-
-
-
Bieguni
- Olga Tokarczuk
-
cena:
36,99
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Mój chłopiec, motor i ja. Z Druskiennik do Szanghaju 1934-1936
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Halina Korolec-Bujakowska
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Maj 2011
- Seria:
-
z drzewem
- ISBN:
- 978-83-7414-985-3
- Liczba stron:
- 368
- Wymiary:
- 139 x 202 mm
- Wydanie:
- 1
- Sprawdź inne tytuły:
-
Halina Korolec-Bujakowska
W 1934 roku Halina i Stanisław Bujakowscy rozpoczęli niezwykłą wyprawę. Jej celem był najodleglejszy punkt na mapie osiągalny motocyklem - Szanghaj.
Stanisław prowadził motocykl, Halina siedziała w koszu. Na kolanach trzymała maszynę do pisania. Na postojach, w namiocie, przysiadłszy na skraju drogi, w każdej wolnej chwili spisywała kronikę szalonej przygody...
I chociaż nie odkryliśmy Ameryki, ani nawet małego skrawka ziemi, bo wszędzie już ktoś był przed nami wozem, wołem, wielbłądem, osłem, pieszo, konno... to jednak żaden motocykl ani nawet samochód nie przetoczył się wcześniej naszą trasą w całej jej rozciągłości. Maria Peszek:
To love story w podróży. Ale też historia niezwykłej odwagi, trochę lekcja patriotyzmu, trochę pra-blog podróży. Zmysłowy, zabawny, inspirujący. Chce się rzucić wszystko i wyjechać. Daleko i na długo. Tak działa opowieść Haliny i Stacha.
- Mój chłopiec, motor i ja. Z Druskiennik do Szanghaju 1934-1936
- Autor:
-
Halina Korolec-Bujakowska
Fantastyczna przygoda
(2012-04-14)
CzytajmyDobreKsiążki
Więcej o recenzencie
To jedna z najciekawszych i najbardziej oryginalnych książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Opowiada historię niezwykłej podróży, wielkiej miłości i jeszcze większej, niesamowitej przygody. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko zdarzyło się naprawdę.
Ta przygoda rozpoczęła się w 1934 roku. Świeżo poślubieni młażonkowie z bardzo dobrych, bogatych domów - Halina i Stanisław Bujakowscy - postanowili spełnić swoje młodzieńcze marzenie i pojechać w podróż poślubną do Szanghaju... motocyklem. Dwucylindrowy motocykl marki B.S.A angielskiej produkcji prowadził Stanisław, natomiast Halina siedziała w koszu. Jej zadaniem było spisywanie na maszynie historii podróży, robienie zdjęć i wysyłanie kroniki podróży do polskich gazet. Początkowo wszystko wyglądało bajkowo. W skrojonych na miarę kombinezonach małżonkowie budzili ciekawość i sympatię spotykanych ludzi.Ale sielanka szybko się skończyła. Piękny motocykl zbuntował się na górskich drogach, potem zaczęły się trudy pustynnej przeprawy, wreszcie przymusowy półroczny postój w dżungli... Głód, śmiertelne choroby, strach, niepewność jutra... To, co miało być życiową przygodą, stało się walką o przeżycie. Z tej walki Stanisław i Halina wyszli zwycięsko. 15 marca 1936 roku, po dwóch latach, małżonkowie dotarli do celu. Zapiski z podróży miały ukazać się w formie książki po zakończonej wyprawie. Niestety, wojna pokrzyżowała te plany. Zapis niezwykłej przygody ukazał się dopiero po ponad 70 latach dzięki starej walizce odnalezionej na strychu przez kuzynów Haliny. Były w niej schowane setki zdjęć i zapiski z podróży. Praca nad nimi trwała 10 miesięcy. Ale opłaciło się. Powstała niezwykła historia opowiedziana pięknym, dowcipnym językiem przez Halinę i wzbogacona praktycznymi radami Stanisława. Do tego unikatowe zdjęcia z całego świata sprzed wojny. Warto przeczytać!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
wspomnienia z podróży
(2011-12-07)
rowena77
Więcej o recenzencie
Książka o tym, jak siedemdziesiąt lat temu Halina i Stanisław Bujakowscy postanawiają motorem przejechać z Polski do Chin. Szlak prowadził przez Azję i wynosił 24 tys. km. Na początku miałam mieszane uczucia co do tej parki. Młode małżeństwo z bogatych rodzin, znudzeni codziennością, postanawiają wyruszyć po przygodę motorkiem (a co tam, fajnie będzie), taka lekkomyślna ta podróż mi się wydawała. Oczywiście finansowo się zabezpieczyli, w czasie podróży pisali reportaże, fotografowali, wysyłali do polskich gazet, z zapłatą różnie już bywało, ale młodzi jeszcze mieli bogatych rodziców, którzy w razie czego pieniążki przysyłali. Każdy by tak chciał hehe. Oczywiście Halina pisała książkę marząc, że będzie to inwestycja na przyszłość, ale nigdy nie zrealizowali tego pomysłu za życia. Książka najpierw przypomina pamiętnik młodego naiwnego dziewczęcia, które wszystkim się w koło zachwycało. Wyrywając do wielkiego świata, cieszyła się, jak dziecko. I nie zabrakło też tekstów w stylu "mój chłopiec to, mój chłopiec tamto", ale takie zachowanie jest typowe dla młodych zakochanych dziewcząt, i przynajmniej było można wyczytać, że ta para, bynajmniej nie jest przypadkowa, ani z rozsądku, tylko naprawdę łączyło ich uczucie. W pewnej chwili pomyślałam sobie, że brakuje tylko, aby zaczęli się migdalić przez całą drogę, od czasu do czasu zachwycając się widokami, to wysiadam z tej książki hehe. Ale nie, zachowali dyskrecję, i ze swoją intymnością się nie afiszowali. Także czytelnik "podróżując" z nimi motorem, nie czuje się skrępowany. To po prostu ciekawi świata ludzie z silną skłonnością do włóczęgi i chwała im za to, że zachowali rozsądek.
Trudno oczekiwać po książce drogi, że kraje mijane przez nich będą opisane dokładnie i ze szczegółami. Sami się przyznali, że niewiele zdołali zobaczyć i poznać. Zwrot akcji następuje, gdy przychodzi im koczować w birmańskiej dżungli przez pół roku z powodu pory deszczowej. No i tu zaczęłam się podśmiewywać pod nosem, no to skończyły się herbatki u ambasadora hehe. A co zrobili Bujakowscy? No kompletnie mnie zaskoczyli. Halina zaczęła przemawiać moim językiem, czyli językiem matki i żony. Odkrywa swój instynkt macierzyński, gdy wykupują z niewoli niedźwiadka i opiekują się nim w dżungli. W spartańskich warunkach próbują stworzyć swój dom. Nie zrażają się głodem i zarazą. Powiem więcej. Oni chcieli tam pozostać na zawsze uważając, że to był ich najlepszy okres w życiu, kiedy mieli tylko siebie, i poznali się tak "na maksa". Trzeba pamiętać, że w tamtych czasach ludzie się pobierali, a dopiero później poznawali. Nie tak, jak teraz, kiedy się chodzi z chłopakiem 5, 10 lat, a ślub w wiecznie nieokreślonym terminie. Więź Bujakowskich w czasie tej podróży nawiązała się tak silna, że nawet późniejsza ośmioletnia rozłąka spowodowana wojną, nie osłabiła tego związku. Kończyłam czytać tę książkę będąc pełną podziwu dla tego małżeństwa zwłaszcza, że przez ponad pół książki miałam do nich lekceważący stosunek. Myślę , że ta podróż sprawiła, że w ekspresowym tempie dojrzeli, i ze znudzonych dzieciaków stali się wytrawnymi globtroterami. Czyli sprawdza się powiedzenie "podróże kształcą". :)
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
W świat na motorze
(2011-12-03)
Z życia książek
Więcej o recenzencie
„Mój chłopiec, motor i ja. Z Druskiennik do Szanghaju 1934-1936” to pozycja unikatowa wśród książek podróżniczych. Gdy zestawi się lata podróży (1934-1936), środek transportu (motor z przyczepką), skład osobowy (młode, odważne małżeństwo) i wyjątkowy styl pisania autorki, otrzymamy mieszankę literackiego dynamitu. I egzotykę o wiele barwniejszą niż tą oferowaną przez kolorowe foldery biur podróży.
W epoce Internetu, mody na bycie backpackersem i tanich połączeń lotniczych opowieść Haliny Korolec – Bujakowskiej zachwyca. Wyruszyli z Litwy. Mieli siebie i motocykl BSA o rejestracji. W 19-484. Odwiedzili Turcję, Syrię, Irak, Iran, Indie, Birmę i Chiny. Po drodze nocowali w namiocie lub u życzliwych ludzi. Chorowali na dżumę i malarię. Ich motor grzązł w głębokim błocie lub po prostu, jak to maszyna, psuł się. Tak jak te 200 szprych wymienionych w czasie podróży.
