Nasza cena: 11,49 zł

Informacje o dostępności

wysyłamy w ciągu 24 h

Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).

wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.

wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.

towar trudno dostępny, do 21 dni

Towar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.

w sprzedaży od ...

To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.

ponownie w sprzedaży od ...

Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.

towar niedostępny

Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.


więcej szczegółów »


ok

zamknij

Wysyłamy w ciągu:

7 dni roboczych

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Miya - Jan Bo

Miya [Jewelcase]

Jan Bo  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

nośnik: CD 1 szt.
Ocena klientów:   wszystkie recenzje (6)

Luty 2010 - "Miya" to wszystko, co w gitarowej muzyce najlepsze - instrumentalne, kolorowe, niemal jazzrockowe pejzaże (utwór tytułowy), siła bluesowego, zeppelinowskiego riffu i efektowne, hardrockowe fajerwerki, które przywodzą na myśl mistrzów zza Oceanu, od Van Halen po Living Colour. Ale to wszystko...

Pełny opis produktu...

Posłuchaj

Udostępnij na facebooku
Pin It
+1
Tweetnij

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Miya [Jewelcase]

      Średnia ocena z 6 recenzji (Dodaj własną)

    Wykonawca:
    Jan Bo
    Firma fonograficzna:
    Sony Music , Luty 2010
    Nr katalogowy:
    88697654992
    Sprawdź inne tytuły:
    Jan Bo
    Kategorie:
    Rock > polski rock
    "Miya" to wszystko, co w gitarowej muzyce najlepsze - instrumentalne, kolorowe, niemal jazzrockowe pejzaże (utwór tytułowy), siła bluesowego, zeppelinowskiego riffu i efektowne, hardrockowe fajerwerki, które przywodzą na myśl mistrzów zza Oceanu, od Van Halen po Living Colour. Ale to wszystko przefiltrowane zostało przez charakterystyczny styl Borysewicza, niepowtarzalne brzmienie jego gitary, jedyny w swoim rodzaju feeling. W dodatku - to rzadka i niezwykle cenna cecha u mistrzów sześciu strun - potrafi powstrzymać się od przebierania palcami przez pół utworu, umie zagrać oszczędnie, schować się za zgrabną, ale prostą melodią. A że ma talent do wymyślania hitów, wiadomo nie od dziś... Jan Borysewicz oczywiście gra na gitarze i śpiewa. Towarzyszy mu sekcja rytmiczna z turbodoładowaniem, czyli perkusista Kuba Jabłoński (Lady Pank, Kazik Na Żywo) i basista Wojtek Pilichowski (Michał Urbaniak, Maryla Rodowicz, Vinnie Moore, Chris de Burgh, Enrique Iglesias, Basia Trzetrzelewska, Edyta Górniak, Zbigniew Hołdys - łatwiej wymienić, z kim nie grał...). Na płycie usłyszeć można również dwa fenomenalne rockowe głosy młodego pokolenia, czyli Piotra Cugowskiego (jednego z Braci) oraz Ulę Rembalską (z obiecującej grupy The Boogie Town). W tekstach Jana Bo na pierwszym miejscu jest tym razem najważniejszy rockowy temat, czyli miłość.
    Posłuchaj utworów:
    1. Niech wiruje świat
    2. Masz się bać
    3. Znowu odchodzą
    4. Miya
    5. Wyspa
    6. Ta ze snów
    7. Nowy świat
    8. Pajacyk
    9. Miłości żar
    10. Dla Kuby i Pilicha
    11. Spacer z lwami

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Miya [Jewelcase]
    Wykonawca:
    Jan Bo

    Dlaczego nie zdecydowano się na wersję wyłącznie instrumentalną? (2010-12-01)

