Pełny opis produktu: Moje Indie. Przygoda nie pyta o adres
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jarosław Kret
- Wydawnictwo:
-
Świat Książki
, Listopad 2009
- ISBN:
- 978-83-247-1802-3
- Liczba stron:
- 296
- Wymiary:
- 148 x 210 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jarosław Kret
Książka podróżnicza, opowiadająca o Indiach, jakich nie pozna zwykły turysta. Autor, znany dziennikarz i orientalista z wykształcenia, spędził tam kilka lat. Przemierzył wielki kraj, mieszkał w prawdziwej, indyjskiej rodzinie, był w długim, romantycznym związku z indyjską aktorką. Pasjonująco opisuje codzienność, oryginalne święta, w których uczestniczył, i historię, przybliża dawne legendy, opowiada anegdoty. Mnóstwo fotografii, zrobionych przez samego autora.
- Moje Indie. Przygoda nie pyta o adres
- Autor:
-
Jarosław Kret
bardzo mieszane uczucia...
(2010-01-08)
Alicja
Piekarzewska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Czytałam niedawno "Ćakrę" Krzysztofa Mroziewicza- i to jest książka o Indiach! Natomiast ta napisana przez Pana Jarka Kreta- owszem, w moim pojęciu w jakiś sposób obrazuje Indie, po przeczytaniu możan mieć nawet blade pojęcie o tym kraju, ale książka ma niestety kilka istotnych wg mnie wad. Przede wszystkim jest chaotyczna, pogmatwana, po przeczytaniu dowolnego fragmentu z książki -kilku stron- w zasadzie trudno jest powiedzieć o czym właśnie czytaliśmy, momentami to takie ble, ble, niewiadomo o czym. Z drugiej strony kolejny rozdział jest bardzo ciekawy, więc książka napisana jest jak dla mnie nierówno, bez stałej koncepcji, bez przemyslanego planu. Chyba,że w założeniu miała to być promocja autora? pseudoreklama? Bardzo denerwujące są dość często pojawiające sie powtórzenia tekstu, co powodowało u mnie dezorientację: ponieważ już to przecież kilkanaście stron wcześniej czytałam! W książce jest całe mnóstwo informacji w zasadzie zupełnie nieprzydatnych czytelnikom-podróznikom. Po jej przeczytaniu mam naprawdę bardzo mieszane uczucia- autor tejże pozycji to przecież ogólnie znany, wesoły i dość sympatyczny człowiek, natomiast te Indie w jego wydaniu to taki troszkę groch z kapustą! Nie powiem, że mi się podobała ale i nie powiem, że jest zła! Ale jeśli ktoś naprawdę chce poczytać dobrą literaturę o niesamowitym obliczu Indii to odsyłam do "Brzemienia rzeczy utraconych", lub do wspomnianej juz przez mnie "Ćiakry". Ale przeczytac oczywiście można, bowiem wszystkie recenzje tu zamieszczone, to oczywiście wyłacznie moje subiektywne zdanie.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Indie od środka
(2009-11-22)
rt
Więcej o recenzencie
Moja wiedza o Indiach jest niewielka. Byłem tam jakiś czas temu w podróży służbowej, zobaczyłem tylko kawałek New Delhi i to bardziej z okien nowoczesnych, klimatyzowanych wieżowców. Kupiłem tę książkę, mając nadzieję poznać prawdziwe Indie, tę mieszankę kultur, zapachów, smaków, kolorów i tego wszystkiego z czym Indie mogą kojarzyć się Polakowi. Po przeczytaniu mogę stwierdzić, że poczułem choć trochę czar Indii. Ale najbardziej można poczuć to będą tam na miejscu.
Już wkrótce znowu tam będę...
(3 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Samochwała Kret się zwała...
(2009-12-15)
Marek
Głodowski
Więcej o recenzencie
Najpierw okładka. Uśmiechnięty autor w błękitach, znany z nudnawych prognoz pogody, reklamuje sam siebie. Książka wygląda dzięki temu jak kolejna, wydawana przez naszych rodzimych celebrytów, epopeja o gotowaniu. Dalej mamy skrzydełko okładki i fascynujący opis próby porwania naszego podróżnika. I tu trafiamy na autoportret naszego globtrotera: błękitne oko i sylwetka Adonisa, ale postura potężnie słowiańska. A sam treść? Cóż, czytając miałem wrażenie, że to dziennik zadufanego w sobie pseudoromantyka, gdzie motywy hinduskie są tylko podbudową pod gmach samozachwytu. Tekst raczej chaotyczny, z denerwującymi powtórzeniami całych akapitów co kilkadziesiąt stron. Do tego nic niewnoszące dysertacje na temat typów kobiet czy specyfiki tamtejszej muzyki. Gmatwanina pojęć z której dla czytelnika książki o podróżach nic nie wynika. Mieszanka zawiłych genealogi i bajań ostrzyknięta fragmentami z Kamasutry i mało ciekawymi przemyśleniami autora. Kolejnym ważnym wątkiem jest „hinduskość” pana Jarosława. On jest Hindusem. Je jak Hindusi. Myje się i przebiera w czyste łaszki tak często jak Hindusi. I wstydzi się za białych co to nie czują hinduskiego klimatu, który to klimat zatruwają zapachem tych samych ubrań noszonych przez całą dobę. Należy jeszcze wspomnieć o kolejnym talencie – dyplomata i ambasador w każdym calu – pośrodku warszawskiej nocy otrzymuje telefon od pewnego maharadży z zaproszeniem do rozmowy. Dostaje nawet osobisty numer hinduskiego VIPa i zgodę na telefonowanie o każdej porze. Niesamowite, prawda? I tak aż do końcowej sceny, tj. tyłu okładki gdzie możemy sobie utrwalić i wbić do głowy obraz J.Kreta, obieżyświata, globtrotera i autora podróży do wnętrza siebie i reportaży o samym sobie. Nudne i miałkie.
