Koszyk pusty
Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...
-
- MTV Unplugged: Hey [Digipack]
- Hey
- cena: 41,49 zł
-
- Gospel [Digipack]
- Lao Che
- cena: 31,49 zł
Nasza cena: 43,99 zł
Cena rynkowa: 46,99 zł
Oszczędzasz: 3 zł
Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.
Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).
wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.
wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczychTowaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.
towar trudno dostępny, do 21 dniTowar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.
w sprzedaży od ...To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.
Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.
Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.
14 dni roboczych

Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
24 Listopad 2003
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Ten album jest bodaj najbardziej przystępnym dziełem australiskiego barda, tudzież bardzo charakterystycznym dla stylistyki Nicka Cave`a. Właściwie pod względami stylistycznymi, mamy tutaj niewielkie rotacje. Wciąż niezmiennie urzekają snujące się, intrygujące melodie. Wciąż zachwyca surowa oprawa aranżacyjna, z naciskiem na akustyczne instrumentarium, w którym pojedyncze, dostojne frazy fortepianu towarzyszą kunsztownym, przejrzystym smykom. Obok znanych duetów ("Where The Wild Roses Grow" z Kylie Minogue oraz "Henry Lee" z Polly Jean Harvey), mamy tutaj całą masę mrocznych, niemalże nokturnowych nastrojów. Ciekawy jest nerwowy "Stagger Lee", podszyty mocnym, mechanicznym beatem albo marszowy "Lovely Creature", podczas gdy finałowy "Death Is Not The End", zaśpiewany wespół z zaproszonymi gośćmi, jest swego rodzaju pointą, która stawia pytanie o sens istnienia śmierci w życiu człowieka. "Murder Ballads" to poważne utwory potęgujące songi, czerpiące z wczesnych dokonań Boba Dylana czy też bardziej Leonarda Cohena. Bardzo dobra płyta, jedna z najciekawszych w dyskografii artysty.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piotr Nocny Więcej o recenzencie
Moja przygoda z muzyką Nicka Cave'a w gruncie rzeczy przebiega niestandardowo: twórczością australijczyka zainteresowałem się na poważnie dopiero w momencie, gdy w moje ręce trafił album “No more shall we part”. Kompozycje zawarte na tym krążku, jednym z ostatnich w dorobku artysty, oczarowały mnie: wydało mi się, że mam do czynienia z jakością muzyczną zupełnią różną od dotychczas poznanej, z dźwiękami niepoprawnie wręcz świeżymi, mimo swej archaicznej miejscami formy.Geniusz melancholii, którym okazał się być Cave, na długi czas zafascynował mnie swoim dorobkiem, przez dłuższy czas kolekcjonowałem dotychczasowe albumy artysty, brnąłem przez kolejne etapy podróży w świat lirycznie turpistyczny i drapieżnie piękny. W końcu zaś poznałem prawdziwe opus magnum artysty, muzyczny majsterszyk, jeden z albumów, który mieści się moim zdaniem w ścisłej czołówce najlepszych rockowych dzieł wszech czasów. Ciężko fenomen “Murder Ballads” ująć w słowa: wszak najmocniejszą stroną płyty jest niesamowity, nieodtwarzalny w żadnej innej formie klimat. Pomyślana jako stosunkowo luźny w powiązaniach koncept album zabiera nas w podróż niezwykle wciągającą: Cave oprowadza nas po mrocznych, zapomnianych osiedlach, bandyckich spelunach, kniejach i lasach, w których czekają na niewinnie błądzących wszelkie możliwe niebezpieczeństwa... Zgodnie z tradycyjnie pojmowaną koncepcją ballad każdy utwór opowiada osobną, często makabryczną, lecz jednocześnie romantyczną historię: mamy więc pieśni o krwawych zbrodniach, nieszczęśliwej miłości, życiowych nieudacznikach, których los zepchnął na niegodziwą ścieżkę życia, w końcu przerażających i pięknych kobietach, wampirycznych famme fatale... Pośród dziesięciu mocnych i równych ballad odnaleźć można kilka prawdziwych perełek. Otwierająca płytę kompozycja “Song of joy” przyciąga duszną atmosferą, szumem wiatru wiejącym gdzieś w tle kolejnych zwrotek... Z kolei na przykład “Crow Jane” to utwór wyjątkowy, bo w odbiorze zdecydowanie bardziej pogodny od pozostałych (nie licząc końcowego, przewrotnie optymistyczne “Death is not the end” ), jednocześnie ciekawy muzycznie: uzupełniając utwór w jazzujące wstawki The Bad Seeds raz jeszcze udowodniło swoją wszechstronność. W końcu nie sposób zapomnieć o największym arcydziele całego albumu: duecie z genialną P.J Harvey, w którym zarówno gościnnie zaproszona wokalistka, jak i sam Nick Cave, wznieśli się na wyżyny pięknego, nastrojowego i wzruszającego śpiewania. “Murder ballads” zasługuje na uwagę z jeszcze jednego powodu: otóż właśnie na tej płycie Cave i spółka najtrafniej połączyli dwa biegunu tworzonej przez nich muzyki: zarówno dawnych, bardziej drapieżnych i ostrzejszych brzmień, jak i bardziej poetyckiego oblicza The Bad Seeds z Nickiem Cavem szukającym inspiracji u Leonarda Cohena... Świetna muzyka, wyśmienicie zrealizowany zamysł, ciekawe i robiące wrażenie niezwykle autentycznych teksty, w końcu zaś niepowtarzalny głos Cave'a: to wszystko złożyło się na arcydzieło, obok którego nie powinien przejść obojętnie żaden z miłośników muzyki. Nie tylko rockowej.
(7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























