Pełny opis produktu: Michnikowszczyzna. Zapis choroby
Średnia ocena z 55 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Rafał A. Ziemkiewicz
- Wydawnictwo:
-
Red Horse
, Grudzień 2006
- ISBN:
- 83-60504-16-4
- Liczba stron:
- 400
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Rafał A. Ziemkiewicz
Rafał A. Ziemkiewicz - po "Viagrze mać", "Frajerach" i "Polactwie" proponuje polskiemu czytelnikowi kolejną dawkę kontrowersyjnej publicystyki w swojej najnowszej książce pt. "Michnikowszczyzna. Zapis choroby", gdzie wnikliwie analizuje działalność Adama Michnika i bezpardonowo rozprawia się z wizerunkiem redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" jako głównego ideologa postkomunizmu. Nie oszczędza również ludzi z nim związanych.
Ziemkiewicz odpowiada na pytania:
jaki rzeczywisty wpływ miał Adam Michnik na kształtowanie "nowej" Polski po 1989 roku?
w jaki sposób wykorzystywał potencjał "Gazety Wyborczej", jednego z najpoczytniejszych dzienników, do kreacji sposobu myślenia jej odbiorców?
dlaczego tylu ludzi z jego otoczenia bezwzględnie uległo jego wpływowi i bezkrytycznie przyjmowało jego słowa, uznając je za prawdziwe i niepodważalne?
"Michnikowszczyzna - to nie tylko zespół głoszonych przez Michnika tez i postulowanych przez niego zachowań. To grono ludzi, współtworzących jego propagandową linię w "Wyborczej" i w innych, poddających się jej wpływowi mediach. To przede wszystkim liczne grono adresatów tej propagandy, związanych z Michnikiem emocjonalnie w stopniu nie mniejszym, niż wykpiwane na salonach moherowe babcie przepojone są podziwem dla księdza Rydzyka. To rzesza polskich inteligentów i jeszcze liczniejsza - półinteligentów, którzy ulegli graniczącemu z amokiem uwielbieniu dla redaktora naczelnego "Wyborczej" jako wyroczni etycznej, politycznej i intelektualnej". Rafał A. Ziemkiewicz
- Michnikowszczyzna. Zapis choroby
- Autor:
-
Rafał A. Ziemkiewicz
Cieszę się, że jest taki człowiek jak Ziemkiewicz
(2007-01-26)
Marek
Ciesielski
Więcej o recenzencie
To książka totalna. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo napisać dzisiaj sensowną książkę polityczną. Ziemkiewicz rok temu w brawurowo napisanym "Polactwie" rozliczył się z polskimi przywarami, nie tylko politycznymi. "Michnikowszczyzna" to uderzenie w wykreowane w III Rzeczpospolitej elity. To odkrycie prawd, o których nawet najodważniejsi mówili tylko po cichu.
Cieszę się, że jest taki człowiek jak Ziemkiewicz. Czytając tę książkę, co chwila sięgałem po długopis, aby z ogromnym zaskoczeniem zaznaczyć kolejny jej fragment godny powtórnego przeczytania. Chociaż intuicja i wartości, które wyznaję od lat pozwalały mi dobrze lokować swoje sympatie polityczne, to ta książka idzie jeszcze głębiej, niż tragiczna prawda, jakiej od dawna się spodziewałem. Myślę, że wraz z "Michnikowszczyzną" może pojawić się fala poważniejszej dyskusji na temat porażki, jaką poniosła budowana na postkomunizmie III Rzeczpospolita. Marzę o tym, aby Ziemkiewicz mógł trafić pod strzechy z tą bolesną, ale i zarazem niezwykle oczyszczającą prawdą. Jednocześnie jestem realistą i przypuszczam, że po raz kolejny pojawia się niezwykle cenna rzecz, ale tylko dla pewnej grupy. Ci, których dotyczy "Michnikowszczyzna" nazwą autora oszołomem i jaskiniowym prawicowcem, a ci, którzy mogliby wyprostować trochę swoje spojrzenie na politykę i współczesną polską historię, najnormalniej w świecie nie będą mieli na to ochoty, bo przecież mają już swoją "GW", która objawia im całą prawdę.
Mimo wszystko absolutnie polecam - to książka godna poświęcenia czasu. Zwłaszcza, gdy ktoś czuje się odpowiedzialny za swoją ojczyznę i jej los nie jest mu obojętny.
(44 z 57 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Można się nie zgadzać, ale trzeba przeczytać
(2006-12-29)
Koriolan
Więcej o recenzencie
Raz lekkością pióra chwilami dorównuje Łysiakowi. Przewyższa go rzetelnością dziennikarską i beznamiętnym przytaczaniem faktów.
Dla kogoś, kto w miarę przytomnie żyje od przełomu lat 80 i 90 ubiegłego wieku, Michnikowszczyzna to dobrze podany na jednym talerzu zbiór znanych, choć nie powszechnie, faktów, publikacji i wypowiedzi głównych macherów naszej sceny politycznej. Stanowi podsumowanie przedziwnych niekiedy wolt, jeżących włosy na głowie decyzji, wskutek których nasz kraj wygląda tak, a nie inaczej.
Można nie zgadzać się z wnioskami Ziemkiewicza, można poddawać w wątpliwość motywacje, które przypisuje swoim antybohaterom. Natomiast prezentacja METOD postępowania z przeciwnikami - celna w 100%.
Chwała Ziemkiewiczowi jeszcze za jedno: w wielu miejscach przyznaje, że jest taki mądry, mając wiedzę z roku 2006, której jego antybohaterowie nie mieli.
Ważna książka w odkłamywaniu naszej najnowszej historii. Ale nie mam złudzeń - 95% czytelników i tak zostanie przy zdaniu sprzed lektury.
Ja polecam.
(51 z 66 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Genialna ksiazka. Otwiera oczy na to sie dzieje w Polsce
(2007-11-29)
Bartosz
Burghardt
Więcej o recenzencie
Od dziecka mieszkam w Austrii. Zawsze gdy przyjeżdżałem do Polski byłem rozczarowany zastojem i rażącym brakiem sprawiedliwości w Polsce. Dlaczego w innych państwach postkomunistycznych uporano się z czarnym cieniem przeszłości, a w Polsce wciąż stawia się jakiś dziwny magiczny ołtarz, którego nie wolno nikomu zniszczyć i powiedzieć, co naprawdę było złem i kto za to zło odpowiadał. Dziwiłem się, dlaczego nie ma prawdziwego rozsądnego dialogu medialnego. Dlaczego dziennikarze boją się, dlaczego pytania są tendencyjne i dlaczego media pogardzają tymi, którzy myślą inaczej (praktycznie niespotykane w Austrii).
Książka ma prawie 400 stron, ale ciężko się od niej oderwać. Autor pokazuje, dlaczego Polska w pewnym momencie stanęła w miejscu, dlaczego ludzie, którzy uważają się za demokratów tak naprawdę są złodziejami i dyktatorami. W tej książce manipulacja z najwyższej półki została zdemaskowana. Jest to może najlepsza książka, która odsłania wierzchołek góry lodowej - zła, korupcji i dekadencji w Polsce. Wskazuje realne koneksje na styku polityka-mafia-media. Szczęka opada już po pierwszych 50 stronach! Smutne, ale niestety prawdziwe! Książka odpowiada na pytanie, dlaczego społeczeństwo w Polsce poddawane jest manipulacji i nie potrafi się od tego uwolnić. Ludzie, którzy uważają się za inteligentów poddawani są praniu mózgu przez największe medium w Polsce, przez człowieka, który stara się pokazać w najlepszym świetle, podczas gdy sam tonie w szambie moralnej nieczystości i dekadencji!
