Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Miłosierna siekiera
Średnia ocena z 2 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
R.N. Morris
- Tytuł oryginału:
- A Gentle Axe
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Literackie
, Lipiec 2007
- ISBN:
- 978-83-08-04065-2
- Liczba stron:
- 384
- Wymiary:
- 150 x 210 mm
- Wydanie:
- 1
- Tłumaczenie:
-
Michał Ronikier
- Sprawdź inne tytuły:
-
R.N. Morris
Opisane w książce wypadki wydarzyły się mniej więcej w półtora roku po słynnej sprawie studenta Raskolnikowa, bohatera Zbrodni i kary Fiodora Dostojewskiego, w której ważną rolę odegrał sędzia śledczy, Porfiry Pietrowicz.
Stara rajfurka Zoja, zbierając w parku drewno na opał, znajduje dwa trupy. Jeden z nich dynda na sosnowej gałęzi, a za pasem ma zatkniętą zakrwawioną siekierę. Drugi, kuli się w skórzanej walizce, leżącej pod drzewem. Ten z kolei ma rozpłataną siekierą czaszkę i jest... karłem.
Dla petersburskiej policji sprawa jest ewidentna: olbrzym zabił karła i popełnił samobójstwo z powodu wyrzutów sumienia. Już zamierzano umorzyć sprawę, gdy dochodzenie przejął Porfiry Razumichin. Dociekliwy jak Sherlock Holmes, nieustępliwy, jak porucznik Colombo, prowadzi zawiłe śledztwo, docierając do najbardziej zakazanych miejsc Petersburga. Domy publiczne z pornograficznymi atelier na zapleczu, schroniska biedoty, karczmy, ale też eleganckie salony i ekskluzywne wydawnictwa, a nawet cele klasztorne stanowią miejsce brawurowo prowadzonego dochodzenia.
Rozwiązanie tajemnicy jest brutalnie szokujące, a zarazem wzruszające. Miłosierna siekiera to cenny aneks do jednego z największych dzieł literatury, a zarazem fascynująca powieść kryminalna.
("The New York Press")
R.N. Morris urodził się w 1960 roku, w Manchesterze, a obecnie mieszka z żoną i z dziećmi w Londynie. Pierwsze opowiadania sprzedał, kiedy jeszcze studiował na uniwersytecie w Oxfordzie. Jedno z nich - The Devil's Drum zostało zaadaptowane na potrzeby przedstawienia operowego i wystawione w Londynie.
- Miłosierna siekiera
- Autor:
-
R.N. Morris
Portal kryminalny poleca!
(2007-07-24)
Tomasz Daniel
Dobek
Więcej o recenzencie
R. N. Morris miał na tyle pokory, by nie poprzestawać na postmodernistycznym graniu ikonami literackimi: przejęcie pałeczki po Dostojewskim i ułożenie kryminalnej intrygi z Porfirym Pietrowiczem potraktował z namaszczeniem, wgryzając się w historiografię epoki i topografię XIX-wiecznego Petersburga, co zaowocowało utrzymującym ducha "Zbrodni i kary" sequelem. Stosując współczesne kanony poszedł bardziej w akcję, niż psychologizm poprzednika. Dostojewski podawał wszelkie "spowiedzi duszy" dwojako: w gęstej narracji i licznych dyskusjach prowadzonych przez swe postaci; w tych drugich Brytyjczyk przoduje. Zwłaszcza Porfiry Pietrowicz rozwija przed nami cały swój śledczo-retoryczny kunszt, świadomy każdego słowa, zręcznie manipulujący rozmówcami to za pomocą ironii, to cynizmu, to znów pozornej uległości, w czym bardzo pomaga mu dobroduszny wygląd: ten grubasek o żywych oczkach, figlarnie trzepoczących rzęsach, palący nałogowo papierosy mógłby być klasyczną realizacją dobrotliwego detektywa z angielskich cozy kryminałów … Gdyby nie to, że materia kryminalna, z którą obcuje, jest o wiele mroczniejsza… Rzecz rozgrywa się kilkanaście miesięcy po wydarzeniach "Zbrodni i kary". Podstarzała Zoja Pietrowa, niegdyś prostytutka, trafia w parku na makabryczną scenę: oto na drzewie powieszony, olbrzymi mężczyzna, pod nim zaś solidna waliza, w której znajdują się zwłoki karła z roztrzaskaną czaszką. Siekiera zaś - tkwi za pasem powieszonego. Czyżby więc morderstwo połączone z samobójstwem?... Pietrowicz zabiera się więc do rzeczy razem ze swym asystentem, posterunkowym Salitowem. Zimowy, mroźny Petersburg staje się dla śledczych labiryntem iście noir, i jak w noir rzuca autor bohaterów od społecznych nizin po arystokratyczne salony. A wszędzie tam towarzyszy im deprawacja: ulicami rządzi nędza, wybuchająca najniższymi instynktami, wyżynami rządzi zaś przesyt, który owocuje perwersyjnym wręcz pomieszaniem sacrum z profanum, eleganckich konwenansów z atawistycznym psychoseksualizmem, myśli klasyków filozofii z pornografią… Literalne podobieństwa znajdziemy przecież w kanonie hard boiled, choćby u Hammeta, czy Jamesa Ellroya… Morris trzyma się, prezentuje skrajnie felliniowską galerię protagonistów: jest kathartyczna wariacja Raskolnikowa o faustycznych (!) rysach, jest homoseksualny książę, aktorzyna, który stracił pracę, oddając mocz na orkiestrę… Karzeł i olbrzym, smutna arystokratka i jej profetyczna służąca… Jest zdewociała eks-prostytutka opiekująca się – prostytutką młodą i jej córeczką… Jest skrajnie realistyczna przestrzeń burdeli, knajp, zatęchłych czynszówek… A między nimi - kolejne, seryjne morderstwa, mające zaciemnić prawdę. Porfiry jako detektyw odchodzi istotnie od brytyjskiego wzorca, ku bardziej współczesnemu modelowi psychologa czy profilera. Nie tyle opiera się na dedukcji, ile stara się wejść w umysł mordercy czy poszczególnych, przesłuchiwanych po drodze osób. A wszystko po to, by dotrzeć do głębi, jak to ujmuje, "Syberii duszy", którą każdy ma… R. S. Morris bardzo umiejętnie, według reguł współczesnej szkoły miejskich kryminałów, zbliża się do thrillera czy police procedural (jakże ówcześnie pionierskich!), zachowując jednocześnie egzystencjalnego (i – metafizycznego!) ducha Dostojewskiego. Para protagonistów pasuje do popularnych dziś duetów policjant - prokurator. Wykorzystał również, częsty dziś, trop artefaktów książkowych zawierających kluczowy dla intrygi szyfr. "Miłosierna siekiera" ma wreszcie tę zaletę, iż idąc na całość w pesymizm świata czyni to przemyślanie: w owej anomicznej, miejskiej zmarzlinie nurzamy się z bohaterami po to, by tym bardziej wzruszyć się przebijającymi tu i tam, zmarniałymi pączkami kwiecia… A tych liryzmów będzie nam danych kilka… Autor pokornie wyznaje na zakończenie: "Jeśli idzie o Fiodora Dostojewskiego, to mogę go tylko przeprosić". Myślę, że nie ma za co, gdyż "Miłosierna siekiera" jest zaskakująco daleka od taniego epigoństwa.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rozwnięcie wątku, zamiast kontynuacji
(2007-07-20)
Rafał
Chojnacki
Więcej o recenzencie
Zapowiedź wydawcy sprawiła, że miłośnicy klasyki mogli dostać dreszczy. Wiele wskazywało na to, że nieznany polskiemu czytelnikowi angielski pisarz poważył się na kontynuacje wątków "Zbrodni i kary" Dostojewskiego. Taki manewr byłby trudny do przyjęcia i prawdopodobnie pogrzebano by autora razem z jego dziełem.
Na szczęście R. N. Morris nie wpadł na ten pomysł. Wykorzystał jedynie tło, doskonale już znane z powieści rosyjskiego mistrza, oraz jedną z bardziej wyrazistych postaci - Porfirego Pietrowicza. Sędzia śledczy prowadzący wcześniej sprawę Raskolnikowa ma tym razem do rozwikłania zagadkę innej, nie mniej okrutnej zbrodni. Z pozoru proste wnioski okazują się błędne i tylko niecodzienny intelekt Pietrowicza, kreowanego na rosyjskiego Sherlocka Holmesa, pozwala mu na podjęcie śledztwa we właściwym kierunku. Morris daje nam poczucie obcowania z powieścią nawiązującą do jednej z najważniejszych pozycji w literaturze światowej. To nieco złudne, ale na szczęście udało mu się utrzymać wystarczająco przyzwoity poziom, byśmy mogli mówić o wysokiej klasy literaturze rozrywkowej. Do takiej bowiem należy zaliczyć "Miłosierną siekierę".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji