-
-
-
Lektor
- Bernhard Schlink
-
cena:
27,99
zł
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Musimy porozmawiać o Kevinie (wydanie filmowe)
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Lionel Shriver
- Wydawnictwo:
-
VIDEOGRAF II
, Styczeń 2012
- ISBN:
- 978-83-7183-903-0
- Liczba stron:
- 448
- Wymiary:
- 145 x 205 mm
- Tłumaczenie:
-
Krzysztof Uliszewski
- Sprawdź inne tytuły:
-
Lionel Shriver
Fascynujące wydanie głośnej powieści, nagrodzonej Orange Prize i przetłumaczonej na ponad 20 języków. Oparty na książce film, nominowany do Złotej Palmy Cannes - od styczniu w polskich kinach. Tilda Swinton w roli matki znakomicie oddaje dramat kobiety, która wychowuje syna o psychopatycznej osobowości. Tytułowy Kevin - 14-letni chłopak z zamożnej amerykańskiej rodziny - bez szczególnego powodu zabił kilkanaście osób. Książka jest napisana w formie listów matki Kevina do ojca chłopca, w których próbuje ona odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego?
- Musimy porozmawiać o Kevinie (wydanie filmowe)
- Autor:
-
Lionel Shriver
rewelacja
(2012-03-04)
Karolina
Małkiewicz
Więcej o recenzencie
Co czuje matka nastoletniego mordercy? Wyrzuty sumienia, poczucie winy, wstyd, rozczarowanie, niedowierzanie? Czy przeczuwała, że jej syn jest socjopatą, a eskalacja jego niepokojących zachowań doprowadzi w końcu do popełnienia zbiorowego morderstwa? Czy mogła temu zapobiec, czy w jakikolwiek sposób przyczyniła się do tego?
A co z Kevinem? Czy dziecko może przyjść na świat obciążone psychopatycznymi skłonnościami, czy też jego osobowość ulega wypaczeniu na wskutek rodzicielskich zaniedbań i błędów wychowawczych, wpływu otoczenia, rówieśników oraz innych jeszcze czynników? Co popycha młodych ludzi do popełniania tak potwornych czynów, jak masowe zabójstwa?
Oto niektóre z pytań, jakie kotłują się w głowie i cisną na usta po lekturze powieści Lionel Shriver "Musimy porozmawiać o Kevinie". To jedna z najbardziej wstrząsających książek, jakie czytałam, podejmująca niezwykle bolesną, trudną, a zarazem kontrowersyjną tematykę, nad którą nie sposób przejść do porządku dziennego.
Ta poruszająca powieść psychologiczna ukazuje nam koszmarną rodzinną tragedię oczami matki Kevina, Evy. Opisuje ona całą historię w listach do męża Franklina - już po aresztowaniu, skazaniu i osadzeniu szesnastoletniego syna w zakładzie karnym za zabójstwo jedenastu osób, w tym szkolnych kolegów.
"Musimy porozmawiać o Kevinie" to trudna, bolesna lektura, która nie ocenia, nie potępia, nie daje gotowych odpowiedzi, ale stawia mnóstwo niewygodnych, kłopotliwych, a nawet bulwersujących pytań.
Czy małe dziecko intuicyjnie wyczuwa brak rodzicielskiej miłości, a jeśli tak, to w jaki sposób wpływa to na rozwój jego osobowości? Czy człowiek rodzi się zły czy też złym się staje? Czemu służyła psychologiczna gra, w jaką Kevin wciągnął Evę? Czy to, co zrobił, było adresowane do tej jednoosobowej widowni, czy też wyjaśnienia należy szukać gdzie indziej? Czy uczucia matki do syna dadzą się nazwać i określić?
Powieść Lionel Shriver porusza kwestię różnych aspektów macierzyńskiej miłości, a zwłaszcza tego, o którym rzadko się mówi głośno. Może nas oburzać niechęć Evy do syna, ale trzeba zdać sobie sprawę, że nie każda matka jest w stanie pokochać własne dziecko oraz uświadomić sobie ogromną społeczną presję, w myśl której kobieta ma obowiązek je kochać, inaczej zasługuje na potępienie.
Autorka podejmuje także inną wielce kontrowersyjną sprawę - czy socjopatyczne skłonności są wrodzone, czy nabyte; jeśli tak, to w jakim stopniu; czy można je wcześniej rozpoznać, zapobiegać im, czy też rozwijają się niejako samoistnie bez konkretnego wpływu czynników zewnętrznych.
Czy Eva w jakimś stopniu była winna złu, jakie wyrządził jej syn? Czy mogła zawczasu przeciwdziałać, reagować na niepokojące sygnały, których nikt inny nie dostrzegał? Na ile możemy poznać własne dziecko? Czy rzeczywiście na tyle, na ile ono samo nam na to pozwoli?
Te i podobne pytania można zadawać w nieskończoność, ale żadna odpowiedź nie będzie jednoznaczna, oczywista i dostatecznie satysfakcjonująca. Mimo to gorąco polecam, tę książkę po prostu trzeba przeczytać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wstrząsająca
(2012-02-28)
Kornelia
Romanowska
Więcej o recenzencie
Zabierałam się do tej książki kilka razy. Nie żebym została co do niej uprzedzona. Myślę, że to temat, jaki został obrany. Bo książka jest trudna. Niesamowicie trudna. „Musimy porozmawiać o Kevinie” to jedna z tych pozycji, którą przeczytasz raz i boisz się do niej wracać ponownie. Dlaczego?
Tytułowy Kevin to młody chłopiec z zamożnej amerykańskiej rodziny. Nic nie zwiastowało tragedii, jaka nastąpi. Otóż Kevin z niewiadomych przyczyn zabija dziewięciu swoich kolegów i dwójkę nauczycieli. Dlaczego? Co się stało? Co nim kierowało? Na te pytania próbuje sobie odpowiedzieć matka, Eve, w listach, które pisuje do swojego byłego męża. Wspomina ich życie, początki miłości, która zaowocowała dzieckiem.
W listach tych wylewa swoje żale, chce zrozumieć postępowanie syna. Nie usprawiedliwia go, nie broni, docieka. Analizuje. Kevin miał dostatnie życie. Niczego mu nie brakowało. Rodzina była dobrze sytuowana, więc finansowo miał zapewniony dobrobyt. Problem rozpoczyna się w zalążku. Eva od początku do macierzyństwa nastawiona była dość sceptycznie. Gdy pojawił się Kevin, próbowała odłożyć na bok swoje uprzedzenia i wychować go w miarę swoich możliwości na dobrego człowieka. Mimo wszystko dziecko w jej towarzystwie było całkowicie inne niż w pobliżu ojca, Franklina, kiedy to przeobrażał się w najcudowniejsze maleństwo na świecie.
Można by pokusić się o stwierdzenie, że morderstwa były wynikiem problematycznych relacji między matką a synem, jednak nie do końca byłoby to prawdą. Z drugiej jednak strony dziecko odczuwa, kiedy najbliższa mu w życiu osoba traktuje go inaczej, niż powinna. Miłość ojca była widoczna na pierwszy rzut oka. Miłość matki była skryta. Sama Eve powiedziała, że „macierzyństwo to obcy kraj”. Na tyle obcy, że bała się go zwiedzić. Obawiała się, że dziecko zniszczy to, na co tyle lat pracowała i właśnie przez ten strach nie potrafiła obdarzyć go bezgranicznym uczuciem.
„Musimy porozmawiać o Kevinie” to wstrząsająca historia matki. Matki, która otwarcie przyznaje się, że swojego dziecka nie kochała tak, jak powinna. Matki, która za wszelką cenę próbuje dojść do błędów jakie popełniła w wychowaniu syna. To opowieść poruszająca i nie dająca o sobie zapomnieć. Listy, które pisze Eve przesycone są emocjami. Czytelnik nie potrafi się od nich opędzić, wpada w wir wspomnień głównej bohaterki, na własne oczy doznając jej przeżyć.
Książka ta na długo zapada w pamięć. Na długo też wwierca w nas standardowe pytania. Czy mogłam doprowadzić do tego, że moje dziecko postanowiło kogoś zabić? Czy mogłam wychować go inaczej? Czy jestem gotowa na taką odpowiedzialność?
Można wywnioskować, że Eve nie była. Z drugiej jednak strony, gdyby nie darzyła syna żadnym uczuciem, nie przejmowałaby się tym, że siedzi w więzieniu, nie odwiedzałaby go, ani też nie analizowała ich życia w poszukiwaniu odpowiedzi.
„Musimy porozmawiać o Kevinie” – obraz rodzinnej tragedii, która na długo wypala w sercu ślad. Na długo pozostawia blizny. Książka ciężka, przejmująca, trudna. Książka z niesamowitym psychologicznym obrazem. Z postaciami zarysowanymi realnie aż do bólu. Książka, którą musisz przeczytać.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Moje dziecko - mój kat...
(2012-01-16)
Izabella
Urbańska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Łatwiej przyznać się do zdrady, kradzieży w sklepie, oszustwa podatkowego niż do tego, że nie lubi się własnego dziecka. Tego na pewno świat nie zrozumie i nie wybaczy. To jak wydanie wyroku na samego siebie, na swoje (dla wielu wobec tego wątpliwe) człowieczeństwo. W tym sensie książka L. Shriver łamie obowiązujące tabu, pokazując jednocześnie, że bywa i tak. Ale czy konsekwencją tego może być wychowanie mordercy?
Z chwilą przyjścia dziecka na świat dla wszystkich jest oczywiste, że jego matka odczuwa szczęście, spełnienie i jest zrealizowana jako kobieta. Od pierwszej chwili ma obowiązek czuć niemal mistyczną więź z noworodkiem i przepełniającą ją miłość. Odtąd będzie się od niej wymagać poświęcenia i przewartościowania życia. Nikt nie mówi jednak o tym, że od tej chwili to ona będzie rozliczana z tego, jakim człowiekiem okaże się jej dziecko, jej postępowanie będzie przyczyną błędów i niepowodzeń dziecka w przyszłości. Od początku jest więc na cenzurowanym. O tym już wie Eva – bohaterka powieści. Sam fakt, że nie do końca była przekonana do tego, czy chce mieć dziecko, czyni ją podejrzaną, bo przecież powszechnie uważa się, że każda kobieta ma instynkt macierzyński i wie to na pewno. Gdy urodził się Kevin, nie czuła szczęścia i euforii. Wszystko nie wyglądało tak, jak przedstawiały entuzjastyczne relacje znajomych i przesłodzone artykuły w prasie. Nie było to nic metafizycznego, cudownego – tylko krew, ból, zniecierpliwienie i zawód, że noworodek od pierwszej chwili buntuje się przeciw matce i z wyraźnym niesmakiem odwraca się od jej piersi i wrzeszczy. Ten dysonans między wygórowanymi oczekiwaniami a rzeczywistością spowodował, że miedzy matką a synkiem nie nawiązała się wówczas bliskość. Wtedy właśnie Eva postanowiła nigdy nikomu nie ujawnić, że narodziny dziecka zupełnie jej nie wzruszyły. Odtąd te dwie najbliższe sobie istoty były ze sobą, ale jakby obok siebie, obwąchiwały się nieufnie i utrzymywały dystans.
Książka odziera ze złudzeń. Podważa obowiązujący powszechnie idylliczny obraz macierzyństwa. Bez znieczulenia pokazuje, że może być też właśnie tak, kiedy dziecko to nie tylko radość i duma, ale także złość, rozczarowanie, cierpienie i wstydliwa myśl, że nie ma już odwrotu.
Surowa, rzeczowa, masochistycznie szczera opowieść matki o synu, który nie dał się pokochać i zrozumieć, przeszedł przez jej życie jak tajfun niszczący wszystko, co miał na drodze, a 3 kwietnia 1999 roku z zimną krwią zastrzelił z kuszy 11 osób, porusza do głębi i wciąga jak najlepszy thriller. Upór matki, by dociec przyczyny tkwiącego w jej dziecku zła, przypomina samobiczowanie. Opowieść o macierzyństwie, które było szarpaniną, lękiem i rozczarowaniem, fascynuje od pierwszej strony. Nic nie jest tu tylko czarne lub białe. Zło od czasu do czasu pęka, tylko na chwilę ukazując miękkie wnętrze dziecka, które chciałoby się kochać. Dziś, gdy zalewa nas morze niebiesko – różowych, rozszczebiotanych, infantylnych informacji wyłącznie o rozkoszach rodzicielstwa, warto zdać sobie sprawę, że macierzyństwo to także zaminowane pole, gdzie jeden nieostrożny ruch może skończyć się tragedią. Jednak warto zaryzykować!
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji