Najgłośniejsza trylogia fantastyczna ostatnich lat, zdobywczyni wielu prestiżowych nagród literackich, m.in. Carnegie Medal, The Guardian Award i oraz Nagrody Whitbreada przyznanej autorowi za "Bursztynową lunetę", którą ogłoszono Książką Roku 2001 w Wielkiej Brytanii. Po raz pierwszy w historii nagrody otrzymała ją nie powieść dla dorosłych, ale dla młodych czytelników. Trzy części sagi nawiązującej do "Raju utraconego" Miltona i "Odysei" Homera, wydane w latach 1995-2000, znajdują się nieprzerwanie na listach bestsellerów, gdzie o najwyższe pozycje skutecznie rywalizują z tomami przygód Harry'ego Pottera. Prawa do sfilmowania trylogii zakupiła wytwórnia New Line Cinema, producent "Władcy Pierścieni". Tom czwarty zatytułowany "Księga Pyłu" ma ukazać się w roku 2005.
Will Parry pragnie rozwiązać zagadkę zaginięcia swojego ojca. Przypadkiem znajduje przejście do świata równoległego - pięknego opuszczonego miasta Cittŕgaze, gdzie spotyka Lyrę. Na pozór spokojne miasto zamieszkują osobliwe widma atakujące dorosłych, a w powietrzu unoszą się anioły. W tajemniczej wieży spoczywa przedmiot o niezwykłych właściwościach. Niejeden z mieszkańców różnych światów gotów byłby zabić, by go zdobyć...
Ta trylogia zabija...
Dżordżi
Nie, ta trylogia nie jest kolejną solidną pozycją fantasy pokroju pseudorewelacji "Jonathana Strange'a" Susanny Clark. Szczerze mówiąc, Stephen King i jego "dzieło życia", nadmuchana do niewyobrażalnych rozmiarów saga "Mroczna wieża" (à propos, jakby ktoś chciał mnie poinformować, o co tam chodzi... ), może się przy "Mrocznych materiach" pocałować (nie powiem gdzie; wiecie). Trylogia Pullmana nie dorównuje im objętością, ale od kiedy to "ilość" przekłada się na "jakość"? Dla mnie historia Willa, Lyry, doktor Malone, Lorda Asriela, pani Coulter i Autorytetu to nowa "Diuna", opowieść serwująca czytelnikowi nie tylko pełne napięcia przeżycia, ale i coś więcej, powiew metafizyki, rozmyślania na temat religii i powołania... Pullman nie idzie na skróty, nie dajcie się zwieść, nie będzie łatwych rozwiązań, wątki mnożą się, ale pozostają czytelne; dobija też realistyczność tej książki. Krew, porwania, zdrady, seks (pada gdzieś nawet kwestia o księżach-pedofilach... a podobno jest to powieść dla dzieci... boki zrywać), wielopoziomowe postaci, nie z gatunku tych, co są dobre lub złe, ale szare (tak jak w Potterze od 1 strony wiesz, kto jest po której stronie, tak w "Mrocznych materiach" przez pierwsze dwa tomy kombinujesz, kombinujesz i wykombinować nie możesz), złożone psychologiczne, a jednocześnie - bliskie czytelnikowi. To trylogia pełna symboli, piękna i porywająca; dla mnie "Mroczne materie" to już prawie klasyka, klasa sama w sobie i najlepsza fantastyczna książka dziesięciolecia.
(20 z 21 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji