Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Ministerstwo bólu

Ministerstwo bólu

Dubravka Ugrešić  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 260

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Ministerstwo bólu

      Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Dubravka Ugrešić
    Wydawnictwo:
    Świat Literacki , Wrzesień 2006
    ISBN:
    83-60318-24-7
    Liczba stron:
    260
    Wymiary:
    125 x 195 mm
    Tłumaczenie:
    Dorota Ćirlić
    Sprawdź inne tytuły:
    Dubravka Ugrešić
    Kategorie:
    proza obca > opowiadania
    W Ministerstwie Bólu Dubravka Ugrešić zajmuje się problemami winy, zapomnienia i prawa do pamięci. To powieść o ludziach, którzy w Holandii szukają ocalenia przed koszmarem wojny wywołanej rozpadem Jugosławii, lecz nie potrafią się uwolnić od tragicznego bagażu wspomnień i poczucia wyobcowania. Autorka mistrzowsko prowadzi narrację, przeplatając fikcję z elementami rzeczywistości i zabarwiając dramat wykorzenienia przenikliwą ironią.

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Ministerstwo bólu
    Autor:
    Dubravka Ugrešić

    Muzeum jugosławiańskiej codzienności (2009-12-02)

    Monika Bojanowska  Więcej o recenzencie

    Ministerstwo Bólu ma holenderski adres. Przed piękną fasadą zachodniego świata ustawiono rządkiem niezliczoną ilość, równie poustawianych holenderskich rowerów. Ten porządek oraz pewność, że nagle nie zmienią swych właścicieli czy staną się łupem wandali, to marzenie, którego spełnienie nie każdemu społeczeństwu jest dane. W tym bezpiecznym świecie, ustabilizowanym, wręcz zaklepanym na zawsze, szukają schronienia jugosłowiańscy emigranci. Przybyli z różnych części dawnej Jugosławii. Uciekli z kraju nie w poszukiwaniu łatwiejszego chleba, nie by się dorobić i wrócić w chwale bogacza, ale z krajów ogarniętych wojną, nienawiścią, faszyzmem czy fanatyzmem. Z różnym bagażem wojennych doświadczeń własnych i swoich bliskich zbierają się w jakąś całość, choć ich kraj już jednej całości nie stanowi i stanowić nie będzie. Na amsterdamskim wydziale slawistyki studiuje zaledwie garstka młodych jugosłowiańskich uciekinierów. Uroš, Ante, Selim, Darko, Meliha, Nevena, Igor wraz z wykładowczynią przedmiotu Tanją, starają się żyć czasem teraźniejszym. Nieustannie poszukują własnego miejsca na emigracji, składając siebie z uporem maniaka w jakąś całość. Współczucie dla ofiar wojny nie jest długoterminowe. Z czasem każdy imigrant jest już elementem bezimiennej ludzkiej masy, która dzień po dniu mierzy się z rzeczywistością. Tej garstce młodych ludzi, przychodzących na zajęcia z literatury jugosłowiańskiej, nie jest łatwo zapomnieć, że pochodzą teraz z innych krajów: Serbii, Chorwacji, Bośni czy Słowenii, że lista zbrodni i ofiar po każdej ze stron jest bardzo długa. Dlatego, aby uciec od bolesnego wczoraj, które rozlicza trybunał haski, sięgają dalej w czas przeszły, do Jugosławii. Zakładają „muzeum jugosłowiańskiej codzienności” wrzucając tutaj własne wspomnienia o wspólnej przeszłości. Pozornie znakomity pomysł, do którego wszyscy zgodnie się zapalają, przynosi nieoczekiwane straty i konsekwencje. Lektury takie jak „Ministerstwo Bólu” nie pozwalają się spokojnie odłożyć na półkę i zapomnieć. To nie szybkie telewizyjne migawki z wojennej gehenny, to nie pospieszne, suche relacje korespondentów wojennych, to nie makabryczne zdjęcia ofiar snajpera, za które dostaje się międzynarodowe nagrody, to nie wyciąganie bardziej pikantnych i sensacyjnych wątków wojny w Jugosławii. To bardziej osobiste, mikroskopijne podglądanie skutków tej wojny, spustoszenia w ludzkiej egzystencji, psychice, to rzecz o imigranckiej samotności, ale i ekspozycja zobojętnienia, swojskiego poklepywania po ramieniu i mówienia: „czas goi rany”, „trzeba żyć dniem dzisiejszym” itp., itd. Takie książki zmuszają też do dalszych czytelniczych poszukiwań, do poszerzania wiedzy na dany temat, do grzebania w historii.

