: okładka jest śliczna :)
PPS: I jeszcze prawdziwy hit tej książeczki: chomik Cunnilingus :)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji