Koszyk pusty
- polecamy
-
- Północ w ogrodzie dobra i zła okładka twarda
- cena: 34,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Miasto spadających aniołów okładka twarda
- cena: 54,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Małgorzata Więcej o recenzencie
Wenecja to miasto pełne sprzeczności - z jednej strony pełne kilkusetletnich budynków, z drugiej strony - z fabrycznymi kominami dzielnicy Mestre. Przez jednych kochane, przez innych nienawidzone. Co nie ulega wątpliwości, zwykłemu turyście trudno jest dotrzeć do zwykłego, codziennego życia Wenecjan. Będąc w tym niesamowitym miejscu, przechadzając się malowniczymi calle zastanawiałam się, jak wygląda życie w mieście zewsząd otoczonym historią. Kim są ludzie mieszkający w renesansowych, przeżartych wilgocią pałacach, kamienicach? "Miasto spadających aniołów" niejako daje odpowiedz na te pytania. Poznajemy mieszkańców Wenecji - mistrza szklarskiego Seguso, członków fundacji Save Venice, śmietankę towarzyską, pełnych dumy laguńczyków. Poznajemy wenecka historie Ezry Pounda, wchodzimy do pałaców niedostępnych dla zwiedzających. Poznajemy Wenecję z drugiej strony. Narrator prowadzi nas zazwyczaj płynnie z jednej historii w druga. Właśnie - zazwyczaj. Mam wrażenie, że autor nie za bardzo miał pomysł na postać narratora. Na początku jest on uczestnikiem zdarzeń, ale w miarę powstawiania nowych wątków, opowiadania kolejnych anegdot jego postać jakoś się gubi. To jedyna słabość tej książki, pozostałe jej walory jednak ją rekompensują. Książkę polecam wszystkim zakochanym w Wenecji i tym planującym tam pojechać. Żałuję, że nie miałam szansy przeczytać tej książki przed moim pobytem w Wenecji. Miasto wydałoby się wtedy nawet bardziej magiczne.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Grzegorz Tkaczyk Więcej o recenzencie
Któżby nie chciał odwiedzić choć raz w życiu Wenecji. Właściwie nie wiadomo dlaczego przyjęło się powiedzenie „zobaczyć Neapol i umrzeć”. Najprawdopodobniej wymyślili je sami Neapolitańczycy, przypaleni słońcem Południa, sfrustrowani bogactwem Północy, zazdrośni o piękno i tajemniczość innych włoskich miast. Wenecja jest jednym z nich, ale jednocześnie to ikona europejskiej kultury. Niegdyś niesłychanie bogata i wpływowa republika, centrum śródziemnomorskiego handlu i miejsce pielgrzymowania artystów, dziś nie tylko „odcina kupony” od dawnej sławy, lecz tętni życiem i inspiruje kolejne pokolenia. Jej nowożytna historia i potęga zaczyna się gdzieś w otchłani średniowiecza, gdy miasto zaczyna dominować nad tą częścią Europy i dyktować warunki wielkim armiom krzyżowców zdążających do Ziemi Świętej. Już wtedy zaczyna świecić jasnym blaskiem odrodzenia, na długo przed tym, gdy padnie słowo renesans. Stąd wyrusza do Chin wielki Marco Polo. Tu spływają towary z Arabii i Indii. Weneccy kupcy tworzą podwaliny europejskiego kapitalizmu, zakładają pierwsze banki i kantory wymiany walut, toną w bogactwie, luksusie i niemal wschodnim przepychu. Na mieliznach i wysepkach weneckiej laguny powstaje nieprawdopodobne, jedyne w swoim rodzaju, zanurzone w wodzie miasto, które budzi zazdrość współczesnych i szacunek potomnych. Kto wie, czy to nie zazdrość o majętności Wenecjan pchnęła najsłynniejszego z Genueńczyków do odkrycia Nowego Świata. Nic w tych słowach odkrywczego. Znamy to wszystko z lekcji historii i literatury. Dotąd jednak nie spotkałem autora, która pozbiera te wszystkie wątki w jedno i stworzy absolutnie unikalną pozycję bibliofilską, niesłychane połączenie fabuły i dokumentu. Dawno też nie spotkałem książki „do czytania” wydanej jak album, zachwycającej od pierwszego momentu, tuż po wzięciu do ręki. Już sam edytorski kształt „Miasta spadających aniołów” nie pozwoli o nim zapomnieć, a jej treść ją unieśmiertelni. Tak jak nieśmiertelna stała się Wenecja. Jeśli ktoś będzie w stanie sprostać ekranizacji tej książki, to film, który powstanie, będzie tym dla Wenecji (i europejskiej kultury), czym dla Rzymu stały się „Rzymskie wakacje” z Audrey Hepburn, a dla Lizbony „Lisbon story”. Po lekturze „Miasta spadających aniołów” można pojechać do Wenecji z zamkniętymi oczami i paść ofiarą swoistego deja vu - każde miejsce wyda się znajome, bo z każdym wiąże się fascynująca historia. A jakby wydać w ten sam sposób „Barbarzyńcę w ogrodzie” Zbigniewa Herberta. Ta wielka pieśń o europejskiej kulturze narodziłaby się na nowo, zostałaby wykonana w zupełnie nowej interpretacji. Rozmarzyłem się. Nie ma co ukrywać, zakochałem się w Mieście Spadających Aniołów. Mam przeczucie, że wrócę tam jeszcze nie raz.
(10 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
