(13 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Szare plamy historii
(2007-03-21)
Mariusz
Szczepaniak
Więcej o recenzencie
Urodziłem się w 1971 roku. 10 lat później spotkałem się ze stanem wojennym. Działo się to w nocy w okolicach rządowego ośrodka usytuowanego w zaciszu jednego z łódzkich parków. Szedłem z ojcem do kotłowni osiedlowej, kiedy natknęliśmy się na wojskowy patrol. Nie pamiętam nic z tego spotkania poza widokiem dwóch przemarzniętych na wskroś żołnierzy (noc była koszmarne mroźna) i zamaskowanego w chaszczach pojazdu opancerzonego. Byłem porażony i - powiedzmy to sobie szczerze - zafascynowany. Niemalże mogłem go dotknąć. W czasie, kiedy "resorak" matchboxa i pudełko klocków lego miało dla zwykłego zjadacza chleba poziom osiągalności promu kosmicznego, pierwszy raz na własne oczy, z bliska, zobaczyłem wojskowy pojazd. Tyle dziesięciolatek rozumiał ze stanu wojennego.
10 lat później odbywają się pierwsze wolne wybory parlamentarne. 10 lat później "profesjonaliści" wyciągnięci zza sterów komunizmu ponownie przejęli władzę w kraju. SLD stał się partią rządzącą ośmieszając tym samym "chłopców ze stoczni".
W międzyczasie Pokolenie’70 weszło w wiek produkcyjny, wychowuje kilkulatków, dokonuje powolnej wymiany kadr robotników, intelektualistów, autorytetów moralnych, bywalców salonów i klubów, ale dojrzewanie do spełnienia dziejowej funkcji odbywało się w warunkach szczególnych. Po pierwsze zostaliśmy - moi piękni trzydziestoletni - zmuszeni do kształtowania swojego pojęcia o komunizmie ze źródeł. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prozaiczna - byliśmy zbyt mali, aby świadomie uczestniczyć w wydarzeniach i krytycznie je oceniać, natomiast całe ćwierćwiecze komunizmu od 1945 roku to dla nas historia.
Po drugie dojrzewaliśmy wraz z III Rzeczpospolitą. A po trzecie, kształtowanie pojęć o rzeczywistości i historii współczesnej przypadało w okresie szerzącej się psychopatii intelektualnej napędzanej przez reaktor, którego rdzeń (z ang. core [czyt. KOR]) stanowili męczennicy za sprawę, czyniąc te pojęcia niemożliwymi do usystematyzowania. I tak: "profesjonaliści" rozkradali dobra gospodarcze, a proceder ten nazywano w owym czasie prywatyzacją; "chłopcy ze stoczni" hamowali reformy i postęp mające na celu odsunięcie komunistów od koryta, rzekomo nie chcąc doprowadzić do wojny domowej; media produkowały "Psy"; i "Psy II", celem wywołania nastrojów sprzyjających odpuszczeniu win bandytom niszczącym archiwa SB i współczucia dla losu szeregowych esbeków, którzy nie dopchali się do koryta; "Duży Format" forsował nie tak znowuż bandycki charakter działalności band UPA i mniemanie o czysto zbrodniczych założeniach akcji "Wisła", bo skierowanych tylko przeciwko bezbronnej ludności cywilnej; w świetle reflektorów Adam Michnik z honorami przyjmował zbrodniarzy, żądając dla nich abolicji. Znamienna w tym kontekście jest przeprowadzona przez Ziemkiewicza wyliczanka artykułów zamieszczanych przez Wyborczą w kolejne rocznice stanu wojennego (strony 178-180). Jednocześnie jest to jedyny, podany w sposób prosty i łatwy do zweryfikowania objaw "michnikowszczyzny". Każdy inny wymaga podjęcia pewnego intelektualnego wysiłku i przejrzenia źródeł, choćby tych, na które powołuje się autor. Zanim zdecydowałbym się stwierdzić, że "Michnikowszczyzna" to stek bezpodstawnych pomówień, bzdur i zdezaktualizowanych komunałów podjąłbym ten wysiłek. Dotykamy, bowiem kolejnego zdiagnozowanego przez R.A.Z. objawu histerii intelektualnej nazywanej "michnikowszczyzną" - operowania prawdami objawionymi, oczywistymi jak pojęcia pierwotne w matematyce (pojęcia pierwotne czyli niedefiniowalne, rozumiane same przez się, jak dla przykładu pojęcie punktu), niewymagającymi żadnej argumentacji i arbitralnie rozstrzygającymi, co jest właściwe, dobre, uzasadnione, a co nie. Retoryka michnikowska skupiała się na takiej prezentacji swoich wyroków, aby uniemożliwić jakąkolwiek polemikę. Dotyczyło to w szczególności arbitraży, którym przeczyły fakty i dokumenty.
Pobawię się zatem odrobinę michnikowską retoryką. Zadaję sobie pytanie, czemu rzeczeni męczennicy za sprawę, więzieni, maltretowani, "cudownie" ocaleni przetrwali katownie komunistyczne i zasiedli z komunistami do obrad przy "o-Okrągłym s-Stole", podczas kiedy tyle, nieistotnych wydawałoby się, płotek opozycji zostało zmaltretowanych i doprowadzonych do stanu agonalnego bądź podstępnie uśmierconych, a o ich męczeńskiej śmierci możemy się dowiedzieć tylko ze zmilczanego raportu komisji sejmowej nr 1104 z 26.09.91? Odpowiedź wydaje się oczywista. Pięć gwiazdek, ale nie za nadzwyczajną przejrzystość myśli, zwartość treści czy walory literackie, lecz za poważny, krytyczny głos w dyskusji na temat historii III RP.
(27 z 32 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Książka kontrowersyjna
(2007-01-26)
Piotr
Polak
Więcej o recenzencie
Rafał A. Ziemkiewicz ukazuje nam najnowszą historię Polski w sposób co najmniej kontrowersyjny. Próbuje odkryć przed nami nieznane nam fakty, a wydarzenia znane wszystkim układa w jedną całość, okraszając je soczystym komentarzem. Autor jest jednak bardzo stronniczy i nie ukrywa tego. Ta stronniczość trochę mi przeszkadza, ale, pomimo tego że nie podzielam opinii pana Ziemkiewicza to uważam, że książkę tę każdy, kto interesuje się najnowszą historią Polski, powinien koniecznie przeczytać, chociażby po to, by poznać opinię osób z prawej strony sceny politycznej. Warto zauważyć również, że książkę tę czyta się naprawdę jednym tchem, jak dobrą powieść.
(13 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Warto przeczytać
(2007-01-14)
tomek
kassian
Więcej o recenzencie
Przeczytałem trzy rozdziały z najnowszej książki Rafała A. Ziemkiewicza, został mi jeszcze jeden. Ale po przeczytaniu tych trzech, chciałbym się podzielić moimi uwagami odnośnie "Michnikowszczyzny. Zapisu choroby". Jest to krytyczna analiza stylu uprawianego przez "GW" i jej redaktora naczelnego, którego dorobek intelektualny p. Ziemkiewicz ma w głębokiej pogardzie. Zauważa na str. 242-43, że: "[...] teksty Michnika są dojmująco płytkie. Ich głównym tematem jest nieustanne rozdzielanie pochwał i nagan. To szlachetne, a to podłe. To przeraża, a to jest budujące. Tu groza, tu nadzieja. To czarne, tamto białe. Cała para idzie w przymiotniki. W jak najostrzejsze, jak najbardziej kategoryczne sformułowanie aktów kanonizacji i potępienia. I nie powstaje z tego żaden spójny system; jest to moralistyka doraźna, gazetowa, w której przyszeregowanie do strony dobra albo zła zależy od wymogów bieżącej polityki, takich jakimi je Michnik w danej chwili widział. Jedyną konsekwencją, jaką daje się w jego pismach zauważyć, jest tendencja do uporczywego trzymania się raz wyrażonej opinii. Wbrew wszystkiemu, a najbardziej wbrew faktom. Dlaczego w szesnaście lat po Okrągłym Stole, po badaniach licznych historyków, po ujawnieniu dokumentów, Michnik upiera się, że Jaruzelski ocalił Polskę przed sowiecką interwencją, że stan wojenny przebiegł przy minimalnej liczbie ofiar, że jedyną alternatywą dla kapitulanctwa rządu Mazowieckiego była krwawa wojna domowa, i tak dalej.
Rzecz charakterystyczna, że Michnik nie dyskutuje z przeciwnikami. Czasem stoczy jakąś łagodną polemikę z kimś, kto się z nim w prawie całej rozciągłości zgadza – ot, z Jackiem Kuroniem albo Leszkiem Kołakowskim. Do innych zwrócić się może tylko w nieznoszącym sprzeciwu, wyrokującym bezdyskusyjnie pamflecie. W spory na równych prawach nie wchodzi i nie dopuszcza do publicznej konfrontacji z kimś, kto by reprezentował inny obóz. Prorocy nie dyskutują, prorocy przemawiają z wyżyn i rozstrzygają – w ich wyroki można tylko wierzyć albo iść precz.
Funkcjonując w ten sposób, Michnik wychował sobie nie tylko rzeszę wyznawców, ale także rzeszę zdecydowanych przeciwników. Problemem tych drugich, jak mi się wydaje, jest to, że nie wyzwolili się ze sposobu polemiki – jeśli można to nazwać polemiką – narzuconego przez Michnika. Odwracają tylko znaki wartości. Jeśli w oczach wyznawcy Michnik jest prawodawcą, bo jest uosobieniem dobra – to w oczach wroga Michnik jest deprawatorem, bo jest uosobieniem zła. Dla wyznawcy – bohater podziemia, wieloletni więzień polityczny, ofiara szykan i represji, który umiał stanąć ponad podziałami, przekroczyć w imię racji moralnych uprzedzenia i wznieść się ponad doznane krzywdy. Dla wroga – zakłamany komunista, syn komunisty i komunistki, brat stalinowskiego zbrodniarza, wychowanek „czerwonego harcerstwa” i po prostu oszust, który udawał opozycjonistę, a całe życie mieszkał w zastrzeżonej dla ludzi reżimu warszawskiej enklawie luksusu".
W książce jest też wątek dotyczący tzw. Komisji Michnika, powołanej do przeglądu akt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na początku lat 90-tych. O której to, w jednym z programów p. Jana Pospieszalskiego, zaczął opowiadać p. Janusz Korwin-Mikke, co zostało skwitowane śmiechem. Program dotyczył tematu masonerii, a w studiu byli obecni masoni, którzy zareagowali śmiechem na tę enuncjację p. Korwin-Mikkego. Ziemkiewicz uważa, że komisja ta, była potrzebna po to, żeby wynieść z archiwum i zniszczyć "kwity" na siebie i swoich przyjaciół. "Dlatego to Michnikowi przypisuje się fakt, iż w zachowanych archiwach nie ma teczek większość działaczy opozycji". Str. 230
Dalej Ziemkiewicz zauważa: "Otóż sądzę, że wizyta w archiwach MSW uświadomiła Michnikowi – nawet jeśli wcześniej się tego nie spodziewał – jak wiele osób, na które liczył, po ewentualnym ujawnieniu tych archiwów zostanie skompromitowanych, będzie musiało zamilknąć i zniknąć z życia publicznego. Mógł się też spodziewać, że jeśli upadnie i zhańbi się tyle autorytetów moralnych z kręgów jego salonu, to i pozostali, nawet jeśli nic konkretnego nie zostanie im zarzucone, stracą swój wpływ na społeczeństwo". Str. 240
W książce jest jeszcze mowa m.in. o stosunku "GW" do stanu wojennego, czy zabiegach "GW" o abolicję (uchylenie prawa) dla zbrodni PRL-u.
Większość tych spraw jest omawiana przez autora dość pobieżnie i chyba zbyt upraszczająco, skoro wszystko co złe, musi wywodzić się z kręgu "GW", a p. Michnik stoi nawet za ostatnimi atakami na Kościół rzymskokatolicki w Polsce – wg p. Ziemkiewicza oczywiście. Jak przeczytałem niedawno w "GW" z dnia 6-7 I 2007 r.
(32 z 40 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Myślę, że warto przeczytać, ale...
(2006-12-29)
Konrad
Dymarski
Więcej o recenzencie
Warto przeczytać, ale zawsze czytając takie książki mam pewne wątpliwości co do słuszności głoszonych tez. Łatwo jest krytykować Michnika i innych, że nie dokopali komunistom tak by na długie lata nie powrócili do władzy, ale warto zapytać, skąd mieli wiedzieć, że inwazja czerwonych nie jet możliwa. Łatwo jest teraz, z perspektywy czasu kogoś zganić i interpretować historię, będąc mądrzejszym o wydarzenia kilku kolejnych lat. Ziemkiewicz odpowiedziałby, że gdyby "dobrze obserwowali i interpretowali rzeczywistość, to by wiedzieli". Poza tym całkowite deprecjonowanie osiągnięć obrad Okrągłego Stołu to lekka przesada. Cenię Ziemkiewicza, ale mówienie, że to przez Michnika wszystko nie potoczyło się tak, jak być powinno, czy porównywanie historii Polski do filmu pornograficznego to chyba za wiele. Wiadomo Michnik ma sporo rzeczy na sumieniu, ale tak go zmieszać z błotem zwłaszcza, że we wstępie deklaruje się, iż nie będzie to książka mająca na celu wyklęcie Michnika. No, ale może jestem dotknięty michnikowszczyzną, choć czytam Rzeczpospolitą. "Polactwo" było lepsze, ale tą też trzeba przeczytać...może jest to przyczynek to podjęcia poważnej dyskusji na forum publicznym (ale chyba nie w Gazecie Wyborczej).
(36 z 51 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jeśli to wszystko jest prawdą, to...
(2006-12-19)
Tomek MB
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ciarki przechodzą po plecach, złość wzbiera w myślach, bo jeśli te mroczne czasy transformacji ustrojowej były takie, jak jej opisał RAZ, to znaczy, że jesteśmy ofiarami olbrzymiego oszustwa, którego siłą napędową był sterowany naiwnym intelektualizmem i komunistami Michnik wraz ze swoją Gazetą. Przez to wszystko, przez frustrację skrajnej prawicy tym, co stało się po okrągłym stole, Polska musi - zmaiast być w pełni demokratycznym i rozwijającym się krajem - borykać się z rządami Kaczyńskich, z Radiem Maryja i o. Rydzykiem i z postkomunistami, trzymającymi w graści, zdobyty kosztem olbrzymiej krzywdy społecznej, majątek postpezetpeerowski. Niestety - Michnik zawłaszczył lincencję na intelektualizm, Rydzyk na katolicyzm, a Kaczyńscy na patriotyzm i symbole narodowe. Ziemkiewicz pozwala spojrzeć na to wszystko trzeźwym spojrzeniem, a fakty okrasza tylko niezbędnym komentarzem, pozostawiąjąc czytelnikowi wolność w ich ocenie. Nie jest namolny, nie jest autorytatywny, przynajmniej nie na tyle, by lektura jego książki była irytująca. Wręcz przeciwinie - książka jest napisana lekkim piórem, co nie znaczy, że zawiera lekkie treści. Według mnie - jedna z najważniejszych pozycji publicystycznych roku 2006.
(73 z 102 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(55)