(12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ciekawa książka podróżnicza, ale z błędami
(2009-12-12)
mooni
Więcej o recenzencie
Nie jest to książka pisana przez turystę, który ogląda Indie jedynie oczami przybysza z zewnątrz. Autor miał okazję przebywać, poznawać przynajmniej część tego kraju nieco głębiej, chociażby poprzez bliższe kontakty z Indusami. Pozytywne jest to, że pisownia nazw jest prawidłowa (nareszcie mamy Śiwę, a nie Sziwę). Jest jednak wiele powtórzeń, które z biegiem czytania irytują. Co gorsza, jest wiele spostrzeżeń europocentrycznych - przykładem niech będzie opis Drawidów - negatywnie nieprzyjemny. Oczekiwałoby się od orientalisty unikania tego rodzaju stwierdzeń jak "ciemna masa". Tym bardziej, że w rzeczonej książce autor nie zdradza swojej znajomości Indii południowych.
Pozycja ciekawa na tle innych książek o Indiach, ale niepozbawiona uogólnień i nieaktualnych faktów.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Indie z sercem
(2009-11-20)
montgomerry
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Na pewno nie jest to książka pisana li tylko dla zarobku i pod szyldem tego, że kolejny „słynny” dziennikarz, gwiazda telewizji coś wydała. Jest to pozycja, która stawia kropkę nad „i” jeśli chodzi o spełnianie marzeń podróżniczych i dzieleniem się doznanymi wrażeniami z ludźmi. Co prawda, nie łudźmy się, bycie znaną osobą pomaga promować napisaną książkę, a następnie sprzedać ją w wyższej ilości egzemplarzy niż udałoby się to zwykłemu, szaremu śmiertelnikowi. Tak jest właśnie z książką autorstwa przystojnego Jarosława Kreta, który śmieje się do czytelnika już z okładki na zdjęciu, pewnie wybranym specjalnie z myślą o kobietach.
Książka powstała na bazie doznanych wrażeń i nabytych doświadczeń podczas wielokrotnych podróży do Indii. Autor podkreśla zresztą, że zwiedził większość krajów globu ziemskiego. Zazdroszczę! Najbardziej jednak do serca przypadły mu właśnie Indie. Z perspektywy białego człowieka, moim zdaniem bardziej turysty niż podróżnika (autor określa siebie jako podróżnika), Jarosław Kret przekazuje nam znany i ten mniej znany obraz tego dalekiego dla nas kraju. Czytelnik może przybliżyć sobie indyjskie święta, kuchnię, muzykę czy hinduską mitologię czy „święte” krowy. Autor mieszkając zarówno w hotelach jak i w domach indyjskich rodzin, przedstawia nam obraz dnia codziennego takich miejsc. Odwołuje się również do poznanego życia rikszarzy, indyjskich eunuchów czy też sikhów. Charakteryzuje warstwy społeczne Indii. Bywa zarówno jak i slumsach, pośród ludzi z warstwy średniej jak i tej najbogatszej. Dużo uwagi poświęca sytuacji kobiet w Indiach. Poznać można natury kobiet np. rybini, tygrysimi, oślini, wielbłądzimi. Można też dowiedzieć się, dlaczego kobiety robią na czole kolorowe kropki pozytywnemu, czemu ich lustra są tak wokół upstrzone. Autor charakteryzuje również zwyczaje współczesnej młodzieży, ich ubiór a także porusza problem aranżowanych małżeństw.
Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu autor odwołuje się również do historii. Przekazuje również osobiste wrażenia podczas pobytu w pałacach mahararadźy Dźam Saheba, który podczas drugiej wojny światowej pomagał kobietom i dzieciom zgromadzonym przy armii Władysława Andersa.
Książka posiada wspaniałą oprawę edytorską. Dodatkowym atutem są zdjęcia wykonane ręką Jarosława Kreta. Pod każdym z nich jest cytat z tekstu pasujący do zdjęcia. Na pewno jest to książka pisana „od siebie”, bez wyszukanego języka i bez większego epatowania emocjami. Czasami jednak w tekście można znaleźć powtórzenia np. na temat picia bhang czy warstw społecznych. Może jednak zabieg ten uznał autor za potrzebny.
Tak czy tak, można przeczytać. To rodzaj swoistego pamiętnika, bowiem o swoich wrażeniach podczas pobytu w Indiach autor stara się pisać wnikliwie i z sercem.
(8 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Słabiutka
(2010-02-02)
Andzia
Więcej o recenzencie
Spodziewałam się naprawdę książki pełnej przygód, dowcipu, interesujących informacji, a co dostałam? Suche fakty jakby przepisane z jakiegoś informatora, wieje nudą... Książka chaotyczna, każdy rozdział jakby z innej bajki, rażąco dużo powtórzeń. Czytam rozdział konkretnie o czymś, a w kolejnych autor znów wyjaśnia to czemu poświęcił wcześniej rozdział - denerwujące, brak spójności. Nie podobają mi się podpisy pod zdjęciami... Czytam opis pod zdjęciem, a potem to samo zdanie w tekście książki. Moim zdaniem można było inaczej opisać zdjęcia, przy pomocy innych słów. Pozostanę jednak wierna przygodom i tekstom spod ręki W. Cejrowskiego i B. Pawlikowskiej. Tam to jest dopiero przygoda!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji