Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Minutes To Midnight
Średnia ocena z 34 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Linkin Park
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2007
- Nr katalogowy:
- 9362444772
- Sprawdź inne tytuły:
-
Linkin Park
Aż cztery lata Linkin Park kazał czekać swoim fanom na trzeci studyjny album. Poprzednie dwa krążki: Hybrid Theory z 2000 r. i Meteora 2003 r. spotkały się z gorącym przyjęciem na całym świecie - i to zarówno wśród samych fanów, jak i ze strony krytyki. Minutes to Midnight nie powiela schematów, zmierzając ścieżką eksperymentów. Artyści w nagraniach wykorzystali m.in. gitary starego typu oraz wzmacniacze do oryginalnego automatu perkusyjnego Ricka Rubina, który pamięta jeszcze czasy pierwszej płyty Beastie Boys. I to właśnie Rubin, uhonorowany nagrodą Grammy w 2007 roku w kategorii Najlepszy Producent Roku i znany m.in. ze współpracy z U2, Red Hot Chili Peppers, Run DMC, jest producentem nowego albumu Linkin Park.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Wake |
|
| 2. Given Up |
|
| 3. Leave Out All The Rest |
|
| 4. Bleed It Out |
|
| 5. Shadow Of The Day |
|
| 6. What I've Done |
|
| 7. Hands Held High |
|
| 8. No More Sorrow |
|
| 9. Valentine's Day |
|
| 10. In Between |
|
| 11. In Pieces |
|
| 12. The Little Things Give You Away |
|
- Minutes To Midnight
- Wykonawca:
-
Linkin Park
Pyszny album
(2008-09-30)
Łukasz
Mirecki
Więcej o recenzencie
Bałem się o 3 płytę LP. Niemal jasne było, że by powtórzyć komercyjny sukces 2 poprzednich albumów zespół musi wstrzelić się w inną konwencję niż nu-metal, który jest ewidentnie w odwrocie. Niestety takie są realia showbiznesu, że ci którzy zamierzają utrzymać się na powierzchni muszą podążać z prądem. Tak stało się także w przypadku LP i ich 3 studyjnego albumu. Na szczęście efekt pracy muzyków z Kalifornii i Arizony jest zgrabnym kompromisem między żądaniami wytwórni a tym co chcieli przekazać muzycy. W warstwie muzycznej MTM zdecydowanie różni się od poprzedników. Co prawda na albumie znaleźć można "stare dobre LP" ("Ggiven Up", "No more sorrow"), ale znaczna cześć albumu uderza w soft rock i klimaty a' la U2 ("Shadow Of The Day"), całość zaś wieńczy słodka wisienka w postaci "Little Things Give You Away". MTM pokazuje inne oblicza LP, których nie znaliśmy do tej pory i potencjał muzyków zespołu. Dlatego MTM jest jednym z najciekawszych albumów rocka mainstreamowego jakie pojawiły się ostatnio na rynku.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Delikatnie mówiąc odmienna, ale czy gorsza?
(2008-03-17)
Ethan
Więcej o recenzencie
Pierwszy raz miałem okazję przesłuchać "Minutes to Midnight" w dzień jej premiery (około) rok temu. Za nim - zdecydowany na zakup najnowszego krążka LP - wyskoczyłem do sklepu, postanowiłem dla przypomnienia nacieszyć się w pełni "Hybrid Theory" i "Meteorą" zanim pochłonie mnie nowe "Minutes to Midnight". Gdy skończyłem jakieś dwie godziny później "nabuzowany" wypadłem do sklepu i jakież wielkie było moje rozczarowanie, gdy stałem w sklepie i przesłuchiwałem tę płytę. Wtedy to nie było dla mnie to samo LP, brzmiało dziwnie, zbyt spokojnie i szokująco, niepodobnie do "Meteory" a tym bardziej "Hybrid Theory". Rozczarowany wyszedłem ze sklepu i powlokłem się do domu postękując pod nosem. Na pewien czas zapomniałem o ukochanym LP i dopiero parę miesięcy temu postanowiłem dać "Minutes to Midnight" jeszcze jedną szansę. Posłuchałem, zamówiłem i jestem bardzo zadowolony, tą muzykę trzeba "zrozumieć", w niektórych przypadkach chociaż spróbować wsłuchać się w tekst. Podsumowując "dojrzałem" do tej płyty Linkin Park i jestem z niej w tej chwili bardzo zadowolony (chociaż w duszy mam taką małą nadzieję, że wraz z nową płytą, LP wróci do starego i świetnego stylu) i mogę ją z czystym sumieniem polecić.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Warta waszych uszu, ale czy to ich zadowoli?