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jesienne arcydzieło (2006-10-14)

    anna gaj  Więcej o recenzencie

    Kiedy ostatnio mówiłem komuś o jednej z książek Dubravki Ugresic, kiedy powiedziałem jakoś nieudolnie, jak zwykle wtedy, gdy pewien rodzaj przywiązania staramy sie ubrać w słowa, że jest to pisarka niezwykle ciekawa, wtedy osoba, która wychwyciła spomiędzy słów opisujących Ugresic jej chorwackie pochodzenie, ucięła krótko - to pewnie o wojnie, to raczej nie. Pamiętam, że wtedy za bardzo nie oponowałem, bo choć autorka "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji" nigdy nie napisała książki wojennej w sensie, o jakim mogła myśleć wspomniana przez mnie osoba, to jednak niezmiernie często wiąże losy bohaterów nićmi, którymi pozszywane były niegdyś części państwa jugosłowiańskiego. Tym razem pisze o mieszkającej w Amsterdamie kobiecie, która wykłada tam literaturę kraju, którego już nie ma, która, podobnie jak jej studenci jest z tego kraju uchodźcą. Ten krótki opis fabuły w oczywisty sposób kojarzy losy autorki z jej bohaterką i pozwala tę prozę, podobnie zresztą, jak "Muzeum bezwarunkowej kapitulacji", czy "Amerykańskiego fikcjonarza" umieścić gdzieś między powieścią, reportażem a duchową autobiografią. Nie jest to proza o wojnie, tylko o tym, co wojna uczyniła z ludźmi. Jest to proza o tęsknocie do czegoś, czego nie dosyć, że nie ma, to nigdy już nie wróci, o tęsknocie i próbie zapomnienia zarazem. Znamienna jest "gra", jaką urządzają sobie bohaterowie Ugresić, którzy, żeby oswoić się z nostalgią przywołują stare, pamiętane z dzieciństwa rekwizyty, zabawy, rytualne czynności. Znamienny jest czas przerwy międzysemestralnej, który bohaterka spędza w rodzinnym domu, nie mogąc się w nim odnaleźć, czując się trochę winna, a trochę niepotrzebna, jakby nie wiedząc, czy to ona zmieniła się, czy zmieniło się to, co kiedyś zostawiła, co nigdy już nie będzie takie, jak w jej pamięci, jak choćby ulice, które choć straciły tylko dawne nazwy, już nie pozwalają jej odnaleźć drogi, którą przemierzała tysiące razy. Jest w tej książce atmosfera nostalgii, tęsknoty, smutku i próby życia pomimo tego. Jest to książka, która bardzo cicho, a przez to może głębiej mówi o tym, co jest w sytuacji bez wyjścia jedyną możliwością na jego odnalezienie. Jest to pomimo wszechobecnej pamięci o wojnie, książka niezwykle humanistyczna, mówi bowiem, że jedynym możliwym ratunkiem jest dla człowieka drugi człowiek. Jedynym ratunkiem dla pozbawionego wszystkiego rozbitka może być drugi taki rozbitek i że być może jedyną możliwością ich spotkania jest droga prowadząca przez literaturę, powiedzmy szerzej, przez kulturę. Nie wiem, na ile zamierzone przez Dubravkę Ugresic było to przesłanie. Przesłanie nie zważające na czas i nie zważające na granice. Dlatego też nie jest to książka, która mogłaby być przez jednych rozumiana lepiej niż przez innych, nie jest to książka, która dla tych, co nie zetknęli się z wojną jest tylko i aż przedstawieniem tego, co ona ze sobą niesie dla konkretnego człowieka. Nie jest to też jedynie książka o emigracji, o wynikającej z konieczności tęsknocie do ojczyzny, do czasów dzieciństwa, do przyjaciół ze szkolnej ławki. Jest to książka o tym wszystkim i o wielu innych niezwykle ważnych dla współczesnego człowieka sprawach. Przy tym wszystkim Dubravka Ugresic czaruje nas swoim językiem jak nikt inny. Sprawia, że niezależnie od poruszanych przez nią tematów, już sam język, powolny, prosty i zatrzymujący się na szczegółach rzeczywistości, pozwala nam przez moment w podobnie spokojny i przenikliwie głęboki sposób spojrzeć na nasz świat, pozwala odwrócić oczy od kartek książki ku dawno zapomnianym w pośpiesznie prowadzonym życiu detalom codzienności. Pozwala na chwilę przesiąść się z metra, samochodu czy tramwaju na jeden z rowerów, których na okładce drugiego polskiego wydania jest tyle, że każdy czytelnik może odnaleźć ten tylko dla niego przeznaczony. A podróż ta może trwać jeszcze długo po zamknięciu książki.

    (4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!