„Mój chłopiec, motor i ja” odrywa od codziennej monotonii. Pobudza wyobraźnię i niczym zaczarowany flet ciągnie w stronę leżącego w szafie plecaka. Zapakować kilka par spodni, polar, kurtkę przeciwdeszczową, apteczkę, karimatę, namiot i śpiwór. Wyszukać w sieci tanie połączenia lotnicze z… Australią, Ameryką Południową czy Azją. Zarezerwować miejsce w rozsianych po świecie hostelach. Ruszyć w podróż.
Po chwili podróżniczego snu słyszymy dzwonek do drzwi lub dźwięk przychodzącego smsa. Nie jesteśmy z Haliną i Stasiem w ich prowizorycznym domku w dżungli. Korytarz nie wygląda jak kręta droga w Iranie. Łazienka przewyższa standardem strumień w Indiach…
W dzienniku Haliny Korolec – Bujakowskiej nie sposób się nie zakochać. Dla jednych będzie to wciągająca lektura dziennik, napisanego z reporterskim zacięciem. Dla innych będzie to motywacja do odbycia własnej podróży marzeń.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dzienniki motocyklowe
(2011-07-06)
Magdalena
Wołowicz
Więcej o recenzencie
Jest rok 1934. Młode małżeństwo Bujakowskich poczuło zew przygody i postanowiło wyruszyć w podróż ich życia. Zakupują zatem motor B.S.A W 19-484 PL, który na trzy lata stanie się niemalże ich domem. Cel - Szanghaj. Niemożliwe? A jednak! Pewnie ciekawi Was, co pchnęło młode, zamożne małżeństwo do trzyletnich wojaży w spartańskich warunkach? A czy musi być jakiś powód? Wystarczy, że idea narodziła się w głowie, bo przecież jedną z wartości, nadającą sens życiu jest realizowanie swoich marzeń.
Wyruszają zatem z Druskiennik, by 23.08.1934 roku oficjalnie skierować koła motoru w stronę Chin.
„(...) podział ról od początku jasno ustalony, mój chłopiec ma motor, czuje każde drgnienie maszyny, pracuje, prowadzi, naprawia, opiekuje się dziesięciokonnym potworem, pasażerka wózka telepie się bezczynnie, oczy otwarte, uszy nastawione, wypatruje, nasłuchuje i pisze. Może uda się spisać kronikę tej przygody XX wieku?” - pisze Halina Korolec – Bujakowska. I udało się, a efektem jest książka „Mój chłopiec, motor i ja”.
Ten niesamowity dziennik podróży udało się wydać dopiero po siedemdziesięciu latach. Dzięki wrażliwości autorki, niezwykle ciepłym i plastycznym opisom możemy się przenieść wraz z młodymi wędrowcami do Persji, gdzie rozgrywa się walka o życie na słonej pustyni, a później w górach, gdzie mróz i śnieg skuwają krew w żyłach. Jedziemy też do Bombaju, by tam, z jednej strony zatopić się w kolorowy świat bazarów, a z drugiej pochylić nad uderzającą nędzą. Na sześć miesięcy rozbijamy namiot w birmańskiej puszczy w oczekiwaniu na nowe łożysko do motoru i poznajemy w tym czasie obyczaje plemienne Ików.
Ale książka „Mój chłopiec, motor i ja” to nie tylko kronika z romantycznej wędrówki, to również opowieść o miłości dwojga ludzi, o przyjaźni, spełnianiu marzeń, o zdobywaniu nowych doświadczeń i otwartości na inne kultury. Szczególnie urzekający jest epizod przygarnięcia przez młodych małej niedźwiedzicy Thai, która została wykupiona z niewoli. Przyjaźń jaka rodzi się między maluchem, a podróżniczką to jeden z najbardziej wzruszających fragmentów książki.
Podróż była ich marzeniem, ale wiadomo, że nie zawsze świat jawi się w różowych barwach. Przedsięwzięcie od początku było ryzykowne i wzbudzało wiele kontrowersji. Z jednej strony młodych zapaleńców przygody uskrzydlały wszelki gesty życzliwości ze strony spotykanych ludzi, ale z drugiej strony borykali się z problemami technicznymi, chorobami, a niekiedy i ubóstwem. Wszystkie przeszkody i cierpienia zdają się jednak umacniać naszych bohaterów i sprawiają, że ich uczucie staje się mocniejsze. Bo, jak to zauważa Stanisław Bujakowski - w taką podróż nie można się wybierać z pierwszą lepszą osobą. Podstawą jest zaufanie, bo podczas wyprawy wszystko się może zdarzyć.
Książka jest przepięknie wydana, rarytasem są zdjęcia dokumentujące całą wędrówkę. Do tego po części kronikarskiej został umieszczony felieton Stanisława Bujakowskiego, w którym autor udziela praktycznych porad tym, którzy zdecydowaliby się na podobne szaleństwo. Na sam koniec czytelnik ma okazje poznać uroki takich wojaży z zupełnie innej perspektywy, w ostatnim bowiem rozdziale książki głos zostaje oddany... motorowi.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niezwykła podróż nie tylko po ścieżkach wyrysowanych na mapie, ale także wyprawa w głąb własnego serca i umysłu. Polecam!!
(2011-06-03)
kasandra85
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Początkowo nie byłam do tej książki przekonana, jednak gdy zaczęłam czytać miło się zaskoczyłam. Nieco o fabule, ponieważ to ona m.in. zrobiła na mnie takie wrażenie. Rok 1934, sierpień. Halina i Stanisław Bujakowscy, młoda para tuż po ślubie wyznaczyła sobie niebagatelny cel. Ci młodzi, pełni pasji i odwagi, ludzie chcieli osiągnąć najodleglejszy punk na mapie do jakiego mogli dotrzeć motocyklem. Miejscem tym były Chiny a dokładnie Szanghaj. Wyruszyli więc w szaloną, pełną przygód, trwającą ponad półtora roku wyprawę, przemierzając łącznie 24 000 km. Szlak wiódł przez całą szerokość Azji, dzięki czemu zwiedzili kawał świata, poznali zupełnie inną kulturę i obyczaje. Jak można się domyśleć w tym czasie wiele się działo. Sam środek transportu często odmawiał posłuszeństwa, więc bywało, że pchali go, ciągnęli a nawet nieśli. Nie wspominam już o dżungli w Birmie, dzikich i niebezpiecznych zwierzętach zagradzających drogę, trudach podróży przez pustynię czy błotne obszary. A to nawet nie ułamek tego, co zobaczyli, przeżyli i doświadczyli. Wyprawa ta, która miała być tylko lub aż przygodą i niemałym wyczynem sportowym, stała się niespodziewanie czymś więcej dla naszych bohaterów. Czym dokładnie? Przekonajcie się sami, czytając tę wspaniałą opowieść.
Halina cały ten czas, na bieżąco spisywała relacje z ich wyprawy, tydzień po tygodniu opisując to, czego byli świadkami. Dzięki jej zapiskom możemy zagłębić się w tę historię i poznać jej wielowymiarowe znaczenie. To nie tylko dziennik z podróży, ale również ciekawie wplecione wątki polityczne, historyczne czy po prostu życiowe dylematy, codzienne trudności i zmagania z losem i samym sobą.
Urzekający i intrygujący pamiętnik z podróży, która odmieniła nie tylko tych dwoje, ale dzięki ich zapiskom zmienia wiele także we współczesnym czytelniku. Mimo siedemdziesięciu lat dzielących czasy obecne z miejscem akcji, książka nie traci nic na swej aktualności. Wprost przeciwnie. Nabrała innego, mocniejszego wydźwięku, z zdwojoną siłą pokazuje to, czego dziś jest już jak na lekarstwo. Nie zamierzam zdradzać zbyt wiele, abyście tak jak ja odkrywali tę książkę stopniowo, powoli, delektując się każdą stroną…
Piękna, wzruszająca, pełna uczuć podróż nie tylko po ścieżkach wyrysowanych na mapie, ale także wyprawa w głąb własnego serca i umysłu. Wędrówka ta pozwoliła bohaterom poznać nie tylko nowe miejsca, zobaczyć nieznane im zakątki świata, ale przede wszystkim umożliwiła odkrycie i zrozumienie samego siebie. Jest to historia odwagi, siły ludzkich marzeń i determinacji… Z całą pewnością warto przeczytać tę książkę. Polecam!
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niesamowita książka!
(2011-05-25)
hubert
molenda
Więcej o recenzencie
Nie mogę wyjść z podziwu, że ponad 70 lat temu dwoje młodych ludzi wsiadło na motor (z koszem) i ruszyło na drugi koniec świata. Dzisiaj zrobić to może każdy, ale w roku 1934 - to niewyobrażalne! Przecież nie było wtedy kart kredytowych, telefonów komórkowych, internetu, termoizolacyjnej bielizny, konserwowanej żywności, sprzętu turystycznego. Żeby zostać podróżnikiem, trzeba było naprawdę dużo odwagi i wyobraźni, a także długich i szczegółowych przygotowań.
Halina i Stach podzielili się rolami: on prowadził motor, ona - dziennik podróży. I jest to dziennik na wskroś oryginalny. Kobiece oko autorki notuje szczegóły, które zwykle nie pojawiają się w opowieściach podróżników.
Warto przeczytać fantastyczną historię ich niezwykłej podróży.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji