Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Mój pierwszy rok w Toskanii
Średnia ocena z 11 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Małgorzata Matyjaszczyk
- Wydawnictwo:
-
Feeria
, Październik 2009
- ISBN:
- 978-83-7229-233-9
- Liczba stron:
- 304
- Sprawdź inne tytuły:
-
Małgorzata Matyjaszczyk
A potem leniwie drepczemy na dół, podpatrując ogrody i sposoby na ozdobienie muru lub rozczulając się majtkami na sznurku, przesłaniającymi świat św. Antoniemu w malutkiej kapliczce. Zaglądamy do otwartych sklepików. Zatrzymujemy smaki z mercatino (ryneczku), kupujemy kawałek owczego sera i czerwone wino. Wszędzie mnóstwo mieszkańców, wylegli gromadnie na spacer.
Apetyczne są takie niedziele. Można potem wrócić do powszedniego dnia, porządków, prasowania, a mimo to z lekkością unosić się nad ziemią...
Książka zawiera 36 kolorowych stron ze zdjęciami z Toskanii.
Autorka ukończyła wychowanie plastyczne w PWSSP (obecnej ASP) w Poznaniu oraz reżyserię teatru dzieci i młodzieży przy PWSST we Wrocławiu. Przez kilka lat pracowała jako nauczycielka plastyki, by potem jako instruktor plastyki i teatru z sukcesami działać w Gminnym Ośrodku Kultury "Sokół" w Czerwonaku pod Poznaniem. W 2007 roku wyprowadziła sie z Polski i zamieszkała w Toskanii. Pracuje jako gospodyni u zaprzyjaźnionego księdza i z tej perspektywy spogląda na świat dookoła siebie. Założyła własną pracownię, wróciła do malarstwa, wytwarza świece artystyczne, tworzy aranżacje florystyczne.
- Mój pierwszy rok w Toskanii
- Autor:
-
Małgorzata Matyjaszczyk
Możnaby ciekawiej!
(2011-10-10)
Polanna
Więcej o recenzencie
Wpadła mi ta książka w ręce przypadkiem. Tylu jest zagranicznych autorów 'toskańskich' książek, i oto coś po polsku! Moje uczucia są mieszane - z jednej strony bardzo ciekawe otoczenie, w jakim funkcjonuje autorka (jest gospodynią polskiego księdza, mieszka na plebanii), z drugiej - niewiele wnoszące opisy codzienności. A tyle ciekawych spostrzeżeń można by wyciągnąć z takiej sytuacji! Włoska obyczajowość, mentalność - niewiele tu tego, a szkoda. Są za to przewodnikowe opisy miasteczek, kościołów, i wszystko to pisane dość nieporadnym językiem. Szkoda.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Tragicznie
(2011-02-14)
2gienia
Więcej o recenzencie
Tego się nie da czytać. Grafomańskie opisy, tragiczny wręcz poziom znajomości zasad składni i gramatyki. Czasami trudno się zorientować co autorka próbuje powiedzieć. Oto przykład klarowności przekazu: Rano, onieśmielony patrzącymi nań polskimi doświadczonymi śniegiem oczami, prószył biały opad (strona 148). Naiwne odkrycia kulinarne autorki bywają ujmujące; twierdzenie że passato remoto jest czasem przeszłym odległym już nie; czy autorka nie słyszała nic o czasie zaprzeszłym? Komentarze o innych nacjach trącą z ksenofobią. Oczywiście wiele błędów można było wyeliminować (chociażby nazywanie crema di limoncello creme di limoncetto) dobrą pracą redaktorską. Tej jednak książce zabrakło. Ośmielam się twierdzić, że pracy redaktorskiej w ogóle nie było.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Toskania Po polsku NAJLEPSZA !
(2010-07-15)
Mumin
Więcej o recenzencie
Nie wiem od czego zacząć , bo jestem podobnie jak wiele osób uzależniona od bloga i książek Pani Małgosi. Klimat , jaki stworzyła- bo tak po prostu tam żyje- to balsam na skołataną duszę. Spokój, wyciszenie, miłość do sztuki, zachwyt nad każdym odkryciem kulinarnym , estetycznym, szkicowanie , robienie świec, spacery z psami , gotowanie, urządzanie ogrodu. Jeżeli to za dla kogoś za mało - niech ogląda Bonda- tam się dużo dzieje.
Bardzo ważna jest polska perspektywa spojrzenia na Toskanię, czego nie mają snobistyczne opowiastki pań i panów osiadłych tam wcześniej. Owszem , łączy wszystkie książki zachwyt nad tym regionem Włoch , bo i jak tu się nie zachwycić. Książka Pani Małgosi w połączeniu z codzienną lekturą bloga, pięknymi fotogragiami, wreszcie żywym kontaktem na forum "uzależnionych"- BEZCENNE :)
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
ni dobre ni złe
(2010-03-12)
Małgorzata
Niewiarowska
Więcej o recenzencie
Nie żebym miała jakoś całkiem zjechać tę książeczkę, ale zachwytów też nie będzie.
Jako blog - może fajne, tak do czytania codziennie po kawałeczku. Ale jako całość mało strawne. O ile w codziennym blogu opowieści w rodzaju "zjadłam, ugotowałam, posprzątałam, zrobiłam zakupy" są dopuszczalne, to nagromadzone w książce nużą. Tym bardziej, że zajmują sporą część tekstu a autorka ze zdumieniem "odkrywa" takie cuda jak rukola czy koper włoski.
Książka pisana jest bardzo prostym, ubogim językiem, bez jakiejkowiek finezji, co, powatrzam dopuszczalne jest w blogu, ale jednak od literatury oczekiwałabym jednak choć trochę finezji.
Zaletą są opisy ciekawych miejsc także w mniejszych miejscowościach,pewnie z nich skorzystam, jak będę w okolicy.
W sumie - da się przeczytać ale bez entuzjazmu.
(3 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zakochałem się w Toskanii!
(2009-11-14)
DoReMi
Więcej o recenzencie
Pierwszy raz spotykam książkę napisaną z bloga. Ta blogowa struktura daje wiele: krótkie rozdziały (dobrze czyta się w autobusie), uporządkowanie i chronologię (każdy fragment ma konkretną datę). Zapiski, krótsze i dłuższe, chłonie się w tempie ekspresowym. A nade wszystko jest to piękna historia pierwszego roku autorki w Toskanii. Obok autorki możemy zobaczyć tam jej psy oraz inne osoby, Włochów i Polaków, które spotyka.
Na mnie jednak najsilniej podziałał autentyczny zachwyt Toskanią, który widać na każdym kroku. Te "piania z zachwytu" nad perełkami toskańskiej architektury i sztuki są zresztą bogato zilustrowane. Ciekawe jest to, że historię z książki możemy śledzić dalej w wersji online, gdyż autorka nadal mieszka w Toskanii i nadal aktywnie zwiedza, podziwia i dzieli się tym na swoim blogu. Ale... to jednak nie to samo, co papier, więc mam nadzieję, że za rok pojawi się w wydaniu książkowym "Mój drugi rok rok w Toskanii".
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Czasem i psom można pozazdrościć
(2009-11-13)
Marianna
Kieliszewska
Więcej o recenzencie
Książka świetna, tak jak świetny jest blog Małgorzaty Matyjaszczyk, dzięki któremu powstała. Autorka pozwala nam „wejść” w swoją niezwyczajnie zwyczajną codzienność i zaprasza nas byśmy towarzyszyli jej w poznawaniu i oswajaniu Toskanii. Razem z nią odwiedzamy więc toskańskie zakątki znane, ale też i te pochowane przed tłumami turystów, o których wzmianek na próżno szukać w przewodnikach. Polskim okiem spoglądamy na Włochów, poznajemy Toskańczyków z ich świeckimi i kościelnymi zwyczajami; przez ramię autorki zaglądamy do garnków, w których pichcą się przysmaki według, dopiero co wypróbowywanych, toskańskich przepisów (dobrze, że gotująca nie musi oglądać tych tłumnie oblizujących się czytelników); a nade wszystko jednak, zaglądamy do pracowni autorki, w której - co tu dużo mówić - powstają istne cudeńka: obrazy, obrazeczki, ozdoby świąteczne wszelkiego rodzaju, własnoręcznie wytapiane i zdobione świece różnych maści, kształtów i kolorów, „dekupaże”… i wiele, wiele innych pięknych przedmiotów. Jeno patrzeć i podziwiać.
Proponuję podejście: - jak dają to brać, jak piszą - to czytać! Takiej dawki wiedzy o Toskanii nie dadzą żadne obiektywne ani subiektywne przewodniki.
A co jest najpiękniejsze w tej książce? Że się póki co nie kończy, że ma swoją blogową i mam nadzieję, że sukcesywnie i książkową kontynuację, a w związku z tym gościć będzie można dalej na włoskiej plebanii i wraz z Małgorzatą wkraczać w kolejne toskańskie lata… To przecież trochę tak, jakbyśmy i my mieli tam własne kapcie.
Towarzyszę temu blogowi, a teraz i książce od początku jego istnienia i muszę powiedzieć, że do tego stopnia zdarzało mi się wejść w opisywany i bogato okraszony pięknymi fotografiami świat, że czasem wybiegałam na naszą polską niepogodę ubrana jak „na toskański dzień”. A kiedy oglądam zdjęcia ze spacerów Małgosi z jej podopiecznymi czworonogami, łapię się na tym, że zazdroszczę nawet tym ostatnim. Ci to mają dopiero „pieskie życie” w tych „tak pięknych okolicznościach przyrody”… Bo w Toskanii to nawet psy wydają się szczęśliwsze...
(8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dla pasjonatów Włoch!!!
(2009-11-09)
Zofia
Fiuk - Dymek
Więcej o recenzencie
Kilka miesięcy temu zaczęłam czytać bloga Pani Matyjaszczyk, ciekawa lektura, jest w tym autentyczna obecność, prawdziwe życie, mnóstwo pięknie opisanych i sfotografowanych miejsc tak dobrze znanych z przewodników. A jednak czegoś mi brakowało zaglądając tam.
Teraz już wiem, że brakowało mi ... papieru. Świetny materiał nadający się na książkę stał się książką. Przyjemność czytania książki nie przegra z najlepszą formą na ekranie monitora, może być tylko uzupełniona, wzbogacona. Teraz się wspaniale dopełniają. To wielki walor tej książki, że ona ma ciąg dalszy, który ciągle powstaje, codziennie żyje. Teraz innym okiem patrzę na bloga, a to bardzo ciekawe doświadczenie.
Polecam wszystkim, którzy szukają włoskich wątków w literaturze, sztuce, w życiu codziennym, w kulinariach. To dla nich jest ta książka.
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Uwaga! Uzależnia i zaraża optymizmem!
(2009-11-05)
Katarzyna
Zaborowska
Więcej o recenzencie
Książka dla każdego! Dla tego co szuka optymistycznej książki, planuje podróż do Toskanii lub chce na nowo przeżyć chwile tam spędzone. Autorka ze szczególną dla siebie wnikliwością i artystyczną wrażliwością oprowadza nas po tych znanych i mniej znanych zakątkach, opisując napotkane dzieła sztuki i zdradzając nam ich tajemnice. Dzięki barwnym opisom codziennego życia mieszkańców zarówno toskańskiej plebanii jak i pobliskiego miasteczka, poznasz ich zwyczaje, wspaniałą kuchnię i po trochu ich samych. Nawet jeśli nie interesowałeś się do tej pory historią sztuki lub kuchnia włoską, obiecuję: zaczniesz! A Toskania będzie przyciągać Cię jak magnes. Wspaniała książka na jesienne szare wieczory. Polecam!
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(11)