    Sebastian Rosa 2Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Powiem krótko - podkład instrumentalny to majstersztyk, podczas gdy linie wokalne psują każdy utwór. Ten album podobałby się bardziej, gdyby wzorem Satrianiego Jan Bo zdecydował się na zestaw wyłącznie instrumentalny. Wokalnie Borysewicz nigdy się nie sprawdzał i raptownie teraz nic się nie zmieniło, a zapraszanie gości nie zawsze wszystko doskonale zlepia. Odsiać wokal i mamy super muzykę. Z linią wokalną brzmi to trochę archaicznie.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Szkoda czasu. (2010-07-08)

    Tommy  Więcej o recenzencie

    Po wysłuchaniu albumu mam dość mieszane uczucia. Słychać, że Jan Borysewicz to rzeczywiście wspaniały instrumentalista ze świetnym warsztatem. Gra z wyczuciem, nie szafuje dźwiękami, nie popisuje się ponad umiar. Problem jednak w tym, że ten album nie wnosi nic nowego i nie jest też specjalnie porywający. Rozpoczynający płytę Niech wiruje świat przywodzi na myśl lata 80 - zapętlona gitara w tle i głupkowaty refren nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Nawet solówka wydaje się mdła i bez polotu. Trochę lepiej wypada Masz się bać z gościnnym udziałem Piotra Cugowskiego. Szkoda, że Cugowski nie zaśpiewał w następnym utworze - Znowu odchodzą. To jeden z lepszych utworów na płycie z mocnym refrenem, który aż prosi się o lepszego wokalistę, bowiem z Borysewicza wokalista żaden. Tekściarz zresztą także marny bo banał goni banał w każdym utworze. Teksty są zwyczajnie niestrawne. Dlatego całkiem dobrze zniosłem wysłuchanie instrumentalnej tytułowej kompozycji, która jednak mogłaby być bardziej żywsza. Przy refrenie w Wyspie nie wytrzymałem i musiałem przełączyć dalej. Ta ze snów może zachwycić pięknym , ciężkim początkiem. Już wcale nie słucham, o czym śpiewa ów pan, bo muzyka porywa. Chwytliwe, czadowe granie z delikatnymi gitarowymi ozdobnikami w tle może się podobać, podobnie jak początek Nowego świata. Szkoda, że dalej jakby zabrakło już pomysłu i w konsekwencji utwór pozostawia po sobie raczej nijakie odczucia. Nad Pajacykiem unosi się uroczy hendrixowski klimat. To zdecydowanie jeden z najlepszych utworów na płycie - jest energetyczny, skoczny a mocny głos Uli Rembalskiej (z zespołu The Boogie Town) z pewnością jeszcze dodał mu ognia. Miłości żar równie dobrze mógłby znaleźć się na kolejnej beznadziejnej płycie Lady Pank i niech to wystarczy za komentarz. Najbardziej zaskakujący, przedostatni utwór Dla Kuby i Pilicha budzi jednoznaczne skojarzenia z ...Illusion! I dobrze się stało, że Borysewicz nie zepsuł go bzdurnym tekstem. Spacer z lwami (również instrumentalny) płynie sobie leniwie i właściwie nic z tego nie wynika. Borysewicz udowodnił tym albumem, że jest świetnym instrumentalistą, jednym z najlepszych w naszym kraju ale pokazał też, że podobnie jak kolegom z "legendarnego" zespołu brak mu pomysłów. Album jest nijaki i nic tego nie zmieni. Co z tego, że Borysewicz gra z bezbłędnym wyczuciem? Album brzmi jak produkcja z lat 80-tych, teksty są wręcz beznadziejne, do tego Borysewicz w roli wokalisty się nie sprawdza a utwory nie porywają. Strata czasu!

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Udany powrót (2010-03-21)

    Adam Dembiński 1Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Przyznam, że raczej już zwątpiłem w to, że Jan Borysewicz zdecyduje się na nagranie następnej płyty solowej. Myliłem się jednak. Jan Bo powrócił. Udanie. „Miya” to bardzo interesująca, a co najważniejsze zróżnicowana płyta. Mamy utwory dynamiczne, utrzymane w duchu poprzednich płyt (otwierający „Niech wiruje świat”). Mamy ballady (np. „Wyspa”). Nie zabrakło też nagrań instrumentalnych (tytułowy), dzięki którym mamy możliwość poznania w pełni umiejętności lidera Lady Pank. W porównaniu z poprzednimi wydawnictwami, mamy jedną nowość. Gości. I o ile duet z Ulą Rembalską – „Pajacyk” – to chyba najbardziej przebojowy utwór na płycie, to hardrockowy „Masz się bać”, zaśpiewany przez Piotra Cugowskiego, trochę nie pasuje całości. Jednak mimo tych drobnych uchybień zdecydowanie polecam tę płytę. Także z powodu, że to jedno z ciekawszych rockowych wydawnictw AD 2010.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Doskonała... (2010-03-02)

    Nightcrawler  Więcej o recenzencie

    Od czasu doskonałej "Wojny w mieście" upłynęło chyba z 20 lat, ale muzyka JB w ogóle się nie zestarzała. Warto było czekać.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Jeden z najlepszych gitarzystów w tym kraju (2010-02-22)

    Powerslave  Więcej o recenzencie

    Powrót JanBo po 14 jak ktoś policzył latach... Płyta nie tak przebojowa i energetyczna jak niezapomniana "Wojna w mieście", no ale czasu nikt nie cofnie... "Miya" (co za tytuł ) nie jest jednak gorsza od "Mojej Wolności", moim zdaniem jest chyba lepsza. W każdym razie skład ten sam - Kuba Jabłoński z Lady Pank perkusja i Wojtek Pilichowski bas. Schemat też dość podobny - mocno, zdecydowanie grająca sekcja (bas Pilichowskiego jak zwykle 110% normy) stanowiąca tło dla popisów gitary (gitar) Jana Borysewicza. Jest więcej riffów niż na "Wojnie w mieście", brzmienie jest przez to cięższe, ocierające się momentami o hard ("Dla Kuby i Pilicha". Jest jak zwykle sporo wirtuozerskich solówek, jakimi mistrz popisuje się na niektórych koncertach Lady Pank. Kompozycje takie do jakich przyzwyczaił JanBo - proste, melodyjne ("Ta ze snów", "Nowy świat", "Pajacyk"), rytmiczne, przebojowe. Wielkim wokalistą JanBo nigdy nie był ale jak dla mnie ten jego nieco wysilony wokal jest jak najbardziej do przyjęcia, pasuje do tej muzy ; cieniem kladzie sie natomiast jego nieczysta momentami realizacja wokali. Żadnych nieznanych terenów ta płyta nie odkrywa ale jak dla mnie ta nowa dawka prawie godziny gitarowego grania Jana Bo "miya" bardzo szybko i chciałoby się więcej.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    marzenia się spełniają (2010-02-22)

    Robert Strzelczyk  Więcej o recenzencie

    Prawie pół życia czekałem na kolejny album Jana Bo i prawdę mówiąc nie sądziłem, że się doczekam - bo przecież Borysewicz może do końca swoich dni żyć z odcinania kuponów. Dlatego szacunek dla artysty, że wydał płytę, którą i tak kupi max kilka tysięcy osób. Pomysł na utwór u Jana Bo nie zmienił się nic a nic: tekst o miłości od serca, niosący riff plus minimum minuta solówki:) Czyli dokładnie to co rock`owa dusza kocha najbardziej. Choć trzeba przyznać, że Janek wystrzelał się już z najlepszych pomysłów przy okazji poprzednich albumów to całość wciąż jest na najwyższym poziomie. Osobiście wyróżniam 3 utwory: "Masz się bać", "Znowu odchodzą" oraz "Wyspę" - kolejną piękna balladę, o której nie dowie się świat...

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Muzyka - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Muzyka - wszystkie zapowiedzi »

    Muzyka - Bestsellery. Bądź na czasie!

    Muzyka - wszystkie bestsellery »

    Muzyka - Nowości - polecamy!

    Muzyka - wszystkie nowości »

    Muzyka - Promocje - kupuj i oszczędzaj!