Pełny opis produktu: Męska muzyka (książka + CD)
Średnia ocena z 16 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Emade ,
Fisz ,
Wojciech Waglewski
- Nr katalogowy:
- 978-83-7552-176-4
- Sprawdź inne tytuły:
-
Emade ,
Fisz ,
Wojciech Waglewski
Wojtek Waglewski (Wagiel) i jego synowie: Bartek (Fisz) i Piotrek (Emade), nagrali pierwszą wspólną płytę. Wojtek Waglewski, który jest kompozytorem prawie wszystkich utworów oraz napisał większość tekstów, inspirował się Waitsem, bluesem, a nawet country. Autorem sześciu z piętnastu tekstów jest Fisz. Wagli (Wojtka na gitarach i wokalu, Fisza na wokalu, Emade na perkusji) wspomaga w graniu jeden z najoryginalniejszych młodych polskich pianistów jazzowych - Marcin Masecki (pianino akustyczne i elektryczne) oraz Bartek Łęczycki na harmonijce ustnej. Nowoczesne i przestrzenne brzmienia to zasługa produkcji, którą zajął się Emade. Jaka jest więc ta "Wagli muzyka"? Męska i przebojowa, choć kameralna. Album z książką Waglewski Fisz Emade, Męska muzyka.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Dziób pingwina |
 |
 |
| 2. Władca kół |
 |
 |
| 3. Niezmiennie |
 |
 |
| 4. Majty |
 |
 |
| 5. Coś się odjęło |
 |
 |
| 6. Zimno |
 |
 |
| 7. Dwa po dwa |
 |
 |
| 8. Niebo bez dziur |
 |
 |
| 9. Sport |
 |
 |
| 10. Męska muzyka |
 |
 |
| 11. Badminton |
 |
 |
| 12. Chwilę będzie ciszej |
 |
 |
| 13. Trafiony |
 |
 |
| 14. Wakacje |
 |
 |
| 15. Chromolę |
 |
 |
- Męska muzyka (książka + CD)
- Wykonawca:
-
Emade ,
Fisz ,
Wojciech Waglewski
Rodzinne granie powinno pozostać w domu
(2008-02-10)
Marek
Cichoński
Więcej o recenzencie
Gdyby tę płytę nagrał sam Wojciech Waglewski myślę, iż byłoby to optymalne rozwiązanie i pewnie 2, 3 gwiazdki więcej miałaby szansę uzyskać, choćby z szacunku dla artysty, ale niestety, maniery wykonawcze niejakiego Fisza są jakby z innej epoki i to wcale nie tej, która ma nadejść! W sumie robi się swego rodzaju "groch z kapustą". Nie do końca wiadomo, o co chodziło tym panom? Czy aby pośpiewać sobie w domu przy piwie, czy o coś więcej? Fisz powinien pozostać w swoim ulubionym hiphopowym klimacie, choć wiadomo, iż to ślepa uliczka donikąd, zamiast przeszkadzać ojcu w nagrywaniu płyt. Nie polecam zatem, ale dla pasjonatów tego typu klimatów... hmm... niech się doszukują ukrytych myśli w tekstach, popijając piwo, bo bez popijania to ciężko będzie przetrzymać do końca.
(10 z 66 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kompromis na najwyższym poziomie!
(2008-02-05)
Jan
Matuszyński
Więcej o recenzencie
Waglewscy osobno są świetni. Niezależnie od tego, czy jest to płyta Voo Voo, czy Fisz Emade lub też nawet płyta Marii Peszek (bo Waglewscy ją nagrali), to zawsze wychodzi z tego muzyka, która wybija się spośród bagna polskich produkcji muzycznych. W związku z tym oczekiwania wobec "Męskiej muzyki" były bardzo duże. Muszę przyznać, że spodziewałem się jednak czegoś innego. Nie znaczy to jednak, że "Męska Muzyka" to płyta słaba. Jest naprawdę świetna. Jedyną rzeczą, co do której można mieć pewne "pretensje" jest fakt, że nie jest to do końca połączenie Voo Voo z Tworzywem Sztucznym. Po prostu trzech świetnych muzyków siadło sobie w studiu i nagrało płytę. O wiele bardziej klimatem przypomina płytę Waglewskiego z Maleńczukiem niż Voo Voo, a charakter młodych Waglewskich objawia się przede wszystkim przez produkcję. Większość kawałków jest śpiewana przez Wojtka Waglewskiego, jest on też autorem właściwie całej muzyki. Emade płytę wyprodukował. Jedynie rola Fisza jest nieco powiedzmy ograniczona. Śpiewa, tak właśnie... śpiewa w paru utworach, gra na basie (!) i tyle. Niezależnie od tego, ta płyta naprawdę warta jest przesłuchania i to nie jednego. Bardzo wybija się jej surowość, właściwie niespotykana w twórczości zarówno ojca, jak i synów Waglewskich. Zapewne takie było założenie - nie robić czegoś pomiędzy Voo Voo a Tworzywem, tylko stworzyć nową, inną jakość. A to z pewnością się Waglewskim udało.
(25 z 30 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Panie Wojciechu, niech pan gra z synami!
(2008-02-03)
Jan
Franczak
Więcej o recenzencie
Po sporym rozczarowaniu, jakim była płyta "Koledzy" nagrana z Maleńczukiem, Wojciech Waglewski sprezentował swoim fanom prawdziwy cymes - "Męską muzykę" co się zowie. Śpiewa na niej i gra razem z Fiszem i Emade, swoimi synami. I pomysł, żeby to zrobić, był strzałem w dziesiątkę! Miłośnik piosenek Waglewskiego dostaje wyśmienitą ucztę muzyczną. To jest odlot, którego spodziewałem się po płycie z Maleńczukiem, a którego nie otrzymałem wówczas. Są tutaj znakomite, ironiczne, ale też pełne charakterystycznej poezji teksty zarówno Bartosza Waglewskiego, jak i samego Wojciecha. Do moich ulubionych zaliczyłbym "Dziób pingwina", "Chwilę będzie ciszej" Waglewskiego ojca oraz "Wakacje" czy przejmujące "Zimno" Waglewskiego syna. Jest tutaj wspaniała muzyka. Przede wszystkim gra gitar! Ale nie tylko, bo i na przykład doskonała harmonijka ustna, bębny. Mamy tu nawiązania do najlepszej tradycji rocka, bluesa i muzyki alternatywnej. Tutaj w szczególności wymieniłbym czadowy "Sport" i "Badminton". Jeśli tak wygląda wspólne muzykowanie rodziny Waglewskich, to ja proszę o więcej. Oprócz samej muzyki, która już jest ogromną radością dla fanów Waglewskiego i jego synów, należy zwrócić uwagę na staranną edycję tej płyty. Dołączono do niej niebanalnie ilustrowaną książeczkę z wywiadami z ojcem i synami, a oprócz tego tytuły i teksty wszystkich piosenek. Przyjemnie popatrzeć, przyjemnie poczytać, przyjemnie posłuchać. Czegóż chcieć więcej?
(27 z 34 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niekomercyjny kunszt
(2008-05-13)
ŁUKASZ
DĘBOWSKI
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Pierwsza wspólna płyta Wojciecha Waglewskiego z synami Fiszem i Emade, to projekt niezwykle wyrazisty, charyzmatycznie naładowany muzycznymi spojrzeniami, tylko na pozór mocno odmiennymi. Wydawać by się mogło, że niemożliwe jest spotkanie tak różnych osobowości, przemycających na co dzień w swojej twórczości inne elementy artystycznych doznań. Jednakże taka opinia to bardzo daleko idąca pomyłka. Owszem słuchając krążka "Męska muzyka" nieomylne będzie stwierdzenie, że bliżej tym piosenkom do stylistyki uprawianej przez lidera zespołu Voo Voo. I całe szczęście, gdyż wymowne melodeklamacje Fisza w hip-hopowej otoczce, mogłyby być mało czytelne oraz nieprzekonująco brzmiące w towarzystwie Wojciecha Waglewskiego. Oczywiście takie sprężenie wspólnych pomysłów, nie odbiło się również bez uchwytnego echa ze strony młodszej części rodzinnego tercetu. Bracia nadali ciętego sznytu całości. Wyczuwalna na pierwszym planie silna surowość, tchnęła w te utwory wyrafinowanej ekspresji. Nie dla każdego słuchacza może być ona odpowiednio przystępna. Gdy jednak pokonamy opory przed idącą pod prąd strategią tej muzyki, nietrudno uznać niekomercyjny kunszt tego wydarzenia. Docenić trzeba te kompozycje, w których czuć lekko ironiczne zabarwienie. Podchodzą one do odbiorcy "z przymrużeniem oka", ale jednak nie zaniżają poziomu, bo przemycają dużo kłopotliwej prawdy ("Majty"). Miejscami Waglewscy uderzają w bardziej poważną nutę, kameralnie ocierając się o bolączki zwykłego życia ("Coś się odjęło", "Chwilę będzie ciszej"). I pomimo proponowania niemodnego przekazywania dźwięków, osłuchiwanie się z tym albumem, wychodzi bardzo łatwo. A to oznacza, że spójność muzyczna nie wykoleja się nawet na sekundę dając ciekawą lekcję, jak zrobić coś dobrego z oszczędności i spontaniczności artystycznej. Najlepiej odtwarzać tę płytę bez zobowiązań i jakiś oczekiwań, gdyż wtedy bezbłędnie wtapia się w umysł niekonwencjonalna "Męska muzyka", wybudowana na fundamentach bluesowej swobody, nie pozbawionej aranżacyjnie nowoczesnego otoczenia.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyka męska rodzaju żeńskiego (dużo piękna w niej)
(2008-05-03)
Marcjan
Tempes
Więcej o recenzencie
Ciekawy byłem tej muzyki męskiej Waglewskich, tak samo jak każdy z was...
Cieszę się, że doszło do tej kolaboracji, bo uważam pana Wojciecha, Fisza i Emade za dobrych muzyków, właśnie przy ich płytach spędziłem mnóstwo czasu, a album producencki Emade to swego czasu najczęściej odpalana płyta w moim odtwarzaczu. Muzyka męska mnie jako odbiorcę wprawia w stan hipnozy, od pierwszej sekundy do ostatniej. Podoba mi zarówno warstwa tekstowa, jak i muzyczna. Szaleję za kawałkiem "Wakacje", "Dziób pingwina", "Majty" i "Władcą kół". I choć to muzyka męska, to jednak delikatna, czuła, idealna do słuchania w tramwaju, podczas sprzątania, gotowania lub picia wina z przyjaciółmi lub swoją drugą połową. Waglewscy spisali się na piątkę, płyta na pewno nie znudzi się po pierwszym przesłuchaniu, jest to z pewnością materiał, do którego będzie się wracało i to nie raz... dwa... trzy...
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dlaczego płyta tak prostacko zrealizowana?
(2008-03-03)
Radosław
Orzeł
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Materiał jest całkiem dobry. Chłopaki świetnie wypadają z nim na koncercie; doskonale wspomaga Waglewskich harmonijkarz, a zwłaszcza pianista wykorzystujący urokliwe brzmienie rhodes'ów. Niestety na płycie to wszystko siada. "Męska Muzyka" brzmi - proszę sobie wyobrazić - jeszcze gorzej aniżeli ostatni materiał Wagla z Maleńczukiem. Szkoda. Znacznie bardziej niż na żywo, mierzi wyżyłowany wokal pana taty, oraz zgrane, przez pół wieku z gitarą, przygrywki, melodyjnki, funkle i fradżelata. Za mało Fisza, za mało elektorniki Emade! Padre tym razem rozsiadł się zbyt szeroko i z tego rozparcia wydaje polecenia; ale znów: tylko na płycie. Na żywca band Waglewskich hula, piszczy, kręci, nuci i zatrzymuje w sercu. A skoro cenowo bilet na koncert, kształtuje się na poziomie płyty, więc...ja już widziałem. I nie żałuję.
(2 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tak męska muzyka, że...
(2008-02-25)
wladoland
Więcej o recenzencie
Czasem tak się zdarza, że sztuka w swych różnych formach wyciska swoiste piętno na odbiorcy. Miałem wiele szczęścia, że kilkakrotnie tego doświadczyłem. Na pewno tego określenia mogę użyć w odniesieniu do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, literatury Marka Hłaski i innych kaskaderów literatury; również do malarstwa Zdzisława Beksińskiego. To tylko tak pokrótce, by odnieść się i zawęzić do rodzimych twórców. Z twórczością Waglewskiego jest podobnie. To muzyka bardzo piękna i bardzo smutna albo może bardzo smutna i piękna - słowem przejmująca - jaka to dziś rzadkość. I przyznam się do odrobiny zazdrości, którą odczuwam przy "Niezmiennie" i "Dwa po Dwa" - Wagiel napisał właśnie taki tekst, który sam bym chciał napisać mojej żonie. Tej płyty nie sposób polecić, tak jak nie można polecić zachwytu wschodami słońca lub spacerem po miękkiej trawie na boso. Normalnie tak męska muzyka, że i ja chromolę.
(4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Męska - to na pewno
(2008-02-09)
raczekk
Więcej o recenzencie
Szczerą miałam nadzieję, że Waglewscy mnie bardziej zaskoczą. I tutaj tkwił haczyk i tutaj niestety się zawiodłam. W każdej nucie bowiem słychać oddźwięk Voo Voo, Fisza solo zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej. Tym większe rozczarowanie, iż ci panowie mnie wcześniej regularnie rozsadzali innowacjami, nowymi trendami, pomysłami. A tutaj czerpią ze swego dorobku - mimo wszystko świetnego. Nigdy na Waglewskich nie narzekałam i nigdy mnie oni nie zwodzili. Chciałam prawdy i ją dostawałam. "Męska muzyka" na pewno ją oddaje, jednak chodzi za mną nieodparta myśl, że trójca waglewska tym razem trochę chciała oszukać. W dobrym guście - rzecz jasna.
(11 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nowi starzy Waglewscy
(2008-02-04)
Magdalena
Rybak
Więcej o recenzencie
Jeśli za tworzenie muzyki, bierze się któryś z Waglewskich, z góry wiadomo, że będzie to coś dobrego. Gdy do pracy zabierają się wszyscy trzej panowie, już zupełnie nie ma wątpliwości, że stworzą coś niesamowitego. "Męska muzyka" jest właśnie dziełem niesamowitym. Czuć tu zamorskie inspiracje, bardziej idące w stronę VooVoo niż to, co tworzyli bracia solo lub w duecie. Słychać skoczny blues, country. I te teksty! Jak nie kochać Waglewskich przy takich tekstach?
Ballady na przemian z rozpieranymi energią kawałkami. Absolutny "must have" dla starych fanów. Świetna płyta dla wszystkich, którzy chcą poznać geniusz Waglewskich.
(14 z 17 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najfajniejsze w tej plycie to okładka i cena
(2008-10-14)
Norbert
Pawlus
Więcej o recenzencie
Stary Wagiel nadaje jej ton i muzycznie niewiele odbiega od ostatnich klimatów Voo Voo. Teksty marnieńkie - młody znowu pseudointelektualizuje i jedzie po innych sam się stawiając ponad, a stary przysmuca monotematycznie, a to np. znów o tym swoim winie, a to o tym jak to jest smutno i do bani, ale chce się żyć i generalnie to jest... No, fajnie jest! Muzyka, to przeważnie dwa riffy, gdzieś tam czymś udziwnione, żeby nietypowo było, ukraszone gdzieś tam wtórnymi efektami, ale wystarczy, żeby nagrać i aby się sprzedało, bo Wagle przecież to renoma i każdy szanujący się odbiorca na półce nową ich płytę mieć musi, bo to niesłychane wydarzenie muzyczne. Płyta nagrana na siłę. Koniec i.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(16)