Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Music
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Madonna
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2000
- Nr katalogowy:
- 9362478652
- Sprawdź inne tytuły:
-
Madonna
Kolejny rozdział podróży w głąb krainy współczesnej elektroniki. Doskonałe przyjęcie pochodzącego z 1998 roku albumu Ray Of Light nie pozostawiało wątpliwości, w jakim kierunku podąży Madonna na następnej płycie. I rzeczywiście, choć wkładka do Music utrzymana jest w stylistyce country, wewnątrz króluje muzyka klubowa. Artystkę wydatnie wspomogli Mirwais Ahmadzai i William Orbit (już po raz wtóry). Pojawiają się również Guy Sigsworth oraz Mark "Spike" Stent. Nic więc dziwnego, że płyta skrzy się pomysłami, balansując pomiędzy hipnotycznymi elektronicznymi rytmami, syntezatorowymi pejzażami i trip-hopowymi balladami, w których pojawia się czasami "żywa" gitara akustyczna. W ciągu trzech dni sprzedaży Music osiągnął w Polsce status złotej płyty. Muszę powiedzieć, że wcale się temu nie dziwię.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Music |
|
| 2. Impressive Instant |
|
| 3. Runaway Lover |
|
| 4. I Deserve It |
|
| 5. Amazing |
|
| 6. Nobody's Perfect |
|
| 7. Don't Tell Me |
|
| 8. What It Feels Like for a Girl |
|
| 9. Paradise (Not for Me) |
|
| 10. Gone |
|
- Music
- Wykonawca:
-
Madonna
Muzyka XXI wieku
(2011-01-31)
1000MHz
Więcej o recenzencie
Albumem "Ray of Light" Madonna ustawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Na pewno ciężko było jej nagrać płytę, która chociaż dorównywałaby artystycznie poprzednikowi, a jednocześnie osiągnęła podobny sukces komercyjny. Oczekiwania fanów nie zostały zawiedzione, a Madonna przedstawiła jeden z najciekawszych albumów w swojej karierze. Na krążku "Music", przy którym pracowali William Orbit i Mirwais Ahmadzaï, artystka kontynuuje romans z muzyką elektroniczną. I choć obok tanecznych, przebojowych kompozycji zdarza się tu kilka gitarowych ballad, to jednak materiał ten jest zdominowany przez elektronikę. Piosenki pełne są charakterystycznych "cyber-dźwięków", a całość brzmi jeszcze bardziej nowocześnie niż "Ray of Light". Do najmocniejszych momentów albumu należą: "Impressive Instant", nieco wolniejszy "What It Feels Like for a Girl" i tytułowy "Music", będący już klasykiem w repertuarze Madonny. Nie można też obojętnie przejść obok tak pięknych ballad jak "Gone" czy "Nobody's Perfect". "Music" to płyta bez słabych numerów, pokazująca Madonnę w doskonałej formie twórczej. (4,5)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Porażka?
(2008-06-08)
R2D2
Więcej o recenzencie
Po genialnym "Ray of Light" Madonna i William Orbit nagrali kolejną płytę. Czegoś jednak tym razem brakło. Może odwagi? Madonna nie odważyła się pójść dalej i zaryzykować albumu odważniejszego i trudniejszego od "Ray of Light". Zamiast eksplorować to, co najciekawsze, najdziwniejsze i najbardziej zaskakujące w klubach na całym świecie, Madonna ruszyła w stronę dyskoteki. Owszem, przyjemnie podryguje się przy dźwiękach tytułowego nagrania, ale całość rozczarowuje przewidywalnością, konfekcyjnością i plastikowością. Kolejne płyty Madonny to droga wytyczona przez "Music" - nowoczesne disco. Przyjemne, melodyjne, wpadające w ucho i całkiem dobre na imprezy. Niestety, "Music" broni się jako dodatek do drinka i parkietu, ale - paradoksalnie - nie jako muzyka.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bomba!
(2007-09-03)
Krystian
Kocur
Więcej o recenzencie
Album "Music" od samego początku był jednym z najbardziej oczekiwanych albumów 2000 roku. Sama Madonna nadała mu wysoką rangę i przydzieliła poważne zadanie. Muzyka ta ma wprowadzić świat w nowe milenium i rozpocząć nową erę muzyki. Płyta garściami czerpie z najnowszych technik przetwarzania dźwięku. Jest jeszcze bardziej elektroniczna niż "Ray of Light". Jest również mniej zaangażowana. Teksty są krótsze, proste, ale celne. Wygląda na to, że Madonna odnalazła wreszcie spokój wewnętrzny. Piosenki nie są już tak bardzo mistyczne a ich przesłanie mniej filozoficzne niż na poprzednim albumie. Do pracy nad płytą Madonna zaprosiła, oprócz Williama Orbita, Spike'a Stenta i Guya Sigswortha, francuskiego producenta Mirwaisa. Mirwais Ahmadzai to najnowsze odkrycie Madonny. Na płycie bardzo wyraźnie słychać charakterystyczne francuskie brzmienie. W japońskiej i australijskiej wersji albumu ukazał się bonus w postaci dodatkowego utworu pt. "Cyberraga", który Madonna śpiewa w hindi. Również tylko tam booklet zawierał słowa piosenek. "Music" to również pierwszy w historii tak poważny album, który padł ofiarą Internetu. Już na kilka tygodni przed premierą piosenki z nowej płyty można było bez większego problemu ściągnąć z sieci. Jeszcze wcześniej w sieci pojawiła się niedokończona (!) wersja singla "Music". Madonna rozpoczęła prawdziwą wojnę antypiracką, wytaczając firmie Napster proces sądowy. Kradzież utworów miała również swoje "plusy" - album został wydany o wiele wcześniej niż zamierzano. Płyta osiągnęła niebywały sukces, jeszcze większy niż w przypadku poprzedniego albumu. W ciągu kilku dni sprzedaży w wielu krajach (m.in. w Polsce) płyta stała się złota. Tytułowa piosenka wdarła się również na 1. miejsce amerykańskiej listy przebojów Billboard, co ostatnim razem udało się singlowi "Take a Bow". Piosenka trafiła również na 1. miejsce w Wielkiej Brytanii (po raz drugi w 2000 roku, "American Pie" również był na 1. miejscu), sprawiając, że Madonna jest tam artystką, która ma najwięcej numerów 1.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Muzyka
(2007-04-09)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Po tak znakomitym albumie, jakim był "Ray Of Light", trudno przeboleć rozrywkową pustkę "Music". Całość to jakby dwie różne opcje muzyczne, dwa kierunki stylistyczne, które mają się do siebie jak "pięść do nosa". Z jednej strony bezbarwne, taneczne piosenki, nasycone technowatymi brzmieniami ("Music", "Impressive Instant", "Runaway Lover"), z drugiej strony balladowy ascetyzm w prostych, akustycznych songach ("I Deserve It", "Gone", "Nobody's Perfect"). Na dodatek mamy tutaj jeszcze doklejony na siłę "American Pie" oraz "Paradise ("Not For Me"), który wcześniej znalazł się na solowej płycie producenta "Music" Mirvaisa. Nie jest album na miarę możliwości Madonny, która jawi się jako wypalona artystka, która na dodatek nie pojęcia, w którą stronę muzyczną uderzyć.
(1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
XXI wiek
Gośka
M.
Madonna to niewątpliwie piosenkarka specyficzna. Jest ona bowiem jedną z niewielu gwiazd muzyki, które doskonale trafiają w gusta publiczności. Wydaje się, że to właśnie ta umiejętność, jak również zręczne manipulowanie mediami, przyczyniły się do zachowania przez nią dotychczasowej pozycji w świecie show-bussinesu. Należy dodać, że jest to ciągle pozycja najwyższa...
Wydana w 1998 płyta „Ray of Light” ukazała nam Madonnę odmienioną, dojrzalszą, wreszcie Madonnę – matkę. Sam album stanowił zbiór dobrze zaaranżowanych, wpadających momentami w techno utworów, których oryginalność ukryta była w tekstach.
Dwa lata przyszło nam czekać na kolejną płytę. Myli się jednak ten, kto sądzi, że artystka przez te dwa lata odpoczywała. W tym czasie Madonna zagrała m. in. W filmie „The Next Best Thing” u boku Rupperta Evereta. Do tego filmu nagrała też nową wersję starej jak świat piosenki „American Pie”, która później znalazła się na płycie „Music”.
Producentem tego albumu był ponownie William Orbit. Do współpracy piosenkarka zaprosiła też francuskiego producenta Mirweis. Płytę promował utwór tytułowy, który w krótkim czasie opanował nie tylko wszystkie możliwe listy przebojów, lecz także dyskoteki na całym świecie. Madonna zaskoczyła nas bardzo ciekawym teledyskiem, w którym wykorzystano elementy animacji, zaś ją samą przedstawiono jako kobietę kapryśną, u której stóp leży cały świat.
Album „Music” zaskakuje świeżością i ciekawymi pomysłami. Interesujące jest np. połączenie gitary akustycznej z elektroniką, zawarte w utworze „I Deserve It”.
Artystka, podobnie jak na płycie „Ray of Light”, swobodnie łączy elektroniczne, surowe momentami dźwięki ze spokojnymi i refleksyjnymi tekstami. Taka mieszanka dała bardzo interesujący efekt.
Na tej płycie słychać już wyraźnie, że Madonna to kobieta dojrzała, która wie czego chce.
Na kształt albumu niewątpliwie mieli też wpływ pracujący nad nim Francuzi. To właśnie dzięki nim w kilku utworach wyraźnie słychać nawiązania do klasycznej francuskiej elektroniki, której początek dał Jean Michael Jarrre.
Zaskoczenie dla fanów może stanowić natomiast utwór „Paradise (not for me)”, w którym artystka zaśpiewała po francusku.
Mimo różnorodności utworów, album stanowi spójną całość. Jego zalety to przede wszystkim nowoczesność i świeżość, uzyskane przez połączenie muzyki pop i zahaczającej o techno elektroniki. Madonna kolejny raz wyprzedziła o krok cały muzyczny świat. Stworzyła bowiem płytę na miarę XXI wieku.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Rzeczpospolita - Kowbojski kapelusz techno
Jacek
Cieślak
Więcej o recenzencie
Madonna, która dwa lata temu wróciła triumfalnie na listy przebojów tanecznym albumem "Ray Of Light" - w Polsce sprzedał się w blisko 200 tys. egz. - i tym razem zaskoczyła nowymi, oryginalnymi nagraniami. W "Gone", przy wyjących jak syreny, rozregulowanych analogowych syntezatorach, zaśpiewała typową balladę country w stylu młodziutkiej Dolly Parton. Ale jest też na płycie "Music" kilka znakomitych utworów techno czystej wody. Ten gatunek znalazł w Madonnie najbardziej wpływową patronkę na muzycznym rynku.
- Nigdy nie powtarzam tego, co zrobiłam wcześniej - mówiła Madonna zapowiadając nową płytę. - Mój poprzedni albumu był bardzo taneczny, a teksty introwertyczne. Tym razem chciałam otworzyć się na świat.
Nad tym, tak jak nad poprzednim albumem, pracował William Orbit, znany w Polsce także z remiksów utworów Mikołaja Góreckiego. Nową postacią jest Mirwais Ahmadzai, znany francuski producent, kompozytor. "Music" rzeczywiście różni się od "Ray Of Light". Poprzednie nagrania, mimo że bliskie konwencji techno, były bardziej impresyjne, rozmarzone. Nowe piosenki przypominają muzykę miksowaną przez didżejów w klubach, dziką, pełną niepokojących, tajemniczych rytmów i syntetycznych brzmień komputera. Rozpoczynająca album melodyjna piosenka "Music" jest swego rodzaju przynętą dla tych, którzy nie przepadają za techno. Madonna potrafi przekonać nas do nowej subkultury. Dzięki nowoczesnym technologiom zapisu i przetwornikom słyszymy jednocześnie, jak śpiewa głosem ze swoich wczesnych płyt oraz odhumanizowanym przypominającym roboty z filmów science fiction ("Impressive Instant").
W "Runaway Lover", który mieni się syntezatorowymi akordami, muzyka bliższa jest stylistyce Apollo For Fourty, transowej, tanecznej. To jedna z najbardziej dynamicznych kompozycji na nowej płycie.
Takie utwory jak "I Deserve It" pokazują, że wizerunek wokalistki na okładce - z gitarą, w kapeluszu, w kowbojskim stroju z cekinami i podkową na szczęście - nie był wyłącznie żartem ani parodią. Madonnę naprawdę obchodzi duch współczesnej Ameryki, także tej prowincjonalnej, z jej wszystkimi śmiesznostkami i wzlotami. Dziwna to ballada - z jednej strony słyszymy surowy, spokojny głos i gitarę akustyczną, z drugiej automatyczną perkusję - ale przebój będzie murowany. Jeszcze ciekawiej, jeśli chodzi o aranżację, wypada "Amazing", piosenka prosta jak ballady R.E.M. czy U2, jednak zamiast gitary słyszymy riff spreparowany przez komputer. "Don't Tell Me" przynosi typowy gitarowy temat country, ale że wszystko, co robi ostatnio Madonna, musi brzmieć oryginalnie, opatrzono go przetworzonymi za stołem mikserskim smykami w stylu techno. Na deser śpiewa nową, przebojową wersję "American Pie". Pycha.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji