-
-
-
Boso
- Zakopower
-
cena:
34,19
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Michael
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Michael Jackson
- Firma fonograficzna:
-
Sony Music
, Grudzień 2010
- Nr katalogowy:
- 88697828672
- Sprawdź inne tytuły:
-
Michael Jackson
Długo oczekiwany, zawierający w pełni premierowe nagrania album Michaela Jacksona zatytułowany jest po prostu "Michael".
Proces twórczy dla Króla Muzyki Pop nie miał końca. Z myślą o swojej kolejnej płycie wraz z nieliczną grupą wybranych producentów nagrywał nowy materiał czy to w domowym studiu przyjaciół w New Jersey, czy też w studiach w Las Vegas i Los Angeles. Teraz dzięki historiom tych, którzy tworzyli piosenki na album "Michael" fani otrzymają niecodzienną szansę poznania tajników artystycznej pracy Michaela, a przede wszystkim otrzymają szansę posłuchania piosenek, nad którymi w ciągu ostatnich kilku lat Michael pracował, i które chciał by świat usłyszał.
Pierwszym singlem promującym album "Michael" jest kompozycja "Hold My Hand".
"Hold My Hand", wokalny duet z Akonem nagrany został w 2007 roku. W napisanych własnoręcznie przez Michaela notatek skierowanych do jego Estate of Michael Jackson wynika, że ten wyraził ogromną chęć, by właśnie "Hold My Hand" było pierwszym singlem z jego następnego projektu muzycznego. Niestety piosenka w swojej niedokończonej postaci wyciekła do internetu w 2008 roku. Ostatnimi czasy Akon dokończył pracę nad piosenką, by finalnie brzmiała tak, jak życzył sobie tego Michael.
Akon skomentował: "Świat nie był gotowy, by usłyszeć o "Hold My Hand" w momencie kiedy piosenka wyciekła. Byliśmy z Michelem zdruzgotani tym faktem. Teraz gdy jest ukończony, stał się niesamowicie piękną piosenką - hymnem. Jestem bardzo dumny z szansy jaką miałem pracując z Michaelem, jednym z moich największych idoli."
"Breaking News", nigdy wcześniej niepublikowana piosenka, która znajduje się na CD "Michael", nagrana została w New Jersey w 2007 roku a finalnie ukończona przez producentów w ostatnich tygodniach.
"Michael" to pierwszy od dziewięciu lat album z premierowym materiałem jednej z najbardziej wielbionych ikon, która dzięki swojemu artystycznego dziedzictwu nadal potrafi zrzeszać nowe pokolenia fanów. Album ukazuje się dzięki porozumieniu zawartemu w marcu 2010 roku pomiędzy Estate of Michael Jackson a wytwórnią Sony Music, którą łączy 35-letni muzyczny związek z Michaelem i jego twórczością. W ciągu tych 35 lat Michael sprzedał setki milionów płyt, a aż 13 razy jego single były najchętniej kupowanymi piosenkami. Wydał także kulturowo fenomenalny album "Thriller", który do dziś zostaje najlepiej sprzedającym się albumem w historii muzyki rozrywkowej z ponad 100 milionami sprzedanych egzemplarzy na całym świecie.
Okładka płyty stworzona została przez malarza Kadira Nelsona w 2009 roku. Na olejnym obrazie Kadir, znany z opowiadania historii poprzez swoją sztukę, zabiera widza w podróż w czasie i przestrzeni przedstawiając najważniejsze miejsca i osoby w życiu Michaela.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Hold My Hand (feat. Akon) |
|
| 2. Hollywood Tonight |
|
| 3. Keep Your Head Up |
|
| 4. (I Like) The Way You Love Me |
|
| 5. Monster (feat. 50 Cent) |
|
| 6. Best Of Joy |
|
| 7. Breaking News |
|
| 8. (I Can't Make It) Another Day (feat. Lenny Kravitz) |
|
| 9. Behind The Mask |
|
| 10. Much Too Soon |
|
- Michael
- Wykonawca:
-
Michael Jackson
Płyta warta posłuchania, Michael nie musiałby się jej wstydzić
(2011-01-05)
Paweł
Januschewski
Więcej o recenzencie
Czekałem na tę płytę z niepokojem i ciekawością, i jestem mile rozczarowany. To bardzo dobre piosenki. Jest w nich to czego w dzisiejszej muzyce brakuje, a co zawsze było u Michaela - melodia. Już samo to wystarczy. Album nie jest w prawdzie jednorodny, ale jak ma być skoro jego twórca nie żyje. Potwierdza jednak, że MJ się nie skończył, ciągle tworzył piękne i pełne pasji kompozycje. Będę czekał na kolejne płyty z jego piosenkami. Nawet niedokończone, poprawiane komputerowo, będą i tak lepsze niż konkurencji. Od początku podobał mi się "Hold My Hand". Gdy jednak usłyszałem cały album, muszę przyznać, że do jego promowania wybrano chyba najsłabszą piosenkę (chociaż też dobrą). To nie jest płyta tylko dla fanów Michaela. Może ją kupić każdy kto lubi dobry pop i myślę, że nie zawiedzie się.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dobry, choć nieukończony Jackson
(2010-12-28)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Album "Michael" był dla mnie wielkim zaskoczeniem. W końcu bowiem świat usłyszał o kawałkach, które zalegały stare szuflady. Odkopane niedostatki podrasowano brzmieniem, ale nie udało się mimo wszystko zakryć tego co dla mnie wydaje się najważniejsze – że są to niedokończone utwory. Oj tak, niestety są. "Hollywood Tonight", "Breaking News", "Best Of Joy", "Much Too Soon". Wyziera z nich duch Jacksona, ale i jawnie widać, iż są to odrzuty ze starych sesji. Jako, że nie jestem wielkim fanem Jacksona, wydawnictwa nie zamierzam bojkotować, ale za to jestem sympatykiem i dla mnie jako wychowanka muzyki Jacko pośmiertna propozycja przypadła do gustu i naprawdę mogę ją słuchać z prawdziwą przyjemnością. Zaskakująco dobrze jak na Michaela, mistrza planu solowego i tylko solowego, wypadły duety. Sympatia wyziera z "Hold My Hand" z Akonem, pazur z " (I Can't Make It) Another Day" z Lenny Kravitzem, czy naprawdę świetnego "Monster" z 50 Centem. Aż sam się dziwię, że to pisze, bowiem zarówno za twórczością 50 Centa, jak i Kravitza nie przepadam, a tu proszę miła niespodzianka. Album jako całość stanowi mozaikę utworów, których Jacksonowi nie udało się dokończyć, a producentom nie udało się tego faktu ukryć. Może to i dobrze? Przecież w ten sposób płyta jest projektem Michaela. Problem tylko w tym, kto chce kupić odrzuty, których Michael nie zatwierdził, a zależy mu na samej muzyce. Niedokończone teksty zwrotek i refrenów mogą gryźć, ale "Monster", "Hold My Hand" i "Much To Soon" (ach ten motyw z harmonijką – boski!) ostatecznie przeważają szalę. Nie ma dla mnie na tym albumie słabych momentów. Nie wiem, albo to sentyment do Jacksona, albo taki mój gust, którego sam jeszcze do końca nie odkryłem.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pośmiertny comeback Króla Popu
(2010-12-24)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Wymowna, niemalże symboliczna obwoluta "Michaela", przedstawia wszystkie wcielenia i kreacje artystyczne Króla Popu. Lecz aura skandalu i liczne kontrowersje, które towarzyszyły wydaniu dotychczas nieznanych utworów Jacksona, postawiły wiele otwartych pytań bez odpowiedzi. Nawet niżej podpisany, wsłuchując się w kolejne fragmenty "Michaela", miał wątpliwości, czy aby napewno tutaj słyszę głos mojego idola z czasów podstawówki? Taki "Hollywood Tonight", okraszony typową pulsacją rytmiczną gdzieś z okresu albumu "Dangerous", postawił mnie pod ścianą, gdyż Michael śpiewa tonację niżej i bez tego swojego, charakternego animuszu wokalnego. Ot taki Michaela bez Jacksona. Ale już bardziej wyrazisty "Monster" z 50 Centem na ficzeringu, pokazuje pazurki jak trzeba. Podobnie jest z rockującym "(I Can't Make It) Another Day" z gościnnym udziałem Lenny Kravitza. Jest jeszcze miejsce na taneczny puls w "Behind The Mask" i to właściwie wszystko. Co razi, to przede wszystkim zbyt duża ilość fragmentów ckliwych i nijakich, momentami mających swoje źródła w miałkim r'n'b, ("Hold My Hand", "Keep Your Head Up"). Od strony produkcyjnej krążek jest właściwie bez zarzutu, jednakże brak tutaj spójnej koncepcji, jednego punktu odniesienia, tematu przewodniego... Całość sprawia wrażenie zrobionego "na kolanie" lub jak kto woli, produktu "pod publiczkę", którego zadaniem jest oczywiście wyciągnięcie kasy od jak największej ilości słuchaczy a szczególnie tych, którzy docenili twórczość artysty dopiero po śmierci. Jednakże produkt masowej popkultury, wsparty perfekcyjnym marketingiem, nie jest obowiązkowy. Płyta tylko i wyłącznie dla zdeklarowanych fanatyków twórczości Michaela Jacksona i dla nikogo więcej.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji