Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- Tricks Of Life
- Novika
- cena: 35,99 zł
-
- Mimikra
- Kasia Stankiewicz
- cena: 35,99 zł
-
- Smolik
- Smolik
- cena: 19,49 zł
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
2004 - Oszibarack to zespół złożony z DJ Patrisia (wokalistky zespołu Husky) i Agima - producenta i kompozytora. Na Moshi Moshi znajdziemy dwanaście utworów utrzymanych w stylistyce elektro-popu. Brzmienie grupy skupia w sobie zarówno delikatne dźwięki fortepianu, jak i charakterystyczne...
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Jakub Pietrusiak Więcej o recenzencie
Muszę przyznać, iż poznałem ten zespół w dość ciekawych okolicznościach. W reklamie Heyah o nazwie ”kowal”, w tle pogrywa ich kawałek „Skirts Up!”. Utwór ten bardzo mnie zaciekawił i postanowiłem zacząć „polować” na pozostałe nagrania tej grupy. Było ciężko, ale pewnej sobotniej nocy w Radiu BIS pojawiła się wokalistka Oszibaracka – dj Patrisia. W programie usłyszałem więcej piosenek jej zespołu i okazało się, że „Skirts Up!” jest ledwie namiastką innych utworów, które grupa dotąd nagrała. Wiedziałem już, że po prostu muszę mieć ich album. W jego zdobyciu pomogła mi pewna osoba, którą w tym miejscu serdecznie pozdrawiam! Teraz czas na opisanie wrażeń ze słuchania albumu „Moshi Moshi” , a te są doprawdy niesamowite... Całość zaczyna się od kawałku „Polinka”. Od razu zdałem sobie sprawę, że słucham czegoś wielkiego. Muzyka świeża, nowa, innowacyjna. Złośliwcy powiedzieliby, że aż dziw bierze, iż takie cudo udało się nagrać w Polsce!:) Dalej, pod numerkiem 2 kryje się wspomniane już „Skirts Up!”. Przygotujcie się na to, że piosenka ta może wydać się dosyć dziwna. Osobiście lubię ją za naprawdę świeżą rytmikę. Przypominam jednak, że na całym albumie znalazło się sporo jeszcze lepszych kawałków. Już dla samego „It is so Japanese” warto kupić ten album. Wspaniały rytm no i głos Partycji… Bardzo ciekawy utwór. Z pozostałych nagrań warto wymienić jeszcze - „Made of Ice”, „First Station”, „Kutayi” (bardzo emocjonalny utwór, ma swój klimat!). Do gustu najmniej przypadło mi chyba tylko „So close, so far away”… Pewnie zwróciliście uwagę, że tytuły piosenek są angielskie. Teksty także. Oszibarack mimo, że pochodzi z Polski zdecydował się na angielskie teksty utworów. Na początku trochę mnie to dziwiło, ale angielski to w końcu bardzo rytmiczny i miły dla ucha język. Podsumowując - „Moshi Moshi” to niezwykle ciekawy eksperyment muzyczny. Takiej muzyki w Polsce jeszcze nie mieliśmy. Nie przypadkowo używam często słowa „świeżość”. Oszibarack można bowiem uznać właśnie za ożywczy powiew świeżości, na sami przyznacie, dość skostniałej, polskiej scenie muzycznej. Oby więcej tak udanych, odważnych i innowacyjnych płyt. Z czystym sumieniem polecam!! P.S. Płyta kosztuje skromne 30 złotych, tak więc naprawdę warto zaryzykować jej zakup. Dla wymagających na LP znalazło się także sporo dodatków m.in. teledysk i zdjęcia. Słowem uczta dla zmysłu słuchu i wzroku za jedyne trzydzieści złotych:).
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mirosław Marcol Więcej o recenzencie
Öszibarack? Nie dość, że nazwa jakaś zagramaniczna, to sama zawartość płyty jakby nie z tego kraju, a żeby było ciekawiej to debiutancka płyta. Elektroniczne pluskanie, albo tiputipu – takie sobie określenie zrobiłem na tego rodzaju muzyczkę, bo wprawia mnie w stan jakiegoś lewitowania, omijania czasu. Robi się nieswojo, ale całkiem swojsko. Myślę, że pani Bjork może czuć się zagrożona – na pewno w moim kompakcie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
HORSE QN
Od czasu, kiedy usłyszałem Laurie Anderson, Bright Red i od razu umarłem- czekałem trzy metry pod ziemią do nowych czasów moshi moshi. W tym czasie łopatą z różnych gatunków muzyki odgarniano torf, który zaczął odparzać polski przemysł: słaby, płytki, kurczakowy- jakbyśmy byli narodem debili. Aż tu nagle moshi, moshi, ...skok na bangie w przestrzeń kosmiczną. Tak działa syntetycznie i kolorowo. Dzięki moshi straciłem przekonanie, że wciąż tkwimy na wsi zachodniej Europy. Założę się, że OSZIBARACKOWE dzieci rozmnożą się poza granicami polski, czego z całego cielesnego tworzywa życzę tym fajnym ciekawym ludziom z krwi i kości- z Wrocławia, z Polski, z Tej białej płyty.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























