Pełny opis produktu: Music Of The Spheres [Polska cena]
Średnia ocena z 9 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Mike Oldfield
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2008
- Nr katalogowy:
- 1763609
- Sprawdź inne tytuły:
-
Mike Oldfield
Music Of The Spheres - pierwsze w pełni klasyczne dzieło Mike'a Oldfielda to indywidualna interpretacja hipotezy, że każde ciało we wszechświecie posiada swoją własną, wewnętrzną, muzykę, niesłyszalną dla ludzkiego ucha. W pracy nad aranżacjami artyście towarzyszył jeden z najlepszych brytyjskich kompozytorów muzyki poważnej - Karl Jenkins. Muzycznie oczywiście znajdziemy tu to, co najlepsze w niemal czterdziestoletniej karierze Oldfielda, od ambientu i world music przez pop czy dance do muzyki filmowej, awangardy i elektroniki. Gościnnie usłyszymy Sinfonia Sfera Orchestrę, klasyczną wokalistkę Hayley Westenra i słynnego pianistę Lang Lang. Specjalna edycja płyty w niższej cenie.
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Harbinger |
 |
 |
| 2. Animus |
 |
 |
| 3. Silhouette |
 |
 |
| 4. Shabda |
 |
 |
| 5. The Tempest |
 |
 |
| 6. Harbinger (reprise) |
 |
 |
| 7. On My Heart (feat. Hayley Westenra) |
 |
 |
| 8. Aurora |
 |
 |
| 9. Prophecy |
 |
 |
| 10. On My Heart (reprise) |
 |
 |
| 11. Harmonia Mudi |
 |
 |
| 12. The Other Side |
 |
 |
| 13. Empyrean |
 |
 |
| 14. Musica Universalis |
 |
 |
- Music Of The Spheres [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Mike Oldfield
Niestety nadal czekam na coś ekstra...
(2008-05-20)
Jarosław
Stelingowski
Więcej o recenzencie
A mnie niestety jest bardzo przykro, ponieważ sparaliżowała mnie wiadomość o współpracy Oldfielda z Karlem Jenkinsem. To taki mariaż, którego bym się nie spodziewał, a który jest wielce interesujący, ponieważ Jenkins ma wyśmienity styl i mistrzowsko "operuje" orkiestrą, Oldfield natomiast operuje najlepiej utworami z wyraźną linią melodyczną jednego instrumentu. Niestety, tak jak już wcześniej zauważyłem, Oldfield nie radzi sobie z utworami symfonicznymi - po prosu to nie ta bajka - nie jest kompozytorem muzyki poważnej i takie dzieła jak dzwony orkiestrowe czy omawiana "Muzyka Sfer" emanują sztucznością i nieumiejętnością posługiwania się narzędziem, jakim jest orkiestra symfoniczna. Wystarczy tylko porównać to, co napisali obaj panowie - Adiemusy czy Imagined Oceans Jenkinsa i jeden z utworów Oldfielda ze "Sfer", gdzie "rozpędził" trębaczy i nie wiedział co z tym rozpędzeniem zrobić! Utwór zachwiał się i za chwilę wyraźnie umarł, a miał potencjał. Całość "Sfer" jest bardzo jednolita i monotonna, nie wiedziałem kiedy z utworu drugiego zrobił się siódmy. Nie twierdzę, że granice powinny być, bo np. Taurus albo Hergest Ridge są długie, niedzielone ścieżkami, a niezwykle urozmaicone jakby było to kilka utworów. Nie zanudzając, życzę Majkowi dalszych owocnych prób, ale sobie i innym fanom (tak, tak pomimo cierpkich słów jestem fanem Oldfielda) życzyłbym raczej powrotu do stylistyki Pictures in the Dark, Islands czy Voyagera. Przy tej okazji polecam wszystkim Majkomanom przyjrzeć się panu Jenkinsowi, którego w Polsce znamy przede wszystkim z serii Adiemus oraz dzięki temu, że zachwyca nas głosem Miriam Stockley (nawiasem mówiąc, śpiewającej w Millenium Bell, Beautifull World Phila Sawyera, Władcy Pierścieni oraz razem z takimi gwiazdami jak Queen czy Kylie Minogue). To dopiero jest kunszt wokalno-instrumentalny! Pozdrawiam zatem wszystkich, którzy zastanowią się nad zakupem tej płyty - kupić warto (bo momentami jest bardzo ciekawie), ale do "hicioru" to "Sferom" daleko...
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Stary, dobry Oldfield sprzed lat
(2008-04-09)
Artur
Telakowiec
Więcej o recenzencie
Jeżeli ktoś oczekiwał kontynuacji albumów typu "Tres Lunas" czy "Light & Shade" - srogo zawiedzie, gdyż najnowsze dzieło mistrza nie ma nic wspólnego z tymi płytami. Niech nie zmyli was okładka - elektroniki nie ma tu w ogóle! Nie ma nawet gitary elektrycznej (pierwszy raz u Oldfielda od początku jego kariery!) Jest za to wspaniała gitara akustyczna, która jednak niestety nie dominuje nad muzyką. O co mi chodzi? Jest to dzieło w pełni symfoniczne, czysta orkiestra bez żadnych sampli i elektroniki - Piękno po prostu. Całość szeroko utrzymana w klimacie soundtracku (powtarzające się motywy - nawet jak u Oldielda!). Kiedy pierwszy raz przesłuchałem tej płyty - nuda jak nic. Co to ma być? Żadnych bajerów, zaskoczeń. Jednak po kilku przesłuchiwaniach wciągnąłem się i teraz słucham na okrągło. Motywy chodzą za mną w kółko. Trochę brzmi jak "Tubular Bells" (zwłaszcza początek),a ostatni utwór na płycie to mieszanina "Incarntations" z "TB". Oldek się powtarza. Ale jak! Płyta jest warta każdej ceny.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji