Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Miasto ryb
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Natalia Babina
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Październik 2010
- ISBN:
- 978-83-7510-635-0
- Liczba stron:
- 304
- Wymiary:
- 135x215 mm
- Tłumaczenie:
-
Małgorzata Buchalik
- Sprawdź inne tytuły:
-
Natalia Babina
Brawurowa powieść białoruska: nad Bugiem, na ziemi brutalnie przeciętej pasem granicznym, w sielskiej wiosce Dobratycze ginie najstarsza jej mieszkanka, babcia Makrynia. Kto i dlaczego wsypał truciznę do kubka z kawą na werandzie? Czy babcia naprawdę była, jak szeptano w okolicy, wiedźmą? A jeśli tak, czy zdoła po śmierci ukarać swoich morderców i obronić wieś przed zagładą?
Świetnie, reportażowo wręcz opisane realia współczesnej Białorusi zapewne zaskoczą Polaków: uczciwe, prywatne firmy, duże pieniądze, Internet pod strzechami, a z drugiej strony dynamiczna mieszanka języków, kultur i religii, lokalna świadomość sięgająca czasów unii brzeskiej - wszystko to mocno odbiega od stereotypu smutnego, płaskiego kraju, przygniecionego polityką prowincjonalnego reżimu. Zajrzyjcie poprzez tę książkę na prawdziwą Białoruś i, jeśli wam się spodoba, ruszajcie latem nad Bug, szukać w odbiciu miasta ryb bajecznych skarbów lwowskiego jubilera.
"Ta białoruska książka nie jest o Łukaszence!"
Natalia Babina urodziła się w 1966 roku we wsi Zakazanka na Białorusi. Jest dziennikarką "Nowej Niwy" - niezależnej gazety białoruskiej - oraz autorką zbioru opowiadań i powieści Miasto ryb opublikowanej w roku 2007.
- Miasto ryb
- Autor:
-
Natalia Babina
Nieszablonowa, wciągająca książka... Polecam!
(2011-04-27)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Rzadko mam do czynienia z literaturą białoruską, więc tym chętniej sięgnęłam po książkę „Miasto ryb” autorstwa Natalki Babiny. Czy mnie zaskoczyła? Owszem. Czy polecam ją każdemu czytelnikowi? Zdecydowanie.
Mała mieścinka Dobratycze nad brzegiem Bugu. Ała Babylowa to pięćdziesięcioletnia kobieta, która już od urodzenia musiała walczyć o swoje. Choć w życiu kieruje się dobrymi chęciami, nie zawsze wychodzi tak, jak powinno. Dodatkowo ma za sobą nadużywanie alkoholu, kontakt z narkotykami i rozstanie z mężem. Po śmierci babci Ały - Makryni, prawie stuletniej kobieciny, w nadbużańskiej wsi zaczęły dziać się dziwne rzeczy. A w środku tych wydarzeń Ała, która nie wierzy, że babcia zmarła naturalną śmiercią, tylko ktoś jej w tym dopomógł. A najlepsze dopiero przed nami…
Natalka Babina stworzyła bohaterkę o skomplikowanej osobowości. Ała, to z jednej strony silna, bezkompromisowa kobieta, a z drugiej strony wrażliwa osoba. Unikająca kontaktów z ludźmi, ale jednocześnie samotna i spragniona głębszych relacji. Naprawdę ciekawa postać, którą nie sposób nie lubić. W końcu przecież los nie szczędził jej cierpień. Zmęczona życiem i ciągłymi porażkami, sądzi że to wszystko wina czorta, który ją dręczy. Kiedy już trudno radzić sobie z życiem, pozostaje… Nie, nie zdradzę już nic więcej, aby nie odbierać Wam przyjemności z czytania.
Autorka stworzyła wielowątkową i wielopłaszczyznową książkę, która ukazuje obraz białoruskiego społeczeństwa od nieznanej Polakom strony. Jest to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, w której w tle przeplata się wątek polityczny. Nie zabraknie też realizmu magicznego czy szybkich zwrotów akcji. Jak widać tę książkę trudno jednoznacznie zaszufladkować, przez co w moich oczach znacznie zyskuje na wartości. To co również zaskakuje to początkowy pozorny chaos w tekście i rzekomo niepowiązane strzępki historii, które jednak szybko zaczynają się układać w sensowną całość.
„Miasto ryb” to lektura nieszablonowa. Wciąga, szokuje, ale też wywołuje uśmiech na twarzy i przekazuje wiele wartości. Do tego intryga kryminalna, poszukiwanie skarbów i oryginalni bohaterowi przedstawieni w szczególny sposób. Jednym słowem, inteligenta opowieść o szukaniu własnego szczęścia, sensu życia czy podróży do przeszłości … Polecam!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Styl - palce lizać, z treścią nie gorzej
(2010-11-16)
FabrykaRecenzji
Więcej o recenzencie
Bardzo dobra powieściowa odtrutka na prawdy i półprawdy podawane u nas przez media w cienkim sosie antyłukaszenkowskim. Tymczasem Białoruś z „Miasta ryb” nie jest szarym nijakim krajem zahukanych (lub zakłamanych) ludzi mających nieustający problem z własną tożsamością, tęsknie zerkających ku Rosji. Nie jest to oczywiście Kuwejt, ale i nie kartoflana Dolina Krzemowa przaśnie rządzona przez anachroniczny reżim - jak to u nas często się rzecz przedstawia. Oczywiście życie tutaj to wcale nie nieustający euforyczny festyn powszechnej szczęśliwości, ale żyć się jednak daje. Nie brak ograniczeń, przeszkód, fałszu, ale i pod dostatkiem miłości, przyjaźni, energii. I to pomimo to, że z konieczności trzeba się do państwa odwracać plecami. Życie trudne, ale prawdziwe. Taki obraz Białorusi zdaje się być tym bardziej wiarygodny, że autorka nie jest reżimowym twórcą propagandowym, lecz dziennikarką niezależnej „Nowej Niwy”. Czarne i białe są w powieści tylko litery i kartki, nie zaś realia (podane z iście reporterską swadą - to najlepsze partie powieści), choć kilku bohaterów znakomicie pasuje do stereotypów. Wyjątkowe - jak na polskie warunki - u N. Babiny jest wszakże to, że istnieją między Mińskiem a Brześciem i Dobratyczami inni Białorusini. Niewiele różniący się od nas, choć może więcej w nich nieśpiesznej refleksji, wrażliwości, determinacji. Co może zaskakiwać polskiego czytelnika - pokaleczeni historycznie są nie mniej od "sąsiadów zza Buga”. A rzeka ta jest on zresztą jedną z bohaterek powieści. Posiada swoją przeszłość teraźniejszość, ale i przyszłość. W pełnej krasie pojawia się zaskakującej i groteskowej poincie, która w tej powieści jest wartością samą w sobie. Czytając „Miasto ryb” można by chwilami mieć skojarzenia z klasycznym „Wiejskim Sherlockiem Holmesem”, ale tutaj o żadnej sielance mowy nie ma - książka Babiny jest o wiele bardziej drapieżna. Liczne są momenty, które znakomicie nadawałyby na rozdziały podręcznika ironii i sarkazmu. Język powieści jest chwilami wręcz reportażowy, nie brak niewymuszonego humoru z reguły czarnej barwy, lecz nie sposób tu natknąć się na efekciarskie szarże również i dlatego, że sporo tu również refleksji zbliżającej się kilkakroć ku sentymentalizmowi, ale cienka granica, za którą już tylko smętny lukier - ani razu nie zostaje przekroczona. Zagadka kryminalna, ze społeczno-kryminalnym kontekstem i interesująca. Narracja jędrna, wartka, obfita w „smaczki”, czyta się „Miasto ryb” bardzo dobrze. Polecam.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji