Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Misplaced Childhood
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Marillion
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2000
- Nr katalogowy:
- 5271162
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marillion
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Pseudo Silk Kimono |
|
| 2. Kayleigh |
|
| 3. Lavender |
|
| 4. Bitter Suite: Brief Encounter / Lost Weekend / Blue Angel |
|
| 5. Heart Of Lothian: Wide Boy / Curtain Call |
|
| 6. Waterhole (Expresso Bongo) |
|
| 7. Lords Of The Backstage |
|
| 8. Blind Curve: Vocal Under A Bloodlight / Passing Strangers / Mylo / Perimeter Walk / Threshold |
|
| 9. Childhoods End? |
|
| 10. White Feather |
|
- Misplaced Childhood
- Wykonawca:
-
Marillion
Dobry stary Marillion!
(2008-01-11)
Wojtek i Monika
Więcej o recenzencie
Kiedy ukazał się ten album nie byłem doń w pełni przekonany, wydawało mi się, że jest trochę zbyt wydumany, że Fish z kolegami pakują się w ślepy zaułek nadętej gigantomanii jak wcześniej np. Yes z "Topografic Oceans", że za dużo tu lukru. Teraz z perspektywy lat "Misplaced Childchood" podoba mi się coraz bardziej, może muzyka "dojrzała", może ja mam dziś inne spojrzenie? Tak, czy inaczej mogę polecić tę płytę z czystym sumieniem jako dziełko, które wspaniale przeszło próbę czasu, a właśnie czas najlepiej weryfikuje wartość nagrań.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Apogeum Marillion "ery Fisha"
(2007-06-19)
Kuba
Jasiński
Więcej o recenzencie
Pomyślałby kto, że w połowie lat 80-tych powstanie płyta, która odmieni oblicze art-rocka. I to w czasach absolutnie niesprzyjających takiej muzyce. W czasach, w których niepodzielnie panuje moda na new romantic, kiedy królują takie zespoły jak Simple Minds, Tears For Fears, Duran Duran. Kiedy wielu wykonawców heavyrockowych jest zmuszonych złagodzić swoje brzmienie. I właściwie niewiele zespołów odważyło się pójść pod prąd. Marillion właśnie to uczynił. Nagrał płytę najbardziej progresywną w ich dorobku, aczkolwiek brzmieniowo dostosowaną do lat 80-tych. Jednak w przypadku tej grupy nic nie jest tak oczywiste, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. "Misplaced Childhood" przyniósł grupie największy sukces komercyjny, któego nigdy później nie dane było jej powtórzyć. Co prawda, głównie dzięki przebojowemu "Kayleigh". Niemniej jednak to ta piosenka być może zachęciła niektórych do kupna całej płyty. Wspaniałej płyty, na której nie ma ani jednego chybionego utworu. "Misplaced Childhood" to w pewnym sensie concept-album, traktujący o wspomnieniach z dzieciństwa. Ale kwestia tematu jest tu drugorzędna, bo oczywiście najważniejsza jest muzyka. Na pewno nie można zarzucić tej płycie monotonii i nudy, która przecież tak często wkrada się do tego typu płyt. Nic z tych rzeczy. Krążek urzeka i zachwyca od początku do końca. Od pierwszych taktów sentymentalnego "Pseudo Silk Kimono", poprzez przebojowe "Kayleigh", podniosłe "Heart Of Lothian", zdecydowanie rockowe "Waterhole" (Expresso Bongo) i "Lords Of The Backstage" aż po cudownie rozwlekłą suitę "Blind Curve" i długo zostające w pamięci zakończenie w postaci "White Feather". Ale to nie wszystko. Mamy tu przecież romantyczne, naprawdę ściskające za serce "Lavender", "Bitter Suite" (kolejny zdecydowanie bardziej rozbudowany utwór, z nieco "szkockim" preludium) oraz "Childhood's End", jedyny kawałek, który brzmieniowo troszkę się zestarzał. Zaskakuje wspaniała forma wszystkich muzyków. Czuć u nich jeszcze świeżość i młodzieńczą werwę. Szczególnie dobrze wypadł Mark Kelly, ze swoimi natchnionymi klawiszowymi pasażami ("Heart Of Lothian", "Waterhole", "Lords Of The Backstage", "White Feather"). Niewiele ustępuje mu Steve Rothery, który co prawda nie ma na tej płycie zbyt wiele do zagrania, ale takie solo jak to z połowy "Blind Curve" to jest naprawdę coś. Poza tym znakomicie napędzająca wszystko sekcja Trewavas - Mosley. Nie ma wątpliwości, że to wybitni muzycy. No i główny bohater, czyli Fish. Jego śpiew jak zwykle jest nieco teatralny, manieryczny. Ale czyż nie za to przecież go kochamy. Słychać, że w przeciwieństwie do obecnego wokalisty (skądinąd lepszego pod względem warsztatu), ma to "coś", jakąś niespotykaną charyzmę. Dzięki czemu Marillion w latach 80-tych to była naprawdę instytucja...
(6 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji