Koszyk pusty
- polecamy
-
- Nigdy nie mów nigdy
- cena: 30,49 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Andrzej
Cała
Infomuzyka
Więcej o recenzencie
Bez Wilka, ale z wieloma zaprzyjaźnionymi producentami, raperami i didżejami powraca Molesta Ewenement. No i co tu dużo mówić - powraca z wielką klasą, w stylu, o który jeszcze parę lat temu nikt by nie podejrzewał warszawską legendę rapu. Nowym albumem Molesta kontynuuje drogą obraną przy płycie "Nigdy Nie Mów Nigdy". To w pełni słuszny wybór. W parze idą doskonałe, różnorodne produkcje, mocne wersy i świetnie dopasowane featuringi. Przy obranej przez Moleściaków koncepcji nowego albumu zachodziły obawy, czy tych gościnnych kumpli nie będzie za dużo i tylko na zasadzie mnożenia głośnych nazwisk, tymczasem jest zupełnie inaczej. Raperzy są idealnie dopasowani do tematyki określonych kawałków i za każdym razem stanowią rzeczywistą wartość dodaną. Krążek rozpoczynają dwa znane już numery - "Nikt i Nic" z Wigorem na świetnym bicie Returnersów oraz singlowe, doprawdy wyśmienite "Wszystko wporzo". Zasadniczo już te kawałki doskonale oddają to, czego możemy spodziewać się na całej płycie. Bity doprawione soczystymi cutami i skreczami, pozytywne wersy o życiowych zmianach i wyborach, które odmieniły życie Moleściaków na lepsze. To już nie są wkurwione, przyspawane z browarem i jointem w ręku do ławki chłopaki - to dojrzali faceci świadomie kierujący swoim życiem, wierni ideałom, wyznawanym zasadom i dumni z tego, co osiągnęli, wiedząc zarazem gdzie idą. W zderzeniu z dokonaniami raperów z lat 90., słyszymy niesamowity progres artystyczny, ale przede wszystkim (i co najważniejsze!) ogrom doświadczenia życiowego, którym Vienio, Włodi i Pelson dzielą się ze słuchaczami. Nie sposób wyróżnić na tej płycie pojedyncze kawałki, album trzyma równy poziom od początku do końca. Na pewno jednak podobać się mogą refleksyjne "W szufladzie" (fantastyczny podkład Głośnego), ostre, świetnie zarapowane przez Pelsona, Włodiego, Mesa i Pezeta "Mówię nie", a także dedykowane potomkom "Kiedy śpisz", w którym obok Włodiego rapuje Fu. "Czasem" to solówka Pelsona przypominająca klimatem jego solowe "Sensi". "Inspiracje" Vienia z Kosim (JWP) i "refrenowym" Fiszem jest z kolei wycieczką do przeszłości i muzyczno-życiowej drogi jaką przeszli raperzy. "Tu jest tak" (świetny syntetyk Kuby O.) kapitalnie opisuje Warszawę, a "Tych kilka..." warto przesłuchać ze względu na najlepsze od dawna wersy Vienia i po raz kolejny trzymającego klasę Emila Blefa. Szkoda jedynie, że Pjusowe "Lubię się włóczyć" trafiło na płytę w wersji DJ Seba, ponieważ oryginalny bit do kawałka wydaje się bardziej klimatyczny i płynący. Piętnaście pełnowartościowych numerów, blisko godzina świetnego hip hopu. Każdy z kawałków jest oddzielną historię, a jako całość tworzą kapitalną opowieść dojrzałych facetów o życiu w wielkim mieście z jego wszystkimi pokusami, blaskami i cieniami. Tu wciąż najważniejsza jest rodzina, bliscy ludzie, wzajemny szacunek, muzyka i trzymanie się zasad, za sprawą których można spokojnie patrzeć w lustro. Molesta i ich kumple mogą patrzeć w nie ze spokojem i przede wszystkim dumą.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Marcin
Flint
Przekrój
Więcej o recenzencie
Każdy, kto widział na tegorocznym Open’erze podstarzałego Johnny’ego Rottena we flanelowej koszuli, musiał zrozumieć jak żenujące jest odcinanie kuponów od prekursorskich czasów, w których to stało się na czele buntu. Na szczęście z najnowszą płytą Molesty tego problemu nie ma. Gdy Włodi rapuje „Ja muszę grać z klasą, trzymać fason, a oni muszą wiedzieć za co, kurwa, płacą / Zanim padnie cała konsoleta, bo akustyk mocno kocha heavy metal”, Pelson dodaje „Choć często ktoś chce mój NIP i PESEL, to nie zmieniłem pasji na krawat i neseser”, zaś Vienio przyznaje „Oni chcą widzieć jak prowokujesz bójkę / Ściągną za darmo twoją empetrójkę / Gdziekolwiek idę, widzę to zepsucie / Obarczam siebie winy poczuciem”, człowiek przestaje myśleć o takich sprawach. Jedynie kiwa głową z uznaniem. Warszawski skład hiphopowy nagrał płytę z kumplami, potwierdzając stare przysłowie – z kim przystajesz, takim się stajesz. Trio więc łączy obecnie wrażliwość Eldoki, Fisza i Emila Blefa, z ulicznym sznytem Kosiego oraz ostrością wersu Ero, Pezeta czy Mesa. Doprawia to pewnością siebie Wigora, luzem Jamala, Grizzlee’go i Pablopavo, dobierając muzykę, w sposób, którego nie powstydziłby się O.S.T.R. Choć więc wielu raperów gada płynniej i bardziej odkrywczo, to właśnie Molesta pozostaje ewenementem.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























