Utalentowany trębacz Bleek Gillingham ma tylko jedną obsesję - muzykę oraz dwie zakochane w nim dziewczyny, Indigo i Clark . Jednakże gdy zdecyduje się pomówc swojemu dawnemu managerowi zobaczy jak kruche i złudne były podstawy jego dotychczasowego życia.
Przepiękne zdjęcia, urzekająca muzyka i świetne role. Zdobywca Oscara Denzel Washington stworzył niesamowitą kreację w wyreżyserowanej przez Spike'a Lee, zapierającej dech w piersiach opowieści o miłości i muzyce.
Jeden z najlepszych filmów o muzyce
(2006-07-27)
Real
MC
Więcej o recenzencie
Po pierwsze, bardzo się cieszę ,że "Mo' better blues" wreszcie ukazuje się u nas na DVD. Jako wielki fan zarówno Spike'a Lee, jak i Denzela Washingtona na pewno dołączę to cacuszko do swojej domowej kolekcji. O ile Denzela nie trzeba nikomu przedstawiać , o tyle Spike Lee to jeden z najmniej znanych reżyserów w Polsce. Ten Afroamerykanin wsławił się niebanalnymi produkcjami o ważnych tematach społecznych (zwłaszcza rasowych) w USA. Jako, że jego filmy budzą dużo kontrowersji odnośnie ich interpretacji, wielu zarzuca Spikowi rasizm w drugą stronę, co świadczy tylko o płytkości i ignorancji takich ludzi, gdyż w rzeczywistości zarówno biali, jak i czarni są w jego filmach przedstawiani w dobrym i złym świetle. Lee krytykuje rasizm, ale i sterotypowe zachowania swoich ludzi.
A teraz o filmie - jak w każdym dziele Lee interpretacja jest dowolna, a główny wątek stanowi tło dla głębszej treści. Pomijając rozterki miłosne Denzela (rzecz naprawde drugoplanowa), film dokonuje rozrachunku z pozycją muzyki w dzisiejszym świecie. Na jednym biegunie mamy Denzela, który ma swoją wizję artystyczną i bez względu na popularność chce światu przekazywać ten artyzm kultywując tradycje prawdziwego czarnego jazzu. Na drugim stoi Wesley Snipes, który woli światu sprzedawać to, co masy chcą słyszeć, mówiąc prościej - gra pod publiczkę. Znajome prawda? Problem ten przekłada się na każdy dzisiejszy gatunek muzyczny - komercjalizacja, wyprzedanie, a co za tym idzie spadek poziomu muzyki. Scena, w której obaj bohaterowie dyskutują o tym, należy do jednych z moich ulubionych scen filmowych. Następnie Lee porusza problem wychowania, popełniania własnych błędów itd. Aktorstwo jest wyśmienite - oczywiście Denzel Washington rządzi w filmie, tworząc jedno z najbardziej charyzmatycznych i natchnionych dokonań aktorskich w swojej karierze. Wesley Snipes jest tu bardzo miłym zaskoczeniem (na dobre), Spike Lee jako aktor jest raczej mierny, a piękna Cynda Williams i Joie Lee wypadają bardzo dobrze. Poza reżyserią, scenariuszem i aktorstwem na uwagę zasługują świetne zdjęcia. I tyle.
Dla jednych to będą nudy, dla innych arcydzieło. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy. Gorąco polecam. Aha, i prośba do wydawców DVD - byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdyby "Do the right thing" i "Malcolm X" również zawitały do naszego kraju. Pasjonaci filmowi tacy, jak ja na pewno tego pragną).
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji