Koszyk pusty
- polecamy
-
- Ciało obce okładka miękka
- cena: 30,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- W skrócie (MOBI)
- cena: 18,9 zł
- (wysyłamy w ciągu: dostępne online )
- Polactwo (MOBI)
- cena: 28,1 zł
- (wysyłamy w ciągu: dostępne online )
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 55 recenzji (Dodaj własną)
Michal Kaminski Więcej o recenzencie
Książka Rafała Ziemkiewicz to próba odtworzenia prawdy o latach 90, o układzie z Magdalenki i wszystkich tego konsekwencjach. A teraz powiem banał, ale w tym przypadku koniczny: lektura obowiązkowa dla wszystkich bez wyjątku, a szczególe miłośników "towarzystwa" i czerwonej gazety. Czy jest przerażająca, (jak napisał jeden z recenzentów) nie wiem. Zapewne tymi, którzy przyjmowali na wiarę wszystko, co powiedział czy napisał redaktor M. wstrząśnie. W tym przypadku terapia wstrząsowa to jedyna dobra terapia.
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bartosz Burghardt Więcej o recenzencie
Od dziecka mieszkam w Austrii. Zawsze gdy przyjeżdżałem do Polski byłem rozczarowany zastojem i rażącym brakiem sprawiedliwości w Polsce. Dlaczego w innych państwach postkomunistycznych uporano się z czarnym cieniem przeszłości, a w Polsce wciąż stawia się jakiś dziwny magiczny ołtarz, którego nie wolno nikomu zniszczyć i powiedzieć, co naprawdę było złem i kto za to zło odpowiadał. Dziwiłem się, dlaczego nie ma prawdziwego rozsądnego dialogu medialnego. Dlaczego dziennikarze boją się, dlaczego pytania są tendencyjne i dlaczego media pogardzają tymi, którzy myślą inaczej (praktycznie niespotykane w Austrii). Książka ma prawie 400 stron, ale ciężko się od niej oderwać. Autor pokazuje, dlaczego Polska w pewnym momencie stanęła w miejscu, dlaczego ludzie, którzy uważają się za demokratów tak naprawdę są złodziejami i dyktatorami. W tej książce manipulacja z najwyższej półki została zdemaskowana. Jest to może najlepsza książka, która odsłania wierzchołek góry lodowej - zła, korupcji i dekadencji w Polsce. Wskazuje realne koneksje na styku polityka-mafia-media. Szczęka opada już po pierwszych 50 stronach! Smutne, ale niestety prawdziwe! Książka odpowiada na pytanie, dlaczego społeczeństwo w Polsce poddawane jest manipulacji i nie potrafi się od tego uwolnić. Ludzie, którzy uważają się za inteligentów poddawani są praniu mózgu przez największe medium w Polsce, przez człowieka, który stara się pokazać w najlepszym świetle, podczas gdy sam tonie w szambie moralnej nieczystości i dekadencji!
(16 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stanczyk Blazen Więcej o recenzencie
Zapewnia klakę z obu stron wydawniczego frontu. "Der" wychwala, "Koszerna" opluwa - a obie strony nazwiska nie przekręcają. Za tytułowym fortelem kryje się nieźle napisana historia tranformacji ustrojowej. Trochę niepotrzebnie pełno w niej Michnika (autor czuł się jednak w obowiązku trochę usprawiedliwić tytuł), ale też pisząc historię najnowszą trudno nie zauważyć słonia w menażerii. Generalnie warto przeczytać i skonfrontować z własnymi (lub rodziców) wspomnieniami z ostatniego ćwierćwiecza. Może nie jest to książka całkowicie obiektywna, ale na pewno najbardziej obiektywna z opublikowanych książek, dotyczących tego okresu.
(8 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jacek Kołbuk Więcej o recenzencie
Autor demaskuje jeden z największych autorytetów moralnych w sposób miażdżący, ale zasłużony. Książkę oceniam wysoko, ponieważ odsłania nam zakłamanie i manipulację w wykonaniu GW, która mieni się sumieniem narodu. Fakty podane przez R. Ziemkiewicza są dla mnie osobiście przykre, gdyż parę lat wcześniej kupowałem GW codziennie. Na szczęście dla mnie mam to już za sobą a niniejsza publikacja postawiła przysłowiową kropkę nad i. Polecam wszystkim, którzy interesują się historią najnowszą Polski.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Staszek GDULA Więcej o recenzencie
Podobnie jak spora część moich przedmówców, poświęcam lekturze tej książki każdą wolną chwilę. Wspaniała publicystyka, wobec której nie można pozostać obojętnym. Ja zdecydowanie zaliczam się do zwolenników tez stawianych przez autora i jego punktu widzenia w omawianym temacie. Diagnoza choroby została postawiona niezwykle precyzyjnie. Szczególnie cenne jest "odkurzanie" niewygodnych z wielu powodów tematów, takich jak np. świadome marginalizowanie "Raportu Rokity", sposób potraktowania liderów "Solidarności Walczącej" w 1988 roku (nie tylko przez SB...) czy też geneza Radia ZET (Radio GaZETa). Krótko mówiąc lektura obowiązkowa!
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mariusz Szczepaniak Więcej o recenzencie
Urodziłem się w 1971 roku. 10 lat później spotkałem się ze stanem wojennym. Działo się to w nocy w okolicach rządowego ośrodka usytuowanego w zaciszu jednego z łódzkich parków. Szedłem z ojcem do kotłowni osiedlowej, kiedy natknęliśmy się na wojskowy patrol. Nie pamiętam nic z tego spotkania poza widokiem dwóch przemarzniętych na wskroś żołnierzy (noc była koszmarne mroźna) i zamaskowanego w chaszczach pojazdu opancerzonego. Byłem porażony i - powiedzmy to sobie szczerze - zafascynowany. Niemalże mogłem go dotknąć. W czasie, kiedy "resorak" matchboxa i pudełko klocków lego miało dla zwykłego zjadacza chleba poziom osiągalności promu kosmicznego, pierwszy raz na własne oczy, z bliska, zobaczyłem wojskowy pojazd. Tyle dziesięciolatek rozumiał ze stanu wojennego. 10 lat później odbywają się pierwsze wolne wybory parlamentarne. 10 lat później "profesjonaliści" wyciągnięci zza sterów komunizmu ponownie przejęli władzę w kraju. SLD stał się partią rządzącą ośmieszając tym samym "chłopców ze stoczni". W międzyczasie Pokolenie’70 weszło w wiek produkcyjny, wychowuje kilkulatków, dokonuje powolnej wymiany kadr robotników, intelektualistów, autorytetów moralnych, bywalców salonów i klubów, ale dojrzewanie do spełnienia dziejowej funkcji odbywało się w warunkach szczególnych. Po pierwsze zostaliśmy - moi piękni trzydziestoletni - zmuszeni do kształtowania swojego pojęcia o komunizmie ze źródeł. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prozaiczna - byliśmy zbyt mali, aby świadomie uczestniczyć w wydarzeniach i krytycznie je oceniać, natomiast całe ćwierćwiecze komunizmu od 1945 roku to dla nas historia. Po drugie dojrzewaliśmy wraz z III Rzeczpospolitą. A po trzecie, kształtowanie pojęć o rzeczywistości i historii współczesnej przypadało w okresie szerzącej się psychopatii intelektualnej napędzanej przez reaktor, którego rdzeń (z ang. core [czyt. KOR]) stanowili męczennicy za sprawę, czyniąc te pojęcia niemożliwymi do usystematyzowania. I tak: "profesjonaliści" rozkradali dobra gospodarcze, a proceder ten nazywano w owym czasie prywatyzacją; "chłopcy ze stoczni" hamowali reformy i postęp mające na celu odsunięcie komunistów od koryta, rzekomo nie chcąc doprowadzić do wojny domowej; media produkowały "Psy"; i "Psy II", celem wywołania nastrojów sprzyjających odpuszczeniu win bandytom niszczącym archiwa SB i współczucia dla losu szeregowych esbeków, którzy nie dopchali się do koryta; "Duży Format" forsował nie tak znowuż bandycki charakter działalności band UPA i mniemanie o czysto zbrodniczych założeniach akcji "Wisła", bo skierowanych tylko przeciwko bezbronnej ludności cywilnej; w świetle reflektorów Adam Michnik z honorami przyjmował zbrodniarzy, żądając dla nich abolicji. Znamienna w tym kontekście jest przeprowadzona przez Ziemkiewicza wyliczanka artykułów zamieszczanych przez Wyborczą w kolejne rocznice stanu wojennego (strony 178-180). Jednocześnie jest to jedyny, podany w sposób prosty i łatwy do zweryfikowania objaw "michnikowszczyzny". Każdy inny wymaga podjęcia pewnego intelektualnego wysiłku i przejrzenia źródeł, choćby tych, na które powołuje się autor. Zanim zdecydowałbym się stwierdzić, że "Michnikowszczyzna" to stek bezpodstawnych pomówień, bzdur i zdezaktualizowanych komunałów podjąłbym ten wysiłek. Dotykamy, bowiem kolejnego zdiagnozowanego przez R.A.Z. objawu histerii intelektualnej nazywanej "michnikowszczyzną" - operowania prawdami objawionymi, oczywistymi jak pojęcia pierwotne w matematyce (pojęcia pierwotne czyli niedefiniowalne, rozumiane same przez się, jak dla przykładu pojęcie punktu), niewymagającymi żadnej argumentacji i arbitralnie rozstrzygającymi, co jest właściwe, dobre, uzasadnione, a co nie. Retoryka michnikowska skupiała się na takiej prezentacji swoich wyroków, aby uniemożliwić jakąkolwiek polemikę. Dotyczyło to w szczególności arbitraży, którym przeczyły fakty i dokumenty. Pobawię się zatem odrobinę michnikowską retoryką. Zadaję sobie pytanie, czemu rzeczeni męczennicy za sprawę, więzieni, maltretowani, "cudownie" ocaleni przetrwali katownie komunistyczne i zasiedli z komunistami do obrad przy "o-Okrągłym s-Stole", podczas kiedy tyle, nieistotnych wydawałoby się, płotek opozycji zostało zmaltretowanych i doprowadzonych do stanu agonalnego bądź podstępnie uśmierconych, a o ich męczeńskiej śmierci możemy się dowiedzieć tylko ze zmilczanego raportu komisji sejmowej nr 1104 z 26.09.91? Odpowiedź wydaje się oczywista. Pięć gwiazdek, ale nie za nadzwyczajną przejrzystość myśli, zwartość treści czy walory literackie, lecz za poważny, krytyczny głos w dyskusji na temat historii III RP.
(27 z 32 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tomasz Cukiernik Więcej o recenzencie
Bycie uczciwym, sprawiedliwym, prawym nie popłaca. Większość komunistycznych zbrodniarzy Peerelu ma się nadal doskonale. Nie tylko zbrodniarzy. Również innych partyjnych aparatczyków różnych szczebli, ale także tajnych współpracowników, których w Polsce było aż 100 tys. Ci ludzie, aby polepszyć sobie codzienną nędzę w socjalistycznym raju, donosili, oszukiwali, kombinowali, kradli, kłamali, byli dyspozycyjni wobec swoich mocodawców. Socjalizm to taki ustrój, który zmusza do takiego niemoralnego zachowania. Ci sami ludzie dziś nadal mają się lepiej niż działacze ówczesnej opozycji antykomunistycznej, ponieważ są bezwzględnymi konformistami, umiejącymi odnaleźć się w każdej sytuacji życiowej. W utrzymaniu takiego niesprawiedliwego status quo pomógł obu grupom ludzi Adam Michnik, który publikacjami w "Gazecie Wyborczej" urabiał inteligentów poprzez wbijanie im do głowy teorii antylustracyjnych, antydekomunizacyjnych, wybielał byłych towarzyszy, nawet tych z najwyższej półki, jak gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy gen. Czesława Kiszczaka, a nękał antykomunistycznych, antypostępowych, prawicowych czy katolickich działaczy politycznych. To są główne tezy wynikające z najnowszej książki Rafała Ziemkiewicza pt. "Michnikowszczyznza. Zapis choroby". Raport tzw. komisji Rokity, badającej na początku lat 90. komunistyczne zbrodnie dokonane na opozycjonistach, w tym udowodnienie istnienia "sekcji D", czyli "związku przestępczego wewnątrz MSW", mającego na celu mordowanie niewygodnych działaczy opozycji, nie został udostępniony szerszej opinii publicznej, a brukowiec Michnika całkowicie zamilczał jego istnienie. Już w III RP niektórzy prokuratorzy, sędziowie, policjanci czy pracownicy ministerstw i innych urzędów nadal są dyspozycyjni wobec byłych komunistów sprawujących władzę w peerelu. Jako przykład podaje Ziemkiewicz nierozwiązanie zagadek tajemniczych śmierci takich ludzi, jak Michał Falzmann i Walerian Pańko z NIK, próbujących rozwikłać aferę FOZZ, szef policji gen. Marek Papała czy Marek Karp, który badał interesy mafii paliwowej. Ale nawet jeśli jakiś czerwony przestępca miał pecha, jak Zbigniew Sobotka i został skazany prawomocnym wyrokiem sądu, to szybko był ułaskawiany przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ponadto według Ziemkiewicza mafijnymi szefami w "wolnej" Polsce nie zostali byli cinkciarze spod Pewexu, jak każe nam myśleć propaganda, a właśnie funkcjonariusze komunistycznych służb specjalnych. Kolejna teza pisarza dotyczy ustawy o działalności gospodarczej z grudnia 1988 roku. Zamierzeniem twórców tego skądinąd zbawiennego dla polskiej gospodarki aktu prawnego (Rakowski/Wilczek) nie było bynajmniej wprowadzenie wolnego rynku, choć tak rzeczywiście się stało, a umożliwienie uwłaszczenia się nomenklatury na państwowym majątku - twierdzi Ziemkiewicz. Jak tylko się to dokonało, to pod płaszczykiem sprawiedliwości społecznej, ujarzmiania "dzikiego kapitalizmu" i innych tego typu bredni, zaczęto stopniowo wracać do systemu koncesyjno-łapówkarskiego po to, by już uwłaszczonym, czerwonym biznesmenom nie zaszkodziła wolnorynkowa konkurencja. Ponadto pisarz potwierdza obiegową opinię, niedopuszczoną do świadomości przez urobionych inteligentów, iż również celem "okrągłego stołu", sprytnie zaaranżowanego przez komunistów, było umożliwienie im uwłaszczenia się, a nie przekazanie części władzy dotychczasowej opozycji antykomunistycznej popieranej przez umęczony socjalizmem naród. Dodatkowo autor wytyka Michnikowi, że to byli KOR-owcy i inne osoby z nim związane arogancko przywłaszczyły sobie nie tylko solidarnościową gazetę jaką miała być "Gazeta Wyborcza", ale także monopol na bycie właściwą opozycją, usuwając na bok osoby związane z "Solidarnością", które w rzeczywistości o wiele bardziej zasłużyły się w walce z komunizmem. W swojej książce Ziemkiewicz daje jednak iskierkę nadziei, twierdząc, że prawda, wcześniej czy później, i tak wyjdzie na jaw oraz uważając, że po aferze Rywina Michnik moralnie jest skończony. Ta książka otwiera oczy na negatywną rolę brunatnych, przepraszam, czerwonych towarzyszy i Michnika oraz jego różowego salonu, jaką odegrali w latach polskiej transformacji ustrojowej.
(8 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wiesław Procki Więcej o recenzencie
Warto przeczytać, żeby odkłamać obraz Polski.
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Marcin Flieger Więcej o recenzencie
"Michnikowszczyzna" jest subiektywną oceną Ziemkiewicza na temat III RP, na którą niebagatelny i negatywny wpływ miał "autorytet" Michnik, wytresowawszy sobie poddanych, bezkrytycznie mu ufających ludzi - tytułową michnikowszczyznę. Autor nie tylko demaskuje hipokryzję i zakłamanie (sic!) Michnika, ale idzie dalej, stara się dojrzeć motywy kierujące tą postacią. Może autor nie tłumaczy wszystkiego, wiele jest przecież niewiadomych, stawia wiele hipotez i pytań, ale pytań bardzo istotnych, na które Michnik i jego świta jak dotąd nie dała odpowiedzi. Ziemkiewicz mimo to jest bardzo przekonujący. I przerażający. Bardzo polecam!
(8 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Arkadiusz Nowak Więcej o recenzencie
RAZ jak zwykle nie zawodzi. Przestawia znane, choć szeroko nie rozpowszechnione fakty z początków III RP. Rzec by można, jak to się stało i dlaczego nikt nie protestował przeciw takim podłościom. A jednak. Adam i Jacek czuwali. Czuj, czuj, czuwaj!
(1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
