(2007-09-20)
Piotr
Balkus
Więcej o recenzencie
LINKIN PARK Minutes To Midnight
Jeżeli miałbym jednym słowem określić nową płytę Linkin Park, byłoby to "niezdecydowanie". Trzeci album kalifornijskiej formacji w wielu miejscach przypomina to, co działo się na dwóch poprzednich płytach zespołu. "What I've Done" i "Given Up" brzmią jak fragmenty "Hybrid Theory" (ten pierwszy jako żywo podobny jest do przeboju "Crawling" z tejże), a "Leave Out Of The Rest" i "In Pieces" mogłyby śmiało się znaleźć na krążku "Meteora". Z drugiej jednak strony nie brak na "Minutes To Midnight" zupełnie nowatorskich pomysłów. Zaskakująco nie-linkinparkowo jest w "No More Sorrow", mającym marszowy rytm i hymniczny charakter. A "Bleed It Out" to trip-hopowe cudeńko. Również intro "Wake" jest interesujące, świeże pod względem spojrzenia na muzykę. Słuchając nowego nabytku kultowych przedstawicieli nu-metalu miałem chwilami wrażenie, że włożyłem niechcący do odtwarzacza płytę zupełnie innego wykonawcy. Raz to jest P.O.D, jak w "Leave Out All The Rest", innym razem Keane, jak w "Shadow Of The Day" albo Del Amitri (w kończącym album "The Little Things Give You Away"). Raz jest to ściana gitar i prawdziwie metalowy głos Chestera Benningtona, drugi raz pościelówki, o których nie śniło się nawet filozofom. Nie wspomniałem jeszcze o najlepszym według mnie na płycie nagraniu pt. "Hands Held High", znajdującym się w niemal w samym środku płyty, które jakoś równoważy to niespecjalnie dobre wrażenie "Minutes To Midnight". Mimo tego, że jest bliskie The Streets, ma w sobie siłę na przetrwanie dłużej niż jeden sezon. Zwłaszcza dzięki melodyjności połączonej z pewnego rodzaju dostojnością. I dzięki wyśmienitym chórkom. Linkin Park powinni się wreszcie zdecydować, czy chcą grać muzykę dla podrzędnych akademickich rozgłośni, czy wystarczy im pierwsze miejsca list przebojów i nastolatkowie noszący ich podobizny na koszulkach - po tej płycie mają to jak w banku. Czy może pójść dalej i nagrać coś naprawdę na poziomie, coś, co przebije ich debiut, co nie będzie tylko płytą jedną z wielu na sklepowych półkach. Zanim krytycy nie przełożą ich z szuflady "nu-metal" do szuflady "old-metal". Ale bez obaw, warta jest waszych uszu.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nie wszystko jest idealne.
(2007-09-01)
Monika
Kozłowska
Więcej o recenzencie
Gdy pierwszy raz przesłuchałam płytę (jeszcze przed koncertem LP w Chorzowie), wcale mi sie nie podobała. Spróbowałam znowu po koncercie i dalej klapa. Aż pewnego dnia słuchając jej po raz trzeci, coś się zmnieniło (a może to przyzwyczajenie?). Płyta nabrała kolorów. Odkryłam takie perełki, jak "Shadow of the day" czy "Leave out all the rest". Mniej podoba mi się "Hands held high". Na płycie Chester nie zdziera już tak gardła (co według mnie jest dużym plusem), mniej jest rapu (co również procentuje). Słychać przemianę zespołu, stali się "bardziej rockowi niż popowi". Podsumowując, płyta nie zachwyca od razu, ale polecam każdemu, mimo że ja musiałam się z nią oswoić.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ufff... kamień z serca
(2007-07-27)
Piotrek
Zardzewiały
Więcej o recenzencie
Długo, oj długo kazali nam Kalifornijczycy czekać na swój nowy album. I powiedzmy szczerze, takiego obrotu sprawy i biegu wydarzeń chyba nikt się nie spodziewał. Na to, że będą zmiany wskazywał już wybór producenta - Ricka Rubina. I jego piętno czuje się na płycie. Zresztą zupełnie inaczej niż na "Hybrid Theory" czy "Meteorze", gdzie byli Linkini a producent stanowił tło. W przypadku "Minut" jest odwrotnie. Czy to dobrze? Na pewno inaczej. To zależy co kto lubi. Dla mnie ta płyta jest ciekawą odmianą. Ktoś może powiedzieć, że odmianą są eksperymenty w stylu "Collision Course", ale trzecia studyjna płyta kalifornijskiego sekstetu też jest pewnego rodzaju eksperymentem. Z reguły jest tak, że zespół poznaje się po tym jak przejdzie przez tzw. syndrom "drugiej płyty". Po tym, co Linkin Park zawarło na "Minutes to Midnight" będziemy mówić o syndromie "czwartej płyty" - wrócą do korzeni czy dalej będą eksperymentować i w ten sposób rozwijać się. Pożyjemy, zobaczmy. Prawda jest taka, że "MtM" to kawał solidnego, rockowego grania z dużym koncertowym potencjałem ("Bleed It Out" - 2 singiel). Zespoły takie jak LP nie nagrywają słabych płyt. Co najwyżej różniące się do poprzednich dokonań. I dobrze. Mamy różnorodność.
(12 z 14 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ta płyta jest inna, choć tak samo rewelacyjna jak poprzednie
(2007-07-12)
Żaneta
K
Więcej o recenzencie
Jestem fanką zespołu LINKIN PARK i mam ich wcześniejsze płyty, ale z kupna albumu "Minutes To Midnight" także nie zrezygnowałam, pomimo tego, że naczytałam się na tej stronie lub wielu innych, setek, nie dość pochlebnych, recenzji i po płytę pędziłam jak szalona i nie żałuję, bo dla mnie płyta jest tak samo rewelacyjna, jak poprzednie. Przyznam, że jest łagodniejsza, ale są na niej także i mocniejsze utwory, jak "Given up" ,czy choćby "No more sorrow". Nie zgodzę się też z opinią, że wokal Chestera zdominował wszystkie piosenki, bo nie brak jest też rapu Mike'a. Ja z wielką przyjemnością słucham zarówno "Meteorę", "Hybrid Theory" i "Minutes To Midnight. Nawet jeśli ta płyta różni się od pozostałych, to nigdy nie przestanę być ich fanką z tak błahego powodu, jak dla mnie, bo to, że płyta jest inna, świadczy tylko o tym, że zespół LINKIN PARK wciąż się rozwija, a nie stoi w miejscu. Jednak płytę tę polecam tyko tym prawdziwym, najwierniejszym fanom, którzy bez względu na wszystko nadal będą kochać LINKIN PARK i nie zaszkodzi im to, że na płycie jest trochę mniej "wypluwania wnętrzności" przez Chestera. Ta płyta jest inna choć tak samo rewelacyjna jak poprzednie.. Pozdrawiam wszystkich fanów, tych "prawdziwych".
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(34)